O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

PODSTRONA W  BUDOWIE

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

 

 Pewien myśliwy kupił sobie wyszkolonego do polowań na kaczki psa. Zaraz też zabrał go nad jezioro dla wypróbowania. Gdy ustrzelił kaczkę, pies poszedł po wodzie, wziął kaczkę i przyniósł mu do stóp. Myśliwy nie mógł w to uwierzyć. Ustrzelił więc drugą. Przecierał oczy ze zdumienia, gdy pies pobiegł po wodzie i znów przyniósł mu ptaka. Gdy wrócił do domu ogarnęły go wątpliwości, czy nie uległ złudzeniom. Nie dowierzając temu, co widział na własne oczy, na drugi dzień zaprosił na polowanie kolegę. Za każdym razem, gdy któryś z nich ustrzelił kaczkę, pies biegł po wodzie i przynosił zdobycz.
Właściciel psa patrzył uważnie na kolegę, ale tego tematu w rozmowach nie poruszał. Kolega również skrzętnie go omijał, jakby to był temat tabu. Po zakończeniu polowania nie mogąc już wytrzymać właściciel niepewnie zapytał: „Czy zauważyłeś może coś dziwnego u mojego psa?”
Kolega długo namyślał się drapiąc w zakłopotaniu po głowie, w końcu wykrztusił:
- Rzeczywiście, zauważyłem... - ten pies nie umie pływać.

 

 


  1. Życie świadome czy w iluzji?

 

  To zabawne opowiadanie ukazuje, jak nie potrafimy przyjąć rzeczywistości, kiedy odbiega od naszych przekonań. Nie chcemy wręcz nią żyć, gdy jest nam niewygodna. A nie jest tak, jakby w naszym życiu nie było nadprzyrodzoności. Są, a nawet całe nasze życie jest wręcz cudowne, tylko my nie potrafimy lub nie chcemy tego dostrzec ani uznać.    

Być może dlatego tak się dzieje, że zdajemy sobie sprawę, że nie jest to obecnie uznawane za myślenie nowoczesne, rozumne, zgodne z panującą ideologią i można narazić się na śmieszność.   

Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Właśnie teraz w dobie tak wielkiego postępu naukowego i technologicznego nadprzyrodzoność staje się coraz bardziej widoczna. I nie można jej w wielu wypadkach zaprzeczyć podchodząc to tego tematu  rozumnie.  Nawet każdy, kto przestaje brać życie za coś oczywistego, zaczyna dostrzegać nie tylko Tego, kto je stworzył, ale i Jego wspaniałość, i niepojętą wielkość.

 


   2. Jeszcze przyrodzoność czy już nadprzyrodzoność?

 

  Nie szukając daleko spójrzmy tylko na siebie i wokół siebie. Na całą otaczającą nas przyrodę nieożywioną i ożywioną. Wszystkim steruje informacja. Zauważmy tu i sprecyzujmy, że czym innym są nośniki informacji (np. zapisane na kartkach literki i cyferki), a czym innym sama informacja. Ani papier, druk czy wyświetlane na ekranie znaki nie stanowią samej informacji. Informacja jest przekazywana z umysłu autora do umysłu jej odbiorcy za pomocą nośnika informacji, jakim jest właśnie np. zadrukowana strona, dysk czy ekran.  Informacja sama w sobie jest niematerialna i samo jej stworzenie wymaga inteligencji. Tym większej, im bardziej złożonej rzeczy dotyczy.

 

  W każdej żywej komórce zawierającej jądro znajduje się taki nośnik informacji zwany DNA i/lub RNA.  W nim zapisana jest niepojęcie dla nas złożona informacja stanowiąca program czy instrukcję budowy, rozwoju, rozrodu, starzenia się i zatrzymania funkcji życiowych po określonym czasie  całego organizmu zbudowanego nawet z miliardów komórek.  

 

  Uświadommy sobie więc, że samo trójwymiarowe DNA czy RNA na podobieństwo komputerowego dysku jest jedynie takim nośnikiem informacji, ale jej samej nie stanowi. Zapisana jest różnorako, głównie za pomocą miliardów białkowych związków chemicznych (nukleotydy) logicznie połączonych ze sobą, a nawet w sposobie pofałdowania helisy DNA.  Jest ona tak bardzo złożona, że nigdy przez naukowców i najdoskonalsze nawet komputery nie zostanie zgłębiona. Nigdy bowiem nie będziemy stwórcami potrafiącymi ożywiać martwą materię. Racjonalnie myśląc nikt nie powinien mieć najmniejszej wątpliwości, że samo zaistnienie informacji dla ożywienia martwej materii wymagało niepojęcie inteligentnego źródła. Źródła absolutnie przekraczającego nasze możliwości poznawcze. 

