O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

Jakże powinna być wymowna ta Ewangelia dla nas współczesnych chrześcijan tak pozbawionych prawdziwej duchowości wobec współczesnych proroctw (np. z Fatimy czy Garabandal) o  nawróceniu Rosji i krajów Azji. 

                                                                                         

***

 

 

Idąc od wsi, Jezus wchodzi do Kafarnaum. Z Nim jest dwunastu czy raczej jedenastu apostołów, bo nie ma Jana. Następują zwyczajowe pozdrowienia ludzi o bardzo zróżnicowanym wyrazie: od bardzo prostych, dziecięcych, do bardzo nieśmiałych, niewieścich, po ekstatyczne pozdrowienia cudownie uzdrowionych oraz ciekawskich lub ironicznych. Ich rodzaje są różne.

Jezus odpowiada na wszystkie, zgodnie ze sposobem, w jaki jest pozdrawiany: głaszcze dzieci, błogosławi niewiasty, uśmiecha się do uzdrowionych, okazuje głęboki szacunek każdemu. Jednak tym razem do zwykłych pozdrowień dołącza się pozdrowienie miejscowego, jak sądzę, centuriona. Pozdrawia Go swoim:

«Witaj, Nauczycielu!»

 

Jezus odpowiada słowami:

«Niech Bóg przyjdzie do ciebie

 

Tłum zbliża się, ciekawy, jaki przebieg będzie miało spotkanie. Rzymianin mówi:

«Już od wielu dni czekam na Ciebie. Nie rozpoznajesz mnie, a ja byłem pomiędzy słuchającymi Cię na górze. Byłem ubrany po cywilnemu. Nie pytasz, po co przyszedłem?»

 

«Nie. Czego chcesz ode Mnie?»

 

«Mamy rozkaz pilnować tych, którzy gromadzą ludzi. Zbyt wiele razy Rzym pożałował, że zezwalał na spotkania szlachetne z pozoru. Patrząc jednak na Ciebie i słuchając Cię myślałem o Tobie jako o... jako o... Mam chorego sługę, Panie. Leży w moim domu na łożu, sparaliżowany z powodu choroby kości i straszliwie cierpi. Nasi lekarze nie potrafią go uzdrowić. Zaprosiłem waszych, żeby przyszli, bo są to choroby, pochodzące od zepsutego powietrza tych okolic, i oni potrafią je leczyć ziołami z rozpalonych brzegów, gdzie stoją wody, zanim pochłonie je piasek morski. Odmówili przyjścia. Sprawia mi to wielki ból, bo to wierny sługa.»

 

«Przyjdę i uzdrowię go.»

 

«Nie, Panie. Nie proszę Cię o tak wiele. Jestem poganinem, dla was – brudem. Jeśli hebrajscy lekarze obawiają się zanieczyszczenia wejściem do mojego domu, to o ileż bardziej zanieczyściłbyś się Ty, który jesteś boski. Nie jestem godzien, byś wszedł pod mój dach. Lecz jeśli powiesz jedno słowo z tego miejsca, mój sługa wyzdrowieje, bo Ty kierujesz wszystkim, co istnieje. Ja jestem człowiekiem mającym nad sobą wielu zwierzchników. Z nich pierwszym jest Cezar. Dla nich muszę robić, myśleć, działać, jak mi przykazano. Ja sam mogę z kolei wydawać rozkazy żołnierzom, których mam pod sobą. Jeśli mówię jednemu: “Idź”, drugiemu: “Przyjdź”, a słudze: “Zrób to”, pierwszy idzie tam, dokąd go posyłam, drugi przychodzi, bo go wzywam, trzeci robi to, co każę. Tobie, który jesteś Tym, który jest, choroba będzie natychmiast posłuszna i odejdzie.»

 

«Choroba to nie człowiek...» – zauważa Jezus.

 

«Ty także nie jesteś człowiekiem, lecz Człowiekiem. Ty możesz więc rozkazywać nawet cząsteczkom i gorączkom, bo wszystko jest poddane Twojej władzy.»

 

Możni z Kafarnaum odciągają Jezusa na bok i mówią Mu:

«To Rzymianin, lecz wysłuchaj go, bo to dobry człowiek. Szanuje nas i oddaje przysługi. Pomyśl, że to właśnie on pozwolił nam zbudować synagogę i utrzymuje żołnierzy w karności, aby nie wyśmiewali nas w szabat. Udziel mu tej łaski z miłości do tego miasta, żeby się nie zasmucił i nie rozgniewał i żeby jego życzliwość nie zamieniła się w nienawiść do nas.»

