O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

  O drodze do prawdy

     

    Współcześnie, za sprawą ogromnego postępu technologicznego wielką wartość zaczęto nadawać ludzkiemu rozumowi. Można wręcz mówić o kulcie rozumu. Wydawałoby się więc, że wraz z rozwojem ludzkiego rozumu, ludzkiej myśli, powinny zanikać różnice w poglądach, wzajemna niechęć, podziały, niezgoda, wrogość, nienawiść, wojny… A przecież dzieje się dokładnie odwrotnie. Nasilają się lęki, strach człowieka przed człowiekiem, obawy przed coraz częstszymi i potężniejszymi naturalnymi  kataklizmami, jakie ludzkość sama na siebie przez swój sposób życia sprowadza. Jak w jakimś szaleństwie pędzimy drogą samozniszczenia.
 

     A przecież dzięki tym niezwykłym postępom nauki i powszechnemu dostępowi do wiedzy wystarczyłby szacunek dla własnego umysłu, by dojść do prawdy, by żyć w prawdzie która winna jednoczyć. Trzeba by ją tylko zacząć samemu cenić i szanować bardziej niż własne wyobrażenia, poglądy, przekonania, wierzenia, przyswojone ideologie, własne ego.

   

    Stosunkowo łatwo jest człowiekowi uznać, że PRAWDA ma swoją wagę, że jest cenna. Mamy to wpisane w naszą naturę i jest zgodne jest z naszym sumieniem. Wszak życie w samozakłamaniu nie wydaje się nam atrakcyjne. Nikt też nie lubi być okłamywanym czy oszukiwanym, bo odczuwa to, jako szkodę dla siebie.
 

    Inaczej już jednak podchodzimy do prawdy, gdy spodziewamy się, że może ona przynieść nam osobistą szkodę. Na przykład wówczas, gdy pragniemy podtrzymać swój dobry obraz w oczach innych, swoją dobrą samoocenę, dobre mniemanie o sobie. Wówczas prawdy nie chcemy wręcz znać.

   

    Skoro wychodzi na to, że życie zmusza nas do samookłamywania się, to dlaczegóż by nie spróbować zastanowić się, ile tracę i zyskuję w bliższej i dalszej perspektywie sprzeniewierzając się Prawdzie. Byłoby to mądrością, wszak Prawda jest cennym dobrem, sama w sobie ma wyższą wartość, niż doraźny zysk ze sprzeniewierzenia się jej.

 

    Często z wielkim przekonaniem i bezwzględnością w imię prawdy domagamy się sprawiedliwości uznając, że to nasze poznanie jest wystarczające, by uznać je za rzeczywistość. Czyli, że to poznanie jest prawdą. Większość ludzi tak bardzo polega na swoim rozumie, na swojej zdolności postrzegania rzeczywistości, na swojej świadomości, że zwykle bardzo mocno trzymamy się swoich racji, swoich poglądów i przekonań, swoich prawd. I to tak dalece, że właśnie z tych powodów dochodzi do wielu nieporozumień, waśni, oskarżeń, latami żyjemy we wzajemnej niechęci, zdystansowaniu, wrogości, nienawiści… Z tych powodów popadamy w nieszczęścia, w życiowe dramaty i tragedie, ludzie ranią się nawzajem i zabijają.

 

    A wszystko to tylko dlatego, że przeceniamy się nie zastanawiając nad naszymi ludzkimi ograniczeniami w postrzeganiu i pojmowaniu rzeczywistości. Jakże ważne jest zatem - pomimo tego, że nie schlebia to naszemu „ego” - rozpoznawanie swoich własnych ograniczeń!

 