    Czyż to, co z niej  wynika, czyli wszystko, co z mozołem usiłujemy przecież tylko poznawać wokół nas i nadawać nazwy -  nie wydaje się cudowne? Niestety najczęściej nie, gdyż ideologia przesłania nam jasność umysłu. Stąd ulegamy niepojętej megalomanii. Zgłębiając tajemnice powstania Wszechświata i życia nie oddajemy chwały Stwórcy, ale tak wynosimy pod niebiosa i honorujemy nagrodami tych, którym coś się udało jedynie odkryć, jakby to oni byli stwórcami. 

  Zauważmy, że dzięki informacji zawartej w nasionku, z tej samej wody, powietrza, słońca i gleby rośnie słodkie jabłko, kwaśna cytryna, piekąca rzodkiewka, gorzka cykoria, ostry pieprz, rośliny toksyczne, trujące itd. o różnej konsystencji, kształcie, kolorze, wielkości...  Nie mówiąc już o informacji opisującej najbardziej skomplikowany organizm we wszechświecie jakim jest człowiek, z całą jego psychiką: z uczuciami, wolną wolą i zdolnościami intelektu. Również z wadami i cnotami (np. pychą i pokorą, egoizmem i ofiarną miłością, cynizmem i heroizmem... - czego istnienie muszą uznać ci, którzy nie wierzą, że mają duszę.

Czy to takie oczywiste? 

 

  Niematerialna informacja steruje również całym Wszechświatem - od jego początków aż po przyszły koniec, od mikro aż po makro skalę. Naukowcy nigdy nie widzieli i nie będą widzieli (nie ma takich mikroskopów) struktury jądra atomu. Ta precyzja z jaką ją obecnie opisują wynika z obliczeń matematycznych, które dopiero z czasem potwierdzane są doświadczeniami. Matematycy, kosmolodzy właśnie za pomocą matematyki (która jest językiem fizyki) z coraz większą precyzją opisują ruch gwiazd. Na tej podstawie wyliczyli czas i stan samego początku Wszechświata, obliczają jego wielkość, sposób funkcjonowania, jego przyszłość aż po sposób i czas jego zakończenia. Pomysłodawcy i wyznawcy przeróżnych nieprawdopodobnych  teorii dotyczących przypadkowego zaistnienia Wszechświata i życia, a nawet istnienia wieloświatów  (byle nie uznać istnienia Stwórcy) nie negują, a wręcz pośrednio potwierdzają, że matematyka musiała istnieć jeszcze przed zaistnieniem Wielkiego Wybuchu, że jest obecna w tych ich domniemanych wieloświatach.  Zatem matematyka nie jest produktem ewolucji, nie stworzyła jej fizyka czy przyroda. Wręcz odwrotnie, to matematyka tworzy fizykę i przyrodę. Istniała już w owej Pierwotnej Osobliwości, z której powstał Wszechświat (czy choćby nawet te postulowane wieloświaty), o której mówią fizycy. Istniała w owym Absolucie, którego od wieków poszukują filozofowie; istniała w owej jednej odwiecznej Prawdzie, która nas będzie sądzić, a której w swej głupocie nie chce uznać świat. 

Pośród wielu różnych prób zdefiniowania przez naukowców czym w rzeczywistości jest matematyka, jedna wydaje się najbliższa prawdy:  „Matematyka jest niezależnym światem stworzonym przez czystą Inteligencję”. 

Gdy się jednak uczciwie zgłębia jej pochodzenie, (tutaj można to uczynić)  jawi się nam tak naprawdę jako - Forma Myśli Najwyższej Inteligencji. A zatem to jeszcze rzecz przyrodzona czy już nadprzyrodzona? 

 

   I chyba nikt, kto ma szacunek dla swojego umysłu, kto nie ucieka od objawiającej się prawdy  nie będzie twierdził, że człowiek kiedykolwiek będzie mógł napisać taki program komputerowy, by komputer wraz z urządzeniami peryferyjnymi (które przecież najpierw zostały wyprodukowane, a nie powstały samoistnie), mógł kiedyś ożyć, nauczyć rozmnażać, po czym tworzyć całą sieć połączeń dla wzajemnego kontaktu. A takie rzeczy dzieją się dzięki informacji i niezwykle skomplikowanym mechanizmom w każdej pojedynczej komórce (która z jej organellami musiała zostać najpierw utworzona, co można zgłębić tutaj)  i pomiędzy miliardami komórek tworzącymi żywy organizm. 

