O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

Drogie dzieci! Niech będzie to dla was czas modlitwy. Bez Boga nie macie pokoju. Dlatego dziatki, módlcie się o pokój w waszych sercach i rodzinach, aby Jezus mógł narodzić się w Was i dać wam swoją miłość i błogosławieństwo. Świat [pogrążony] jest w wojnie, dlatego że serca pełne są nienawiści i zazdrości. Dziatki, w oczach widać niepokój, bo nie pozwoliliście Jezusowi, by narodził się w waszym życiu. Szukajcie Go, módlcie się, a On podaruje się wam w dziecięciu, które jest radością i pokojem. Jestem z wami i modlę się za was. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. 

 


 Refleksja.

 

Ten wypierający się Boga świat nigdy nie ma pokoju. Co najwyżej są przerwy w wojnach. Pokój jest tylko w Bogu. On jest dawcą pokoju w sercach ludzkich. Pokój na świecie zrodziłby się, gdyby serca ludzkie były pełne pokoju. Ale jak może się to stać, jeżeli nawet my chrześcijanie nie cenimy sobie pokoju? Nie wiemy już nawet czym on jest. Odeszliśmy już od pragnień związanych z Bogiem i Jego Prawem miłości. Cenimy już najczęściej  to, co świat ceni. A w świecie wartością stała się pycha i egoizm,  ceni się posiadanie, dominację i przyjemności ciała za wszelką cenę. Walka o te "wartości" odbiera pokój. Człowiek lęka się nawet ciszy, braku bodźców zmysłowych, bo do świadomości dochodzą wyrzuty sumienia, poczucie pustki, bezsensu, dobija się przerażenie i rozpacz. 

 

Nie łatwo przełożyć na język ludzki to, czym pokój jest. W pokoju Bożym można się zagłębiać, ale nie od nas to w zasadzie zależy. Choć w jakimś stopniu zależy, bo np. pyszna myśl, samozadowolenie już nam go odbierają.  Brak bodźców zmysłowych, brak emocji  w życiu nie stanowi problemu, ułatwia nawet w nim trwanie. Różna może być ta głębia pokoju, ale jest on błogostanem, wolnością od pochłaniających światowych pragnień, których nawet zaspokojenie nie zaspokaja, nie uszczęśliwia człowieka. Pokój jest delikatną radością, jest ufnością, zawierzeniem - choć te słowa nie oddają tego stanu. Bo w nim nie ma najmniejszej obawy, lęku, że można się rozczarować, zawieść, obawiać jakiejś życiowej tragedii. Pojawia się co  prawda niezaspokojona tęsknota, ale za Bogiem i Niebem, która wszak uwalnia od wpływów świata.   

 

 Czymże jest wówczas świat z tym wszystkim, za czym ludzie się uganiają, czym żyją, w czym upatrują swój rozwój? Jawi się to wówczas jak budowanie na piasku i z piasku. Bo czym ostatecznie kończy się pragnienie zaistnienia, bycia kimś, kariera, czym firmowe stroje, odznaczenia, dyplomy, wyróżnienia, awanse, tytuły, polubienia, zrobione zdjęcia i nakręcone filmy z minionych przeżyć, które nie są teraźniejszością? Ludzką biedą, bo nigdy nie zaspokojeni wciąż pragniemy, pożądamy, walczymy, zdobywamy, bronimy...  Żyjemy jak w matni, a nasza psychika tego nie wytrzymuje. Osiągnięcie trwałego sukcesu, bezpieczeństwa, zdrowia, sprawności, nieśmiertelności przekracza jej kompetencje. 

Głębszy pokój może nas ogarnąć niespodziewanie nawet w czasie, gdy inni wpadają w panikę. 

To głębiny, w które nie możemy wejść dzięki jakimś ćwiczeniom fizycznym czy umysłowym. Musimy tego zapragnąć, otworzyć się i umiejętnie postępować z tą łaską Boga.

 

Bo pokój, to łaska, którą Pan obdarza szczególnie tych, którzy modlą się sercem, tzn. którzy traktują Boga jak najbliższą sobie Osobę.  Do tego trzeba wsłuchiwać się w nauczanie Pana Jezusa, w Słowa Królowej Pokoju i wprowadzać je w swoje życie. Wówczas poznajemy, jak otwierać się na coraz większe łaski, by zostać nimi napełnionym. Uczymy się zachowywać je w sobie i rozwijać. Bo to szkoła na całe życie. Bóg ich nie skąpi, lecz najczęściej nie może nam udzielać, bo zły jest nasz sposób myślenia i pragnienia. Tak jak my nie dalibyśmy dzieciom do zabawy zapałek w łatwopalnym miejscu.

