O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

 

Każda dusza jest stworzona przez Ojca Mego, odkupiona przeze Mnie, ale uświęcona przez Ducha Świętego [Rz 15,16].

Duch Święty jest Trzecią Osobą całej Trójcy Naszej, On jest Duchem Uświęcicielem.

Wszystko, aby się stało miłe, aby stało się wykończone, aby stało się drogocenne, wartościowe, staje się przez Ducha Świętego. Jak ten obraz, który przez artystę jest namalowany. Ale nie jest wycieniowany, nie jest upiększony - mało daje uroku. Dopiero, gdy każdy rys jest pędzlem dobrego artysty wycieniowany, wtedy piękno ukazuje się w całej postaci i zachwyca oko patrzącego, tak samo i tu w tworzeniu wszystkiego dzieje się to samo. Wszystko, co się stało /np. niebo, człowiek/ było piękne, było dobre, ale uzupełnienie wszystkiego dokonało się przez Wielkiego Artystę - przez Ducha Świętego.

 

Ojciec Przedwieczny wypowiedział Słowo: "Niech się stanie ziemia". I stała się ziemia.

Powiedział: "Niech się staną gwiazdy, przestworza, niech się staną wody i wszystkie inne twory!" [Rdz 1].

I nic nie stało się [samo] przez się, z przyrody, ale wszystko stało się z myśli i Woli Wielkiego Stwórcy i Pana wszelkich żywiołów. Żaden najmniejszy robaczek i żaden najdrobniejszy kwiat nie stał się sam ze siebie, ale to wszystko, co jest stworzone, jest wypowiedzią Myśli Największej Potęgi, która zwie się Bogiem - Bogiem Trójjedynym.

Wszystko było piękne i sam Stworzyciel był zadowolony, gdyż, "cokolwiek uczynił, dobre jest" [por. Rdz 1,31]. A jednak było to wszystko tak, aby ktoś dobrze zrozumiał - jak obraz, gdy wisi w pokoju, każdy go widzi, ale gdy wywieszony jest na zewnątrz, wtedy ten sam obraz staje się jakby piękniejszy i wtedy można podziwiać pracę artysty. I kto dobrze się na tym rozumie, każde pociągnięcie pędzla staje się większym podziwem dla znawcy i zachwytem dla zdolności odnośnego artysty. Otóż, tak samo jest z całą pięknością wszystkiego co jest dokonane. Podziwia się Wielkiego Artystę [Boga], ale Wykończycielem, który rozjaśnia, który nadaje urok godny wielkiego podziwu, jest właśnie Duch Święty. On jest właśnie jakby tym najdelikatniejszym pędzlem, który wszystko uzupełnił, wycieniował i nadał piękno, gdyż to jest Duch Piękności, Duch Światłości, Duch Miłości, Duch Artysta, Duch uzupełniający wszystko, co jest stworzone, Duch największej subtelności.

 

Bo, jakkolwiek cała Trójca Nasza jest jedno, ale każda Osoba jakoby ma odrębne Swoje działalności:

Bóg Ojciec - Stworzyciel,

Słowo [J 1,1] (tzn. Jezus), które Ciałem się stało [J 1,14] - Odkupiciel,

a Duch Święty - Uświęciciel.

O jakże cieszę się, że nadeszła chwila, aby wypowiedziane były te słowa, które od wieków były obmyślane, aby teraz były wypowiedziane.

 

Dusza ludzka to jest wielkie arcydzieło Boże, którego nikt nie może dokonać. Bo są rzeczy, które geniusz wynajduje przez łaskę, daną mu od Boga. Wiele jest rzeczy, które podziwia świat. I starają się, aby coraz nowsze robić odkrycia. Ale duszy ludzkiej - choćby to był największy genialny człowiek - duszy ludzkiej nikt nie potrafi uczynić. Jest to dzieło Boskie, jest to odbicie Boga. Niech wszyscy mędrcy, ze swoją filozofią wystąpią ze swoimi wynalazkami, ale niech będzie ktoś taki, który by powiedział, że stworzył duszę ludzką, a na to najgłębszy filozof stanie się niemym. Nie będzie miał odpowiedzi, bo tego uczynić nie jest zdolny.

