O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

6(VIII)    POUCZENIE NIEWIAST 

 

 

Longin daje rozkaz, żeby udać się dalej drogą najdłuższą, która wznosi się spiralnie na szczyt.  (...) Widzę, że wyżej droga bezpośrednia przecina się cztery razy z tą, o wiele mniej stromą, która za to jest o wiele dłuższa. Na tej drodze również są ludzie. Idą nią w górę, lecz nie uczestniczą w okrutnej wrzawie opętańców idących za Jezusem po to, ażeby cieszyć się z Jego udręk. Są to w większości niewiasty we łzach i z zasłonami na twarzach oraz kilka małych grup mężczyzn. (...) 

Niewiasty, które idą płacząc, odwracają się słysząc krzyki. Widzą, że pochód skręca w ich stronę. Zatrzymują się więc. Przywierają do stoku w obawie, że gwałtowni żydzi strącą je w dół. Jeszcze mocniej opuszczają zasłony na twarze. Jest też jedna, całkowicie zakryta jak muzułmanka. Ma odsłonięte tylko bardzo czarne oczy. Ich szaty są bogate i mają do swej obrony starszego człowieka potężnej budowy, owiniętego płaszczem tak, że nie rozpoznaję jego twarzy. Widzę jedynie długą brodę, raczej siwą, wysuwającą się spod ciemnego płaszcza.

Kiedy Jezus podchodzi do nich, szlochają głośniej i pochylają się w głębokich ukłonach. Potem idą stanowczym krokiem naprzód. Żołnierze mają zamiar odepchnąć je włóczniami, lecz ta, która jest okryta jak muzułmanka, odchyla na chwilę zasłonę przed dowodzącym. Przybył on na koniu, żeby zobaczyć nową przeszkodę, lecz daje rozkaz, aby ją przepuścić. (...) Musi to być z pewnością ważna dama i wpływowa, bo adiutant Longina natychmiast ulega.

Niewiasty, szlochają głośniej i pochylają się w głębokich ukłonach podchodząc do Jezusa. Upadają na kolana u Jego stóp, On zaś stoi zdyszany... a jednak potrafi się jeszcze uśmiechnąć do tych współczujących niewiast i do męża, który je eskortuje i odkrywa oblicze, by się ukazać. To Jonatan. Jego jednak straż nie przepuszcza. Tylko niewiasty. Jedna z nich to Joanna, małżonka Chuzy. Jest bardziej wyniszczona niż wtedy, gdy była umierająca. Czerwone ma tylko ślady łez. Ma w dłoniach srebrną amforę i ofiarowuje ją Jezusowi, lecz On odmawia. Zresztą Jego zadyszka jest tak wielka, że nie mógłby nawet pić.

 

Jezus mówi: «Dziękuję, Joanno... dziękuję, Niko... Saro... Marcelo... Elizo... Lidio... Anno... Walerio... i tobie... Lecz... nie płaczcie... nade Mną... córki... Jerozolimy... lecz nad grzechami... waszymi i... waszego miasta... Błogosław... Joanno... że nie masz... już dzieci... Widzisz... to zmiłowanie Boga... nie... nie mieć teraz dzieci... bo... one cierpią... przez to. A ty też... Elizo... lepiej... tak... niż [żeby były] pomiędzy bogobójcami... A wy... matki... płaczcie nad... waszymi synami, bo... ta godzina nie przejdzie... bez kary... I to jakiej kary, skoro tak postępują z Niewinnym... Będziecie wtedy płakać... że poczęłyście... karmiłyście i... że miałyście jeszcze... dzieci... Matki... w tym momencie... zapłaczą, bo... zaprawdę, mówię wam... szczęśliwy będzie... kto wtedy... pierwszy... upadnie... pod ruinami. Błogosławię was... Idźcie... do domu... módlcie się... za Mnie. Żegnaj, Jonatanie... zabierz je stąd...»

 

I Jezus rusza w dalszą drogę, pośród przenikliwego płaczu niewiast i przekleństw żydów.

 


 

Działo się to najprawdopodobniej 14 dnia miesiąca nisan roku 28 ne.  Dokładnie też co do dnia 42 lata później wojska rzymskie okrążyły zbuntowaną Jerozolimę i wszystko to, co zapowiedział Pan Jezus wypełniło się. Wszyscy mieszkańcy i uciekinierzy zginęli albo zostali uprowadzeni w niewolę. Izrael przestał istnieć. Nie było już jednak tam chrześcijan pamiętających słowa Pana Jezusa i umiejetnie czytających znaki czasu. Kościół umocniwszy się przez te lata rozprzestrzenił się po całym cesarstwie. 

 

Dziś sytuacja powtarza się. Chrystus prawdziwie obecny w Eucharystii jest ponownie krzyżowany - i jak wówczas najbardziej przez swoich. Niewielu zwraca uwagę na tak liczne znaki czasu. Ci co je odczytują nie mają wątpliwości, że nadszedł zapowiadany czas oczyszczenia. Z czego?  Oczekiwania nasze wobec Boga i Boga wobec nas obecnie całkowicie się mijają. Wbrew rozpowszechnianym opiniom nie słuchanie przesłań Boga i posłanej nam do pomocy Królowej Nieba i Matki Kościoła, nie szukanie Prawdy o Bogu i o sobie jest naszą winą.

