O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

  StroN w  BUDoWie

Jeżeli wkradły się jakieś błędy,

będę wdzięczny za  wskazanie. 

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

11(XI) Jezus do krzyża przybity

 

 

 

Złoczyńcy są już przyczepieni do krzyży i ustawieni na miejscach: jeden po prawej, a drugi po lewej stronie w odniesieniu do miejsca przeznaczonego dla Jezusa. Krzyczą, złorzeczą, przeklinają... Ich bluźnierstwa są straszliwe.

Teraz kolej na Jezusa. On, w przeciwieństwie do łotrów, Łagodny, kładzie się na drzewie i umieszcza głowę tam, gdzie Mu każą. Rozwiera ramiona tak, jak Mu nakazali; wyciąga nogi tak, jak Mu polecili. Troszczy się jedynie o odpowiednie umieszczenie welonu.  Dwóch oprawców siada Mu na piersiach, aby utrzymać Go nieruchomo. Myślę o ucisku i cierpieniu, jakie musi odczuwać pod ich ciężarem. Trzeci bierze Jego prawe ramię, trzymając je jedną ręką w pierwszej części przedramienia, a drugą - za czubki palców. Czwarty ma już w ręce długi zaostrzony gwóźdź, o trzonie czworokątnym, zakończony główką okrągłą i płaską, szeroką jak dawny grosz. Patrzy, czy wykonany już w drzewie otwór odpowiada złączu promieniowo-łokciowemu nadgarstka. Pasuje. Kat przykłada koniec gwoździa do przegubu, podnosi młotek i uderza po raz pierwszy.

 

Jezus, który miał zamknięte oczy, wydaje okrzyk i kurczy się pod wpływem najwyższego bólu. Otwiera oczy zalane łzami. Musi odczuwać straszliwe cierpienie... Gwóźdź bowiem przenika, przerywając mięśnie, żyły, nerwy, krusząc kości...

Maryja odpowiada na krzyk Swego torturowanego Syna jękiem, który ma w sobie coś ze skargi podrzynanego baranka, i zwija się, jak złamana, obejmując głowę rękoma. Jezus, aby Jej nie dręczyć, już więcej nie krzyczy. Trwają uderzenia, systematyczne, okrutne, żelaza w żelazo... a pomyślmy, że pod spodem przyjmują je żywe członki.

Prawa ręka jest przybita. Przechodzą do lewej. Otwór nie odpowiada nadgarstkowi. Biorą więc sznur, związują lewy przegub i ciągną aż do wywichnięcia i rozerwania ścięgien i mięśni. Nie liczą się z tym, że rozrywają skórę, już poprzecinaną sznurami w czasie ujęcia. Druga ręka także bardziej cierpi, bo jest naciągana i wokół jej gwoździa powiększa się dziura. Teraz otwór jest już na początku śródręcza, blisko przegubu. Godzą się z tym i przybijają, gdzie mogą, to znaczy pomiędzy kciukiem a pozostałymi palcami, dokładnie w środku śródręki. Tam gwóźdź wchodzi łatwiej, lecz sprawia większy ból, gdyż musi przeciąć ważne nerwy. Palce [tej ręki] pozostają nieruchome, gdy tymczasem przez palce w ręce prawej przechodzą skurcze i drżenia, wskazując na ich żywotność. Jezus jednak nie wydaje już okrzyków, lecz tylko chrapliwy jęk, pod wargami mocno zaciśniętymi, a łzy bólu spadają najpierw na drewno, a potem - na ziemię.

 

Teraz kolej na stopy. W odległości więcej niż dwóch metrów od krańca krzyża jest mały klin, z ledwością wystarczający na jedną stopę. Przykładają do niego stopy, aby zobaczyć, czy miara jest dobra, a ponieważ jest nieco za nisko i stopy dochodzą doń z trudnością, ciągną biednego Męczennika za kostki. Zranienia ocierają się o chropowate drewno, korona cierniowa zmienia położenie i wyrywa znowu włosy, grożąc upadkiem. Jeden z katów uderzeniem umieszcza ją z powrotem na miejscu...

