O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

     Refleksja na tym tekstem i spojrzenie na naszą rzeczywistość wymaga świadomego przyjęcia odpowiedniej, pokornej, pełnej miłości i pokoju postawy. Pokój powinien być podstawową więzią łączącą wszystkich ludzi. Potrzeba pragnienia prawdy, umiłowania Bożej prawdy pamiętając przy tym, że nawet najczystsza Prawda Boża głoszona/rozważana bez miłości przestaje być Bożą Prawdą. Nie uchybiajmy więc miłości jakimkolwiek osądem. Wszystko co czynimy powinniśmy czynić z miłości i dla miłości. A miłość życzliwa jest, wyrozumiała jest i pragnie dla każdego Dobra. Odkrywanie tak trudnej i bolesnej prawdy musi wynikać z miłości. Amen.

 

    Najpierw potrzeba  rozważyć symbole kolumn oraz to, dlaczego i kiedy okręt flagowy Papieża oraz statki przy nim płynące oddaliły się od tych kolumn. Niewątpliwie w symbolu kolumn chodzi o kult Eucharystii i Najświętszej Maryi Panny. Powstaje pytanie o co w tym wszystkim chodzi, bo przecież od samych początków Kościoła istniał kult Eucharystii i Najświętszej Maryi Panny.  Co oznaczać może ratunek w samym przywiązaniu się czy też zakotwiczeniu do kolumn? Wydaje się, że ma tu znaczenie symbol książek rzucanych z okrętów na pokład papieskiego okrętu. To symbole wytworów ludzkich umysłów, błędnych doktryn przyjmowanych powszechnie w kościele, które podważają i zaprzeczają temu, o czym od początku nauczał Kościół.

 

    To zapewne w ich wyniku Kościół oddalił się od świętego kultu Eucharystii. Gdy Pan Jezus pouczał Apostołów o swojej ofiarniczej śmierci, Piotr myśląc po ludzku, po ludzku interpretując dobro i zło ośmielił się przeciwstawić i pouczać Pana Jezusa. Otrzymał straszną odpowiedź: "Zejdź mi z oczu szatanie, bo nie myślisz o tym co Boże, a o tym co ludzkie". A przecież Piotr nie chciał zła, chciał dobra. Tyle, że pozornego. Bo realizując je, nie znając zamysłu Boga, nie myśląc o ślepym pełnieniu Jego świętej Woli - przeciwstawiłby się zbawieniu i odkupieniu całej ludzkości.

 

    Wydaje się, że dzisiaj również ma miejsce podobna sytuacja. Coraz mniej wierzy się i mówi o Ofiarniczym, nadprzyrodzonym charakterze Mszy Świętej. Mówi się, że jest dziękczynieniem, braterską ucztą, pamiątką ostatniej wieczerzy... Do tego myślenia przystosowuje się przestrzeń kościoła i kształt liturgii (wyraźnym znakiem tego jest brak krzyża na ołtarzu). Myśląc po ludzku (jak ongiś Piotr) na wszelkie sposoby dąży się do uatrakcyjniania Mszy Świętej, by zatrzymać ludzi w kościele. Dlatego coraz rzadziej słychać, że Eucharystia jest UOBECNIENIEM, URZECZYWISTNIENIEM OFIARY GOLGOTY, coraz trudniej o to zrozumienie i poczucie tego. W ludzkim mniemaniu zatraca więc Msza Święta swój Ofiarniczy charakter, postępuje utrata prawdziwej wiary, bojaźni Bożej, zabija się poczucie sacrum. Desakralizacja uwidacznia się w braku szacunku dla Eucharystii, w rutynie, w swobodnym zachowaniu w świątyni, w nieskromnym ubiorze itd. Konsekwencją tego wszystkiego jest więc postępująca niewiara w rzeczywistą Obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii. Kto jeszcze dziś ma świadomość, że jest to Jego "Ciało i Krew Dusza i Bóstwo"? A to przecież oznacza również, że jest obecny w Swojej psychice, swoich uczuciach: pragnieniach i bólach, poczuciu samotności i opuszczenia ale także radości z czyjeś bliskości i troski o wynagrodzenie za coraz częstsze i liczniejsze zniewagi, świętokradztwa i obojętność. Zauważmy, że to wszystko dzieje się jakoś samoistnie, nieoficjalnie, w sposób ukryty, podstępny. Kto np. rozumie dlaczego coraz częściej służba liturgiczna i niektórzy kapłani przechodząc w prezbiterium pomiędzy Tabernakulum, a pustym stołem kłaniają się do stołu wypinając tył na Tabernakulum? Czy ktoś spotkał się z oficjalnym dokumentem tę praktykę uzasadniającym? Czy nie dokonała się już tutaj "ohyda spustoszenia"?

To wszystko ma decydujące znaczenie nie tylko dla stanu Kościoła, ale i całej ludzkości. Szydzenie z Boga Ojca w czasie wymaga ciągłego zadośćuczyniania w czasie, uśmierzania Jego słusznego gniewu. I widzimy, że coraz bardziej, już wręcz szaleńczo ludzkość kpi sobie z Boga. O jakże niebagatelną stawkę toczy się więc bitwa.