Dumni z osiągnięć ludzkiego umysłu czyż teraz nie powinniśmy uznać, że sami jesteśmy cudem, który wymaga od nas pokornego oddania chwały tej niezwykłej, osobowej Inteligencji?

 


   3. Kim jest i jaka jest Ta niepojęcie inteligentna Osoba, Która wszystko tak doskonale obmyśliła i uczyniła?

 

  Odpowiedź nasuwa się sama: Bóg. Ale jest tyle wyznań, tylu bogów czczą ludzie, nawet mamy tyle wyobrażeń Boga jedynego, że ludzkość pogubiła się i w to Imię dzieli się, nienawidzi, morduje. Samych odłamów chrześcijaństwa jest już kilkanaście tysięcy, a każdy uważa że jest najbliższy prawdzie, że posiadł prawdę.

 

  Czy Bóg po stworzeniu nas, zostawił nas swojemu własnemu losowi i nami się już nie interesuje – jak wielu uważa (w tym jak się zdaje A. Einstein)? Czy też wciąż żywo się nami zajmuje, opiekuje, działa? Wielu wątpi w to z powodu zła, które tak bardzo tryumfuje w dzisiejszym świecie. Jaki więc jest, jakie są Jego cechy? Ma nasze ludzkie wady jak bogowie starożytnych cywilizacji, czy jest zupełnie odmienny? Religia Chrześcijańska naucza, że Najwyższa Inteligencja, Wszechmogący, Doskonały Bóg wiedzący wszystko powołał nas z nicości do istnienia z miłości - by być miłowanym, byśmy Go miłowali. Uczynił nas dla samego Siebie. Jest Miłością samą. Całą Biblię można zastąpić jednym słowem: MIŁOŚĆ. A jeżeli uwidacznia się w niej również straszliwa Boża sprawiedliwość, to też ze względu na Miłość. Czy dla naszego racjonalistycznego i materialistycznego umysłu możemy to naukowo wykazać? Czy możemy stwierdzić jak On nas dzisiaj widzi, może czegoś oczekuje, coś chce przekazać? Słyszymy, że kocha nas, ale jaką miłością: radosną i spełnioną czy cierpiącą i zawiedzioną? Jest ze mnie zadowolony czy też nieustannie ranię Jego Miłość? Jest z nas dumny, czy przelewa się czara Jego gniewu? Czy głoszony obecnie czas Jego miłosierdzia wykluczył na zawsze czas Jego doskonałej sprawiedliwości? Doskonałej, zatem wręcz i straszliwej, bo jako nieomylna nie dopuszcza odwołania od wyroku.


  Zdaje się po ilości przesłań, nadprzyrodzonych znaków i cudów (w tym udokumentowanych przez naukowców), że brak wiedzy jak mnie widzi Bóg wynika wyłącznie z braku zainteresowania tym tematem. Bóg jest Duchem i przemawia do naszego ducha (nim różnimy się od zwierząt). Ale nasz duch nie jest używany, popadł jakby w letarg, jego głos - głos sumienia jest traktowany z wrogością, jest zgłuszany wytworami naszego umysłu i całą światowością, oślepiony pragnieniami własnej chwały, sukcesu, poklasku, zamiera przygnieciony stosem cielesnych żądz. Wielu mówi, że modli się, ale czyż "w duchu i w prawdzie" – jak chciał Bóg, dla nawiązania realnego kontaktu i bliskich relacji z Nim?
Bo jednak pomimo naszej duchowej głuchoty, uznaniu za prawdę błędów i kłamstw świata, Bóg nie przestał do nas mówić, nie zaprzestaje prób przebudzenia nas z naszego letargu. Do martwych duchowo przemawia poprzez materię. I współczesna nauka pomaga nam odkryć, jaki Bóg jest, jak nas widzi, co sądzi o naszej wierze i miłości. By to zrozumieć potrzeba nam tylko minimum dobrej woli...

 


  4. Niechęć i obojętność nawet wobec potwierdzonych naukowo przejawów nadprzyrodzoności. Chciana ślepota i głuchota.

 

 W Polsce, w październiku 2008 roku w miejscowości Sokółka, w katolickim kościele parafialnym część Konsekrowanej Hostii po złym z nią obchodzeniu się zamieniła się w jakąś jakby ukrwioną tkankę.
Poddana naukowej ekspertyzie z zachowaniem wszelkich rygorów naukowych okazała się tkanką żywego ludzkiego mięśnia sercowego (choć przecież znajdującego się poza ciałem). Badania wykonało niezależnie od siebie dwóch najwyższej klasy naukowców z bogatym dorobkiem naukowym, 
znanych w kraju i za granicą,  od przeszło 30 lat zajmujących  się diagnostyką histopatologiczną. 

