O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

 

Patrząc na to, co się dzieje dzisiaj w świecie, w kościele, szczególnie pośród chrześijan; na to, co wypisujemy, wypowiadamy, ile w tym złego nastawienia, braku wzajemnego szacunku, ile wzajemnej niechęci, wrogości, złośliwości, nienawiści, pychy, egoizmu, hipokryzji... - to widzę, że niestety zło będzie narastać coraz bardziej.

 

Oczekiwania Boga względem nas i oczekiwania nasze względem Boga całkowicie się rozmijają.

 

Modlimy się i oczekujemy, że Bóg wysłucha modlitw i w nadzwyczajny sposób usunie od nas wirusa, byśmy mogli dalej żyć tak, jak dotąd żyliśmy, jak nam się podoba. Generalnie nie chcemy nic wiedzieć o przyczynach narastania zła w świecie, nie chcemy nic wiedzieć o Bożych oczekiwaniach, nic nie chcemy zmienić we własnym życiu.

 

Bóg mówi, że jedynie skrucha i miłość posiadają wagę w Jego oczach dla powstrzymania wydarzeń i zmiany ich przebiegu. SKRUCHA I MIŁOŚĆ.

 

To, co się dzieje - a mówię to śmiało pomimo ataków na tych nielicznych Kapłanów, którzy o tym głośniej ośmielili się powiedzieć - jest napominaniem Boga z powodu powszechnego odstępstwa od Jego Prawa miłości, jest Jego dopustem, karą. Upewnia nas o tym Dzienniczek św. s. Faustyny.  Tak naprawdę sami się karzemy żyjąc niezgodnie z Bożym Prawem, z przykazaniem miłości. To jednak jeszcze nie wybuch Bożego gniewu, przed którym wciąż ostrzega Matka Boża w tak licznych orędziach i krwawych łzach płynących z Jej obrazów i figur.

Ileż razy Pan Jezus uzdrawiając kogoś mówił: Oto wyzdrowiałeś, idź ale już więcej nie grzesz. Biblia wyraźnie ukazuje, że choroby są skutkiem grzechów ludzi. Kilka razy św. s. Faustyna opisywała powstrzymanie Bożego gniewu ofiarą swoją czy sióstr.

 

Od początku roku 20, XXI wieku zło wciąż narasta.

Modlimy się ale jakoś bez ducha ofiary, pokuty, wynagrodzenia Bogu.

Modlimy się, bo gdy trwoga to do Boga, choć i to coraz rzadziej wobec jawnego buntu i oskarżania Boga o całe zło, które na mnie spada.

Modlimy się ale bez szukania w sobie samym duchowych przyczyn tego zła.

 

Modlimy się bez skruchy, której nie ma dopóty, dopóki jest pragnienie tego, co prowadzi do grzechu.

 

Modlimy się bez miłości (która ma być lekarstwem dla grzeszących przeciwko mnie ludzi chorych z braku miłości, a nie nagrodą dla schlebiających mi).

 

Modlimy się ale zbyt często bez wzajemnej życzliwości, wzajemnego szacunku, bez dążenia do braterskiej jedności. W coraz większym zdystansowaniu powodowanym lękami, jakie mamy przed sobą nawzajem w tym wzajemnym ranieniu się. 

Ileż tego zła wzajemnych oskarżeń i potępień jest nawet w mediach, które same nazywają się katolickimi, w tych wywiadach z duchowymi i moralnymi autorytetami. Ileż tych podziałów pośród chrześcijan podsycają media wrogie chrześcijaństwu. 

 

Pan Jezus do któregoś ze współczesnych mistyków powiedział z wielkim bólem: "Jesteście mniej zjednoczeni niż szczep małp".

 

Jest zapowiedź, że ludzie będą ginąć milionami. I tak się niestety pewnie stanie, bo świat wpadł w szaleństwo, a chrześcijanie  dla świata nie są już światłem. I  wciąż wybieramy ślepotę i głuchotę, by nie zobaczyć w sobie przyczyn tego zła. Chrześcijanie wzorem świata upodobali sobie życie dla ciała i świata, a sprawy duchowe uznają za głupstwo.  

Właśnie ujawnia się prawda o naszej wierze w to, co dzieje się podczas Mszy Świętej. Odczuwam jako brak wiary i bluźnierstwo mówienie, że Ciałem i Krwią Pana Jezusa można się zarazić i umrzeć. A jednak to moje odczucie jest niezgodne z tym, co się aktualnie w kościele głosi. Muszę więc uznać się za heretyka? Z powodu wiary w Obecność Ciała i Krwi Duszy i Bóstwa Jezusa Chrystusa w Eucharystii, Który jest Życiem i daje życie a nie zaraża,   jako heretyk nie powinienem już przystępować do Komunii Świętej? Czy ktoś mi na to odpowie? 