 

    Jesteśmy na etapie walki na samym okręcie, który obecnie oddala się, odpływa od kolumny Eucharystii.

W konsekwencji doprowadzi to do zapowiadanej "ohydy spustoszenia" i ujawnienia się Antychrysta, który będąc wysoko postawiony w hierarchii Kościoła głośno zaprzeczy realnej, mistycznej Obecności Jezusa Chrystusa w Eucharystii.

 

    W wizji jest ukazany ten moment, gdy Papież przejmuje ster łodzi (a zatem przedtem nie miał pełnego wpływu na kurs) i nakierowuje ją na powrót bezpośrednio na dwie kolumny.

 

    Druga kolumna do której zakotwiczona zostaje rufa symbolizuje kult Maryi. Ale nie chodzi po taki kult ludowy, uczuciowy, a o wsłuchanie się w Jej Orędzia, dostosowywanie do nich swojego życia, przy pełnym posłuszeństwie.

 

    Dziś jeszcze, pomimo tylu Jej objawień i znaków łez (w tym krwawych) wciąż nie jest słuchana i brana pod uwagę. Owszem jest jakiś kult, ale przy braku posłuszeństwa Jej Słowom, o czym zresztą sama wielokrotnie mówiła w licznych objawieniach, które są przemilczane i negowane. Wielokrotnie też nawoływała do powrotu do właściwego kultu Eucharystii, do miłości. Do ciepłej, gorącej miłości, którą zastąpił chłód i formalizm religijny. Zauważmy, że Okrętu flagowego nie uratowała żadna ludzka zapobiegliwość, mądrość, działanie, obrona.To działania nadprzyrodzone go uratowały. W którym momencie znajdujemy się zatem obecnie?

 

   Niewątpliwie reforma Liturgii, rozpoczęta już po zakończeniu Soboru Watykańskiego II, a dokonana niezgodnie z duchem tegoż Soboru była odpłynięciem od właściwego kultu Eucharystii. Pisał o tym Benedykt XVI w swojej książce pt. "Duch liturgii". Dobitnym tego przykładem jest punkt 36 Konstytucji o Liturgii świętej Soboru Watykańskiego II: "W obrządkach łacińskich zachowuje się używanie języka łacińskiego poza wyjątkami określonymi przez prawo szczegółowe".   Zaś w dokumencie po soborowym pt. "Ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego" w punkcie 12 czytamy, że Sobór "...pozwolił na jego używanie". Przy tym jest odnośnik powołujący się na tenże punkt 36 Konstytucji o Liturgii.I w rzeczy samej to, co miało być dopuszczone jedynie wyjątkowo stało się wręcz bezwzględnie obowiązujące. Nie ważne jest co każdemu z nas osobiście się w tej kwestii wydaje, ważne jest posłuszeństwo Duchowi Świętemu. Prawda jest jedna, a posłuszeństwo ma w oczach Bożych największą wartość. Nie jest posłuszeństwem negowanie Soboru i nie jest obrona obecnego stanu, który jest całkiem przeciwny duchowi soborowemu. 

 

    Jeżeli - jak naucza Kościół - Liturgia Eucharystyczna jest "bijącym sercem Kościoła", to obecny stan Kościoła w największej mierze zależy właśnie od Liturgii. Po owocach zatem również rozpoznajmy, że daleko jesteśmy jeszcze od owej kolumny zwieńczonej symbolem Eucharystii.

 

    Zdaje się, że wszystkie oficjalne dokumenty i instrukcje, jakie wyszły z Watykanu już po zakończeniu owych reform posoborowych wskazują jasno i otwarcie jak powinno być oraz wykazują nadużycia w tym względzie. Przykładem niech będzie choćby ostatnia encyklika św. Jana Pawła II traktująca o Eucharystii, wszelkie działania (w tym książka pt. Duch Liturgii) i osobisty przykład Papieża "eucharystycznego" Benedykta XVI oraz nauczanie Papieża Franciszka. Szczególnie błędy i odstępstwa nazywa po imieniu powołany przez papieża Franciszka obecny prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Robert Sarah, który np. głosi potrzebę odwrócenia się kapłanów przodem do Boga, do Tabernakulum i godne, pokorne przyjmowanie Eucharystii - na klęcząco i do ust.

 

    Człowiek duchowy posiadający  Dary Ducha Świętego, czyli ducha pobożności i  bojaźni Bożej oraz gorącą miłość - rozumie to wszystko bez tłumaczeń.

