"Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane.     Utrzymujemy tę witrynę z własnych środków bez czerpania korzyści (nie zawiera reklam), a służyć ma ona powszechnemu dobru. Prosimy więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystaliśmy czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszamy, prosimy o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usuniemy. Również w razie zauważenia błędów i niejasności, których wykluczyć nie możemy pomimo wszelkich starań, by była tu jedynie Boża Prawda. Witryna ta wymaga samodzielnego poznawania, wszystko może być tu przyciskiem.  

 Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzymy. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.  

Strony mogą zawierać pliki cookies.                                                                                                                                             br.stanislaw@gmail.com

 

DEO   OMNIA  GLORIA

 

ET  BEATISSIMAE  VIRGINIS  MARIAE

 

 

 

Gorliwość i ufność

 

O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Błąd 404

Przepraszamy, 

prosimy spróbować skorzystać z wyszukiwarki umieszczonej w stopce.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

Prawdziwa, szczera troska o Kościół przejawiać się winna w trosce o Prawdę, bo poznanie Prawdy wyzwala (por. J8,32). Pragnę, by nikt nie odbierał tego tekstu jako ataku na Kościół, a wręcz odwrotnie, staranie o obfitszy udział dusz ludzkich w Łaskach płynących z Eucharystii. W konstytucji o liturgii świętej Soboru watykańskiego II w pkt. 21 czytamy: Święta matka Kościół pragnie z wielkim staraniem dokonać ogólnego odnowienia liturgii, aby lud chrześcijański z większą pewnością dochodził w świętej liturgii do obfitego udziału w łaskach. (...). Po Soborze reformatorzy - by, by nadać Liturgii „głębi” - wprowadzają stopniowo zmiany, które tę głębię ją odbierają. Po pól wieku dostrzec można po stanie Kościoła,  że stało się dokładnie odwrotnie.  Przełożony Generalny salezjanów trafnie to ukazał: "Największym brakiem jest dziś utrata mistyki, utrata doświadczenia Boga". Dlaczego tak się stało, dlaczego powszechnie utracono prawdziwą wiarę  w nadprzyrodzoność, w obecność Boga w Eucharystii. Łask Pan Bóg nikomu nie szczędzi, problem jest w naszym ich przyjmowaniu i zachowywaniu w sobie. Jaka jest tego przyczyna uwidacznia się dosłownie gołym okiem. Wskazują na to choćby  odkrycia naukowe. Trzeba tylko zechcieć to dostrzec, uznać za błąd zmienić postępowanie i ze skruchą wołać o przebaczenie.

 

Krytykuje się osoby bardziej uduchowione, twierdząc że kładą nacisk na zewnętrzne formy pobożności, a liczy się wnętrze. Słychać też nauki, że pokora to postawa wnętrza człowieka i tak wystarczy ją wyrażać. Czy ja muszę myśleć nad tym jak wyrażać pokorę, czy w ogóle muszę ją wyrażać?

Dla mnie jasne jest to, że źródłem naszego zbawienia jest Łaska. Ale to od naszych postaw zależy w jakim stopniu ją zachowujemy w sobie i jakie w związku z tym będzie wydawać owoce. A niedoceniana, nie lubiana i ośmieszana pokora jest fundamentem wszystkich cnót, kielichem wszelkich owoców. Czyż jednak można stać się pokornym, poprzez wzbudzenie w sobie jakiejś wewnętrznej postawy? Czy można zdobyć pokorę dzięki samej tylko modlitwie? To odpowiadając na nią Bóg dopuszcza upokorzenia, sytuacje upokarzające, by człowieka uczynić pokornym. Bo dziś człowiek sam nie chce się uniżać dla zdobywania pokory. To była by współpraca z łaską. Jak mi się zdaje, poznałem tę nadzwyczajną wagę łaski pokory i łaski skruchy i powtarzam wciąż to moim rozmówcom (bez widocznych efektów). Opłaca się zawalczyć o nie, poświęcając wszystko, siebie, swoje ja, swoje „chcę”, pragnienia, opinię i wszystko, co osiągnęliśmy w tym życiu.

Również klęczenie na pewno nie zaszkodzi duszy, a bardzo pomoże. Komu służą te dyskusje o postawie ciała? Dlaczego tak ciężko to ludziom wierzącym zrozumieć?

 

W lepszym zrozumieniu tego zagadnienia  pomogła mi broszura przeznaczona dla celników, oficerów śledczych, policji skarbowej i policjantów. Poświęcona ona jest znajomości języka ciała.  Dziedziną tą zajęli się już od dawna psychologowie. Mowa ciała bardziej niż słowa objawia prawdę o człowieku. Słowa można przemyśleć, dobrać, można kłamać. Gest, mimika twarzy są odruchowe i niekontrolowane. Analizując mimikę, gesty,  pozy, można łatwiej poznać i zrozumieć człowieka, nawet zanim cokolwiek powie i zrobi. Psycholodzy twierdzą, że prawie 90% naszych komunikatów pochodzi z przekazu niewerbalnego. Innymi słowy – więcej mówimy ciałem niż słowami.

