O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

3 (III)   JEZUS PIERWSZY RAZ UPADA

 

Jezus posuwa się naprzód, zadyszany. Każda dziura w drodze jest pułapką dla Jego chwiejącej się stopy i udręką dla Jego poranionych ramion, dla Jego głowy ukoronowanej cierniem, na którą pada prostopadle słońce, nadmiernie rozpalone. Jest przekrwiony ze zmęczenia, od gorączki i od upału. Myślę, że nawet światło i krzyki muszą Go dręczyć. On jednak nie może zakryć sobie uszu, aby nie słyszeć wulgarnych krzyków. Przymyka oczy, by nie widzieć drogi oślepiającej z powodu silnego słońca... Musi je jednak otwierać, bo potyka się o kamienie i o dziury. Za każdym razem, kiedy się potyka, odczuwa ból, bo gwałtownie porusza krzyżem, który uderza o koronę, przemieszcza się na poranionym ramieniu, poszerza rany i zwiększa cierpienie. Żydzi nie mogą Go już uderzać bezpośrednio, a mimo to leci jeszcze jakiś kamień i dosięga uderzenie kijem. Kamienie – szczególnie na małych placach wypełnionych tłumem; uderzenia natomiast – na zakrętach, na małych uliczkach. Żołnierze osłaniają Go, jak mogą, ale nawet broniąc Go, uderzają, bo długimi drzewcami włóczni, którymi wywijają w tak niewielkiej przestrzeni, potrącają Jezusa i [sprawiają, że się] potyka. Jezus coraz bardziej dyszy. Pot płynie po Jego twarzy a także – krew, wypływająca z ran spowodowanych przez koronę cierniową. Kurz przykleja się do Jego wilgotnej twarzy i znaczy ją dziwnymi plamami.  Za bramą Sędziowską znajduje się strumyk i mały most. To nowe utrudnienie dla Jezusa, który musi przejść po rozszczepionych deskach, powodujących silne podskakiwanie długiej belki krzyża. I nowe źródło pocisków żydowskich... Kamienie potoku lecą i uderzają biednego Męczennika...

 

Zaczęła się wspinaczka na Kalwarię. Droga z rozrzuconych kamieni jest odsłonięta, bez jakiegokolwiek cienia. Prowadzi bezpośrednio do szczytu. Jezus odczuwa dotkliwy ból idąc w górę, a ponadto z powodu ciężaru krzyża, który – tak długi – musi być też bardzo ciężki. Natyka się na wysunięty kamień. Wyczerpany podnosi stopę niewystarczająco wysoko i upada. Przewraca się na prawe kolano, choć udaje Mu się podeprzeć przy pomocy lewej ręki. Tłum wydaje radosne okrzyki...

Jezus wstaje. Idzie naprzód, coraz bardziej pochylony i zadyszany, przekrwiony, palony gorączką...

 


 

Zdjęcia płaczącej Krwawymi łzami figury Marii Panny w parafii św Antoniego z Padwy w Moossou (gmina Bassam Gd) w 2012 r. były na pierwszych stronach gazet na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Choć oficjalnie właśnie zakończyła się wojna domowa, to jednak wciąż trwała wojna w ludzkich sercach.

Maryja w tym czasie podążała za pochodem pod opieką Jana wraz z Marią Magdaleną i innymi niewiastami.

 

 

W Akita 15.09. 1987 Maryja powiedziała do ks. St. Gobbi (Do Kapłanów 362) dlaczego wciąż płacze w Swoich figurach i obrazach.

 

 (...) Płaczę, ponieważ ludzkość nie przyjmuje Mojego macierzyńskiego zaproszenia do nawrócenia i do powrotu do Pana. Nadal podąża z uporem drogą buntu przeciw Bogu i Jego prawu miłości. Pan jest otwarcie odrzucany, znieważany, przeklinany. Gardzi się waszą Niebieską Mamą i publicznie się Ją ośmiesza. Moje nadzwyczajne wezwania nie są słuchane. Nie wierzy się w znaki, które daję w Moim ogromnym bólu. (...)

Płaczę, ponieważ Kościół ciągle idzie drogą podziału, utraty prawdziwej wiary, odstępstwa, błędów, które coraz bardziej są rozpowszechniane i przyjmowane. Obecnie urzeczywistnia się to, co przepowiedziałam w Fatimie, co objawiłam właśnie tu w trzecim przesłaniu danym jednej z Moich małych córek. Również dla Kościoła nadszedł moment wielkiej próby, ponieważ niegodziwy człowiek zajmie miejsce w jego łonie i ohyda spustoszenia wejdzie do Świętej Świątyni Boga.

Płaczę, ponieważ dusze Moich dzieci w wielkiej liczbie potępiają się i wpadają do piekła.