Może ktoś powiedzieć, że wszystko jest przyrodzone co istnieje. Ale niech powie kto daje ruch i czyn temu wszystkiemu, aby istniało? Musi przyznać, że jest to Potęga, która tym kieruje. Bo niechby tylko taka rzecz jak słońce: Niech słońce nie świeci - żadna roślina, żadne stworzenie nie rozwinie się. Staną się ciemności i wszystko, po niejakim czasie zacznie ginąć. Powie ktoś, że słońce jest rzeczą przyrodzoną. Ale jeśli jest przyrodzone, to kto mu daje moc tę, aby było uruchomione, aby świeciło i dawało promienie ożywcze, aby to, co istnieje, nie zginęło? Wszystko się dzieje tak samo. Gdyby nie było Potęgi Naszej, gdyby nie było wypowiedzianego Słowa!: "Niech się stanie. Niech się stanie ziemia, niech się stanie słońce, niech się staną wszystkie żywioły", nic by nie istniało. Wszystko było obmyślane od wieków, wszystko stało się Mocą Wielką Wszechmocności, Potęgi i Wielkości Boga Trójjedynego. Całym ruchem, sprężyną tej wielkiej, Wszechpotężnej maszyny istnienia jest Bóg, a trwać będzie wszystko dotąd, dopóki On zechce.

 

 

27 kwietnia 1951 r.

Przy stworzeniu tych wszystkich dzieł i wspaniałości, Duch Święty się unosił i stwarzał, upiększał, modelizował. On jest największym Artystą Piękności. Ducha Świętego można nazwać Artystą Piękności. Jest to Jego największy przymiot, gdyż kocha wszystko, co jest piękne.

 

On gdy zobaczy duszę, która pragnie wyidealizować się, złączyć się z Nami, wtedy przychodzi do niej i przynosi wszystkie Dary, Swoje namaszczenia. Pomaga takiej duszy, by stała się piękna, podobna do Niego.

Przynosi te Dary jakoby piękne farby i tak upiększa Swoimi Darami, wykańcza artystycznie to wielkie dzieło, które stworzone jest na obraz i podobieństwo Nasze. Gdyż pragnie wlać wszystkie najpiękniejsze tchnienia w nią, wszystkie najwznioślejsze pomysły, wszystkie najświętsze porywy. I daje to wszystko stopniowo, łaska za łaską. Działa bezwiednie jak lekki powiew wiatru i tę duszę tak upiększa, mozaikuje ją. Każda łaska, to jakby mozaika, jakby tafelka do upiększania tego wielkiego przybytku, aby słowa nie były wypowiedziane daremnie, że "Jesteście Kościołem, a Duch Święty mieszka w was" [por. 1 Kor 3,16; 6,19].

 

Dusza niech się tylko odda Duchowi Świętemu. Im więcej na ślepo się odda, tym więcej łask otrzymuje na ślepo, bezwiednie. Bo to jest największa z łask dla duszy. Duszy się często zdaje, że jest oddalona, wie, że coś się dokonuje, ale nie może zdać sobie sprawy, co to jest.

Czuje się małą, czuje się niską, niegodną niczego. Wtedy są chwile największego działania Łaski Bożej, działania Ducha Świętego. Bo wszystkie wielkie arcydzieła pochodzą przeważnie z nicości. Wtedy podziwia się wielkiego artystę, gdy wytworzył wielkie arcydzieło na materii niewiele wartościowej. Wtedy jego geniusz i artyzm się uwydatnia. Takie dusze małe, niepozorne, w świecie prawie nic nie znaczące, to jest materiał, to jest właśnie to płótno, na którym można wymalować wspaniały obraz, podobieństwo Boga, można wyrzeźbić najpiękniejszy posąg i tam zobaczyć odbicie całej Trójcy Świętej.

 

Dusze maleńkie, oziębłe nawet, które nosicie w sobie jakoby jakąś zaporę, że nie możecie dotrzeć do Światła, do wyżyn, do wielkości, jesteście jakby przytłumione własną nicością, własną oziębłością, własnymi grzechami, nie bądźcie trwożliwe, ale idźcie po Światło, idźcie po Łaski. Odmawiajcie często hymn do Ducha Świętego i z każdego słowa uczyńcie sobie, jakoby akt miłości, akt skruchy. Wzywajcie pomocy, proście o Dary [1 Kor 14,1] Tego, Wielkiego Uświęciciela dusz waszych. Miejcie silną wiarę, nie dawajcie się załamać. Na wasze wątpliwości na waszą chęć cofnięcia się wstecz przypomnijcie sobie, że apostołowie w wieczerniku po Zmartwychwstaniu, byli również trwożliwi, lękali się wszystkiego, aby nie okazać się, że są uczniami Wielkiej Miłości. Byli zamknięci w wieczerniku, dla bojaźni. Trwożni byli, pomimo obecności Matki Najświętszej, o której wiedzieli, że była Pełnią Łask Bożych. Ale skoro Duch Święty zstąpił na nich, stali się mężnymi jak lwy. Wyznawali śmiało wiarę, chlubili się nawet, że są wyznawcami tej wiary, tak, że lękali się ich ci, co przedtem ich prześladowali. Wszystko to uczynił Duch Święty Mocą Swoją [Dz 1,8], Potęgą Swoją. Stał się, jako wielki szum wichru [Dz 2], aby okazać, że Moc Jego silniejsza jest, nad wszelkie podmuchy szatańskie, że może zniszczyć wszystko jednym Tchnieniem Swoim i znowu stworzyć jednym Tchnieniem Swoim.