    Prawda jest taka, że rzeczywistość nieskończenie przerasta nasze możliwości postrzegania i pojmowania.
Przykładowo, patrząc na naszą Ziemię z jej powierzchni mamy wrażenie, że jest płaska. Gdyby jednak nie była kulą niemożliwe byłoby nasze istnienie. Gdy patrzymy na rozgwieżdżone niebo myślimy, że widzimy pojedyncze gwiazdy, że one są właśnie tam, gdzie je widzimy. Rzeczywistość jest jednak taka, że ten pojedynczy punkcik świetlny, który dostrzegam na niebie, to najczęściej całe olbrzymie skupisko miliardów gwiazd, których w rzeczywistości wcale nie ma tam, gdzie je widzę. Rzeczywistość jest bowiem taka, że Wszechświat znajduje się w nieustannym ruchu, a skutkiem tego jest upływ czasu, któremu podlegamy i który doświadczamy – zapewne z wiekiem coraz boleśniej. Ów ruch gwiazd i znaczny upływ czasu, w jakim ich światło do nas dociera (miliony i miliardy lat) sprawiają, że widzimy gwiazdy ale z niezmiernie odległej przeszłości, kiedy nawet ludzkość jeszcze nie istniała. W chwili obecnej - tak jak ją sobie jesteśmy w stanie wyobrazić  -  ich tam nie ma. To zaś, co udaje nam się zaobserwować własnymi oczami, to tak niewiele, że również zbytnio nie oddaje rzeczywistości. Ten niezwykle skomplikowany i wspaniały aparat, jakim niewątpliwie jest nasz narząd wzroku, może odbierać wrażenia jedynie dzięki światłu emitowanemu z zewnątrz nas (sami w sobie nie mamy światła). To odbierane przez zmysł wzroku światło stanowi jednak jedynie wąski wycinek całego zakresu fali elektromagnetycznej emitowanej przez materię. Nie widzimy w zakresie tego, co nazwaliśmy falami radiowymi, mikrofalami, podczerwienią, ultrafioletem, promieniami rentgenowskimi czy gamma.

Jesteśmy więc niezmiernie ograniczeni w możliwości postrzegania i rozumienia rzeczywistości wokół nas.


    I czy nam to się podoba czy nie, wszystko, co istnieje, cokolwiek widzimy, czujemy, smakujemy, do czego przywiązujemy tak wielką wagę, co stanowi budulec naszego ciała i wszelkich organizmów żywych, jest najogólniej mówiąc zlepkiem liczącego miliardy lat kosmicznego pyłu. Powstał on głównie w reakcjach termojądrowych zachodzących we wnętrzach gwiazd jak i w chwili niewyobrażalnej eksplozji kończącej ich życie. Co zatem sprawia, że zlepek tego pyłu - jakim jestem, daje mi samoświadomość (bo tak się niemal powszechnie uważa), daje mi myśl, uczucia, wolę, sumienie? Jak tworzy moją skłonność do zarozumiałości, arogancji, dumy, pychy, przesadnej ambicji…?
A to właśnie chęć dominacji i przecenianie samego siebie jest najgłębszą przyczyną dopadających nas nieszczęść i tragedii.

 

   Mądrość zatem każe mieć stale na uwadze to, że mogą istnieć, że istnieją również rzeczy, które obecnie nie mieszczą się w naszej głowie, z których nie zdajemy sobie sprawy, a mają decydujący wpływ postrzeganie przez nas rzeczywistości, na rozróżnianie prawdy, a co za tym idzie, na jakość naszego osobistego życia, na nasze szczęście.

 

    Potrzeba więc chwil refleksji, by realnie spojrzeć na siebie samego, na sytuację w jakiej jesteśmy, na rzeczywisty stan ludzkości. Ważne jest, by zacząć od samych podstaw: od zrozumienia, dlaczego zlepek tego pyłu (jakim jestem) powstał i po co istnieje. Zgłębienie tego dopiero otwiera człowieka na prawdziwą mądrość, jaką daje perspektywiczne myślenie! Niechęć do refleksji nad tym zagadnieniem nie stanowi pozytywnego myślenia, wręcz przeciwnie, jest najgłębszą przyczyną dopadającego nas zła. A zatem największą głupotą.

 

    Poruszane tu zagadnienia mają więc niebagatelne znaczenie dla całego naszego życia. Tym bardziej, że jak ustalili naukowcy, z 400 miliardów bitów informacji jakie tylko w ciągu 1 sekundy odbierają nasze zmysły i przetwarza mózg, jedynie 2 tysiące dociera do naszej świadomości. Analizowaniem, organizowaniem i selekcją informacji napływających od receptorów naszego ciała i od zmysłów do naszej świadomości dokonuje w nas pewien „aparat” zwany percepcją. Niezmiernie ważne są zatem kryteria, według których percepcja dokonuje selekcji informacji. Sami ją najczęściej nieświadomie ukierunkowujemy na to, do czego się skłaniamy, co nam wmówiono, czego oczekujemy, na co jesteśmy nastawieni, co uznajemy za ważne dla siebie, jakich nabraliśmy przekonań czy czego się obawiamy i lękamy...