Płaczę, ponieważ zbyt mało jest tych, którzy przyjmują Moje zaproszenie do modlitwy, wynagradzania, cierpienia i ofiary.

Płaczę, ponieważ mówiłam do was, a wy Mnie nie posłuchaliście. Dawałam wam cudowne znaki, a nie wierzyliście Mi. Objawiałam się wam uporczywie i stale, lecz wy nie otwarliście przede Mną drzwi waszych serc.

Posłuchajcie przynajmniej wy, Moje umiłowane dzieci i synowie poświęceni Mojemu Niepokalanemu Sercu, mała reszto, której Jezus strzeże zazdrośnie w pewnej zagrodzie Swej Boskiej miłości! Posłuchajcie i przyjmijcie Moje pełne niepokoju zaproszenie! Z tego miejsca zwracam się z nim dziś znowu do wszystkich narodów ziemi. Przygotujcie się na przyjęcie Chrystusa we wspaniałości Jego chwały, ponieważ właśnie nadchodzi wielki dzień Pana.

 


 

Który za nas cierpisz rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

I Ty, która współcierpisz, Matko bolesna przyczyń się za nami.

 


 

Jezus mówi:

 

"Potrzebne są upadki, aby poznać własną słabość, aby pragnąć pomocy, aby nadzieję pokładać w miłosierdziu Ojca i nie pogardzać braćmi, którzy upadają".

 

*

 

"To nic że upadniesz, że zaznasz bólu i upokorzenia upadków. Z nich przecież świętość twoją zrodzę,  jeśli zapragniesz, bym Ja cię podnosił i oczyszczał.”

 

*

 

„Musisz upadać aby podnosiła się twoja pokora i sprawiedliwość względem braci.”

 

*

 

„Człowiek idzie pod górę ku swemu przeznaczeniu, by osiągnąć obiecane mu uwolnienie - o ile idzie za głosem Boga. Wysiłku to wymaga i zaparcia się swojej egoistycznej natury.”

 

*

 „To nic że oni cię sponiewierają, ja cię wywyższyć pragnę.”

 

*

 

„Twoja skażona grzechem natura niejednokrotnie powali cię, przyprawi cię o ból lub zada ból innym raniąc ich i zwiększają zakres cierpienia. (…)

 

*

 

Wszystko co w twoim obcowaniu z ludźmi rani ich, co jest przyczyną ich smutku, cierpienia i łez jest twoim upadkiem - o ileż większym, jeśli w swoim zaślepieniu pychą i egoizmem -niedostrzeżonym.” (SP 183)

 

*

 

„Dlatego dałem człowiekowi słabą naturę, aby przylgnął do Mnie i we Mnie szukał oparcia i mocy. Każdy upadek, nawet najmniejszy, spowodowany jest odejściem ode Mnie i oparciem się na sobie. Nie można oprzeć się na tym, co nie istnieje, (…) powstać o własnych siłach, bo takich sił nie ma w żadnym człowieku w wystarczającym stopniu. Pragnienie powstania, to już wołanie o pomoc. To już zwrócenie się do Mnie, bo wszelkie dobro i szelka prawość pochodzą ode Mnie.

Wszystko cokolwiek spotka człowieka, co się z nim dzieje, może być wykorzystane ku dobru. Ku jego dobru i ku dobru innych.

Także upadek, gdy prowadzi do skruchy, pokuty, zadośćuczynienia, a zwłaszcza, gdy powoduje przylgnięcie do Mnie i poddanie się Mojej Woli i Mojej Miłości.

Upadki dopuszczone są dla opamiętania i nawrócenia na drogę pokory i ufności wobec Mnie.”

 

*

 

„Nie ubolewaj nad cudzym upadkiem lecz wspieraj modlitwą i pokutą twoją.”

 

*

 

 „Upadniesz wielokrotnie, ale zawsze Ja będę z tobą, by cię podnieść. Chroń Mnie abym nie był sponiewierany w sercu twoim.”

 

*

 

„Słabość ciała jest ograniczona, jego trwanie również. Rozwój i radość duszy żyjącej w Bogu jest nieskończona.”

 

*

 

„Upadek cudzy, to nie powód do zgorszenia lecz udzielenia pomocy - jeśli nie bezpośredniej, to modlitwy i ofiary…”

 

*

 

-Co jest moim pierwszym upadkiem?

- samolubstwo.

 

 

Dziękujemy Ci Panie Jezu za Twoje Słowa i błogosławimy Tobie, że przez krzyż i mękę Swoją odkupiłeś świat.

 

 


 

Opatrz Moje Rany miłością zrodzoną przez Mojego Świętego Ducha.

