O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

29 czerwca 1951 r.

 

"Pocałunkiem miłości i pokoju zwać was będą". To znaczy - Ja wam dam ten pocałunek Miłości i Pokoju i będziemy jedno - to znaczy - Ja Duch Miłości, będę w was mieszkał, będę wam dawał całą pełnię Mojej Miłości. A miłość odznacza się przede wszystkim w największych uczuciach. Kto kogo kocha bardzo, to największym wyrazem miłości jest pocałunek. W pocałunku jest pewne namaszczenie, przez oddanie tego, co serce odczuwa. Oto pragnę od was takiej miłości, oblubieńczej, miłości w tak ścisłym związku, którego nic nie może rozerwać, ani cierpienie, ani ofiary, bo miłość wszystko przetrwa. Miłość gotowa jest do oddania wszystkiego. Miłość potrafi się palić wewnętrznie, spala się i nie spali się. Miłość potrafi dać życie, ostatnią kroplę krwi. Miłość jest większa od śmierci, bo dla niej niczym są stosy, gilotyny. Kto kocha, zdolny jest do szaleństwa miłości, do największego męczeństwa, do śmierci, a śmierć jest [to] za mało dla niej, bo odda życie, ale kochać nie przestanie. Bo miłość trwa wiecznie.

 

W piekle, gdyby była miłość, piekło nie byłoby piekłem. Szatan, gdyby umiał kochać, nie byłby szatanem. Piekło jest dlatego piekłem, bo tam się nie kocha, a szatan szatanem, bo nie umie kochać. A Niebo jest dlatego Niebem, bo tam jest miłość.

Jeżeli się ktoś pyta, co to jest Niebo, to niech sobie da odpowiedź: "Niebo - to Miłość". Tam jest miłość - miłość, która nie umiera, bo trwa wiecznie, bez końca. Kto kocha, ten już jest w Niebie. Kto nienawidzi , ten już jest w piekle. Kto kocha, nosi niebo w sobie, kto nienawidzi, ten nosi piekło w sobie. Jeżeli zabiera się komuś miłość, ten pogrążony już jest w ciemnościach.

 

Jestem Ogniem. Pragnę dusz ognistych. Jestem duszy Światłością. Jestem Światłością dusz. Dusza, która jest ze Mną zjednoczona, otrzymuje taką potęgę świateł, taką potęgę miłości, że choćby przeszła wszystkie cierpienia ziemskie, a posiadała Ogień Mój, ta nie zginie, bo w całopaleniu cierpień pali się miłością.

Przychodźcie do Mnie wszyscy, bez wyjątku! Przychodźcie do Ognia Miłości Mojej, przychodźcie ognie grzeszne. I dla jednych i drugich jestem jednakowy. Dla tych, którzy goreją, dam jeszcze większe płomienie i większą światłość i wzniosą się do takich szczytów doskonałości, że będą to wulkany, które pod naciskiem silnego Ognia będą wybuchające i zalewające świat lawą Ognia.

Ognie grzeszne nie lękajcie się! Ufajcie i wierzcie całą potęgą wiary waszego serca, że wszystkie namiętności palące się w was Ja potrafię spalić, zniszczyć.

 

Tak, jak słońce potrafi najobrzydliwsze błoto wysuszyć i tam, gdzie nie można było przejść, zrobi ścieżkę dogodną i suchą, że nikt idąc nie zbrudzi się, tak Ja słońcem Mojej Miłości wysuszę w was wszystkie bagna, wszystkie naleciałości, wszystkie brzydoty namiętności, że będziecie drogą czystą [Iz 35,8] i ścieżki waszego życia nie tylko będą dogodne, ale na ścieżkach życia waszego zasieję kwiaty i ze złych dróg, z pustyni serca waszego wyschniętego, uczynię oazę, gdzie z miłością będę mógł spoczywać i rozkoszować się arcydziełem, bo jestem Artystą - Duchem, który stwarza swe dzieła z nicości.