 

Duch Święty jest to Miłość Wielka, jest to Światłość Wielka. Gdy dusza jest pogrążona w grzechu, On pierwszy idzie jej z pomocą i daje Światła, daje natchnienia, daje wyrzuty sumienia, że jest na złej drodze. Jego można nazwać "prześladowcą", bo duszę taką prześladuje na każdym kroku. Przez Światło Swoje tak ją wstrząsa, że żaden grzesznik choćby największy, nie ujdzie Jego prześladowania. On będzie w największych grzechach rozkoszy zatruwał jej każdą chwilę przyjemności i dawał ciągle do zrozumienia, że czyni źle. On będzie zrzucał ślepotę z jej oczu, którą ma jako bielmo, że nic nie widzi, jak się pogrąża w przepaść i przez Światła Swoje będzie jej pokazywał piękności i rozkosze inne, które są w porównaniu do tego błota nieprawości, w którym leży, jak słońce wobec ciemności najbardziej ponurych. Będzie chodził za nią, jak ten myśliwy za zwierzyną, jak ten śledczy za złodziejem. Będzie chodził, jak ten jastrząb, aby chwycić zdobycz swoją i nie spocznie, aż ją posiądzie. Wyrwie ją z wszelkiego niebezpieczeństwa. Nic dla Niego nie jest niemożliwością. Choćby ta dusza była od lat pogrążona w takich nieprawościach, że nazwać by ją można jednym bagnem i błotem, jednym trzęsawiskiem trujących wyziewów, którymi sama jest zatruta i zatruwała innych swoją trucizną i życiem, pełnym wstrętu, pełnym obrzydliwości. On z wszystkiego potrafi wyprowadzić, Światłością Swoją przeniknąć i jakby to słońce wysuszyć najwstrętniejsze bagnisko i z ziemi tej nieurodzajnej, z ziemi wyschniętej, niepodatnej na urodzaje. On Miłością Swoją potrafi założyć tam cudną i przepiękną oazę, pełną owoców, kwiatów, miłości i wielkiej świętości. I wtedy w takiej duszy rozkoszuje się i cieszy się, że to co zasadził rośnie. On daje Łaski Swoje, a przede wszystkim Łaskę Wody Ożywczej i zasila glebę, aby owocowała. On staje się Słońcem, On staje się Rosą, On staje się Deszczem Orzeźwiającym i jest jakoby Ogrodnikiem. Pielęgnuje każdą roślinkę, czuwa nad każdym jej wzrostem, aby żadna nie wyschła, ale obfitowała. A tym są przede wszystkim Jego natchnienia. Gdy potrzeba było, aby ją wykraść z paszczy piekielnego smoka, był jako Bojownik. Mieczem Swoim przecinał wszystkie węzły, które łączyły ją z grzechem i był niezwyciężony. Rąbał, palił.... Stał się jakby złodziejem. Wykradał ją, rzucał się w bój, aby zdobyć ją, oczyścić ją, obmyć w Łasce Swojej, zamazane podobieństwo Boga na nowo wyświetlić, odbić, a co było zepsute, naprawić. Tam, gdzie rysy Boże były niewidzialne, On pędzlem Swojej Miłości, jako Wielki Artysta wszystko wycieniował, wykończył i z Miłością przegląda się w niej i widzi obraz całej Trójcy Naszej, cieszy się i raduje i powtarza: "Oto jest dzieło, stworzone na obraz i podobieństwo Boże".

 

2 maja 1951 r.

Dusza - to jest obraz i podobieństwo Boga. Ale to jeszcze jest za mało wypowiedziane, aby Nas kto zrozumiał w całej istocie, w całej myśli Trójcy Naszej, co to jest obraz i podobieństwo Boga [Rdz 1,27]. Obraz - to jeszcze za mało. Podobieństwo - jeszcze za mało! My pragniemy w duszy mieszkać tak, abyśmy mogli powiedzieć: "To Jesteśmy My!". Tak złączeni, tak zjednoczeni, jak kropla wody w morzu, w które wpada, rozpływa się i staje się morzem. Dusza, to jest taka kropelka, ale jest tym samym co wielkie morze. Jest nie tylko kroplą, ale morzem bo pochodzi z tej samej wody. Jeżeli kropla wpadnie do morza, rozpływa się i ma wszystkie właściwości morza, tego oceanu, którego nie można objąć okiem, taka jest wielkość przestrzeni.

