O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

PODSTRONA W  BUDOWIE

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

Drogie dzieci!

Kiedy patrzę na was, którzy kochacie mojego Syna, moje Serce napełnia się błogością. Błogosławię was matczynym błogosławieństwem. Matczynym błogosławieństwem błogosławię także waszych pasterzy – was, którzy głosicie słowa mojego Syna, błogosławicie Jego rękami i kochacie Go tak bardzo, że jesteście gotowi z radością podjąć każdą ofiarę dla Niego. Wy podążacie za Nim, który był pierwszym pasterzem, pierwszym misjonarzem.

 

Dzieci moje, apostołowie mojej miłości, żyć i pracować dla innych – dla tych wszystkich, których kochacie w moim Synu – jest radością i pocieszeniem ziemskiego życia. Jeśli przez modlitwę, miłość i ofiarę Królestwo Boże jest w waszych sercach, to życie jest dla was radosne i pogodne. Pośród tych, którzy kochają mojego Syna i którzy wzajemnie się miłują przez Niego, nie potrzeba słów. Wystarczy spojrzenie, aby słyszało się niewypowiedziane słowa i niewyrażone uczucia. Tam, gdzie panuje miłość, nie liczy się już czas.

Jesteśmy z wami.

Mój Syn was zna i kocha. To miłość doprowadza was do Mnie i dzięki tej miłości będę przychodzić do was i mówić wam o dziełach zbawienia. Pragnę, aby wszystkie moje dzieci miały wiarę i odczuwały moją matczyną miłość, która prowadzi ich do Jezusa. Dlatego wy, dzieci moje, tam, gdzie idziecie, promieniejcie miłością i wiarą jako apostołowie miłości.

Dziękuję wam.

 



 

Refleksja.

 

Możemy poprzestać na stwierdzeniu: jakie piękne orędzie... i żyć dalej tak jak żyjemy. Możemy też zatrzymać się na chwilę nad tymi słowami i je rozważyć, by uzyskać z nich jakieś większe dobro dla siebie. 

 

Kiedy patrzę na was, którzy kochacie mojego Syna, moje Serce napełnia się błogością.

 

Czy to do mnie te słowa, czy to o mnie mówi Matka Boża? Możemy uznać że tak czy też mieć taką nadzieję. I dzięki temu poczuć ciepełko zadowolenia. Większość współczesnych chrześcijan jest bardzo przewrażliwiona na swoim punkcie (z tego też można zostać uzdrowionym), ale nawet wówczas przecież czujemy wewnętrznie, że z tego powodu mamy tendencję do przeceniania siebie. Mamy obawy, że prawda może być całkiem odmienna. Nie żyjemy w pokoju, a chcą go uzyskać zamiast dążyć do odkrycia prawdy, bagatelizujemy wszystko, co ją może nam objawić. Ale ryzykujemy wówczas doświadczenie w niedalekiej przyszłości o wiele większego cierpienia. Bo Bóg dąży do przebudzenia samo oszukującego się człowieka właśnie poprzez dopuszczanie cierpienia. Wszak Boża Prawda musi i tak prędzej czy później wyjść na jaw.  Zdrowym podejściem jest więc zaryzykowanie dyskomfortu psychicznego, by zdobyć cenne, bo prawdziwe  informacje o sobie. Dzięki temu można będzie trwać w pokoju i z wdzięcznością, i z radością oddać chwałę Bogu i Maryi. A jeżeli być może mamy zadawnione, nie dostrzegane i nie leczone choroby duszy, pogorszy tylko sprawę odsunięcie w czasie uznanie ich. Bo może okazać się, że to duchowy trąd, który - podobnie jak ciała - rozwijać się może najpierw niedostrzeżenie, nie dając odczucia bólu. Potrzeba nam więc jak najszybciej i najdokładniej przebadać siebie i ewentualnie odkrywszy istnienie choroby, zwrócić się do najdoskonalszego Lekarza. Stanąć przed Nim w swej świadomości i opisując dostrzeżone symptomy, ze skruchą poprosić i poddać się Jego leczeniu, Jego terapii.  Nawet, gdy to wiąże się z bólem chirurgicznej operacji. Czyż nie tak postępuje zdrowy psychicznie człowiek?  

Potrzebujemy rozeznania, spojrzenia na siebie oczami Boga, oczami królowej Nieba. Mamy oto tę szansę. 

 

Jeśli przez modlitwę, miłość i ofiarę Królestwo Boże jest w waszych sercach, to życie jest dla was radosne i pogodne.

 

Jeżeli żyjemy w radości i pogodzie ducha, to znak, że właściwa jest nasza modlitwa, właściwe intencje czynów miłości i ofiary (bo nasza miłość i ofiara mogą być bezwartościowe przy złej intencji). Jeżeli więc intencje mamy właściwe, wówczas Królestwo Boże jest rzeczywiście w naszych sercach. I rozpoznajemy pośród tłumu podobnych sobie bo   Pośród tych, którzy kochają mojego Syna i którzy wzajemnie się miłują przez Niego, nie potrzeba słów...

Nie potrzeba dyskusji, ustaleń, kompromisów, rozmów, wyjaśnień, dowodów, świadectw, cudów, tłumaczeń, obaw o właściwe zrozumienie intencji czy o zwiedzenie... Odczuwamy bez słów ożywionym duchem.