 

Czy brak zwykłej logiki w przepisach dotyczących bezpiecznej ilości osób w środkach komunikacji zbiorowej i kościołach pochodzi od Ducha Świętego? Czy została tak właśnie rozpoznana przez rozeznających duchy hierarchów żyjących w bliskich relacjach z Panem Jezusem? A jeżeli decyzje władz nie są zgodne z tym, co Duch Święty podpowiada, to kogo należy bardziej słuchać, Boga czy człowieka?

Czym jest święcenie pokarmów, mieszkań, nas, czym jest woda egzorcyzmowana, jeżeli teraz zabrania się jej używać? Na co wskazuje poniższy fragment rytuału poświęcającego wodę?

"Niech ta woda w służbie Twoich tajemnic za łaską Bożą skutecznie odpędza złe duchy i odwraca choroby; a wszystko, na co padną krople tej wody w domach lub posiadłościach wiernych, niech zostanie uwolnione od wszelkiej nieczystości i szkody; niech nie panuje tam zaraza i niezdrowe powietrze; niech ustąpią wszystkie zasadzki ukrytego wroga; jeżeli zaś cokolwiek czyha na pomyślność lub spokój mieszkańców, niech przy pokropieniu tą wodą uchodzi w popłochu, aby bezpieczne było od wszelkich napaści ich zdrowie, o które prosimy, wzywając Twojego świętego Imienia".  Egzorcyzmować wodę i sól mogą wszyscy Kapłani.  

Te formuły modlitwene Kościoła były zatem  jedynie mamieniem ludzi? Teraz natomiast nasze racjonalne podejście jest miłe Bogu? 

 

Woda święcona, a tym bardziej egzorcyzmowana naprawdę pomaga wierzącym przezwyciężyć wszelkie duchowe i fizyczne zło. Trzeba jej jednak z wiarą używać, samemu święcić swe mieszkania, pokarm, żegnać się nią. Niestety wiara umarła, zabił ją racjonalizm i naturalizm.   Pozbawilismy się sami, zrezygnowaliśmy z potężnego środka ochrony w imie sojego rozumu, swojej ostrożności,która stała się tym większą nieostrożnością. 

 

Kapłani otrzymali od Boga potężną moc, ale jakże wielu niestety z niej rezygnuje z powodu swej niewiary. Najgroźniejszy wirus dla katolików, to duch racjonalizmu i naturalizmu zabijający w nas prawdziwą duchowość jaką jest osobiste życie wewnętrzne z Bogiem dające wiarę w nadprzyrodzoność. A przecież czcić mieliśmy Boga w duchu i prawdzie. Wiedzielibyśmy wówczas wszyscy jednomyślnie, jak zachowywać się w świątyni, jaką postawę przyjąć przyjmując Komunię Świętą i jak traktować te jakże biedne dusze, które się w tym zamęcie pogubiły i uległy kłamstwom szatana. Tymczasem jest wręcz skakanie sobie do gardeł w obronie swoich poglądów, w obronie swoich racji, swojej religii. Gdzie tu duch ofiary, skruchy, miłości, bojaźni Bożej, dzięki czemu dusza może mieć nawet władzę nad Sercem Boga.

 

To z postawy duchowej chrześcijan można wysnuć wniosek, że niestety wypełnia się zapowiedź, że z ludzkości pozostanie jedynie niewielka "reszta" prawdziwie wiernych tzn. żyjących dla chwały Boga i swej duszy. I poganie jak tak dalej będzie  prześcigną nas, pogrążonych w tym zamęcie, a jeszcze myślących, że mamy monopol na Prawdę. Jak Żydzi za czasów Pana Jezusa, tak  teraz Chrześcijanie nie chcą rozpoznać znaków czasu i nie słuchają, i prześladują współczesnych proroków posyłanych dla naszego ratunku. Przez jednego z nich Pan Jezus powiedział:

"Jeżeli ktoś zapuścił korzenie w świecie, a nie we Mnie, nie znajdzie Mnie nigdy... Wyrzeknijcie się waszej woli i namiętności świata i przyjdźcie Mnie posiąść".

 

Bóg jest absolutnie tego godzien, Jego wspaniałość, Jego chwała jest dla nas biednych ludzi niepojęta i niewyrażalna.

 

Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, ale z życzliwości to piszę, z troski, nadziei, że ktoś może się jeszcze przebudzi z tego upiornego zahipnotyzowania przez moce zła.

Maranatha

<><

 

 

 

 

 



 

Prócz wiadomości typu: "Pod rozwagę. Dziękuję" czy "To jest prawda", otrzymałem również wiadomość od Agi:

cyt.: "Jestem tylko człowiekiem którego Bóg kocha niezmierną milością. Mam dość straszenia Bogiem, szatanem i widzenia w człowieku tylko grzesznika który zasługuje na karę".

 

Odpowiadam więc:

Droga Ago, spróbuj rozważyć. To absolutna prawda, że Bóg kocha nas niezmierną miłością, ale pragnie również tego od nas w stosunku do Siebie. A jest to i naszym szczęściem, bo doświadczyć osobiście tej Bożej miłości, to rozpłynąć się w błogości - te słowa wszak nijak nie oddają rzeczywistości. Pan Bóg po to nas stworzył, byśmy Go kochali, a my Go na wszelkie sposoby ranimy, a i naszą samowolą niszczymy Jego plan doprowadzenia do Miłości wszystkich.