 

Nieraz ktoś myśli, że jest zbyt nędzny, aby myśleć o takiej wielkiej rzeczy, aby stać się świętym i stać się jednym z tak Wielkim i Potężnym Bogiem, że nigdy przez swoją własną nędzę nie dojdzie do tego, że to jest za wygórowane pragnienie, że to mogą być tylko dusze wyjątkowe, jedynie przeznaczone na taką świętość. Powiedz takim duszom, że tak nie jest! My jesteśmy Wielką Świętością, Nieograniczoną i Niepojętą - to prawda. Ale, jeżeli jesteśmy Tą Wielką Świętością, Wielką Potęgą i Wielką Miłością, to jest właśnie najlepszy dowód, że tylko ten, który jest wielki i możny, ten, który jest potężny, może dokonać swoim ruchem taki gest wspaniałomyślności, że właśnie nicość może obrócić w potęgę. Gdyby Bóg był kropelką wody, a człowiek byłby morzem, nie mógłby tego zrobić. Ale, że jest właśnie tym maleństwem, tym niczym, dlatego My możemy robić, wytwarzać co chcemy z tej istoty, którą sami stworzyliśmy. Możemy przez Swoją Wszechmoc zniszczyć, a możemy dokonać tak wielkich rzeczy, jak na przykład: zniszczyć świat i na nowo go stworzyć. Taki ruch wobec Naszej Wszechmocności, wobec Naszej Potęgi, nie jest to dokonanie żadnej niemożliwości, bo Potęga jest tak Wielka, że trzymamy ziemię, wszystkie przestworza, niebo - w Swoim Palcu. Jest to w Rękach Naszych jakby przedmiot tak minimalny, jak najmniejsze ziarenko maku, wobec najpotężniejszych wszystkich Dzieł Wszechmocności i Potęgi Naszej.

 

Dusze maleńkie, te ziarenka, przychodźcie po Łaski Ducha Świętego! Proście o wszystko, a przede wszystkim proście o Jego Dary [1 Kor 12]. Proście o Dar Światłości, proście o Dar Mądrości. Gdyby nie było słońca, gdyby nie było światła, to by nic nie istniało. Ciemność i jedna ciemność - i wszystko musiałoby zginąć. Podobnie jest, gdy w duszy nie ma Światła, tego najważniejszego Daru, który już dany jest na Chrzcie Świętym każdemu człowiekowi, tak, jak wszystkie inne dary. Jest to prezent największy, jaki Bóg może złożyć człowiekowi, w chwili gdy jest wypędzony grzech /w dzień Chrztu Świętego/, to znaczy: czart wypędzony jest ze swoją złością i nienawiścią i dusza staje się największym odbiciem, największym przeobrażeniem w Boga, po ludzku mówiąc staje się jakby samym Bogiem, samym Naszym Jestestwem.

Dusza, która idzie z natchnieniem Ducha Świętego /od Chrztu za Jego Darami/ przez całe życie i nie utraciła łaski poświęcającej, a gdy ją utraci stara się ją jak najszybciej odzyskać, wtedy staje się wielkim polem do działania Łaski Naszej w niej. Wchodzi z świętości w świętość i staje się jakby jedną światłością, w Światłości Przedwiecznej.

Duch Święty, gdy zstąpił na Apostołów, ukazał się w postaci języków [Dz 2,3], w Płomieniach, w Światłości. Płomień oświeca. Dusza, gdy posiada światłość - jest to największy Dar i pierwszy punkt, warunek do świętości. Bo, jeżeli ma światłość, ma wszystko. To tak, jak podróżny, gdy ma światło ze sobą, nie boi się niczego, bo, choćby szedł przez najciemniejsze miejsca, gdy oświeci sobie drogę, widzi gdzie idzie. Dlatego módlcie się, a nie ustawajcie w modlitwie, o ten Dar Ducha Świętego, o ten Dar Jego, nie tylko jako Dar, ale samego Jego, bo On sam jest Światłością [1 J 1,5].

 

3 maja 1951 r.

Proście, aby umysły wasze owiane były Darem Światła. Przy stworzeniu świata, wypowiedziane było słowo: "Niech się stanie światłość" [Rdz 1,3]. Ta światłość nie tylko była materialna wtedy, ale ta światłość była zapowiedzią, że każda dusza, która jest stworzona, aby była odbiciem Boga, już przewidziana w niej była Światłość Ducha Świętego. Dusza, gdyby nie miała tej Światłości, byłaby ciemna i nie mogłaby rozwinąć się, tak jak żadna roślina, nie rozwija się, gdy nie ma słońca, gdy nie ma światła. Gdy dusza posiada Światło, rozwija się, rośnie, wydaje plon, owocuje pod wpływem Promieni Ducha Świętego.