 

Jeżeli trudno nam uwierzyć, że to Maryja do nas osobiście przemawia, jeżeli nie czujemy radości, pociągu do Słów pochodzących z Nieba, jeżeli nie oczekujemy orędzi... to znaczy, że coś jest nie tak ze stanem naszej miłości -  z której przecież będziemy sądzeni. Że złe są nasze intencje, że nie miłość jest siłą napędzającą naszą wolę a np. własna korzyść, satysfakcja, pycha, zazdrość itp. 

 

To miłość doprowadza was do Mnie i dzięki tej miłości będę przychodzić do was i mówić wam o dziełach zbawienia. 

 

Zatem  dopiero właściwa miłość (czyli coś więcej niż tylko jakaś uczuciowa pobudzająca do emocjonalnych wyznań) doprowadza nas do Maryi, do Królowej Pokoju. Wówczas pociąga nas to, o czym Ona mówi, pragniemy wprowadzać wszystko w swe życie, bo pasjonują nas dzieła zbawienia, bo ból sprawia dostrzeganie jak Trójjedyny Bóg i Maryja są lekceważeni. 

 

 

Dlatego wy, dzieci moje, tam, gdzie idziecie, promieniejcie miłością i wiarą jako apostołowie miłości.

 

Jak sami z siebie możemy czymkolwiek promieniować? Wszak nie ma w nas takiego narządu i włącznika. Jak więc to się może dziać? Potrzeba nam Daru mądrości. Pan Jezus mówił w jednym ze Swoich Orędzi: 

 

"Nie możecie Mi powiedzieć: “Chcę być tym, który wie”. To Ja mogę powiedzieć: “Chcę, żeby on wiedział”. (...)

Umiejcie na to zasługiwać prawym życiem. Pod każdym względem. Jeśli bowiem będziecie wierni swoim najcięższym obowiązkom, a uchybicie w sprawach mniej widocznych, głębszych, nie będziecie już prawi. I nie jesteście... A wasza zawiść jest jedynym ludzkim motywem, który przywdziewa szaty zwodniczej gorliwości...

Intencja nie jest prawa. Nie ma więc żadnej wartości...".

 

Naprawdę więc potrzeba nam głębi, potrzeba zdecydować się na prawdziwą, Bożą miłość, którą Bóg udziela tym, którzy tego szczerze pragną z prawą intencją. Potrzeba zaś do niej szacunku do Jezusa Obecnego w Eucharystii, bojaźni Bożej, uniżenia, pokory, zdrowej pobożności.  Bóg wówczas ma możliwość rozkochania nas w Sobie. Często wobec obecnie postępującej desakralizacji w Jego Świątyniach pociąga do Siebie przez miłość Maryi, przez danie nam łaski osobistego  doświadczenia Jej miłości. I Maryja to potwierdza słowami: 

 

Pragnę, aby wszystkie moje dzieci miały wiarę i odczuwały moją matczyną miłość, która prowadzi ich do Jezusa.

 

A wówczas... Czy człowiek rozmiłowany, choćby chciał, może długo się skrywać, udawać, zachowywać pozór i powściągliwość, by nie ujawnić swojego zakochania? A przecież prawdziwa miłość do Boga przewyższa wszelkie miłości ludzkie.  Miłość do Boga, o Którym wiemy, że nas kocha i pociąga ku Sobie nie jest wówczas trudna, ale co z promieniowaniem na tych, którzy mnie źle traktują, którzy mają złą wolę, którzy są zaślepieni niechęcią, zazdrością, nienawiścią?  Jak dawać miłość nie w nagrodę (bo i poganie to czynią) ale jako lekarstwo dla chorych z powodu braku miłości?  Pan Jezus w jednym ze swoich orędzi powiedział:

 

"Dostrzegaj Mnie we wszystkich, a Ja w tym spojrzeniu prześlę Moc Mojej Miłości". 

 

Potrzeba do tego jednak jeszcze wiary w nadprzyrodzoność, a nie we własne działania dla "chrześcijańskich wartości". 

 

Panie Jezu przymnóż nam wiary!

Panie Jezu powiększ Twoją Miłość w nas!

 

Panie Jezu Chryste Synu Boga, zmiłuj się nade mną grzesznym...

               - to chyba jedyna modlitwa, która wymawiana skruszonym sercem daje pokój i przywraca radość sercu. 

 

Dziękujemy Ci Trójjedyny Boże i nasza Niebieska Mamo i Królowo za Twoją szkołę Miłości. 

 

Marana tha

<><

 

 

 

 

 

 

 

 

Orędzie Królowej Pokoju, Medziugorje 2.12.2019 r. z rozważaniem - "To miłość doprowadza was do Mnie..."

04 grudnia 2019
Matka Boża Różańcowa

  W tych czasach wytycza się tak wiele dróg, łatwiejszych i przemierzanych przez wielu.  Prowadzą one jednak do spotkania ze Złym - ojcem kłamstwa. 

Droga Prawdy wyzwala z jego zniewoleń i wpływów, i prowadzi do spotkania z Osobą Boga Żywego.

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję tę witrynę z własnych środków, a służyć ma ona powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie. 

Strony mogą zawierać pliki cookies.      

                                                                                                                                                                                                  br.stanislaw@gmail.com

DEO   OMNIA  GLORIA

ET  BEATISSIMAE  VIRGINIS  MARIAE

 

 

Gorliwość i ufność