Obrazy morfologiczne zostały szczegółowo opisane i sfotografowane przy pomocy nowoczesnych mikroskopów świetlnych i mikroskopu elektronowego transmisyjnego. Stwierdzono „obecność wielu charakterystycznych pod względem morfologicznym wykładników wskazujących na tkankę mięśnia sercowego. Jednym z takich wykładników jest zjawisko segmentacji, tj. uszkodzenie włókien mięśnia sercowego w miejscu wstawek. Uszkodzenia te są widoczne jako liczne, drobne pęknięcia, jakby cięcia nożem. Takie zmiany powstają jedynie we włóknach niemartwicznych i odzwierciedlają szybkie skurcze mięśnia serca w okresie przedśmiertnym, agonalnym...”. 

Pobrany z korporału fragment materiału badaliśmy histologicznie, to jest z użyciem mikroskopu optycznego, czyli świetlnego, i ultrastrukturalnie, to jest z użyciem mikroskopu elektronowego transmisyjnego. I, co jest niebywale interesujące, obserwowaliśmy zjawisko wzajemnego przenikania się struktury komunikantu z włóknami mięśnia serca. Tkanka, która pojawiła się na Hostii, była z nią w sposób bardzo ścisły, nierozerwalny złączona, co jest ważnym dowodem, że nie mogło tu być jakiejkolwiek ludzkiej ingerencji. Stwierdziliśmy, że cytoplazma fragmentów włókien mięśniowych, wtopionych w podłoże mogące odpowiadać strukturze Hostii, w barwieniu hematoksyliną Mayera i eozyną barwiła się na różowo, ogniskowo dość intensywnie. Natomiast jądra komórkowe, położone głównie centralnie – co pragnę podkreślić w tym miejscu – na granatowo. Otóż centralne położenie jąder komórkowych wskazuje, że jest to mięsień serca ludzkiego".

(prof. M. Sobaniec-Łotowska).

 

  Zaś Profesor Stanisław Sulkowski podkreśla, że „materia, z której składa się komunikant, po włożeniu do wody szybko ulega rozpuszczeniu. Natomiast Hostia z Sokółki nie uległa rozpadowi z przyczyn, które dla nauki pozostają całkowicie niezrozumiałe. Ale to, co jest najbardziej zadziwiające, to fakt, że środkowa część Hostii zamieniła się w tkankę mięśnia sercowego, tworząc nierozerwalną strukturę z pozostałą częścią białej Hostii”. 


   Podsumowując. Na wykonanych zdjęciach spod mikroskopu widać, że tylko fragment Konsekrowanej Hostii uległ przemianie. Powstało tam niezwykłe, tajemnicze zjawisko przenikania się materii białego opłatka z włóknami mięśnia ludzkiego serca tworząc nierozerwalną i niewykonalną przez żaden „ludzki geniusz” strukturę. Nawet naukowcy wyposażeni w najnowocześniejszą aparaturę nie są w stanie czegoś takiego wytworzyć. Fragmenty Hostii są ściśle zespolone z włóknami tkanki mięśnia ludzkiego serca i nawzajem się przenikają. Wyklucza to całkowicie możliwość jakiejkolwiek ludzkiej ingerencji.

Opisanie tego i sfotografowane  stanowi niezbity dowód na działanie nadprzyrodzone. Jeżeli coś nie mieści się w naszej racjonalnym i naturalistycznym podejściu to znaczy, że trzeba to odrzucić i wyśmiać?  Bez dokładnego zgłębienia tematu? Do tego jednak, by uwierzyć naukowcom trzeba dobrej woli, dobrego nastawienia. Zła wola będąc złą nam samym najbardziej szkodzi.  

Pozostaje jeszcze pytanie dlaczego, jaka jest przyczyna tego "stanu agonalnego"? Czy nie jest to wynik stanu naszej wiary, naszego podejścia do Eucharystii? Odpowiedź zdaje się nam dawać Anioł w Fatimie ucząc dzieci modlitwy wynagradzającej za "zniewagi, świętokradztwa i obojętność" wobec Jezusa Eucharystycznego. 