 

I będę się chlubił z takich dusz, wołając: "To jest dzieło artyzmu Mojego, które wielbić będzie całą Trójcę Naszą Świętą już tu na ziemi, będzie ogłaszać, że: "Wielki jest Bóg, Miłosierny, Trójjedyny - Wielki jest Bóg Stworzyciel, Wielki jest Bóg Odkupiciel, Wielki jest Bóg Uświęciciel dusz!". I chwała ta będzie trwać po wszystkie wieki. W radościach rozpływać się będzie każda dusza, śpiewając hymn miłości: "Niech będzie uwielbiona, wysławiona, nigdy niegasnąca Miłość", którą jestem Ja Niegasnący Ogień, przez którego stało się wszystko. Bo Bóstwo Moje nie ginie.

 

3 lipca 1951 r.

 

Dusze, kochające Mnie, dusze które rozszerzają kult Mój, otrzymują wielkie łaski, nadmiar łask. Ja przebóstwiam dusze, kształtuję. Jestem Ogniem i Bóstwem Niegasnącym. Dusze, które Mnie się oddają, stają się Mną, promieniują, biorąc Ogień ode Mnie. Mnie się oddają stając się ogniami wybuchowymi. Są to materiały zapalne, które pod naciskiem Mojej Miłości zapalają się i stają się jednym ogniskiem paląc się same i paląc drugich przez Ognie, które im dałem, zwłaszcza dusze kapłańskie, które wzywają Mojej pomocy. Im daję nadmiar łask, a w szczególności w chwili święceń kapłańskich. Gdy są dobrze przygotowani, otrzymują wszystkie Dary Moje, a zwłaszcza do pracy na niwie Mojej. Kapłani w łasce tej, stwarzają przybytki Moje w duszach. Wtedy Ja z rozkoszą mieszkam w tych duszach i spełniają się słowa: "A nie wiecie, żeście Kościołem Bożym, a Duch Święty mieszka w was" [1 Kor 3,16].

 

Każda dusza otrzymuje wiele łask już na Chrzcie Świętym, wiele łask otrzymuje przy pierwszej Komunii Świętej, ale wiele łask otrzymuje w Sakramencie Bierzmowania! Niech sobie tego Sakramentu nikt nie lekceważy, bo jest uzupełnieniem Moich Darów, a zwłaszcza Mocy [Dz 1,8]. Dusze, przy bierzmowaniu, otrzymują dar nadzwyczajnej odporności na walkę z szatanem, który ciągle krąży, aby je pochłonąć.

Wiele łask otrzymuje każdy, kto żegna się: "W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Krzyż, przeżegnanie dusze sobie lekceważą. Nie wiedzą, co to jest. Niech każdy zastanowi się, że mówiąc: "W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" wszystko czyni w Imię Nasze i to jest bardzo zasługujące. Niech każdy to czyni z wielką rozwagą, bo cokolwiek czyni w Imię Nasze, otrzyma. Krzyż taki jest bardzo pomocny we wszystkim, a zwłaszcza w pokusach. Wtedy szatan boi się tego krzyża i ucieka.

Niech często dusze żegnają samych siebie i świat cały. Szatan, jakkolwiek jest bardzo złośliwy, podstępny, ale jest tchórzem. Boi się Mocy Naszej, bo wie, że mimo wielkiego wysiłku swego, zawsze jest pobity, jeżeli kto z wielką wiarą i w Imię Krzyża Naszego zwalcza go.

Kapłani powinni często egzorcyzmować świat cały, gdzie nie mogą słowami nawracać, tam, gdzie nie mogą w spowiedziach. Niech zaraz egzorcyzmują duszę tam, gdzie szatan przeszkadza wyspowiadać się, albo ją opęta skrupułami aby marnowała czas i nie postępowała w wyżyny, albo ją gnębi, a nieraz doprowadza ją aż do zupełnego zejścia z drogi Bożej.