Szukaj zawsze Mojego Świętego Ducha

 

 

Refleksja

 

Pierwszym upadkiem jest zła myśl - nie odrzucona natychmiast, nie oddana Jezusowi. Zatrzymanie świadomości na złej myśli, rozwijanie jej zapoczątkowuje kolejne upadki w wypowiadanych słowach, a następnie w złych czynach. By zauważać złe myśli zaraz jak się pojawiają, trzeba tego chcieć, trzeba starać się żyć w pokoju i wyciszeniu. 

 

 

Im większe przylgnięcie do Jezusa, im większa pokora i życzliwość do bliźnich bez osądzania - tym mniej upadków. 

Pierwszym naszym błędem, naszą ludzką winą jest chciana autonomia, samolubne skupienie na sobie i uniezależnienie się od Boga. To złudzenie; zbyt słaba jest nasza natura, by żyć niezależnie od Boga i od szatana. Wolni od Boga wpadamy w niewolę Złego, w zniewolena cielesne i rozstrój psychiczny.  Pogrążeni w ciemnościach umysłu  i duszy (racjonalizm, naturalizm ale i zabobbony, i dewocja)  nie szukamy Bożego Światła, by poznać co Bóg o mnie sądzi i jakie są w związku z tym Jego oczekiwania względem mnie. Łatwo wówczas ulegmy fałszywym światowym wartościom, światowej poprawności, moralności, modom, trendom, temu, co aktualnie na fali...  Zżerają nas rozpalane przez świat pragnienia, których nie możemy zrealizować. Stajemy się nerwowi, sfrustrowani, zalęknieni, zazdrośni, psychicznie poranieni, zgorzkniali, smutni, źli...

 

 

Z każdego zła można wyciągnąć dobro. Ale trzeba chcieć zweryfikować swoje poglądy, odrzucić nauki świata wpajającego potrzebę rywalizacji, ambicji, robienia kariery dla wyniesienia ponad innych. Potrzeba zgodzić się na miejsce jakie Opatrzność mi przeznaczyła w Swoim Planie Zbawienia. Trzeba z pełną świadomością wypowiadać słowa modlitwy: Jezu cichy i pokornego serca uczyń serce moje według Serca Swego. Czyli zapragnąć stać się cichym i pokornym. Najpokorniejsza z ludzi najwyżej, nawet ponad Aniołów została wyniesiona. Taka jest Boża logika. Kto Bogu zaufa, że On nie kłamie, że chce mnie doprowadzić do radości, do pokoju, do miłości czyli do szczęścia, zaczyna pragnąć podążać za Głosem Boga, żyć Wolą Bożą, stara się ją rozeznawać, szukać jej, ucząc się Bożych oczekiwań względem siebie. Nie chce już ranić Boga i bliźnich, a sobie już nie ufa. Wówczas odpowiadamy na zaproszenie do poświęcania się Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi. Daje to Bogu (ale także posłanej przez Niego i danej nam jako nasza Niebieska Matka)  możliwość prowadzenia nas, chronienia, uczenia, wychowania - w każdym wieku. Bóg wówczas kieruje wszystkimi wydarzeniami w naszym życiu, a doświadczenie i rozumienie tego powiększa naszą ufność. Wszystko co nas spotyka zaczynamy traktowaćjako jako łaski i pouczenia Boże podyktowanie miłością i troską o nas - o mnie nieśmiertelnego w swej duszy.  Mniej błądząc, stając się mocniejsi w cnotach  mniej upadamy, a gdy już upadniemy, wówczas i na upadek inaczej patrzymy.  Wzrasta dzięki niemu pokora i wdzięczność, wzrasta łaska i moc. Wzrasta to, co najważniejsze - Miłość Boża w nas, z przyswojenia której będziemy sądzeni, na podstawie czego odpowiednie miejsce w wieczności otrzymamy. W tym naszym perspektywicznym myślenu ujawnia się największa ludzka mądrość.

 

 

 


POWRÓT

 

 

DROGA KRZYŻOWA - 1 UPADEK, w  wizji włoskiej mistyczki Marii Valtorty z nauczaniem Pana Jezusa i bolesnymi słowami Maryi: Płaczę ponieważ...

06 marca 2020
To Duch Boga, wlany w was, daje wam Życie. Kochaj Go, przyzywaj Go, bądź Mu wierna. Posiądziesz Życie i Pokój - wezwania z Nieba

Z miłości do szukających Prawdy przy­chodzę, aby ponownie pokazać, czym faktycznie Prawda jest i co Ona oznacza, bowiem zapomniano

o tym.   Ja jestem Prawdą, a Prawda jest Miłością. Miłością Nieskończoną, Miłością Najwyższą, Miłością Wieczną.    (PŻwB 9.04.88)

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028041