 

  Z podobnej przyczyny w roku 2003 w Alberobello we Włoszech miało miejsce inne wydarzenie, chyba najbardziej naukowo przebadane. Ma ono związek z dwiema ikonami Jezusa i Maryi  z których w odstępie kilku miesięcy wypływały krwawe łzy i pot. Świadkami tego było ok 50 osób z katolickiej wspólnoty, powiadomieni żandarmi, proboszcz i lekarz. Nagrano też to na kamerze.   Dwukrotnie zebrano spływający płyn i wysłano do laboratorium w celu zbadania.  A chodzi tu o Laboratorium Genetyki na Uniwersytecie w Bolonii. Ważne jest sprecyzowanie, że jest ono  jednym z najbardziej prestiżowych w Europie. Wyposażone w najbardziej nowoczesną i specjalistyczną aparaturę, posiada ekipę naukowców, lekarzy, biologów, profesorów Uniwersytetu. Specjalizuje się w tym wszystkim, co dotyczy DNA. Współpracuje z innymi podobnymi laboratoriami na świecie, a także z  państwowymi służbami, również z policją licznych krajów. Zatem opinia wydana przez autorytety naukowe z tego Laboratorium ma niezaprzeczalne znacznie. To w tym laboratorium naukowym ujawnił się nadzwyczajny charakter tych wydarzeń.

  Po wykonaniu wszystkich badań, naukowcy wydali oficjalny dokument mówiący w skrócie, że zbadana krew jest ludzką, męską  krwią z grupy AB, i że jest ona identyczna w dwóch próbkach, to znaczy z tą krwią z obrazu Madonny z Dzieciątkiem i z tą, która się pojawiła na Twarzy Jezusa. Ale to nie wszystko. Piszą:

 «Układ cech genetycznych znaleziony w chromosomie Y nie odpowiada żadnemu układowi obecnej w banku danych światowych, w którym zgromadzone są dane 22000 osobników męskich pochodzących z 187 różnych populacji.»  Wcześniej czytamy również: «Ta krew jest tak rzadka, że trzeba ją uważać prawdopodobnie za jedyną w swoim rodzaju. Przy pomocy obliczeń stwierdzamy, że, możliwość statystyczna znalezienia, w trakcie wieków, typologii takiej samej krwi jest prawie zerowa: prawdopodobieństwo 1 na 200 miliardów podobnych przypadków

 

   Co oznacza to wszystko? Dane te wykluczają możliwość oszustwa czy naiwniactwa: nikt na świecie nie jest w stanie spreparować krwi z podobnymi cechami.

Z drugiej strony dane te pokazują - ponieważ mamy tu do czynienia z jedyną w swoim rodzaju krwią - że należała ona do jednej, jedynej Osoby i nikogo innego pośród ludzi. Do Człowieka, który nie miał przodków ani potomstwa.  Rzeczą znaczącą jest także fakt, że krew z łez, która się pojawiła na Obrazie Madonny jest identyczna z krwią, która się pojawiła na Twarzy Obrazu z JEZUSEM. Można by powiedzieć, że dzięki tym wynikom po raz pierwszy otrzymaliśmy dane naukowe, które mogłyby dotyczyć Osoby fizycznej Jezusa: DNA Jezusa. 

 

  Werdykt Nauki jest precyzyjny, publiczny i bez wątpliwości. Naukowcy, którzy go wydali użyli chłodnego języka naukowego, ale bardzo jasnego. Bez cienia wątpliwości potwierdzili, że znajdują się przed jedynym w swoim rodzaju przypadkiem. I to właśnie oni, przyzwyczajeni do ścisłości naukowej udowodnili z zachwyceniem nadzwyczajny charakter tych wyników.

W prywatnej wypowiedzi jeden z naukowców napisał m.in.: «Są to wyniki, które mogłyby poruszyć nawet posąg» I jeszcze: «Wyniki tych badań są dla mnie niesłychane, mało tego, nie udało mi się powstrzymać łez.»

Inny natomiast powiedział: «To jest naprawdę ludzka krew, jednak wydaje się pochodzić naprawdę z innego świata.»

(Opracowano na podstawie artykułu podpisanego  przez znanego włoskiego pisarza  Renzo Allegri).

 

 

 

   5. Tragiczne owoce niewiary w nadprzyrodzoność.

 

  Wielu w takich przypadkach czeka  jeszcze na orzeczenie Kościoła. Kościół uznał już bardzo wiele takich wydarzeń za nadprzyrodzone. I czy coś się odtąd zmieniło? Czy ktoś poważnie zastanawia się co się stało, dlaczego się to stało, jakie jest tego dla naszej ociężałości duchowej i umysłowej przesłanie? Dlaczego Przenajświętsze Serce Jezusa, w swym Mistycznym Ciele – Kościele, tak bardzo dziś cierpi, że aż jest w stanie agonalnym?