Kapłani niech rozszerzają bardzo nabożeństwo do Mnie, Ducha Świętego, bo mało jestem znany i mało kochany. Muszę się skarżyć na dusze, jakoby prosić, żeby przyszły do Mnie po wszystkie dary. A przecież jestem Światłością, Mądrością. Posiadam wszystko, aby uświęcić dusze, bo jestem Duchem Uświęcicielem. Mało jest świętych i mało kto rozumie świętość, bo nie przychodzą do Mnie po pomoc. Świętość pojmują tak, że dusze wielkie tylko mogą być świętymi, dusze pokutnicze, dusze pełne umartwień i pełne ostrości. Każdy mówi, że nie jest materiałem na świętego, że świętymi trzeba się urodzić. To nie prawda! Każdy może się uświęcić, jeżeli tylko chce, zwłaszcza, jeżeli przychodzi po Dary Moje, które czynią świętych.

 

Jestem Ogniem, gdyż zapalam i jestem Wichrem. Drzewo, aby rosło, musi być rozkołysane silnym wichrem, aby rozrosły się korzenie. Gdyby nie było wiatru, drzewo przestałoby rosnąć.

Tam, gdzie potrzeba wstrząsu, aby dusza opamiętała się z grzechów swoich, idę z silnym ogniem, wichrem, z burzą nawet. Czasem rzucam gromy dla silnego wstrząsu, ale jestem Płomieniem, abym przy blasku Swoich Darów odkrył największe ciemności. Dusza, gdy się modli do Mnie, poznaje samą siebie. W najskrytszych ciemnościach dusza dostrzega to, co ją szpeci i zasłania obraz całej Naszej Trójcy Świętej w niej.

Jestem również i rozkosznym Powiewem. To znaczy - dusza gdy idzie za Moim Głosem, doznaje uścisku Miłości Mojej, przytulenia Mego, jest podatna na najlżejsze natchnienie Moje. W takiej duszy czynią się rzeczy nadzwyczajne. Zrozumie to tylko dusza, która to przechodzi. Słowa są za nikłe, aby wyrazić, co w niej się dzieje. Dusza to odczuwa. Ona jest jakby woskiem, gdzie cała Trójca Święta odbija się w niej i staje się tak ścisłe zjednoczenie, że dusze, które doznają tej łaski, chodzą jakby w ciągłym zachwycie. Pomimo, że spełniają swoje obowiązki, są użyteczne dla ludzkości, a jednak z chwili na chwilę przemieniają się, przebóstwiają się. Świat o tym nie wie. Dusza sama nawet nie pojmuje, do czego dochodzi. Ona staje się jakby bezsilną. Wie, że pali się, że jest pochłonięta przez Ogień, że jest w takiej mocy, że już wyrwać się nie może z tego. Ona żyje miłością, ona umiera z miłości, a jednak żyje w miłości, ona daje miłość. Wtedy ona ginie z całym swoim jestestwem, zaprzepaszcza się w miłości, wpada, jakby w jakąś otchłań, z której sama się nie może wydostać. Jest bezwładna, pochłonięta przez Istotę wyższą, która ją pochłania. Żyje w jednym zachwycie miłości. /i dochodzi do szaleństwa miłości/

 

5 lipca 1951 r.

Pragnę, aby dusze śpiewały hymn ku czci Mej Miłości, a zwłaszcza dusze specjalnie poświęcone Mnie, jak dusze kapłańskie, dusze zakonne, dusze dążące do doskonałości. Kapłani, a zwłaszcza biskupi niech bardzo się modlą o Dary Moje dla samych siebie, o Dary dla powierzonych im dusz kapłańskich.

Gdyby każdy biskup modlił się o Moje Dary, świat by się zmienił. Sami biskupi mieliby o wiele mniej pracy nad duszami, bo Ja bym działał więcej w nich /w duszach kapłańskich/.

Osoby duchowne - gdyby modlili się wszyscy i rozszerzali Mój kult, otrzymaliby tak wielkie światła dla siebie! Wtedy zrozumieliby, czym Ja Jestem i poznaliby siebie, poznaliby dusze przez Dary Moje. Dałbym im dar przenikliwości. Intuicyjnie wyczuwaliby, co takiego duszy potrzeba, aby sprowadzić ją ze złej drogi na dobrą. A gdyby była dobra, aby doszła do najwyższej doskonałości i najściślejszego zjednoczenia z całą Trójcą Naszą.

