O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

 

   

Drogie dzieci! Dziś wzywam was do modlitwy. Niech modlitwa będzie ukojeniem waszej duszy, bo owocem modlitwy jest radość, darowanie, [dawanie] świadectwa o Bogu poprzez wasze życie.  Dziatki, w pełnym oddaniu Bogu, On będzie się troszczył o wszystkich i będzie błogosławił was, a wasze ofiary będą miały sens.

Jestem z wami i wszystkich was błogosławię moim matczynym błogosławieństwem.

Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. ”

 


 

   Jeżeli lekarz nam powie,  że mamy w sobie nowotwór, to nawet, gdy nie odczuwamy objawów decydujemy się na wielkie nawet cierpienia związane z leczeniem czy operacją. Tak podchodzimy, gdy chodzi o nasze ciało, o nasze doczesne, chwilowe życie. Utożsamiamy się bowiem z ciałem i o nie walczymy. 

Inaczej jednak podchodzimy, gdy chodzi o naszą wyższą sferę, o naszą duszę i Życie Wieczne.

Gdy ktoś nam mówi o śmiertelnej chorobie naszej duszy, często nie chcemy tego odkryć w sobie, zauważyć i przyznać się do tego nawet samemu przed sobą. Utożsamiamy się wówczas ze swoimi chwilowymi uczuciami: poczuciem dyskomfortu psychicznego czy poczuciem zakwestionowania. Tymczasem powinniśmy dążyć, do utożsamiania się ze swoją duszą  - bo to jest nasze prawdziwe, nieśmiertelne  "ja", które stanie na Bożym Sądzie. Oto więc okazja zdiagnozowania siebie, odkrycia prawdy o sobie, bezcennej wartości siebie. Siebie będącego duszą i zawalczenia o siebie...

 

   Matka Boża nieustannie wzywa nas do modlitwy, wzywa do pełnego oddania się Bogu.

Zauważmy, że nie zachęca do jakichkolwiek akcji, do udzielania się, działania, nawracania, krytykowania, umoralniania...  Nasze największe nawet ofiary mogą nie mieć sensu. Kiedy tak się dzieje wyjaśnia nam św. s. Faustyna:

"Zrozumiałam w pewnej chwili, jak bardzo nie podoba się Bogu czyn, chociaż był najchwalebniejszy, ale nie mający pieczęci czystej intencji; takie czyny pobudzają Boga raczej do kary, a nie do nagrody. Oby w naszym życiu było ich jak najmniej, owszem, w życiu zakonnym nie powinno by ich być wcale. (Dz 484) 
 

   By poznać czym jest w oczach Bożych czysta intencja trzeba tym się zainteresować, trzeba się modlić i oddawać Bogu, by mógł nas do tego stanu doprowadzić. Sami bowiem tego nie jesteśmy w stanie osiągnąć. 

 

   Dlatego ciągle Królowa Pokoju wzywa nas do poświęcenia się jej Niepokalanemu Sercu, do modlitwy i oddania się Bogu. Jeżeli mamy obawy, jeżeli z jakichś powodów nie chcemy tego uczynić, to znaczy, że mamy błędne, wręcz złe  wyobrażenia o Bogu. Bogu, który jest Miłością, niedościgłą delikatnością, Który nie wymaga od nas rzeczy dla nas za trudnych czy niemożliwych. Pragnie widzieć nas szczęśliwymi już teraz.

 

   Jeżeli nie czujemy się szczęśliwi,  jeżeli życie nam się nie układa, to w modlitwie znajdziemy ukojenie, a nie w ucieczce świadomością przed trudną rzeczywistością w alkohol, narkotyki, ekran telewizora, komputera lub komórki lub w jakąś pasję, manię czy stadionowe emocje dla zapomnienia, dla zajęcia swojej uwagi, swoich myśli, swojej świadomości.  W modlitwie ratunek i ukojenie.

 

    A  jeżeli nie odczuwamy tego na modlitwie, jeżeli nie dostrzegamy w sobie owoców modlitwy tj. radości,  przebaczenia i ducha ofiarności, to znaczy, że coś z naszą modlitwą jest nie tak, że się źle modlimy.

Panuje przekonanie o wartości różnych formułek modlitewnych, pielgrzymek do sanktuariów, nawiedzeń cudownych figur czy obrazów, uczestnictwa w różnorakich rekolekcjach i wielkich uroczystościach kościelnych, proszenia kogoś o wstawiennictwo...   Ale my najczęściej nie widzimy w sobie zmian na lepsze. Gdzie tkwi problem?