Wydarzenia te każdego człowieka o dobrej woli, prawdziwie szukającego Prawdy powinny skłonić do zastanowienia nad niezaprzeczalnie poważnymi przesłaniami z tego wynikającymi.  A jednak nie odnosi to oczekiwanego skutku. Dziś niestety wszystko, co nadprzyrodzone pomija się milczeniem albo neguje. Kościół wpadł w niebywały dotąd kryzys, a jednak pomoc Nieba we właściwym rozumieniu wciąż odrzuca się (można to zgłębić tutaj).  I powiększają się świętokradztwa, obojętność i lekceważenie Boga - co uwidacznia się w sposobie podejścia do Sakramentów i sakramentaliów (szczególnie wody święconej i egzorcyzmowanej). Uwidacznia się w zmianach w Liturgii Mszy Świętej. Znosi się nadprzyrodzoną, mistyczną Ofiarę Jezusa Chrystusa, w której na ołtarzach świata uobecnia się Ofiara Kalwarii. We właściwym rozumieniu Mszy Świętej Jezus Chrystus jako najwyższy Kapłan i najdoskonalsza Ofiara przy pomocy urzędowych kapłanów sam siebie składa w Ofierze przebłagalnej za wciąż w czasie dokonujące się zniewagi zadawane Bogu Ojcu Przedwiecznemu.

W to miejsce wprowadza się rozumienie Eucharystii jedynie jako braterskiej uczty, jedynie jako pamiątki ostatniej wieczerzy. Skutkiem tego klękanie przed "opłatkiem" uznaje się za niegodne człowieka, wręcz za bałwochwalstwo. Stąd wykorzystując pandemię wprowadza się powszechnie zmiany w sposobie przyjmowania Komunii Świętej.   A to wszystko pomimo cudów ukazujących serce Jezusa Eucharystycznego w stanie agonalnym. To już ponowne rzeczywiste zadawanie cierpienia Jezusowi, a nie jedynie pamiątka. Na oczach prawdziwie wierzących wypełnia się Biblijne proroctwo o "Ohydzie spustoszenia" w Świątyni Pańskiej. Oto, co tak naprawdę naucza na ten temat Kościół:

Bez Mszy Świętej ziemia już dawno zostałaby unicestwiona z powodu grzechów ludzi.” - św. A. Liquori, Biskup i Doktor Kościoła.

Gdyby nie było Mszy Świętej, to w chwili obecnej świat upadłby pod ciężarem swych nieprawości. Msza Święta (…) go podtrzymuje.” - św. O. Pio.

Łatwiej byłoby istnieć Ziemi bez Słońca, niż bez Mszy Świętej”.     św. o. Pio

Wszystkie łaski, owoce, przywileje i dary, które otrzymujemy z rąk Boga Ojca Niebieskiego pochodzą z zasług najświętszej Męki, i Śmierci Pana naszego Jezusa Chrystusa, której owoce trwają w bezkrwawej  Ofierze Mszy Świętej".      (św. Tomasz z Akwinu)

Maryja w jednym z Orędzi powiedziała:  „Sprawcie, by Jego Krew zstępowała nadal dla obmywania wszystkich grzechów świata. Sprawujcie codziennie Ofiarę Mszy Świętej z miłością i bólem uczestnicząc w niej głęboko swoim życiem. Ma ona zdolność wynagradzania i niszczenia ogromu zła w świecie”.  (DK271)     

 

  Skutkiem braku dostatecznego wynagradzania narastają zapowiadane plagi. Świat walczy z nimi po ludzku - ludzie cierpią i umierają, cywilizacja ginie. A wystarczyłoby powrócić do właściwego kultu Boga prawdziwie Obecnego w Sakramencie Eucharystii. Do Emmanuela - Boga z nami, Który jest wszechmocny i uzdrawia dusze, psychikę i ciała tych, którzy wierzą, którzy pokładając w Nim ufność zwracają się o pomoc. A nie straszy zarażeniem wszystkich Swoim Ciałem i Krwią, Duszą i Bóstwem.  Kultu właściwego tzn. z wiarą, z szacunkiem i miłością, z bojaźnią, z "bezgraniczną" czcią. Powinniśmy być ludem "czcią przejętym"  - jak śpiewa się w dawnych pieśniach. I z poddaniem garnąć się do kościołów, a nie bezdusznie wypełniać raz w tygodniu obowiązek przed ekranem. Tak mało trzeba,  a tak niewykonalne z powodu powszechnej utraty wiary w nadprzyrodzoność.