Nasze ludzkie sfery (cielesna, moralna i duchowa), to niczym naczynia, które aby się właściwie rozwijać potrzebują łask. Możemy prosić o nie, a być niczym naczynie postawione dnem do góry. Tak jest np. wówczas, gdy kierujemy się w swoim życiu prawem zadowolenia własnego ja, a nie Bożym prawem miłości. Stąd serca mamy pełne  zakamuflowanej zazdrości i nienawiści - których nie zauważamy, bo tego nie chcemy pracując nad dobrym mniemaniem o sobie.  Albo wołamy o deszcz łask, a czynimy się takim pękatym kielichem do koniaku o bardzo zwężonym brzegu. Niewiele się napełniamy, gdy pociechy szukamy w tym co światowe, gdy mieszamy to co światowe z tym, co Boskie. Albo jesteśmy jak popękana cysterna, przyjmująca ale nie utrzymująca łask. Dzieje się tak wówczas, gdy praktykujemy religię, modlimy się, ale pragnienia mamy wciąż światowe, żyjemy nie dla Nieba, a dla ziemi, jakbyśmy to tu mieli przebywać wiecznie.

 

Przyjmowanie łask jest odpowiedzialnością.  Niedoskonałości osłabiają łaski, grzechy lekkie je kruszą, grzech ciężki zabija. To zbrodnia popełniona względem Boga i siebie - swojej duszy. Tak bardzo dziś to spowszedniało!!!  Wchodzimy w sposobny czas na otwarcie się, by Jezus mógł w naszych sercach się narodzić. To życie Boga w nas jest niczym innym jak Łaską Uświęcającą. Mamy Boskiego Gościa w sobie. Powinniśmy traktować Go z uwagą, z szacunkiem, czcią, z miłością większą niż siebie.  Jesteśmy namaszczeni... 

 

Ale kto dziś o tych sprawach chce myśleć, rozważać, zastanawiać się, poznawać? Strony np. dotyczących tatuaży zajmują  dziesiątki tysięcy umysłów ludzkich - w tym chrześcijan. Zrozumieć tu można Boże poczucie opuszczenia. 

Dlatego świat pogrążony jest w wojnie.  Ta obecna duchowa wojna jest o wiele gorsza od fizycznej, bo zabójcza dla nieśmiertelnych dusz. Wszak czymś gorszym od śmierci jest piekło, które już teraz sobie czynimy. 

Powinniśmy zapragnąć zmienić swój sposób myślenia. 

 

Kiedy chodzi o nasze ciało, nie mamy oporów. Dla jego uzdrowienia potrafimy wystawiać je na wielkie cierpienia np. poddając operacji chirurgicznej. Inaczej zaś podchodzimy odnośnie ran psychicznych i naszej sfery duchowej.   Unikamy poznania  ich stanu i leczenia. A tu również trzeba obnażyć to zwyrodnione miejsce, nazwać zło po imieniu pomimo dyskomfortu psychicznego, jaki się z tym wiąże. Kto jest na to gotowy, niech uświadomi sobie ten prawdziwy stan świata i swoje uleganie jego mentalności - zabójczej dla pokoju, bo wrogiej Bożemu Prawu miłości. 

 

Jak najgorsza zaraza rozrasta się w tym obecnym świecie  pretensjonalno-roszczeniowy styl życia. Ulegając mu bezrefleksyjnie, coraz silniej domagamy się prawa realizacji swoich pragnień, ambicji, namiętności, żądz. Dążymy do wszelkich form dominacji (władzy, posiadania, użycia, znaczenia), współzawodniczymy ze sobą nawzajem, walczymy o  zaistnienie, o bycie „KIMŚ” w tym coraz bardziej zepsutym świecie! A to oznacza potrzebę odczucia i ukazania kontrastu dzielącego mnie od ciebie. Mam  coś, czego ty nie masz, jestem kimś, kim ty nie jesteś, zdobyłem to, czego tobie nie udało się zdobyć, osiągnąłem coś, czego ty nie osiągnąłeś, jestem chwalony i podziwiany, ty odrzucony i bez szans, jestem zwycięzcą - ty przegranym itd. Hołdujemy  zasadzie, że im bardziej ktoś w moich oczach jest nikim, tym bardziej ja czuję się KIMŚ! Odczuwamy wówczas przyjemne ciepełko na tajemny głos dochodzący ze swego wnętrza: „jestem kimś lepszym”. Czujemy się usatysfakcjonowani, gdy tylko możemy podkreślić różnicę pomiędzy sobą a innymi,  mogąc stwarzać dystans w stosunku do gorszych. Szybko staje się to emocjonalnym narkotykiem, od którego  uzależniamy się. Pożera nas walka o wybicie się ponad innych, o utrzymanie się na fali. Chwilowi zwycięzcy są nieliczni, krótko trwa to zgubne pysznienie się. To ciągła walka, a nasza psychika długo tego nie wytrzymuje. Wyczerpuje się, wpadamy w zgorzknienie. Pragnienia rosną, pożądamy, a nie możemy zdobyć, osiągnąć. Przegrywający w tej rywalizacji wpadają w niskie poczucie własnej wartości, w niską samoocenę, w depresje, psychiczne załamania. Nie znamy już innej drogi do szczęścia, a Bogiem gardzimy, bo tak czyni świat.