Światłość duszy potrzebna jest przez całe życie. Gdy wpadnie w niewolę grzechu, pierwsze potrzebne jest jej Światło, aby przejrzała. Gdy przejrzy, potrzebne jej Światło aby wiedziała, jak ma postąpić, jak ma unikać złego, aby nie upadła znowu w przepaść grzechową. Gdy stara się ściśle jednoczyć z całą Trójcą Naszą przez łaskę, to niech najwięcej prosi i błaga w swych szeptach modlitewnych o Światło. Dusza taka idzie potem z Światła w Światło. Ona poznaje Wielkość Trójcy Naszej, ona wgłębia się w największe tajemnice Nasze i ma uczestnictwo w Tajemnicach Naszych.

 

Na to nie potrzeba filozofów, ani mędrców, ani nauk. Dusza, która pragnie dojść do świętości, może być najprostsza, bez wykształcenia, bez nauk, ale posiadająca Światłość. Ona przewyższy mędrców, przewyższy filozofów. Potrafi odkryć największy skarb świętości w najkrótszy sposób.

 

Taka dusza, pełna Światłości potrafi wykorzystać wszystko, zobaczy Nas we wszystkim. Dla niej każdy kwiat, każde drzewo, cała przyroda, każda gwiazdka jest dla niej serca mową, przez którą jednoczy się z Nami i uwielbia Nas, bo widzi w tym wszystkim Wszechmoc, widzi w tym wszystkim Żyjącego Boga, widzi w tym wszystkim pełnię Miłości Przedwiecznej. Ją wszystko raduje, ją wszystko cieszy, bo wie, że wszystko pochodzi od jej Ojca, od jej Stworzyciela, od Najdroższej Istoty, którą kocha. Jej zmysły są ogarnione wielką radością i chodzi, jakby w jednym zachwycie miłości... Ona staje się pełnią świętości zanurzona w Pełnię Nieogarnionej Miłości i jest już w tych głębinach, w tym źródle niewyczerpanych łask, które przez światłość zlewają się na nią, jako zdroje niewyczerpane.

 

Błagajcie Ducha Świętego o ten Dar, aby się Światło stało nad wami, a ciemności grzechu nie ogarnęły was. Bądźcie tymi promieniami, nie tylko dla siebie, ale promieniujcie dalej [Mt 5,14]. Niech każdy, kto ma z wami styczność, z którymi obcujecie i z tymi, których nie znacie, a są w ciemnościach i z tymi, którzy odeszli, a nie są jeszcze w światłości wiecznej, ale oczyszczają się - wołajcie za wszystkich: "Niech Światłość Przedwieczna promieniuje w nich!". A dla tych, co odeszli: "Niech Światłość Wieczna im przyświeca!".

 

Kto posiada Światłość, posiada mądrość. Mówią często, że "nie jest oświecony", to znaczy wiele rzeczy nie rozumie. A jeżeli ma Światłość, to jego rozum, pod wpływem Światłości Wielkiej rozwija się, dojrzewa. Proście o Dar mądrości, ale mądrości Naszej, mądrości która na pierwszym miejscu stawia zbawienie duszy swojej, uświęcenie jej, przelanie Nas w duszę, a duszy w Nas. Bo to jest największa mądrość - mądrość, którą poznała i pogłębia się w Mądrości Naszej [Mdr 8,21; 9,1-18]. Takiej mądrości potrzeba każdemu, aby poznał Tajemnice Nasze i posiadł je.

 

Dusza, która posiada Mądrość Naszą, przez intelekt tak szybko poznaje Jestestwo całej Trójcy Naszej, że dla niej to nie jest tajemnicą. Dla niej to jest jasne, bo ona wie, że jest Jeden Bóg w Trzech Osobach, a Trzy Osoby w Jednym Bogu.

 

Dusza, żyjąca pod promieniami Ducha Świętego, wyczuwa potrzebę swego serca, żeby mieć Ojca, którego pragnie kochać, jak dziecię. Ona wyczuwa potrzebę, aby mieć Tego Ojca tuż, blisko przy sobie, żeby stale była z Nim, żeby stale mogła z Nim rozmawiać, żeby mogła Go kochać, żeby mogła Mu wszystko powiedzieć, żeby mogła Go objąć, przytulić do serca. Otóż tak ma dotykalnie i odczuwalnie Drugą Osobę Boską, Syna Bożego, który stał się Człowiekiem i tym Człowiekiem jest w Eucharystii Świętej, tym Człowiekiem jest w niej. I Tego Człowieka ona pożywa, żyje Nim i z Nim [J 6,56]. Powierza Mu wszystkie troski, jest szczęśliwa, że może przyjść wypłakać duszą swoją przed Nim i wie, że ją rozumie, bo był Człowiekiem, Bogiem-Człowiekiem. Przeszedł wszystko na ziemi, co przechodzi każdy człowiek. Narodził się, jako Dziecię, pracował, cierpiał całą Mękę i śmierć swoją oddał dla niej, aby mógł jej powiedzieć: "Wszystko, co ty cierpisz, Ja już naprzód przeszedłem, aby zrozumieć cię w tej chwili, w której cierpisz, bo znam mowę serca twego już nie jako Bóg, Duch, Bóstwo, ale jako Człowiek, zupełnie podobny do ciebie, oprócz grzechu.