Kapłani, gdy chrzczą dzieci, niech już modlą się i niech czynią ten akt z wielkim namaszczeniem, wzywając Mnie, gdy wypędzają złego ducha, niech wołają, abym wszedł w tę duszę i pozostał z tą duszą przez całe życie. Gdy kiedy taki kapłan przyjdzie do przybytków Naszych, niech cały szereg przyprowadzi tych dusz niewinnych, które przez jego ręce zostały oczyszczone z grzechu pierworodnego i takie były, jak wtedy, w chwili Chrztu Świętego. Gdy w czasie Chrztu Świętego zstępuję na taką duszę, daję wielką moc przeciwko wszystkim złym zakusom.

Gdy przygotowują dzieci do Komunii Świętej, niech się przede wszystkim modlą o Dary Moje i aby Druga Nasza Osoba Boska wstępując z Ciałem i Duszą w serce dziecka, uczyniła je prawdziwym Przybytkiem Naszym i Kościołem, abyśmy wtedy z takiej duszy nie odchodzili i aby taka dusza nie zasmuciła Mnie, abym nie musiał odchodzić smutny, aby spełniły się słowa: "Nie zasmucajcie Ducha Świętego!" [Ef 4,30].

 

Symbolem Moim jest gołębica. Gołębica oznacza przede wszystkim prostotę. Dziecko, przez niewinność jest prostotą. Gdy kapłani wykładają religię i uczą dzieci, niech przede wszystkim mówią o Mnie, aby serca dziecięce stały się proste, niewinne, aby były to serca gołębie. Gdy dziecko jest prowadzone i pouczane o Mnie, pomnaża się w prostocie i miłości. Jego wytyczną przez całe życie będzie ta prostota i ta dziecięcość, chociaż dojdzie do największej starości. Mało jest pouczać o prawdach Bożych! Trzeba wpajać już w zaraniu życia dziecka i zakładać jakoby ogniska w ich sercach i mówić im o Darach Moich, a Ja przyjdę z tymi Darami i dusza taka, gdy od młodości swej poznała Mnie, idzie za Mną przez całe życie. Ja nie opuszczę jej ani na chwilę. We wszystkich przygodach jej życia Ja stale jestem z nią. Wzrasta w łasce i daję jej ciągłe światłości dla poznania siebie i poznania Nas w całej Trójcy Świętej. Ja daję duszy łaskę poznania Ojca Niebieskiego i Syna Jego i Mnie, który pochodzę od Obu, a Jesteśmy Jedno.

Aby dusze były takie, jak pragnę, obowiązkiem jest kapłańskim, żeby dzieci tak prowadzili i pouczali rodziców, jak je mają prowadzić, aby coraz więcej wszyscy poznawali Mnie. Trzeba w kazaniach, w konfesjonałach, ciągle głosić Imię Moje /Ducha Świętego/, bo bez Darów Moich, bez Światła Mojego, jest jedna ciemność, wszelkie niepokoje, czy to w rodzinach, czy to w każdej duszy, czy w państwach, czy we wszystkich czynach, we wszystkich nauczaniach i prowadzeniach. Jeśli Mnie tam nie ma, jest jedna rozterka i jedno zagmatwanie. Są to nici splątane, które trudno rozwiązać, jak się nie ma Świateł Moich i Darów Moich.

Gołębica jest symbolem pokoju. Pokój wtedy nastąpi w duszach i w całym świecie, jeżeli uznają Mnie, jako Boga Pokoju, jako Gołębicę Pokoju, jeśli się zwrócą z wielką wiarą w Moc Moją, jeśli głosić wszędzie będą i rozszerzać Moje nabożeństwo, przyjdę z tak wielką Światłością na umysły ludzkie, że Duch Mój będzie się unosił, jak przy stworzeniu świata, jak powiedziane jest: "Duch Św. unosił się nad wodami" [Rdz 1,2]. Unosić się będę nad każdą duszą. Unosić się będę nad każdym państwem. Rządzącym dam Dary Swoje i dam im Moc i Łaskę w dzierżeniu władzy swojej, czy to będą władze świeckie, czy władze duchowne.