 

Świat ogarnia szaleństwo. Przecież przy tym sposobie myślenia i życia każdy skazany jest na porażkę. Bo prędzej czy później wszystkie zdobycze przeminą, staną się nieaktualne, nikomu nie potrzebne. Inni, młodsi, może bardziej wyrachowani staną się na swoje pięć minut lepsi. Walczymy dopóki  możemy, choćby stwarzając w sobie swój własny świat pozorów i złudzeń. Złudzenia jednak nie dają pokoju. To ciągła walka z zagłuszaniem prawdy pochodzącej z naszej sfery duchowej, a nieustannie dobijającej się do naszej świadomości.

Nie chcemy otworzyć się na Prawdę, Którą jest Chrystus. By poznać jak On nas widzi i czego oczekuje, by móc nas prawdziwie do szczęścia doprowadzić. Wydaje nam się, że lepiej od Boga wiemy, co nam do szczęścia potrzebne. Dosłownie jak małe dzieci. Wielu już nie wierzy, że Chrystus jest Żyjący i działający, a nawet, że kiedykolwiek istniał. I nie chce uwierzyć i przejrzeć, choć świat zalewają Jego znaki, cuda i Słowa.

I tak stan moralny i duchowy człowieka i świata stale pogarsza się. Coraz więcej zakłamania, coraz więcej strachu człowieka przed człowiekiem. I coraz mniej osób potrafi spojrzeć drugiemu człowiekowi w oczy z życzliwym uśmiechem - nawet przekazując sobie "znak pokoju" podczas Eucharystii. Wielu już nawet nie potrafi  w lustrze spojrzeć  samemu sobie w oczy, tak nieczyste mamy sumienia.

Maryja widzi nasze oczy, Jej nie da się oszukać, dlatego mówi:

 

Dziatki, w oczach widać niepokój, bo nie pozwoliliście Jezusowi, by narodził się w waszym życiu. Szukajcie Go, módlcie się, a On podaruje się wam w dziecięciu, które jest radością i pokojem.

 

Rozpoczyna się dobry czas, czas Adwentu, czas nawracania się. Świat w tym czasie szczególnie kpi sobie z Dziecięcia Jezus i wszystkiego, co święte. Wypacza się sens wszystkiego, co wartościowe dla naszej duszy. Chrześcijanie dają się uwodzić władcy tego świata - stają się zapobiegliwymi kupcami i konsumentami. Światło Prawdy zastępujemy sztucznymi świecidełkami.   Już nie znamy Boga takiego, jakim jest. Jeżeli czcimy, to jedynie swoje wyobrażenia o Bogu. Szukanie Boga trzeba rozpocząć od wsłuchania się w  to, co do nas dziś mówi:

 

„Chcę, abyście zajrzeli w głąb waszych serc i usunęli z nich wszystko to, co wypacza Mój Obraz. Wymiećcie resztki fałszywych wyobrażeń. Zmyjcie to, co upodabnia Mnie do was. (…)  MÓWIŁEM WAM KIM JESTEM. JESTEM MIŁOŚCIĄ! (POSM12)

 

„Jesteście ignorantami, bo jesteście zbyt wielcy, aby słuchać nauk Boga Miłości”

 

„Waszą siłą jest świadomość waszej nicości”

 

Syn Boży nie przyszedł na ziemię w dorosłej postaci (choć przecież mógł). Ukazał i ukazuje się nam w dziecięciu - małym, cichym i pokornym. Pragnie w ten sposób pokazać nam, o co mamy Go prosić: by uczynił serca nasze według Swego cichego i pokornego Serca Boga-Człowieka.  

Królowa Pokoju mówi, że wszystko uzależnione jest od modlitwy. W modlitwie ostatecznie odnajdziemy, spotkamy Boga, nauczymy się żyć w świadomości Jego Świętej Obecności. To da nam zaspokojenie, radość, szczęście, pokój, jakiego ten świat nie zna, nie pojmuje, stąd nawet zapragnąć nie potrafi. 