  

  Jezus Chrystus jest wciąż Zbawicielem, wciąż jest i działa nie w tym celu, by potępiać świat, ale by go zbawić.  Ustanowił czas miłosierdzia, ale na ten czas (według znaków czasu) nakłada się już czas straszliwej (bo doskonałej)  Bożej sprawiedliwości. Dziś ludzie wypaczyli rozumienie Bożego miłosierdzia i próbują zakwestionować istnienie doskonałej Bożej Sprawiedliwości. Kwestionują istnienie szatanów i wiecznego piekła. Świat wzgardził Ewangelią, Bogiem i Jego Prawem miłości. Ta nasza cywilizacja „bez Boga” (jak ją nazwał Jan Paweł II) dla Pana Boga wydaje się już być stracona. Wszystko wskazuje na to, że dopiero na jej popiołach powstanie nowa "cywilizacja miłości", tzn. zapowiadane i oczekiwane Królestwo Boże na ziemi. Jednak trwa walka o nasze dusze, o życie wieczne miliardów ludzi w niezmiennej rozpaczy piekła lub wiecznej szczęśliwości. Skrajną głupotą jest o tym nie chcieć myśleć.

 

 To walka o każdego z nas, gdyż sami dla siebie jesteśmy największą przeszkodą. Wytwory własnego umysłu: sceptycyzm, naturalizm, racjonalizm, modernizm, wzgląd ludzki i wszelka nieprawość wynikająca ze stosowania nieuświadamianych sobie często mechanizmów samozakłamania - to główni zabójcy własnej nieśmiertelnej duszy (bo tym jest wieczne piekło).

Jeżeli nie chcemy dostrzegać  tych prawd, żyjemy w ciemności. Jeżeli zaś uważamy, że mamy światło, wiemy swoje i odrzucimy to poznanie, to jednak przecież trzeba choćby z ostrożności brać pod uwagę, że jeżeli takie myślenie jest jednak w rzeczywistości ciemnością - jakże wielka to ciemność! Stajemy się nienawracalni. Co wydaje się nam ważniejsze? To, co ja myślę o sobie i o Bogu czy to, co Bóg, Który będzie mnie sądził myśli o mnie? Ci którzy mają dobre nastawienie, dobrą wolę i pragną poznać tę Bożą Prawdę o sobie mają oto szansę.  Gdy poczuję dyskomfort psychiczny, gdy będzie ona przykrą dla mojego ego, niweczącą własną pracę nad samozadowoleniem, nad dobrym mniemaniem o sobie, to nie jest to porażka. Wręcz przeciwnie. Mogę odnieść z tego największą korzyść. Prawdziwa skrucha i żal jest najwyższym dobrem, może początkiem nawrócenia, przebudzeniem z powszechnego  letargu...

 

 

Słowa Pana Jezusa do kilku współczesnych mistyków: 

 

Zmysłowość może pociągać jedynie tych, którzy nie karmią się nadprzyrodzonością i którzy brzydzą się ofiarą...

 

A zatem zanik wiary w nadprzyrodzoność skutkuje obojętnością, nieczułością, rutyną, tą całą nieczystością, jaka uwidacznia się pośród wielu członków Kościoła, szczególnie hierarchii. Bo to właśnie wiara w nadprzyrodzoność oraz ofiarność kapłanów uzdalnia ich do trwania w czystości, w celibacie. Tymczasem kult Boga zmienia się w kult ludzkiego rozumu, co skutkuje uleganiu wpływom świata z jego racjonalizmem i naturalizmem. To zabójcy dla prawdziwej duchowości i dla świadomego życia w prawdzie.  Obecnie, przy takim rozwoju nauki i tylu znakach z Nieba, trzeba bardzo mocno się starać, by jeszcze wierzyć, że nadprzyrodzoności nie ma, że Bóg nie działa, jest odległy albo i nie istnieje.

Tymczasem Bóg wciąż daje nam nadprzyrodzone znaki i  mówi:

 

Pytam wszystkich tych, którzy nadal gaszą  Mojego Świętego Ducha: (...) Jak to się dzieje, że pragniecie, abym ja wasz Bóg był milczący i martwy? Pozwólcie Mi powiedzieć i przypomnieć wam, Kim Ja Jestem: Ja Jestem Słowem i Żyjącym, Ja będę działał.