Biskupi przy Bierzmowaniu niech się modlą o Dary Moje nad duszami. Wtedy wielką obfitość łask wylewam na duszę, która jest dobrze przygotowana. I pragnę, aby w czasie Bierzmowania śpiewali hymn Mojej Miłości, hymn: "Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca nasze Darami Swymi!".

Gdy się nadaje godność - sakrę biskupią - trzeba bardzo a bardzo wiele modlitw, aby ten, który jest namaszczany na tak wielką godność, który zastępuje Nas Wszystkich tu na ziemi /Trójcę Świętą/, miał wszystkie Dary Moje. Bo, jeśli kto, to taki arcypasterz ma wielką odpowiedzialność nie tylko za dusze kapłańskie, ale za wszystkie dusze w jego archidiecezji jemu powierzone, ale i za wszystkie dusze na całym świecie. Bo jeśli biskup będzie swoje czynności sprawował razem ze Mną, to Ja będę z nim, a przez niego dokonam wielkich rzeczy w duszach. Każdy kapłan wyświęcony przez tego biskupa, będzie nosił Moje namaszczenie, a kapłan będzie to namaszczenie roznosił na inne dusze, a inne dusze w coraz większą dal. Wtedy wypuszczę Ducha Swego i będę stwarzał coraz piękniejsze i idealniejsze dusze i "odnowię oblicze ziemi" [Ps 104,30].

 

Ojciec Święty, ta Głowa Kościoła nieomylna, jest pod wielką władzą Moją. Bo cokolwiek on mówi "ex cathedra", to mówi słowami Moimi. Wtedy przemawia przez niego Bóg Trójjedyny. A Bóg Trójjedyny, to jest Jedno, a to Jedno to jest Nas Trzech. Każdy, kto kocha Nas, niech prosi Nas o Dary dla Zastępcy Naszego na ziemi. Jeżeli stamtąd /tzn. od Głowy Kościoła/ pójdzie powiew Darów Moich, to wróg piekielny nigdy nie zwycięży, a choćby wysłał całe hufce swoje piekielne, Moc Moja zniszczy ich, bo Ja Jestem Duchem Światłości i Pogromcą ducha ciemności. /t.j. szatana/.

Jestem Bogiem i Duchem Radości, Duchem Miłości, Duchem Światłości, a często jestem smutny - i jeszcze raz powtarzam, jestem nieznany i nie kochany... A przecież jestem Miłością. Jakże pragnę, aby Mnie znano i kochano. Pragnę być w każdym sercu, pragnę, być w każdym domu, pragnę być w każdym otoczeniu. Pragnę, by ciągle mówiono o Mnie. Chcę się nazywać Przytuleniem serc ludzkich, serc znękanych, serc smutnych. Chcę ich pocieszać. Niech przychodzą do Mnie po radości, po Światło. Niech Mnie szukają.

Wyleję na nich wszystkie Dary, całą Miłość, od prostaczka do filozofa. Chcę dawać Dary Swoje. Ci, co są nieumiejętni, niech przyjdą po naukę, a znajdą oświecenie. Ci co uczą, niech również przychodzą po Światło, aby Światło mogli wlewać w drugich.

Najwięcej kocham dusze gołębie, te dusze proste. Daj Mi dużo takich dusz gołębich. Stań się ofiarą miłości i dąż do tego, aby dusze poświęcały się, jako ofiary Miłości Mojej. Każda, taka dusza, która odda się jako ofiara, nazwana będzie przeze Mnie "Wulkanem Miłości Mojej".

 

26 lipca 1951 r.

A takich dusz potrzebuję bardzo wiele, bo przez Mój Płomień, przez Moją Miłość wszystko zrobię.