 

11 czerwca 1951 r.

Gdyby dusze wiedziały, co znaczą cierpienia złączone z Moimi cierpieniami [2 Kor 4,10] i jak wielką mają zasługę z zasług Moich cierpień - ubiegałyby się o nie, jako o skarb najdroższy, który jest niewyczerpaną skarbnicą tych cierpień. Jest to, jakoby kopalnia najdroższych klejnotów, w które każda dusza już tu na ziemi jest przyozdobiona i otrzymuje nadzwyczajne łaski, a przede wszystkim łaskę uświęcenia swojej duszy i łaskę uświęcenia innych dusz.

 

Każdy, kto chce mieć cząstkę ze Mną tu na ziemi i w Niebie, musi mieć cząstkę cierpień Moich [Mt 10,38]. Jeżeli chcą dusze apostołować, zbawiać dusze, zwłaszcza osoby duchowne, kapłani, jeżeli chcą mieć wielki połów ryb, to muszą nad tym pracować w pocie czoła, w cierpieniu. Dusze wielkich grzeszników zdobywa się tylko przez modlitwę i ofiarę. Ja poniosłem wszystkie cierpienia, przeważnie dla grzeszników. Dlatego chwałę tu mam dodatkową wielką, że przyszedłem na ziemię cierpieć i zbawić. Przyszedłem po owce zaginione (po dusze, które grzeszne).

 

Dusze, które apostołują w dalszym ciągu przeze Mnie i cierpią, te są najdroższymi Moimi dziećmi [Mt 5,11]. Tymi się mogę chlubić, tych mogę nazywać synami Moimi, tych mogę nazywać strażą przyboczną Moją, hufcami Moimi. Tym mogę powiedzieć: "Przeznaczeni do Królestwa Mego, bo staczają bój o królowanie Moje". A taki, który włada orężem Moim i trzyma sztandar w ręku swoim, choć miałby zginąć na polu bitwy, jest zwycięzcą samego siebie, zwycięzcą nad całym piekłem i nieprzyjacielem Moim, który walczy ciągle, aby zniszczyć Królestwo Moje w duszach, chce tryumfować na ziemi, przez kłamstwo, grzech i nieprawość.

Dusze cierpiące, dusze mężne, daję wam miecz w rękę waszą. Walczcie, to znaczy cierpcie! Nie zniechęcajcie się! Ufajcie Mi! Idźcie za Mną, bo Ja Jestem Tym, który zwyciężył świat. [J 16,33]. A wy tymi, którzy zwyciężą świat, to jest zło, wtedy nastąpi wielkie Zmartwychwstanie, wielki tryumf Królestwa Mego na ziemi i będą śpiewać pieśni pochwalne!: "Błogosławiony jest Bóg na Niebie i Ziemi, a królowanie Jego jest bez końca" [por. Ap 11,15].

 

(Wyjaśnienie: Bóg zwyciężył świat, że przyszedł jako Odkupiciel, wybawić nas z rąk szatana. Ale my musimy dalej rozszerzać Królestwo Chrystusowe i cierpieć za Niego, gdyż On już jako Człowiek nie może cierpieć. Więc dalej dokonuje się to w nas przez nasze cierpienia i ofiary i my przez Niego zwyciężamy, to jest nawracamy grzeszników i depczemy szatana.)

 

Aby dusze zrozumiały wartość cierpienia, muszą się często modlić i prosić Ducha Świętego o łaskę zrozumienia tej wielkiej tajemnicy cierpienia. Nikt tak nie poznaje Nas w Trzech Osobach jak ten, który cierpi. Wtedy się zbliża, wtedy woła Nas o pomoc, wtedy zostawia wszystko co ziemskie, a szuka pomocy u Naszej Siły, która jest Wszechpotężną, aby wszystko zło naprawić przemienić w dobro. Wtedy pomnaża się wiara w duszach, która jest wielkim okrzykiem, błaganiem o Miłosierdzie. I ta wiara, ten okrzyk bólu, cierpień ludzkich, ta bezgraniczna ufność czyni cuda, które cała Trójca Święta daje za wiarę i ufność Naszego stworzenia. To Nasze stworzenie małe, ten utwór Naszej Miłości, jakoby sam czynił cuda przez wiarę w Naszą Miłość i Miłosierdzie.