Od początku czasów objawiałem się w różnych miejscach, różnym narodom, w różnych epokach. Jak to się dzieje, że wasza epoka nie umie już zauważyć Moich znaków? Czy kiedykolwiek powiedziałem, że przestanę ukazywać Siebie i Moje Znaki?

                               (20.04.1988 Prawdziwe Życie w Bogu)

 

 

Uroczyście pytam was wszystkich: co uczyniliście z Pismami? Pisma są zwierciadłem, które Mnie ukazuje. Jak to się dzieje - skoro mówicie, że znacie Pisma - że nie rozpoznajecie Mojej przemowy? Jak to się dzieje, że tak łatwo zaprzeczacie prawdzie? Ja wam to mówię: jeśli Mnie teraz nie rozpoznajecie w Moich słowach, to po prostu dlatego, że ani nie znacie, ani nie rozumiecie Pism, które są kluczem Ducha Świętego.

                              (13.11.2001   PŻwB)

 

Spowodowaliście, że Sodoma i Gomora wydają się prawie nieskazitelne i czyste w porównaniu z waszymi nieczystościami. Zaprawdę powiadam wam, że w owym Dniu Sodoma i Gomora nie zostanie potraktowana z taką surowością, jak wy obecnie.

 

 

...twój Bóg płacze nad szaleństwem świata.

(Orędzie Miłosierniej Miłości 14.07.93)

 

 

Podzielcie ze Mną moją boleść. Świat stał się kloaką nieczystości, odwracam głowę ze wstrętem z powodu jej wyziewów. (...)

(Orędzie Miłosierniej Miłości 23.03.78)

 

 

...Twoje unicestwienie jest także Moim w szalonym świecie, który będę musiał zniszczyć mimo mojej miłości, z powodu hardości tych, którzy nie chcą mnie znać.

 
 
Przychodzicie do Mnie czasem. A po co przychodzicie? Widzę...zgniliznę z waszych serc, a pod kłamliwym szeptem bezwonnych modlitw syczą kłamliwe myśli,  od których roi się  w waszych umysłach. Fałszywi chrześcijanie,  czuję do was odrazę...
 

 

Żyj pomiędzy raniącymi mnie ludźmi. Niech twoje oczy widzą wszystko, niech obserwują czym stało się Moje stworzenie. Niech twoje serce odczuje, jak Ja dla Mojego stworzenia mało znaczę. Niech twoje uszy usłyszą jak ono Mnie znieważa i rani. Czy twoja dusza się nie zbuntuje? Czy nie zaczniesz wołać dla Mnie, kiedy zobaczysz i zrozumiesz jak Mój lud zapomniał o Mnie? Twoja dusza zostanie wystawiona na złośliwość, obojętność, na wielkie nieprawości i na ohydne przepaści grzechów świata. Jak gołębica wzniesiesz się nad nimi, popatrzysz na świat i każde działanie zobaczysz z goryczą...

 

 

 

... Cierpię niewymownie. Muszę wam to powiedzieć, bo jestem Bogiem Miłości i Miłosierdzia, lecz również - Bogiem Sprawiedliwości. Muszę być waszym Sędzią, kiedy buntujecie się przeciwko Mnie. Moja Dusza jest zraniona i Mo­ja Krew wypływa Strumieniami. Kocham was wszystkich, wy jednak zraniliście Mnie... Jestem waszym Świętym, a wy Mnie przeszyliście...

Jestem waszym Zbawicielem błagającym was dziś z Mojego Krzyża:

Powróćcie do Mnie!

Powróćcie do Mnie!

Przyjdźcie i stańcie się święci, jak Ja Jestem Święty!

 

 

 

 Od czego zacząć? Tutaj

 

 

Pies chodzący po wodzie...
Czy niewiara w nadprzyrodzoność wynika z mądrości?

24 października 2020
Matka Boża w Medziugorju  dla ratowania świata daje nam swoje orędzie ukazujące drogę ratunku.

Z miłości do szukających Prawdy przy­chodzę, aby ponownie pokazać, czym faktycznie Prawda jest i co Ona oznacza, bowiem zapomniano

o tym.   Ja jestem Prawdą, a Prawda jest Miłością. Miłością Nieskończoną, Miłością Najwyższą, Miłością Wieczną.    (PŻwB 9.04.88)

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję tę witrynę z własnych środków, a służyć ma ona powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie. 

Strony mogą zawierać pliki cookies.      

                                                                                                                                                                                                  br.stanislaw@gmail.com

DEO   OMNIA  GLORIA

ET  BEATISSIMAE  VIRGINIS  MARIAE

 

 

Gorliwość i ufność