Oczyszczam, jednoczę, zapalam, goreję, palę się w nich, Sam ich przepalam, a przez nich zapalam innych. I pragnę, aby świat gorzał - jak już mówiłem. Gdyby dusze wiedziały co to jest miłość, i co przez miłość mogą dokonać, błagałyby Mnie i żebrałyby, zmuszałyby Mnie swoją modlitwą, abym ich zapalał. Byłyby to szaleństwa miłości, i szaleństwem swoim dokonywałyby cudów. Już ziemska miłość potrafi dokonać wiele rzeczy, gdy jest szlachetna. A jeśli się spotkają dwie istoty, jeśli jedna pogrążona jest w nieprawościach, a druga swą szlachetnością może ją przemienić, przeistoczyć - bo dla miłości potrafi się wszystko zrobić, miłość wszystko potrafi uczynić - to cóż dopiero, gdy Miłość Moja jest, który Sam w Sobie Jestem Ogniem. Symbol Mój to Płomień, to Ogień. Więc kto pragnie być Moim czcicielem, kto pragnie ode Mnie odbierać wszystkie Dary, niech najpierw zapragnie miłości, miłości świętej, która zaczyna się od małej rzeczy, choćby od darowania małej winy z miłości ku Mnie.

 

Jeśli ktoś przebacza, ten już jest ulubieńcem Moim, bo nic tak nie znoszę w sercu człowieka, a przybytku Moim, jak to, jeśli ma kto urazę do drugiego, a nie chce przebaczyć. Choćby dokonywał wielkich rzeczy, choćby to były dla oka ziemskiego cuda, pisałby księgi, wykładałby najskrytsze tajemnice, dzieła by jego były rozgłośne, zachwycaliby się mądrością jego, a miłości by nie miał i przebaczenia, wyrozumiałości dla drugich, choćby się szczycił swoim dokonaniem w czynach - niczym jest. Są to rzeczy czysto naturalne i na takich dziełach długo opierać się nie może.

Bo, czy wcześniej, czy później, pustka mu zostanie w duszy, bo Ja, jako Bóg - Duch Miłości, nie mogę tam działać, bo jest zasłona, która zaciemnia, bo jest brak prostoty.

 

Bo miłość zawsze idzie z prostotą w parze. Gołębica musi iść w parze z ogniem, to jest niewinnością, prostotą i miłością. W domach rodzinnych, jeżeli nie ma miłości, to znika szczęście i gaśnie ognisko domowe. Czego tam potrzeba? Ognia, aby był zapalon! [por. Łk 12,49]. W klasztorach, w duchowieństwie, u tych, którzy dążą do wyższej doskonałości, jeżeli ogień miłości tam nie goreje, to domy takie można nazwać kostnicami, trupiarnią. Bo tam nie ma życia, tam nie ma Ducha, tylko błąkają się trupy, przyobleczone w szaty. Jest to ziemia bez wody, bez słońca. Pochmurno tam. Ciężar życia i upalenia znosi się z niechęcią. Dlaczego? - bo zagasła miłość. Ja mieszkać tam nie mogę, nie mogę działać, bo przybytki Moje są dla Mnie za ciasne, ciemne. Nie mogę jasnych skrzydeł Moich rozpostrzeć i dać im lotu, aby wzbijały się w górę i wznosiły się coraz wyżej w przestrzeń nieskończoną i aby żyły w tym przestworzu, gdzie światłość nie znika, a gwiazdy nie gasną.

Co potrzeba takim duszom? Jednej rzeczy: aby stały się prostymi, utkwiły wzrok w Moje Źrenice, źrenice tej, jasnej Gołębicy, która jest Moim symbolem, błagały Mnie o miłość i prostotę, błagały Mnie o Ogień, choćby i iskierkę i miały trochę dobrej woli. A przy ich woli, Ja rozpalę ich, Ja im dam światło. Przybytki Moje będą rozjaśnione, wesele wielkie tam nastąpi i - nie tylko wesele, bo radości ich ducha. Bo Jam jest radością, Jam jest osłodą ich dusz, Jam Jest, Jam jest Światłością umysłów. Stopniowo im będę dawał wszystkie dary i wtedy z miłością będę mógł powiedzieć: "Tu jest przystań Moja, tu jest przystań całej Trójcy Naszej Świętej, tu jest niebo Nasze". W tym niebie chodzić będę, w tym niebie odpoczywać będę, w tym Niebie nie tylko sami się będą rozkoszować, ale pociągną innych i stanie się na ziemi radość i pokój.