Teraz ci, którzy siedzieli na piersi Jezusa, wstają, aby usiąść na kolanach. Jezus bowiem wykonuje mimowolny ruch, podkurczając nogi na widok błyszczącego w słońcu, bardzo długiego gwoździa. Jest on dwa razy dłuższy i grubszy od tych, które służyły do [przybicia] rąk. I kaci ciążą na poobdzieranych kolanach i uciskają biedne nogi, pokryte ranami. Dwóch innych w tym czasie wykonuje swą pracę, o wiele trudniejszą, polegającą na przybiciu jednej nogi [założonej] na drugą. Usiłują połączyć razem dwa złączenia stępu. Chociaż uważają, by trzymać stopy nieruchomo przy kostkach i przy dziesięciu palcach, blisko klina, stopa, która jest na wierzchu, przemieszcza się z powodu wstrząsów wywołanych przybijaniem. Muszą więc niemal wyjąć gwóźdź, ponieważ trzeba go przesunąć trochę bardziej do środka. I uderzają, uderzają, uderzają... Słychać tylko przeraźliwe odgłosy uderzania młota o główkę gwoździa, bo na całej Kalwarii są tylko oczy i uszy wysilone, by dostrzec jakiś gest lub odgłos i nimi się nacieszyć...

Ponad głuchym odgłosem żelaza słychać niemą skargę gołębicy: ochrypły jęk Maryi, która się pochyla coraz bardziej i bardziej przy każdym uderzeniu, jakby młot uderzał Ją - Matkę - Męczennicę. I widać, że jest niemal złamana tą udręką. Ukrzyżowanie budzi przerażenie. Teraz wloką krzyż w pobliże dziury. Podskakuje on na nierównej ziemi, wstrząsając biednym Ukrzyżowanym. Podnoszą krzyż, który dwa razy wyślizguje się podnoszącym go. Jeden raz nagle wypada. Za drugim razem upada na prawe ramię. Zadaje to straszliwą męczarnię Jezusowi, gdyż wstrząs, jakiego doświadcza, przemieszcza zranione członki. Kiedy zaś pozwalają opaść krzyżowi do dziury, unieruchomiają go kamieniami i ziemią, kołyszą nim we wszystkie strony. Wywołuje to stałe przesuwanie się biednego Ciała, zawieszonego na trzech gwoździach. Cierpienie musi być przerażające.

Cały ciężar ciała przesuwa się w przód i w dół, przez co dziury poszerzają się, szczególnie ta w lewej ręce. Powiększa się również dziura w stopach i krew płynie mocniej. Krew spływa ze stóp wzdłuż palców na ziemię i po drzewie krzyża. Krew zaś z dłoni płynie po przedramionach, bo - z powodu ułożenia - są wyżej niż przeguby i pachy. Spływa po łokciach i po pachach aż do pasa. Korona - którą krzyż kołysze, zanim zostanie umocowany - porusza się, gdyż głowa odciągana jest do tyłu. Powoduje to silniejsze wbijanie się w kark wielkiego węzła cierni, kończącego kolczastą koronę. Potem [korona] powraca i powoduje, że czoło jest bezlitośnie kłute i drapane. Wreszcie krzyż staje na miejscu i pozostaje już tylko męczarnia wiszenia na nim. Jezus milczy.

Tłum jednak nie milczy. Przeciwnie, podejmuje na nowo swój piekielny wrzask.

 

 


 

PŁACZ MATKI SŁOWA: "ZNÓW KRZYŻUJĄ MOJEGO SYNA...".

 

W  1982 r. Matka Boża objawiła się Rwandzie, w miejscowości Kibeho. Przedstawiła się jako Matka Słowa. Było to na 13 lat przed chyba najstraszniejszym w historii ludzkości ludobójstwem, kiedy w 1994 r. w ciągu zaledwie stu dni głównie za pomocą maczet, motyk, pałek i noży wymordowało się w Rwandzie blisko milion ludzi z dwóch plemion - w ponad 90% będących chrześcijanami. Płacząc dała trzem dziewczętom widzenie tych przerażających zbrodni, stosów zmasakrowanych trupów, rzeki krwi. One to opisały, nawoływały do zmiany życia, do pokuty, nawrócenia, ale nie potraktowano ich dostatecznie poważnie.  A  Matka Boża mówiła (w dosłownym tłumaczeniu):

 

"Świat jest krwiożerczy, grzechy są jak morze..., świat zmierza ku ruinie... jest coraz gorszy, zmierza ku własnej zagładzie... Świat przez grzechy odwrócił się od Boga. Trzeba zerwać z grzechem, szczególnie bałwochwalstwem,  pokutować..., nie przywiązywać do dóbr tego świata. (...) Powrót do Jezusa przez pokutę, nawrócenie, modlitwę i autentyczną wiarę jest jedyną szansą ratunku...".