 

By prawdziwie wejść w te relacje wymiany wzajemnej miłości z Bogiem, trzeba spełnić pewne warunki, bo nie da się połączyć tego, co światowe z tym, co Boskie. Albo, albo. Sugestia kompromisu też pochodzi od Złego. A my współcześni katolicy próbujemy połączyć jedno i drugie. Tym zaś sami się unieszczęśliwiamy, a nie znajdujemy wyjścia z tej sytuacji, bo niewielu w kościele na tę właściwą drogę wskazuje. Tak naprawdę bezkrytycznie słuchamy i idziemy za "wartościami" świata, sprzecznymi całkowicie w Wartościami duchowymi. Jednak świat - jakby się głębiej zastanowić, absolutnie nikomu nie daje szczęścia, bo samo tylko porównywanie się z innymi jest cechą osób nieszczęśliwych. A zasadą świata jest rywalizacja. Zwycięstwa w rywalizacji dają jakąś radość, ale wraz ze strachem o stratę, o przyszłą przegranę. Radość w złu przyciąga tylko jeszcze więcej zła. Tę rywalizację również wzbudza szatan o czym mówi zresztą Biblia. Trzeba znać jego taktykę. Udawanie, że Zły nie istnieje nie jest mądrym, nie jest pozytywnym myśleniem. Bo on ułudą szczęścia odciąga nas od Prawdziwego Szczęścia. Nie chodzi o to, by siebie czy kogoś straszyć szatanem, ale by uświadamiać, ukazywać jego pułapki. Zresztą, jak ktoś nie potrafi otworzyć się na Bożą Miłość, to może być jakąś pomocą uświadamianie sobie nieuchronności śmierci i straszenie się piekłem. 

 

Nawet bardzo religijni, którzy jednak temu zwiedzeniu przez świat nieświadomie ulegli, żyją w duchowej pustce, martwocie, nie mają doświadczenia Bożej Obecności, żyją tak naprawdę w oddaleniu od Boga. To oddalenie niesie za sobą strach, przywiązanie do życia, psychiczne osłabienie i w konsekwencji przegrywanie w rywalizacji z innymi. Ludzka psychika tego nie wytrzymuje, stąd największą teraz pandemią na świecie jest depresja, rozpacz i wynikające z tego samobójstwa. Co 40 sekund ktoś popełnia samobójstwo, to 800 tysięcy osób rocznie. Jakoś o tym się nie mówi. A dotyczy to wszystkich, nawet tych, którzy w świecie osiągnęli wszystko i teoretycznie powinni być szczęśliwi. Ludzie oddaleni od Boga stale są bowiem niezadowoleni ze swojej sytuacji.

 

Tylko ci, którzy doszli do życia w świadomości Bożej Obecności zostają nasyceni, są szczęśliwi nawet nic nie posiadając. Tak zostaliśmy stworzeni, że szczęście znajdziemy tylko w zjednoczeniu z Bogiem. My katolicy jednak bardziej niż Bogu wierzymy światu. Nie czynimy tego, co Bóg mówi, że powinniśmy czynić dla naszego szczęścia, a bezkrytycznie słuchamy i idziemy za tym, co ceni świat, a co nas od szczęścia tak naprawdę oddala.

 

Jak się na Boga otworzyć? Warunkiem prawdziwa skrucha i zapragnięcie doświadczenia Bożej Miłości, by dzięki temu nauczyć się Boga kochać tak, jak On tego oczekuje.

 

A warunek prawdziwej skruchy, to właśnie widzenie siebie grzesznikiem i odrzucenie wszystkiego, co nas oddala od Boga i Jego Miłości. Jeżeli ci trudno to w sobie dostrzec z powodu poczucia niskiej wartości (co jest skutkiem właśnie wpływu świata, a nie Boga), to choć zapragnij skruchy, bo to też łaska. I szukaj Prawdy, która zawsze poszukującego szczerze do siebie doprowadza. 

 

Pozdrawiam serdecznie i tego otwarcia serca Bogu życzę.

Oczekiwania Boga względem nas i oczekiwania nasze względem Boga całkowicie się rozmijają.
 (z dopiskiem)

17 marca 2020
To Duch Boga, wlany w was, daje wam Życie. Kochaj Go, przyzywaj Go, bądź Mu wierna. Posiądziesz Życie i Pokój - wezwania z Nieba

Z miłości do szukających Prawdy przy­chodzę, aby ponownie pokazać, czym faktycznie Prawda jest i co Ona oznacza, bowiem zapomniano

o tym.   Ja jestem Prawdą, a Prawda jest Miłością. Miłością Nieskończoną, Miłością Najwyższą, Miłością Wieczną.    (PŻwB 9.04.88)

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028041