Pragnę przede wszystkim, aby dusze zakonne i dusze kapłańskie zrozumiały te słowa. Słowa te są specjalnie dla nich. Kapłan, który nie ma sam w sobie nieba, dusza zakonna, która nie nosi w sobie tego nieba, nie może stać się niebem dla innych.

Każdy kapłan w chwili święceń, gdy otrzymuje Moje Dary, musi z nimi współpracować, uważać, aby nie zamarły. Bo My dajemy, ale pragniemy też, aby Nam dawano. My dajemy, cała Trójca Nasza, rzeczy, które każdy dopiero wtedy zrozumie, gdy wejdzie w ten Wielki Przybytek Trójcy Naszej i tam Nas będzie chwalić przez wieczność, dopiero zrozumie, jaką wielkość otrzymała każda dusza, że nie będzie mógł powiedzieć: "zabrakło mi łaski". Pragniemy tej okruszyny dobrej woli od człowieka, od stworzenia Naszego, uznania tej Naszej Potęgi, tej wiary, że Ta Potęga uczyni ich potężnymi, że dojdą do tak ścisłego zjednoczenia, że każdym oddechem i każdym wydechem, to Jesteśmy My, Trzech w Jedno, a Jedno w Trzech.

 

Kapłan każdy niech głosi to w kazaniach, przy konfesjonałach, że dusza, jeśli chce się zwrócić do Nas i pragnie żyć w Naszym zjednoczeniu, niech błaga o Ogień, błaga o Płomień, a dokona to wszystko, co jest wypowiedziane. Kapłani niech rozszerzają nabożeństwo, niech rozszerzają kult Mój, abym był znany, niech rozszerzają kult Mój, abym był kochany. Niech Mnie nie zasmucają, bo jakże często wchodzę do duszy, zastaję pustkę i odchodzę.

 

O kapłani, dzieci wybrane! Na was spoczywa wielki obowiązek, abyście szerzyli Chwałę Moją. Każdy kapłan, jeśli nie posiada Mnie, to jest narzędziem muzycznym, ale bez dźwięku. Ja nie mogę wygrać pieśni. Pieśni Mych Miłości na strunach serca ich, bo są to harfy bezużyteczne. Takie piękne nazwy im daję - "harfa". O, jakie cudne melodie powinny iść z takiego serca w przybytki Nasze, aby rozweselały całe Niebo i aby echo tej ziemi łączyło się z najcudniejszą melodią pieśni nieznanej, która tu rozbrzmiewa bez końca.

Dusze zakonne! Wy w początkach waszego życia zakonnego, szłyście z taką wiarą, entuzjazmem, że gotoweście życie dać, przejść przez wszystkie męczeństwa dla Miłości Naszej. A po kilku latach są pustki w waszych sercach. Stajecie się głuche na natchnienia Moje, stajecie się głuche na cierpienia bliźnich. Bo jeśli nie macie same w sobie miłości, jak możecie dawać miłość? Otrząśnijcie się ze snu, w którym zasypiacie, a nie tylko zasypiacie, ale śpicie bezwiednie! Nic na was nie działa. Zadowolone jesteście z tej waszej grubej powłoki, którą was okryła. Idziecie z ciemni w ciemnię, zadowolone w tym, że nie popełniacie grzechów ciężkich, a nie wiecie, że każda niedelikatność, każde cierpkie słowo, każde spojrzenie i uśmiech ironiczny, są to wielkie zasłony, przez które nie mogę dotrzeć do was i założyć mieszkania Mego, abym mógł powiedzieć: "Tu jest miejsce odpocznienia Mego. Tu jest niebo Moje, tu jest ogród Moich Łask", w którego zapachu pragnę rozkoszować się, "tu jest wulkan Mojej Miłości", który pragnie wybuchnąć nie tylko w najbliższym otoczeniu swoim, ale na cały wszechświat, aby świat wiedział, że to są dusze poświęcone i namaszczone Miłością Moją i którymi mógłbym się chlubić i powiedzieć o nich: "Oto są oblubienice Moje [Iz 61,10], które związane są pierścieniem Miłości Mojej, a miłość w nich jest nierozerwalna" i o których mógłbym powiedzieć: "Oto są synowie Moi, synowie Miłości Mej, synowie Światłości Mojej, w których nie ma zdrady".