 

   Jako, że wszystko to, co nie jest dla nas priorytetem staje się za sprawą percepcji drugoplanowym szumem, stąd najczęściej nieświadomie coraz  bardziej utwierdzamy się w swoich błędnych mniemaniach. Niezmiernie ważne są zatem chwile zastanowienia, pogłębionej refleksji. Sprawę jeszcze komplikuje nasza zdolność do wykorzystywania tych stosunkowo ogromnych możliwości naszego rozumu do samooszukiwania się. Im człowiek jest inteligentniejszy, tym lepiej potrafi się samo oszukiwać. Nauki psychologiczne mówią np. o zdolności naszego intelektu do odwracania sensu,  wypierania niechcianej prawdy ze świadomości, fantazjowania, do zaprzeczenia (redukcji) rzeczywistości poprzez selektywny brak uwagi, do racjonalizacji zła, „dzięki” której potrafimy oszukać swoje własne sumienie i wielu innych.

 

I tak oto nawet wbrew oczywistości możemy pozostawać jakby głusi i ślepi – a w swym uporze, jakże dla innych śmieszni.

 

    Zatem czy możemy w pełni ufać sobie, swojemu choćby najwyższemu ilorazowi inteligencji? Czy obiektywna prawda jest dla nas na tyle ważna i cenna, że możemy uznać, że traktujemy ją jako priorytet, by z kolei móc spokojnie przyjąć, że nasza percepcja wyłapuje ją pozwalając nam prowadzić życie jak najbardziej świadome?


    Ile warte jest bezświadome przeżycie swojego życia?O drodze do prawdy.pl


    Jakiż straszny ból trzeba będzie znosić, gdy pojawi się świadomość zmarnowania swojego życia! I to przez wieczność, bo tam nie ma jak zagłuszać i oszukiwać swojej świadomości.

 

    Jak więc w tej naszej trudnej sytuacji naprawdę zadbać o siebie?

    Oczywiście zacząć od próby uświadomienia sobie prawdy.

Jako, że nasza świadomość jest już z natury bardzo ograniczona, a my jeszcze powodowani swoimi namiętnościami, przekonaniami, nastawieniem ideologicznym, żądzami, pragnieniami, obawami, strachem itp., a tym bardziej wypracowanymi mechanizmami samooszukiwania się - sami dodatkowo ją ograniczamy i wykrzywiamy, stąd najpierw uczciwie uznać by trzeba, że najczęściej śnimy na jawie, że stajemy się ludźmi coraz bardziej bezwolnymi.

Do jakże żałosnego stanu może to nas doprowadzić. Potrzebne jest zatem coś w rodzaju przebudzenia dla dostrzeżenia prawdziwej swej godności, dla prowadzenia odpowiednio godnego życia.

 

    Możemy tylko uznawać się za istotę wyższą od zwierząt, ale gdy zadawalamy się posługiwaniem jedynie tą wspólną ze zwierzętami, ograniczoną świadomością percepcyjną (widzieć, słyszeć, wąchać, smakować, czuć oraz zaspakajać żądze), sami sobie szkodzimy w końcu degradując się nawet poniżej ich poziomu. Zwierzę kieruje się zakodowanym instynktem i same sobie nie szkodzi, same siebie nie wyniszcza. My to czynimy, jeżeli sami ograniczamy się do tej najniższej świadomości prowadząc życie bezmyślne, bezrefleksyjne, uległe złym wpływom, ale także, gdy wpadamy w pułapkę zarozumiałości, która znacznie ogranicza naszą dobrą wolę.

 

    Trzeba też bacznie mieć na uwadze ową ogromną zdolność naszego umysłu do wypracowywania wielu mechanizmów niedopuszczania do świadomości (np. przez tzw. selektywny brak uwagi) tego, co zdaje się nam być niewygodne, co nie odpowiada naszym przekonaniom, których kurczowo się trzymamy, naszemu stylowi życia, naszym zachciankom i ambicjom, naszemu ego, zadowoleniu własnego „ja”. Jakże to żenująco zubaża postrzeganie rzeczywistości. Przy takiej postawie możemy słuchać, a nie usłyszeć, patrzeć i nie zobaczyć oraz tylko myśleć, że myślę samodzielnie.