 

Po wysłuchaniu jednego, potem drugiego, Jezus odwraca się z uśmiechem do centuriona:

«Idź przodem. Pójdę z tobą.»

 

Jednak centurion znowu mówi:

«Nie, Panie. Powiedziałem Ci: to byłby dla mnie wielki zaszczyt, gdybyś wszedł pod mój dach, lecz nie zasługuję na tak wiele. Powiedz tylko jedno słowo, a mój sługa wyzdrowieje.»

 

«Niech więc tak będzie. Idź z wiarą. W tej chwili gorączka go opuszcza i życie powraca do jego członków. Postępuj tak, by i do twojej duszy wstąpiło Życie. Idź.»

 

Centurion żegna Go po wojskowemu, skłania się i odchodzi.

 

Jezus patrzy, jak żołnierz odchodzi, a potem zwraca się do obecnych i mówi:

«Zaprawdę, mówię wam, nie znalazłem tak wielkiej wiary w Izraelu. O, to prawda! “Lud kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką. Nad mieszkańcami mrocznej krainy śmierci, wzeszło Światło”. I jeszcze: “Mesjasz po wzniesieniu Swego sztandaru nad narodami zjednoczy je”. O! Moje Królestwo! Naprawdę ku tobie napłynie nieskończona liczba! Liczniejsi będą niż wszystkie wielbłądy i dromadery Madianu i Efy i niż tragarze złota i kadzidła Saby; bardziej liczni niż wszystkie stada Kedaru i barany Nebajotu będą ci, którzy przyjdą do ciebie. I serce Moje rozpłynie się z radości na widok przychodzących do Mnie ludów morza i potęgi narodów. Wyspy czekają na Mnie, by Mnie adorować, i synowie cudzoziemców wzniosą mury Mojego Kościoła, którego bramy będą zawsze otwarte, by przyjmować królów i moc narodów i aby je we Mnie uświęcić. To, co widział Izajasz, wypełni się! Mówię wam, że liczni przyjdą ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą razem z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w Królestwie Niebieskim, podczas gdy synowie Królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz, w ciemności, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów.»

 

«Prorokujesz więc, że poganie będą równi synom Abrahama?»

 

«Nie równi, lecz – wyżsi. Niech wam nie będzie przykro z tego powodu, bo to wasza wina. Nie Ja, lecz Prorocy to mówią, a znaki już to potwierdzają. Teraz niech kilku z was idzie do domu centuriona, aby stwierdzić, czy jego sługa jest uzdrowiony, jak wiara Rzymianina na to zasługiwała. Idźcie. Być może w domu są chorzy, którzy czekają na Moje przybycie.»

 

Jezus z apostołami i kilku innymi [osobami] idzie w kierunku domu, w którym zwykle przebywa, kiedy jest w Kafarnaum. Wielu ciekawych spieszy hałaśliwie do domu centuriona.



 

Refleksja.

 

Byłby dla mnie wielki zaszczyt, gdybyś wszedł pod mój dach, lecz nie zasługuję na tak wiele.

 

Pokora człowieka, który nawet nie wiedział, że ma duszę, że trzeba zabiegać o cnotę pokory.

 

Jakże bolesne jest to, co dzisiaj, po dwóch tysiącach lat Chrześcijaństwa dzieje się z ludem Bożym. My chrześcijanie, katolicy, lud namaszczony,  wiemy, że mamy duszę (to jeszcze źle powiedziane, bo powinniśmy utożsamiać się z duszą będącą bezwzględnie najwyższą, najważniejszą sferą naszego bytu). Wiemy, że mamy zabiegać przede wszystkim o pokorę - naczynie wszelkich cnót. Wiemy, że mamy dzielić się ze wszystkimi Bożą miłością - nie dla nagrody, a jako lekarstwem. Że mamy dbać o pokój serca - a nie emocjować się złem, ustosunkowywać, wyrokować  i  potępiać.  Że powinniśmy realizować to, o co się modlimy  - "...pokornie błagamy, aby Duch Święty zjednoczył nas wszystkich, przyjmujących Ciało i Krew Chrystusa..." czy "...byśmy napełnieni Duchem Świętym stali się jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie..." - a  nie temu się opierać swoim egocentryzmem. 