    Człowiek obojętny dostosowuje się wygodnie do tego, co czyni większość. Człowiek zaś myślący ale podchodzący na sposób naturalistyczny i racjonalistyczny nie przyjmuje żadnych tłumaczeń, bo rozumuje cieleśnie. Podczas gdy Duch Święty będąc Duchem mówi o sprawach duchowych do naszego ducha. Trzeba w niego jednak się pokornie wsłuchiwać na modlitwie w ciszy.  Wszelka światowość, wyniosłość, poczucie wyższości, samozadowolenie, życie w wewnętrznym i zewnętrznym hałasie, brak umiłowania Prawdy zagłusza mowę Ducha Świętego. O takich osobach mówi Pismo Święte: „Człowiek nieduchowy bowiem nie pojmuje niczego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego rozeznać, bo tylko duchem można to pojąć." (por. 1Kor2,14)

 

    Gdyby choć było posłuszeństwo i jedność, okręt miałby niewątpliwie już właściwy kurs.

A zatem kto steruje dzisiaj tak naprawdę Kościołem? Skąd ten błędny kurs? Kto tym wszystkim zatem steruje? 

Lepiej tego nie dociekać, bo tym niczego na dobre nie zmienimy. To jak fala tsunami zalewająca błędem i podważająca wszystko, co dotąd było doktryną, dogmatem, Świętą Tradycją czy Urzędem Nauczycielskim Kościoła. Pocieszające jest to, że u wielu katolików następuje już jakby budzenie się i uświadamianie sobie tragizmu całej tej sytuacji.

 

    A zatem wydaje się, że obecnie jesteśmy na tym etapie wizji, na którym widzimy jak łódź papieska walczy o zachowanie właściwego kursu, ale z braku posłuszeństwa i jedności papież jeszcze osobiście nie dzierży steru. A wichry fałszywych nauk i doktryn wciąż wściekle atakują. Przed nami jeszcze najstraszniejsza nawałnica w postaci ukazania się zapowiadanego Antychrysta, który będąc według ludzkiego myślenia wybitnym intelektualistą i teologiem, powołując się na Biblię interpretowaną na sposób naturalistyczny i racjonalistyczny zaprzeczy Ofierze Mszy świętej i Obecności Pana Jezusa w Eucharystii. Zaprzeczy wszystkiemu, co nadprzyrodzone, a w co dotąd wierzył i nauczał Kościół Chrystusa. Wydaje się, że to zaprzeczenie można zestawić z proroctwem Apokalipsy św. Jana (rozdz.11), w którym jest mowa o "Dwóch Świadkach", którzy zostaną zwyciężeni i zabici, a w Których po trzech i pół dniach wstąpi "duch życia z Boga".

 

    "Dwaj świadkowie", to prorokujący i dający Objawienia - jak nigdy dotąd w całej historii Kościoła  - 

 Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi.

 

    Odpowiada to dwom kolumnom z wizji św. Jana Bosco, od których oddaliła się łódź Kościoła.  Przed nami też jeszcze fizyczne prześladowania kapłanów, zabijanie biskupów i zabójstwo Papieża, o którym mówią również inne przesłania Maryi choćby z Fatimy.  

 

    Wrogów Kościoła ostatecznie czeka jednak straszliwa klęska. Pocieszeniem jest to, że na końcu do tych kolumn dobiją wszystkie łodzie z dala obserwujące te zmagania. A zatem nastąpi jedna wiara na całej ziemi. Będzie to również zapowiadany Tryumf Niepokalanego Serca Maryi, która zostanie ogłoszona Królową całej Ziemi.

 

    Przyszedł czas, by spojrzeć teraz na siebie samego. Co we mnie już się dokonało, na jakiej łodzi się znajduję, co czynię, jaki mam kurs? Co jest, a co nie jest posłuszeństwem Kościołowi? Kogo słuchać? Jak myśleć, by nie wpaść w zamęt?

I najważniejsze, co teraz w tej świadomości uczynię. Czy pozwolę, by pociągnęły mnie sprawy światowe tak, że wkrótce o tym zapomnę, czy też zacznę to prawdziwie zgłębiać? Jakże zatem ważne jest rozważanie swojej osobistej postawy, swojego miejsca w tej wizji i wzięcie właściwego kursu. Z czym się to konkretnie wiąże?  Na pewno ze zgłębianiem Tajemnicy Eucharystii, wsłuchiwaniem się w Orędzia Maryi i wprowadzaniem ich w życie.

Pozostaję otwarty dla pragnących się tym dzielić i czynić wspólnie.

 

***

 

Z wdzięcznością za światło poznania Tobie, najwspanialszy, Trójjedyny Boże wszelka cześć i chwała; I  Tobie najdoskonalsza Córko, wierna Oblubienico i oddana Matko Boga - dziękczynienie i cześć.

Maranatha...

 

<><

Byśmy mieli świadomość tego, co się właśnie dokonuje.  
Refleksja nad wizją ks. Jana Bosco.

08 października 2019
Wieczerniki w Ramach Kapłańskiego Ruchu Maryjnego - Odrodzedoprawdy.pl

Z miłości do szukających Prawdy przy­chodzę, aby ponownie pokazać, czym faktycznie Prawda jest i co Ona oznacza, bowiem zapomniano

o tym.   Ja jestem Prawdą, a Prawda jest Miłością. Miłością Nieskończoną, Miłością Najwyższą, Miłością Wieczną.    (PŻwB 9.04.88)

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028041