 

Powiedziała też:

"Kiedy odwiedzam kogoś, aby do niego mówić, zwracam się do całego świata... Przychodzę do całego świata". 

 

"Żałuj za grzechy! Żałuj za grzechy! Żałuj za grzechy! Nie zwracam się tylko do ciebie, lecz do wszystkich. Ludzie współcześni nie czują już tego zła, które czynią. Kiedy ktoś popełni grzech, nie przyznaje się, że źle postąpił. Proszę was, żałujcie za grzechy. Jeśli będziecie odmawiać tę koronkę (Do Siedmiu Boleści NMP) , rozważając ją, będziecie mieli siłę do wzbudzenia w sobie skruchy. Dzisiaj wielu ludzi nie potrafi już prosić o przebaczenie. Ci ludzie znów krzyżują Syna Bożego. Przyszłam wam o tym przypomnieć, szczególnie tu, w Rwandzie, gdyż znajduję tu jeszcze ludzi pokornych, którzy nie są przywiązani do bogactw ani do pieniędzy."

"Świat jest chory, moje dzieci, musicie się umartwiać, żeby pomóc Jezusowi w zbawieniu świata."

 

A także: 

"Mówię do was, ale nie słuchacie. Chcę was podźwignąć, a wciąż nie chcecie wstać. Wołam was, a udajecie głuchych. Kiedy zaczniecie czynić to, o co was proszę? Jesteście obojętni na wszystkie Moje wezwania. Kiedy zaczniecie interesować się tym, co pragnę wam powiedzieć? Daję wam wiele znaków, a ciągle nie wierzycie. Jak długo jeszcze będziecie głusi na Moje wezwania?"

„Obudźcie się, wstańcie, obmyjcie się i bądźcie czujni.”

                                                                                                  

Bolesne wezwanie Matki Słowa z Kibeho powinno być usłyszane na całym świecie. Jest ono bowiem wciąż aktualne. Widzący w Kibeho mówią, że Maryja przybyła do Kibeho, aby przygotować świat na przyjście swojego Syna,  że nie  jest to kara lecz przewidziane od zawsze. Maryja przychodzi nas o tym uprzedzić.  Musimy cierpieć z Jezusem, modlić się, być apostołami, aby przygotować siebie i świat na Jego powrót. Chrześcijanie jednak wciąż powszechnie zajęci są zajmowaniem jak najlepszych pozycji w świecie, których potencjalnie są skłonni bronić za wszelką cenę.

 

WIĘCEJ

 


 

Który za nas cierpisz rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

I Ty, która współcierpisz, Matko bolesna przyczyń się za nami.

 


 

Mówi Pan Jezus:

 

„Krzyż jest miejscem weryfikacji twojej miłości. Jest sprawdzianem kogo kochasz, jak kochasz.”

 

*

 

Krzyżem, na którym każdy człowiek wisi, jest jego egocentryzm. To was krzyżuje. Tym krzyżujecie się wzajemnie.

Wszystkie stresy i złe samopoczucia wywodzą się z zapatrzenia w siebie, z egocentryzmu. Wszystkie żale, pretensje, osądy, agresje także”.

 

*

 
"Zło zewnętrzne jest dopuszczone w celu ujawnienia twojego wewnętrznego zła, którego nie chcesz dostrzec".
 
*
 

„Przyjmuj z miłością ból, jaki zadają ci twoi bracia. To ból oczyszczenia twej duszy dokonywany rękami ludzkimi z Woli Ojca. Pozwól ukrzyżować się jak Ja, aby pełnia miłości dla braci zajaśniała w tobie”.

 

*

 

„Tylko twoje ciało przybite będzie - dusza uleci do nieba”.

 

 *

 

„Oddaj mi rany twoje i bliźnich, i świata, bym uleczył miłością”.