 

    Uznawanie w tej sytuacji, że mam swój rozum i nim się kieruję, może okazać się jedynie bezpodstawną, zgubną zarozumiałością oraz niedostrzeganą przyczyną własnych i powszechnych nieszczęść. To wręcz przysparza o wiele więcej zła, niż ciągłe uleganie tkwiącym w naturze ludzkiej słabościom.

 

    Niezbędne jest zatem doskonalenie posługiwania się naszą wyższą świadomością – refleksyjną...

Nie da się jednak tak z miejsca dostrzec samych korzeni tego, co tak naprawdę mną kieruje, co wpływa na poglądy, wybory, błędne decyzje (a tym bardziej to przezwyciężyć). Wszak ten, kto żyje w samozakłamaniu wcale tego nie dostrzega i nie chce dostrzec. Nie chce sobie tego uświadomić, choćby dopuścić do świadomości. Wydaje się, że największą przeszkodę ku temu stanowi nasz egocentryzm, nasze wygodnictwo oraz oparte na własnych błędnych przekonaniach przyswojone złe nawyki i przyzwyczajenia, jakże łatwo zakorzeniające się w naszej skłonnej do zła naturze.Trzeba jednak najpierw zdecydować się poświęcać swój czas na chwile pogłębionej refleksji.

Ale czy poświęcenie na to czasu oznacza nieprzyjemną konieczność? Gdybyśmy tylko spróbowali spojrzeć na rzeczywistość wokół nas, na nasze życie, nawet na każde życie, nie jak na coś oczywistego, ale jakby na nowo, jakby głębszym spojrzeniem, wówczas może nieustannie mogłoby ogarniać nas wciąż rosnące zdumienie, zafascynowanie, wszyscy moglibyśmy się rozpalać niegasnącym podziwem i zachwytem, a nasze życie nabrałoby innego, głębszego wymiaru…

 

   Każdy zatem bardziej lub mniej świadomie interpretuje codzienne doświadczenia zgodnie ze swoimi przekonaniami i nawykami myślowymi. Zastanowić się więc potrzeba, skąd się wzięły właśnie te, a nie inne przekonania? Ile z nich jest odziedziczonych w instynktach, ile nieświadomie przyswojonych w aktualnym sposobie myślenia własnej rodziny, społeczności, narodu, kultury, ile nabytych wbrew własnej woli na skutek przypadkowych zdarzeń, ile jest błędnych, złych, szkodliwych z własnej winy? Na ile jestem normalny, a na ile nienormalny? Czy świat, w którym wzrastam i żyję jest normalny? Czy moralne zdeprawowanie, kiedy staje się powszechne wypada uznać za coś normalnego? Jak się bronić przed wpływem na moją psychikę tego, co jawi mi się (jeszcze) jako nienormalne, a powoli staje się powszechne? W ilu przypadkach już uległem?

Jak się zachowam wówczas, gdy świat popadnie już w powszechne szaleństwo - i stanie się to „normalnością”, a nieliczni normalni zostaną uznani za odmieńców, za szaleńców? Czy udział w powszechnym szaleństwie pozwoli mi doświadczać radości życia i da poczucie szczęścia?

Zauważmy, że nie jest to fikcja literacka czy odległa wizja przyszłości, bo już żyjemy pod silnym naciskiem obowiązującej poprawności, według podsuwanych gotowych wzorców i schematów myślenia. Niektóre są wręcz szaleńcze (np. ideologia gender).  Wpaja się w nas pewną logikę, pewną filozofię myślenia, która każe kierować się tą obowiązującą poprawnością, obowiązującą ideologią czy według zwyczajów, norm, konwenansów, etykiety, mody, trendów, tym wszystkim, co teraz wypada czynić, co popularne, atrakcyjne, łatwe, przyjemne, co pozwala zaistnieć, co służy „osobistemu rozwojowi”, podnosi adrenalinę, pobudza emocje, daje zapomnienie… itp.itd.