 

Dziś postępującym trendem jest oskarżanie się nawzajem, czujemy się nawet mądrzejsi od samego Papieża śmiąc Go atakować. Oskarżamy biskupów, kapłanów, kapłani występują przeciwko sobie i biskupom, podwładni przeciwko przełożonym, biskupi, przełożeni wspólnot lekceważą podwładnych i siebie nawzajem...  Powiększa się chaos - to, co jest grzechem w jednej wspólnocie, w jednym kraju, gdzie indziej jest pochwalane i propagowane jako postęp i dobro. Nie dzieje się to w ukryciu, ale publicznie, w mediach - tak wrogich Kościołowi jak i nazywających się katolickimi. Bóg obecny w Tabernakulum tak lekceważony, ponownie krzyżowany i zabijany niewiarą, świętokradztwami i profanacjami. Wypaczane rozumienie Ofiary Mszy Świętej, zniszczone poczucie sacrum, komunia na rękę, na stojąco bez pojęcia czym jest pokora, pobożność, bojaźń Boża... Bez posłuszeństwa prawdziwemu nauczaniu Kościoła wyrażanemu choćby w Encyklice Jana Pawła II  Ecclesia de Eucharistia, czy wezwaniom i nauczaniu obecnego Prefekta kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, kard. Roberta Sarah, który wciąż powtarza o błędach, odstępstwie, nieposłuszeństwie... A zło postępuje..., w kościele narasta zamęt i samozniszczenie...

 

I oto będąc w tym stanie kultywujemy tradycje  Adwentowe uznając się za synów Królestwa... Potrzeba nam przejąć się słowami: 

 

"Synowie Królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz, w ciemności, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów..."

 

"Niech Bóg przyjdzie do ciebie".

 

Czy naprawdę oczekujemy przyjścia Syna Człowieczego? Wszak za swego ziemskiego życia prorokował mówiąc, czy znajdzie jeszcze wiarę na ziemi gdy powróci.  To, co obecnie dzieje się w Kościele... czy wynika z wiary w Chrystusa, czy jest  wzajemnym miłowaniem się jak On nas umiłował?  To Jego Nowe Przykazanie od nas tego wymaga.  Oto znak czasu, że powrót jest naprawdę bliski, że Chrystus jest na drodze powrotu. 

Ale nie jest to jeszcze koniec świata. To wypełnienie się zapowiedzi m.in.  Apokalipsy św. Jana o nastaniu Królestwa Bożego na ziemi - w co również już wiara zanikła. O co więc prosimy w modlitwie Pańskiej? 

Chrystus prawdziwie objawi się światu i wszyscy w tym samym czasie zobaczymy prawdę o sobie, siebie Jego Oczami. Wielu z nas, którzy teraz powodowani dbaniem o dobre mniemanie o sobie unikamy życia tą prawdą -  tego nie wytrzyma...  

Tak Chrystus zwycięży świat, tak dokona się zapowiadany Tryumf Niepokalanego Serca Maryi nad światem i jego władcą - szatanem.  

 

"Postępuj tak, by i do twojej duszy wstąpiło Życie".

 

Lekarstwem jest ucieczka od wpływów świata, zapragnięcie zmiany sposobu myślenia na Boży i poddanie się opiece i nauczaniu Królowej Pokoju. Pod Jej opieką dzięki pogłębionej modlitwie sercem, dzięki dobrej woli i otwarciu się na doświadczenie niepojętej Bożej Miłości, dana nam będzie łaska prawdziwej skruchy, zapragniemy powrotu do pokory,  nawiązania bliskich, osobistych  relacji z Bogiem dla nauczenia się, jak Mu się podobać, dla nauczenia  się doskonałego pełnienia Jego Woli... by nasze życie stało się prawdziwie owocne i szczęśliwe...

 

 Marana tha Panie Jezu

<><

 

 

 

"Mówię wam, że liczni przyjdą ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą (...) w Królestwie Niebieskim, podczas gdy synowie Królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz, w ciemności...".  
Uzdrowienie sługi centuriona (Mt 8,5-11) w wizji Marii Valtorty zapisanej w Poemacie Boga-Człowieka 3,37

02 grudnia 2019

  W tych czasach wytycza się tak wiele dróg, łatwiejszych i przemierzanych przez wielu.  Prowadzą one jednak do spotkania ze Złym - ojcem kłamstwa. 

Droga Prawdy wyzwala z jego zniewoleń i wpływów, i prowadzi do spotkania z Osobą Boga Żywego.

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028041