 

Jakże boleśnie aktualne wydają się dziś być Przesłania "Pięknej Pani" w La Salette, gdzie 

Najświętsza Maryja Panna objawiła się dwojgu dzieciom. Po pBolesne objawienia Maryi z La Saletteięciu latach drobiazgowego dochodzenia Biskup miejsca za zgodą Watykanu wydał dokument uznający objawienia za prawdziwe. Tajemnica jaką przekazały dzieci została zapisana, zapieczętowana i wysłana papieżowi Piusowi IX. Sekret po raz pierwszy został opublikowany w 1873 r. z Imprimatur bpa Naples, za osobistą aprobatą papieża. Oto bolesne fragmenty:

 

„(…) Kapłani – słudzy mojego Syna, kapłani – przez swoje złe życie, przez brak uszanowania i pobożności w celebrowaniu świętych tajemnic, przez miłość do pieniędzy, przez upodobanie w honorach i przyjemnościach; kapłani stali się naczyniami nieczystości. Biada kapłanom i osobom poświęconym Bogu, którzy swą niewiernością i złym życiem na nowo krzyżują mego SynaGrzechy poświęconych Bogu wołają o pomstę do nieba, a oto pomsta jest u ich drzwi, bo już nie ma nikogo, kto by błagał o miłosierdzie i przebaczenie dla ludu, nie ma już dusz wspaniałomyślnych, nie ma już osoby, która byłaby godna ofiarować Przedwiecznemu za świat Żertwę bez skazy. (…) Za niedługo Bóg uderzy w sposób bezprzykładny. Biada mieszkańcom ziemi! Cierpliwość Boża wkrótce się wyczerpie, a wtedy nikt nie zdoła się schronić od tylu klęsk nagromadzonych. (…)

 

Przesłania Maryi są zawsze warunkowe, wszystko można jeszcze odmienić pokutą, skruchą, modlitwą, nawracaniem się do Miłości, bo nawrócenie to miłowanie. Dalszy ciąg przesłania Najświętszej Maryi Panny z La Salette odnosi się również do naszych jak i przyszłych czasów:

 

„Zwracam się z naglącym apelem do ziemi, wzywam prawdziwych uczniów Boga żyjącego i królującego w Niebie, wzywam prawdziwych naśladowców Chrystusa, który stał się człowiekiem, jedynego prawdziwego Zbawiciela ludzi, wzywam swe dzieci, ludzi prawdziwie mi oddanych, którzy mi się oddali, abym ich prowadziła do swego Boskiego Syna, których niejako noszę na swych rękach, którzy mym duchem żyli, wzywam wreszcie apostołów ostatnich czasów  (tak obecnie Maryja nazywa ten nasz czas)  wiernych uczniów Jezusa Chrystusa, którzy żyli w pogardzie świata i siebie samych, w ubóstwie, cierpieniu i pokorze, wśród wzgardy i w milczeniu, w modlitwie i umartwieniu, w czystości i w zjednoczeniu z Bogiem, nieznani światu, czas, aby wyszli i oświecili ziemię.

Idźcie i okażcie się jako me umiłowane dzieci, jestem z wami i w was, aby tylko wasza wiara była światłem, które was oświecać będzie w dniach nieszczęść. Niech wasz zapał uczyni was jakby spragnionymi chwały i czci Jezusa Chrystusa. Walczcie, dzieci światłości! Wy, nieliczni, którzy widzicie, bo oto czas czasów i koniec końców. (…)

 


Który za nas cierpisz rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

I Ty, która współcierpisz, Matko bolesna przyczyń się za nami.


 

 

Mówi Jezus: 

 

Celem życia jest słuchanie Boga w obu znaczeniach tego słowa.

 

*

 

„Żyj wolą Moją i karm się pouczeniem Moim.”

 

*

 

„Nie lękaj się. Idź głoś prawdę o Mojej miłości. Krzycz, wołaj, by zapragnęli zbawienia przez krzyż Mój i Moje zmartwychwstanie. By przyjęli zmartwychwstanie Moje”.

 

*

 

„Bądź Moim świadkiem wbrew słabości twojej.”

 

*

 

„Niech cię nie obchodzą słabości tych, przez których cię pouczam. Przyjmuj z czystym i otwartym sercem to, co do ciebie mówię ich ustami, co czynię ich rękoma, by poprowadzić cię drogą służby i miłości. Módl się i kochaj. Swoją miłością ofiarną zakrywaj ich słabości i umacniaj świętość w nich i w wielu przez ich serce, aby i twoja dusza doznała uświęcenia i pokoju we Mnie.”

 

*

 

„Nie myśl o sobie, myśl o innych. Pokrzepiaj i wspieraj Mnie w bliźnim twoim.”

 

*

 

„Upadki mają tę wielką wartość, że ukazują prawdę o twoim stanie duszy, podobnie zapominanie o mnie w momentach ważnych, a niespodziewanych.”