 

W wielkich cierpieniach, niech dusze idą do Ducha Świętego i proszą Go o Jego Dary. W tych Darach jest umieszczona największa moc, światło, pomoc, pocieszenie, gdyż Duch Święty nazywa się Pocieszycielem [J 14,26].

Bardzo mało jest osób, które by czciły tę Trzecią Osobę Naszą i które by szukały ratunku i pomocy u Niego. A przecież On tak pragnie mieszkać w każdej duszy, bo każda dusza - to Kościół Jego [1 Kor 3,16]. W każdej duszy pragnie spoczywać, pragnie wylewać Miłość Swoją, bo to jest Duch Miłości. Pragnie przeistaczać, upiększać, uświęcać. Pragnie by dusze były tą jasną gołębicą, tą czystością. Jeśli dusze pragną się oderwać od ziemi, a dojść do szczytów najściślejszego zjednoczenia się z Nami, to niech ciągle wzywają pomocy Ducha Uświęciciela, który jest samą Świętością i Jego dziełem jest uświęcać dusze [Rz 15,16].

 

17 czerwca, 1951 r.

Każde cierpienie ma swoje zmartwychwstanie, czyli nie jest bez chwały, bez radości, bez uwieńczenia. Dusza, która cierpi, przechodzi Golgotę życia, jest bardzo wspierana przez Moc Ducha Świętego. On wylewa nad nią wszystkie Łaski, a przede wszystkim Dar Mocy i Męstwa [Dz 1,8]. Duch Święty prowadzi taką duszę, która ma uczestnictwo w Męce Mojej, ma uczestnictwo w radościach Ducha Świętego, bo On jest Pocieszycielem.

Ja przeszedłem Mękę śmierci i wszystkie cierpienia, których świat i dusze najwięcej zbliżone do Mnie, jeszcze nie poznały. Nie poznały wielkości ich. Dopiero w Niebie każdy pozna, jak wielką ofiarę poniosłem za tych, dla których przyszedłem z miłości, kochałem i kocham.

 

Dusze kochające Mnie, które cierpią i piją z kielicha Męki Mej. Niech zawsze się cieszą tą nadzieją, że po każdym cierpieniu, jest wielka radość - radość zmartwychwstania, radość tryumfu. Choćby im się zdawało, że konają pod naciskiem Krzyża, jakby wyzionęły ducha swego, z nadmiaru cierpień swoich i zdawało im się, że wszystko się skończyło, że wszystko już się nie da powetować, nie ma żadnej nadziei w cierpieniach takich, są jakoby obumarłe, nawet nie wiedzą, co się wkoło nich dzieje, a przede wszystkim, w cierpieniach duchowych, w duszach wybranych, na które takie cierpienia zsyłam.

 

Wprawdzie cierpienie jest tylko środkiem, a nie celem i można stać się świętym, udoskonalić się bez cierpienia. Mam takie dusze i prowadzę takie dusze przez radość i kocham je, ale jednak kocham najwięcej tych, tę małą garstkę, która mężnie trwa pod Krzyżem z Matką Moją, świętym Janem i Magdaleną.

Dusze, na które daję mniej cierpień, na które wylewam Łaski Miłości Mojej, Miłości Miłosiernej, Miłości Tkliwej, są to kwiaty jakby cieplarniane, piękne. One zachwycają Niebo całe. Nie daję na nie wielkich burz, zimna. Przeciwnie, hoduję je jakby pod szkłem, w cieplarni. Bo gdybym je dał na wichry, cierpienia, zachwiały by się. Gdyż każda dusza ma wolną wolę. One przez swoją wolę i Łaskę Moją mogą tak spotęgować Miłość Moją, że stają się ofiarami Miłości Mojej.

 

Takich dusz pragnę, dusz ofiarnych, dusz, które idą Mi naprzeciw Krzyża, nie lękają się, bo wiedzą, że idą tą drogą, którą Ja szedłem. Często żądam tylko zgodzenia się, przyjęcia Krzyża Mego i to Mi wystarcza. Przez to poddanie się Woli Mojej, mam, jakby zadośćuczynienie, satysfakcję, za zniewagi wyrządzone Mojej Miłości. Po tym, po poddaniu się takim daję wielkie radości ducha, które przewyższają wszelkie radości ziemskie.