 

    Tak to elity, rządcy, wielcy tego dzisiejszego świata, za pomocą różnorodnych technik manipulacji masowo wpływają na umysły tych, którzy bezkrytycznie przyjmują i nieświadomie podzielają te i tym podobne powszechne obiegowe opinie. A dzieje się to m.in. pod szyldami takimi jak: kształtowanie opinii publicznej, kreowanie mody, obowiązujących trendów, wyjątkowych atrakcji, a nawet naukowych odkryć. Możliwość wyboru z tego, co zostaje podsuwane i osobista tego mozaika daje tylko wrażenie wolności i samodzielnego myślenia. W rzeczywistości więc rządzące światem elity, tzw. elity opiniotwórcze, które władają środkami masowego przekazu, nie tyle służą przekazowi informacji, co świadomie dezinformują dla realizacji swoich celów, dla roztoczenia kontroli nad społecznościami.

 

    Poddajemy się wpływom z niewiedzy, wygody, z lęków przed ośmieszeniem, dla spodziewanej korzyści, chwilowej sympatii, czy z powodu wyciągania błędnych wniosków np. wychodząc z niewłaściwego założenia, że skoro większość tak myśli czy tak czyni, to jest to prawda, jest to normalne, właściwe, dobre, słuszne (w psychologii ten mechanizm nazywany jest "społecznym dowodem słuszności"). Zatem również owe nie do końca uświadamiane sobie poddawanie się wpływom w znacznej części ukierunkowuje nas na określone przekonania. Oddziałują one na nasz światopogląd, a ten silnie wpływa na naszą tożsamość, naszą osobowość, naszą samoświadomość determinując wszelkie nasze zachowania, nasze wyobrażenia o świecie, o kryteriach dobra i zła, o tym, co jest prawdą, co błędem i fałszem. Granice pomiędzy tymi kryteriami obecnie uległy zatarciu, a rozbudzane przez świat namiętności i zachęta do zaspakajania najniższych instynktów sprawia, że coraz więcej ludzi nawet już nie chce wiedzieć, nie chce uznać tego, co jest naszym prawdziwym dobrem. Za to za normalne uznaje się już wszelkie ~manie i dewiacje bazujące na ludzkim egocentryzmie.

 

    Przerażające jest, iż człowiek potrafi dojść do takiego stanu umysłu, że uparcie trwa w tym, o czym wie, że na pewno mu szkodzi, co unieszczęśliwia jego samego i mu najbliższych, co go i innych wręcz zabija. Tak narastają wszelkie formy zła, które wyglądając niezwykle atrakcyjnie wkrótce unieszczęśliwiają człowieka. Są wręcz zabójcze dla kształtującej się osobowości młodych ludzi jeszcze niezdolnych do podjęcia samodzielnego myślenia. W ten sposób powstała lawina zła, która pociąga tę naszą cywilizację ku przepaści.

 

    Nie jesteśmy niezależni, pełni mądrości sami z siebie. Każdy jest kształtowany poddając się bardziej lub mniej świadomie różnorodnym zewnętrznym wpływom. Każdy na ich podstawie ma jakąś swoją wizję samego siebie i swojego życia, i za wszelką cenę chce tę wizję realizować. W tym celu wykorzystujemy wszelkie możliwości, również samemu usiłując zmanipulować swoją rzeczywistość. Wszak najczęściej  nie tyle ważne jest dla nas, czy prawdą są nasze racje; ważne jest przekonanie innych, że my mamy rację - by moje było na wierzchu.

 

    Czy jednak przeżywanie swojego życia w złudzeniach może nadać mu jakiś sens? Czy łatwiej jest żyć   walcząc z wkradającym się poczuciem trwogi, bezsensu, pustki, budzić się ze snu na skutek koszmarów? Iluż ludzi dziś walczy z depresją, z myślami samobójczymi, a dla coraz większej ilości kończy się to skutecznym samobójstwem.

 

   Czy nie mniejszym wysiłkiem, czy  nie byłoby wręcz ratunkiem potraktowanie obiektywnej Prawdy  jako priorytetu? Potrzeba pewnego wysiłku, by dojść do zdolności jej przyjmowania, ale wówczas mogłyby nam niejako  otworzyć się  oczy i uszy, byśmy odkryli najgłębszy sens życia i mogli mu się z radością poświęcić.

   

    Obyśmy choć zapragnęli to odkryć, zapragnęli wyzwolić się od błędnych przekonań i mniemań wpajanych nam przez ten śmiertelnie chory współczesny świat sam skazujący siebie na zagładę!

 

   Nadanie wartości Prawdzie, 
 by dostrzec to, co 
 powszechnie niedostrzegane.

02 października 2019
Czy Ziemia zostanie wymazana? - O drodze do Prawdy

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028673