 

*

 

„Słowa mają wartość o tyle, o ile potwierdzone są świadectwem miłości.”

 

*

 

„Ja wiem, że płaczesz z tęsknoty za Miłością, Czystością i Dobrem. Ale przecież trzeba przejść przez ten świat, ten czas i to życie ziemskie, jakie zostało ci dane. Trzeba właśnie w trudzie i bólu dać świadectwo miłości i wierności Bogu twojemu.

On potrzebuje ciebie, aby mógł przyjść do wielu.”

 

*

 

"Niech świadomość twojej słabości towarzyszy ci wtedy, gdy zapragnę uczynić cię Moim narzędziem wobec braci twoich."

 

*

 

Jak pouczać?

- W Imię Moje - według Mojej woli.

- Co jest Twoją wolą Jezu?

- Miłość i pokój.

 


 

Dziękuję Ci Panie Jezu za Twoje Słowo i błogosławię Tobie, że przez krzyż i mękę Swoją odkupiłeś świat.

 


 

Opatrz Moje Rany miłością zrodzoną przez Mojego Świętego Ducha.

Szukaj zawsze Mojego Świętego Ducha

 

Patrząc z wiarą dostrzec można, że Jezus prawdziwie obecny  w Eucharystii jest ponownie w tak udręczonym stanie. Najczęściej osamotniony w pustym kościele, lekceważony, pogardzany... A tam, gdzie kościoły się zapełniają ludźmi, to nie tyle dla Jezusa, co dla podziwiania dzieł rąk ludzkich. Ileż świętokradztw (tylko w Bazylice Watykańskiej sprzątający znajdują codziennie na podłodze kilkanaście Hostii), ileż profanacji, braku szacunku, braku czci i bojaźni Bożej w naszym zachowaniu...  i mojej obojętności. Bo czy tak jak niewiasty dostrzegam, płaczę, cierpię przejęty tym co się dzieje?

 

Prawdziwie szaleńcza Miłość zapoczątkowana w żłobie stajni-groty, w zimnie, brudzie i smrodzie, pośród zwierząt tak totalnie jest zlekceważona przez tak wielu chrześcijan poszukujących wygód, przyjemności, panowania, zmysłowości, mamony... i nazbyt często kościoła dla kultywowania pięknych  tradycji. I oto Ten Jezus, Emmanuel - Bóg z nami prawdziwie przebywający w Tabernakulum znosząc niezliczone udręki, będąc w tym samym stanie jak w drodze na Golgotę ma współczucie dla mnie tak nieczułego. Mówi, że również moim brakiem ufności (to jak zarzucanie Mu kłamstw) jest dręczony. Nie skupia się jednak przecież na sobie, nie dystansuje się, by chronić swe uczucia jak my to czynimy, a cierpliwie poucza. Wskazuje jak mam przylgnąć do Niego - pragnieniem i skruchą.  

 

Pan Jezus powiedział do św, s. Faustyny: "Rozkosz Mi sprawiają dusze, które odwołują się do miłosierdzia Mojego".

Jak to, tak szybko? Z udręki w rozkosz? Nawet bez malutkiej chwili urazy? Jednym aktem skruchy dać Jezusowi rozkosz!!!  Czy jednak to już koniec mojego udręczającego Jezusa  sposobu bycia, myślenia, mówienia, zapierania wstydem wiary? I to tak postępuje Bóg, Który zna tę przyszłość. Jak to pojąć, jak zrozumieć, jak naśladować? 

 

Przyszła odpowiedź. Prawdziwa skrucha jest dopiero wtedy, gdy odrzucamy to, co prowadzi do grzechu przeciwko Jezusowi. To dopiero otwarcie na miłosierdzie i to przynosi rozkosz. Każdy upadek, gdy go nie chcemy nie jest już raną zadawaną Bogu, a upadkiem miłującego, słabego dziecka, które sukcesywnie, nieustannie uczy się, duchowo dorasta, doskonali, uświęca, zostaje przebóstwione.

Wszystko dokonuje się z szybkością i mocą według ludzkiego pragnienia przylgnięcia do Boga. Duch Święty bowiem oświetla Swoim Światłem to moje pragnienie i na tyle, na ile Go o to proszę. Im większe pragnienie przylgnięcia, tym głębsze wejście w uczestnictwo w tej niepojętej, nieustannej wymianie Miłości Osób Boskich...

Zaproszenie Boga skierowane jest do każdego bez wyjątku.

Zatem pouczenie Boga nie poniża, a wywyższa do niepojętych wymiarów.

 

Deo gratias

Ave Maria

 

POWRÓT

 

 

 

 

 

 

 DROGA KRZYŻOWA - POUCZENIE NIEWIAST - 
w wizji Marii Valtorty z nauką Pana Jezusa. Przesłania w La Salette.     


19 marca 2020
To Duch Boga, wlany w was, daje wam Życie. Kochaj Go, przyzywaj Go, bądź Mu wierna. Posiądziesz Życie i Pokój - wezwania z Nieba

Celem życia jest słuchanie Boga w obu znaczeniach tego słowa.

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028041