Dlatego na świecie modne stają się już szkolenia z zakresu body language, uczą się go również politycy. Coraz więcej pojawia się książek. Stąd wysnuć można wnioski, że wewnętrzne odczucia człowieka będącego duszą i ciałem mają zawsze swój wyraz w postawie i geście.  Taki po prostu jest zdrowy, prawy człowiek – co powstaje w jego wnętrzu, przenika w gesty i czyny. Ciało, to „przekaźnik”, który nieświadomie informuje o tym, co dzieje  się we wnętrzu człowieka.

 

Z drugiej strony, każdy przecież podświadomie czuje i wie, że gest lepiej wyrazi go niż słowa czy myśl.  Można udawać usiłując nadawać ciału jakieś pozy, czy mimikę twarzy, ale stosunkowo łatwo zauważa się pozór, grę. Można też w wyuczony sposób wykonywać nakazane gesty i przybierać pozy bez zaangażowania wnętrza. Ale i tu można zauważyć sztuczną, plastikową religijność. Dla mnie oczywiste jest, że osoba przepełniona wewnętrznym uwielbieniem dla Boga, będzie w zgodzie ze swą naturą, spontanicznie starała się  oddać tego wyraz w geście /jak  Starcy w Apokalipsie/. I odwrotnie. Czy w ogóle możliwa jest skrucha, wewnętrzna pokora przy przyjęciu np. władczej postawy ciała typowej dla dyktatorów, czy nazywanej przez psychologów „Duce Mussolini”, którą przyjmują ludzie przepełnieni zarozumiałością i pychą? Jeżeli nawet komuś wydaje się, że Bogu nie potrzebne jest nasze klęczenie, czy padanie na twarz, bo On patrzy w nasze serca, to na pewno nam jest to potrzebne, bo taka jest ludzka natura. Po postawie ciała można rozpoznać postawę serca, dlatego postawą i gestami ciała można obrażać. Wszyscy to wiedzą. Dlaczego zatem twierdzi się, że postawą ciała nie obraża się Boga? Bez uniżenia ciała, trudno o wewnętrzne uniżenie się przed Bogiem, trudno o skruchę i pokorę. Człowiek nie składa się z ciała i z duszy jako dwóch oddzielnych i niezależnych od siebie wymiarów, ale jak mówi KKK jest ciałem i duszą.  Właśnie nawet w KKK (1146) jest  ślad tego zagadnienia: „Jako istota społeczna człowiek potrzebuje znaków i symboli, by kontaktować się z innymi za pośrednictwem języka, gestów i czynności. To samo odnosi się do jego relacji z Bogiem.”. Wystarczy trochę to poznać i zastanowić, by dostrzec u Kapłana stojącego przodem do ludzi, sprawującego Najświętszą Ofiarę  wiarę lub niewiarę. Choć nawet bez tego poznania języka ciała ludzie dostrzegają rutynę, oziębłość, obojętność, niewiarę.  Ja minn. dlatego nie chcę patrzeć na Kapłanów przy ołtarzu i dużą część Mszy św.  mam zamknięte oczy. To głównie po to, by wyłączyć ten rozpraszający zmysł i skupić się wewnętrznie na dziejącym się Misterium, na Bogu.  Zdaje się, że odwracając się twarzą do ludu, księża uczynili sami coś przeciwko sobie. Byłoby to może dobre, gdyby byli prawdziwymi świadkami ukrytego w Eucharystii Boga Żywego, a ich cała postawa ukazywała głęboką wiarę, czcią przejęcie, przekonanie w pełnię Bóstwa. Nie pomoże teraz na siłę rozdzielanie ciała od duszy i psychiki, i mówienie, że nie wpływają i nie oddziaływają na siebie. Dlaczego, skoro postawa klęcząca jest właściwa i naturalna dla człowieka skruszonego, błagającego, przepojonego czcią i szacunkiem,  wzniesione ręce uwielbieniem, wyciągnięte ręce gestem przyjmowania darów i łask, pasterze kościoła zniechęcają do tych naturalnych gestów ukazujących nam i Bogu naszą od Niego zależność?  To uniezależnienie się człowieka od Boga jest głównym grzechem, od którego pochodzą wszystkie inne. Takie mam wrażenie, choć nie wiem czy jest to teologiczne stwierdzenie. Uczestniczyłem w takich Mszach i modlitwach, gdzie zachowanie było naturalne, spontaniczne,  pełne czci i godności. To było widać i czuć. Były to wielkie przeżycia, czuć było nadprzyrodzoną „atmosferę”, twarze uduchowionych ludzi pamiętam do dzisiaj i do dzisiaj to mi pomaga. Ateista na takiej Mszy mógłby się nawrócić. Na niedzielnej, zimnej i sztucznej pomimo uatrakcyjniania -nie.  Mnie takie postawy uniżenia przed Bogiem nie rażą ani nie rozpraszają, wręcz przeciwnie, cieszą, budują, dodają odwagi.

Mowa ciała więcej mówi o człowieku niż wypowiadane słowa.

26 marca 2021
Czy dzisiaj przestrzegamy DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ BOŻYCH ? - mówi Jezus Chrystus - odrodzedoprawdy.pl

Z miłości do szukających Prawdy przy­chodzę, aby ponownie pokazać, czym faktycznie Prawda jest i co Ona oznacza, bowiem zapomniano

o tym.   Ja jestem Prawdą, a Prawda jest Miłością. Miłością Nieskończoną, Miłością Najwyższą, Miłością Wieczną.    (PŻwB 9.04.88)