Dusze ofiarne, nie lękajcie się! Wierzcie w Miłość Moją i Miłosierdzie i pocieszajcie się nie tylko, że dostaniecie radość w cierpieniu! Nie tylko jesteście zadośćuczynieniem za Moje zniewagi ale jesteście zadośćuczynieniem za wszystkich grzeszników, a przede wszystkim za tych, którzy bluźnią w cierpieniu.

 

Często dusze ranią Serce Moje tym ciągłym pytaniem: "Dlaczego dajesz Łaski, usuwasz jakoby cierpienia od nich, a przecież one /w mniemaniu ich/ niżej stoją, a mniej cierpią. A my idziemy za Tobą i chcemy być z Tobą, a ciągle cierpienia zlewasz na nas". Nie mówcie tak, bo nie wiecie, czy te dusze, które w sądach waszych są mniej wartościowe, gdy im dawałem gorzki kielich do picia, nie przyjęły w duchu tej goryczy i przez to gorycz ta została albo usunięta, albo osłodzona słodyczą Mojej Miłości. Może czasem tylko przez wypowiedzenie słów mową serca swego: "Bądź Wola Twoja!". To Mi wystarczyło, abym odjął kielich goryczy przygotowany dla nich.

 

Najwięcej kocham dusze - lilie okolone cierniem. Najwięcej kocham dusze - róże, które oprócz kwiatów i liści, mają także ciernie. Zapachem tych dusz, ich wonią upajam się i o nich mogę powiedzieć: "Jest to zdrój Mój i ogród zamknięty" [Pnp 4,12].

Takie dusze są zdrojem i ogrodem Moim zamkniętym, które są radością Moją, żyjąc we Mnie i radością dla tych, których są otoczeniem. Dusza, która jest zawsze uśmiechnięta, pełna miłości i równowagi ducha, ta jest wybranką Serca Mego. Jej daję uśmiechy i radości zewnętrzne nie tylko dla niej, ale przez nią dla innych. Takie dusze mogą śpiewać ciągłe "Magnificat" i "Rozradował się duch mój w Zbawicielu Moim" [Łk 1,47]. Taka dusza jest umiłowaniem Ducha Świętego, który jest Duchem radości.

 

Gdzie tylko Duch Święty spoczywa, tam jest radość i pokój [Ga 5,22]. Jest w postaci Gołębicy [Mt 3,16], która oznacza pokój, prostotę i miłość. Miłość, bo On jest Ogniem. Na apostołów zstąpił w postaci języków ognistych, to jest Ognia.

Dusze, przez poddanie się Woli Mojej są gołębicami pokoju. One roznoszą pokój. Wszędzie, trzeba pokoju: pokoju w duszach, pokoju w świecie. Więc każda dusza niech znosi wszystkie swoje ofiary, cierpienia, w duchu pokoju. Pokój w sercach, w domach, w rodzinach, pokój w Państwach, pokój Mój niech będzie z wami. Pokój i Światło. Bo, aby stał się pokój w sercach ludzkich, potrzeba Światła, bo przez Światło pomnaża się miłość, a miłość [to] nic nie jest jak ten cichy pokój, ten wietrzyk lekki Ducha Świętego.

 

Proście Trzecią Osobę Trójcy Naszej Świętej, aby wam dała poznać, na czym polega ten pokój. Pokój polega na zjednoczeniu się z Nami, a przede wszystkim, na ścisłym poznaniu Nas.

Wołajcie do Niego: "Duchu Święty Światłości Odwieczna, Pocieszenie, daj nam poznać Ojca Przedwiecznego i Syna Jego i Ciebie. Gołębico Jasna, Duchu Przenajświętszy, który pochodzisz od Ojca i Syna i Jesteś Jedno w całej Trójcy Świętej.

 

 

 

 

 

Źródło: Siostra Medarda (Zofia Wyskiel) 1893-1973, Orędzia Trójcy Świętej, Poznań 1951 r.

 

http://www.duchprawdy.com/s_medarda_zofia_wyskiel_o_duchu_swietym.htm

 

 

 

Pan Jezus mówi  
"O MAŁO ZNANYM, MAŁO KOCHANYM I WIELBIONYM BOGU,
KTÓRY ZWIE SIĘ ŚWIATŁOŚCIĄ I MIŁOŚCIĄ I JEST UŚWIĘCICIELEM DUSZ" - poznawanie Ducha Świętego.


31 grudnia 2019
Rozpoznanie prawdy o sobie, by żyć świadomie i otrzymać uwolnienie od złych skłonności.

Z miłości do szukających Prawdy przy­chodzę, aby ponownie pokazać, czym faktycznie Prawda jest i co Ona oznacza, bowiem zapomniano

o tym.   Ja jestem Prawdą, a Prawda jest Miłością. Miłością Nieskończoną, Miłością Najwyższą, Miłością Wieczną.    (PŻwB 9.04.88)

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028041