 

Każda dusza, która się nie pali i nie pragnie się palić, jest zdrajczynią Moich najwyższych, najświętszych subtelności, jest zdrajczynią Mojej Świętości. Jest to dusza, która zdeptała Miłość Moją. Już w świecie, w życiu przyrodzonym można wszystko znieść i wszystko przecierpieć, ale najcięższą raną krwawiącą bez końca, to jest zdeptanie miłości.

Dusze, które żyjecie zamknięte w murach klasztornych, dusze kapłańskie, których powołaniem jest rozszerzać Ogień i nie pragnąć nic, tylko tego, aby miłość była nie gasnąca. Dusze, żyjące w świecie, których tak wiele was jest, które jesteście Moją oazą, gdzie z miłością mogę w was spoczywać. Wszystkie dusze kochające Mnie i pragnące Mnie kochać, przychodźcie do Mnie po Ogień, bierzcie, zabierajcie te Płomienie Mojej Miłości, palcie się same i rzucajcie iskry i płomienie w dal, bo nadchodzi czas, że szatan będzie zdeptany.

 

Nadchodzi czas, że Niepokalana Dziewica królować będzie. Nadchodzi czas, że Królestwo Miłości będzie od krańca do krańca ziemi. Nadchodzi czas, że Krew Drugiej Osoby Naszej zdeptana, a jednak przez miłość i odrodzenie dusz wielkich spadnie na syny człowiecze nie jako kara, ale jako Wielkie Miłosierdzie.

I wykąpane będą dusze w tej Krwi Miłości i Miłosierdzia i odrodzone przez łaskę, i stanie się, co stało się przy stworzeniu całego wszechświata, że będzie mógł Bóg Ojciec powiedzieć: "A to, co się stało - stało się wszystko dobre" [Rdz 1,31].

A Duch Mój, Duch Miłości, Uświęcenia, Duch Ognia Gorejącego, będzie się unosił nad całym wszechstworem i wypełnią się słowa: "A wypuścisz Ducha Swego i będą stworzone i odnowi się oblicze ziemi" [Ps 104,30]. To znaczy, że połączy się Niebo z ziemią i hufce anielskie i archanielskie zaśpiewają pieśń: "Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli!" [Łk 2,14].

Amen.

 

26 lipca 1951 r. - dzień św. Anny.

 

 

Siostra Medarda (Zofia Wyskiel) 1893-1973; Orędzia Trójcy Świętej, Poznań 1951 r.

http://www.duchprawdy.com/s_medarda_zofia_wyskiel_o_duchu_swietym.htm

Od Tego, w którego promieniach mieszkacie, a nie wiecie o tym - mówi Duch  Święty, Duch Miłości.

02 stycznia 2020
Rozpoznanie prawdy o sobie, by żyć świadomie i otrzymać uwolnienie od złych skłonności.

Z miłości do szukających Prawdy przy­chodzę, aby ponownie pokazać, czym faktycznie Prawda jest i co Ona oznacza, bowiem zapomniano

o tym.   Ja jestem Prawdą, a Prawda jest Miłością. Miłością Nieskończoną, Miłością Najwyższą, Miłością Wieczną.    (PŻwB 9.04.88)

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 027320