 

*

 

„Pozwól na to, aby Miłość Moja trysnęła z twoich ran. Ulecz Moje rany pocałunkami miłości twojej.”

 

*

 

Zła nie zwycięża się walcząc z nim lecz przyjmując na siebie jego skutki - z miłości, by uchronić innych”.

*

 

„Powtarzaj z przekonaniem: "Witaj krzyżu - radości moja", abyś nigdy nie zapragnął odłączyć się ode Mnie ukrzyżowanego z miłości do ciebie i innych…”.

 

 *

 

„Już niczego nie chciej tu (na ziemi), lecz wszystkiego oczekuj tam (w Niebie) - dla ciebie i dla braci twoich. We mnie oczekuj. Niebem Moim się otaczaj z aniołami i świętymi Moimi, i z Matką Moją. Nie żyjesz dla ciała i cielesności duszy twojej. Żyjesz dla ducha. Jemu ciało oddaj i podporządkuj - do końca, do przebicia i ukrzyżowania tego wszystkiego, co łączy cię ze światem i co pochodzi od niego. Oddaj to, a ból oddania ofiaruj za braci, aby oni mogli odłączyć się od tego, co zamyka ich w świecie, w ciele i co zamyka drzwi dla Nieba w ich duszach. Oto powołałem cię, stworzyłem i wyposażyłem do ofiary całkowitej ukrzyżowania w świecie, samotności i oddania każdej kropli krwi za braci, aby oni trafili tam, gdzie jestem Ja Zmartwychwstały na wieki. Radość ofiary jest twoim pokarmem i życiem twoim, zanim powiem: wykonało się”.

 

*

 

„Zjednocz się z krzyżem Moim”.

 

*

 

Co ukrzyżować?

- Serce

*

 


 

Dziękuję Ci Panie Jezu za Twoje Słowo i błogosławię Tobie, że przez krzyż i mękę Swoją odkupiłeś świat.

 


 

Opatrz Moje Rany miłością zrodzoną przez Mojego Świętego Ducha.

Szukaj zawsze Mojego Świętego Ducha

 

Ukrzyżowanie Jezusa budzi przerażenie. Maryja złamana udręką jest Współodkupicielką przez łzy.  Krew Jezusa i łzy Maryi łączą się w kielichu Ofiary Eucharystycznej uobecniającej, urzeczywistniającej Ofiarę Golgoty. To ta sama Ofiara, którą Ojciec Niebieski widzi istniejąc poza czasem i przestrzenią. I to dla mnie, wciąż za mnie, pomimo tego, że wciąż staję się przyczyną, a nie chcę tego uznać. Wciąż szukam samozadowolenia, co nie pozwala mi dostrzec pełnej, przykrej dla mojego ego-izmu  prawdy o sobie.  Wciąż tracę czas, życie, zajmując się krytyką, naprawianiem świata według swoich przekonań ale bez naprawienia samego siebie.  Mamy wielki problem zobaczenia siebie w Prawdzie. Czy naprawdę chcę z tej Ofiary korzystać, wykorzystać ją dla siebie, ale bez ofiarowania siebie? Bez usłyszenia wezwań Jezusa i Maryii i odpowiedzenia właściwego prawdziwemu chrześcijaninowi?  Kyrie elejson.

 

Deo gratias

Ave Maria

POWRÓT

 

 

DROGA KRZYŻOWA - PRZYBICIE DO KRZYŻA - w wizji Marii Valtorty z nauką Pana Jezusa. Płacz i wołanie Matki Słowa w Kibeho.

02 kwietnia 2020
To Duch Boga, wlany w was, daje wam Życie. Kochaj Go, przyzywaj Go, bądź Mu wierna. Posiądziesz Życie i Pokój - wezwania z Nieba

Z miłości do szukających Prawdy przy­chodzę, aby ponownie pokazać, czym faktycznie Prawda jest i co Ona oznacza, bowiem zapomniano

o tym.   Ja jestem Prawdą, a Prawda jest Miłością. Miłością Nieskończoną, Miłością Najwyższą, Miłością Wieczną.    (PŻwB 9.04.88)

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o uświęcenie i oświecenie światłem Bożej Prawdy.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                                                              br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

                            AVE MARIA

Gorliwość i ufność