 


 

Spraw o Panie, mój Boże abym:

-  zapragnął posiąść prawdziwą Miłość, która nie musi przyodziewać się w pozory  

-  zapragnął  Nowego Życia rodzącego się w bólu Prawdy o mnie  wspieranego Twoją czułą Miłością

-  zaprzestał przydawać sobie znaczenia i miał świadomość swojej małości i całkowitej zależności od Ciebie, że       jestem niczym embrion  w łonie matki

- posiadł świadomość, że to Ty przywołałeś mnie z nicości do istnienia dla realizacji Swojej Miłości i stąd należę do Ciebie, a nie do samego siebie, i winienem kochać  bardziej Ciebie, niż  samego siebie. 

- już nie dowierzał sobie, a pokładał całkowitą ufność w Tobie

- zapragnął byś wyzwolił mnie z mojej ludzkiej egocentrycznej natury, bym mógł stać się Twoim dzieckiem -uczestnikiem Twojej Boskiej Natury.

- nie szukał pociechy u ludzi i w tym co światowe, a jedynie u Ciebie, Który wszystko rozumiesz

 

Pragnę wiary, że możesz Samym Sobą wypełnić wszystkie moje  pragnienia i w Tobie, moim Bogu mogę znajdować swe zadowolenie

Uszlachetniaj i uświęcaj  Panie moje pragnienia, spraw bym pragnął podobać Ci się w najwyższym stopniu i całkowicie otworzył się na Twoje Łaski w uniżeniu oddając się Twojej Miłości i poddając Twojej świętej Woli 

Pragnę żyć już nie dla ziemi, a dla Nieba, by nie być jak popękana cysterna nie utrzymująca Twej łaski

Pragnę uwolnienia się od tego wszystkiego, co ma wartość w oczach świata, a pozostaje w sprzeczności z Tobą i Twoim Prawem miłości

Pragnę łask, bym nie żył już w sobie i dla siebie, ale w Tobie, z Tobą i dla Ciebie przyjmując jako dobro wszystko, cokolwiek mi się przydarzy

Pragnę zamiast prawem zadowolenia własnego ja, kierować się twoim  prawem miłości, bym potrafił krzyżujących mnie obdarzać miłością wyzwalającą nas spod  władzy zła

Pragnę jedynie dla Twojej chwały, czyli w ukryciu czynić dobro otwierające mnie na zalew Twojej Dobroci

Pragnę łask na miarę ciężaru krzyża, który Ty mi ofiarowujesz, bym go z lekkim i ochotnym sercem brał każdego dnia

Pragnę łaski oczyszczenia i wewnętrznego uzdrowienia

Pragnę łaski stałej skruchy i wdzięcznego, dziewiczego serca, na które już nie ma wpływu ani przeszłość ani przyszłość

Pragnę nieustannie chodzić w świadomości Twojej Obecności

Pragnę zjednoczenia abym nie miał już żadnych pragnień dotyczących siebie samego, tylko jedno pragnienie Boga obejmujące cały świat.

 

Oddaję Ci teraz Panie cały mój egocentryzm, ulecz proszę mojego ducha sprawiając, bym uznał miejsce wyznaczone mi przez Twoją Świętą Opatrzność i abym patrzył na wszystkich życzliwie, zawsze szukał dla innych usprawiedliwienia potrafiąc prawdziwie radować się gdy:

- inni będą kochani bardziej niż ja i wyżej cenieni ode mnie 

- inni będą lepsi i chwaleni, a ja będę niezauważany

- inni będą wygrywali, a ja będę przegrywał                                                  

- inni będą się stawać świętszymi ode mnie, bylebym ja stawał się tak  święty jak Ty tego oczekujesz.

 

Bądź Panie moim pokojem i radością. Tobie Trójjedyny Boże i Maryi wszelka cześć, chwała i dziękczynienie.

 Amen 

 

 

Orędzie Królowej Pokoju, Medziugorje 25.11.2019 - z rozważaniem.
 
"...W oczach widać niepokój, bo nie pozwoliliście Jezusowi, by narodził się w waszym życiu. Szukajcie Go..." - Nie do pogan, do chrześcijan odnoszą się te przykre słowa. 

26 listopada 2019
Człowiek chce siebie widzieć lepszym niż jest. I na ogół widzi to, czego pragnie, a nie to, co jest. Z tego zakłamywania siebie wynika najwięcej nieporozumień i nieszczęść... - Odrodzedoprawdy.pl/zwodzenie siebie

  W tych czasach wytycza się tak wiele dróg, łatwiejszych i przemierzanych przez wielu.  Prowadzą one jednak do spotkania ze Złym - ojcem kłamstwa. 

Droga Prawdy wyzwala z jego zniewoleń i wpływów, i prowadzi do spotkania z Osobą Boga Żywego.

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                                                              br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

                            AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 027320