 

   Wiele powiedziano i napisano na temat dobrej modlitwy. Ale najważniejsza wydaje się być nasza świadomość. Najczęściej w tych różnych formach pobożności szukamy zapomnienia, przyjemnych doznań, próbujemy kupić sobie Bożą przychylność, by nasze zamiary i pragnienia mogły się zrealizować po naszej myśli. Ale czy dotyczy to wszystko własnej duszy, dusz nam bliskich a szczególnie dusz osób nam niechętnych i wrogo nastawionych?

   Gdzie jest nasza świadomość, w którym miejscu i w którym czasie  na przykład wówczas, gdy udajemy się na  Mszę Świętą? Najczęściej, gdy ludzie wchodzą do kościoła  nawykowo czynią rękami jakieś dziwne zygzaki rozglądając się przy tym na boki. Gdzie są świadomością? Przy Bogu Żywym, widzącym i odczuwającym nasze serca, znającym nasze myśli?  

 

   Tymczasem wystarczyłoby  prawdziwie uświadomić sobie przed KIM (!!!) staję, by zadrżało serce.

Wystarczyłoby prawdziwie uświadomić sobie  KOGO uwagę na siebie ściągam wypowiadając najświętsze Imiona Osób Boskich i czyniąc świadomy i dokładny znak krzyża – znak niepojętej Bożej miłości do mnie i znak mojej niewdzięczności - by moje serce doświadczyło uczucia wdzięczności i skruchy. Bym poczuł bezradność, że bez Ciebie Boże sam ze sobą nic nie mogę dobrego uczynić. A dzięki temu poczuciu bezradności czyż nie poczuję potrzeby i niezbędność pełnego oddania się, by Bóg mógł na Swój własny sposób mną się zająć, zatroszczyć, przemienić najpierw mój sposób myślenia, uleczyć serce, wyzwolić i oczyścić duszę, uporządkować życie, całego uświęcić i doprowadzić do pokoju i radości – do szczęścia.   Tylko w pełnym oddaniu Bóg się o nas może w pełni zatroszczyć. Bez oddania jedynie może zabiegać o  nasze oddanie. Bez nas, bez naszego pragnienia i oddania nic uczynić nie może. Własną wolą możemy ograniczać wszechmoc Boga.  

 

On doprowadza każdego pragnącego i oddającego się do pokoju, radości, szczęścia niezależne od jakichkolwiek okoliczności, czasu i miejsca. W świadomości obecności Boga Żywego z nami nikt i nic nie jest w stanie nas tego pozbawić. Jedynie sami możemy się temu sprzeniewierzyć dopuszczając pychę i egoizm. Szczęście jest największym, najpotężniejszym  świadectwem swojego życia. Sami z siebie możemy jedynie stwarzać pozory szczęścia, zadowolenia z siebie, ale jest to cechą osób nieszczęśliwych. Prawdziwie szczęśliwy choćby starał się, nie jest w stanie ukryć swojego szczęścia.

I to  jest największym świadectwem życia w bliskości Boga, jest dowodem Bożej opieki i błogosławieństwa.  

Tylko oczyszczeni z własnego egocentryzmu, żyjący miłością dla czystości i świętości duszy i dusz, dla otoczenia Boga najwyższą chwałą możemy składać Bogu ofiary czyste, które mają sens, które są zapisane w  księdze naszego żywota. 

 

Pan Jezus powiedział:

 

   OBDARZAĆ MIŁOŚCIĄ I DOBROCIĄ MOGĄ TYLKO LUDZIE SZCZĘŚLIWI, BO TYLKO TACY MAJĄ DOBROĆ I MIŁOŚĆ W SWYM SERCU – I DLATEGO SĄ SZCZĘŚLIWI.

 

 

   JEŚLI COKOLWIEK, CO POCHODZI ZE ŚWIATA I OD LUDZI, JEST W STANIE ZRANIĆ TWOJE SERCE I ZADAĆ BÓL TWOJEJ DUSZY TO ZNACZY, ŻE TWOJA DUSZA I TWOJE SERCE NIE SĄ JESZCZE UZDROWIONE Z EGOISTYCZNEJ MIŁOŚCI SZUKAJĄCEJ DOBRA DOCZESNEGO.

JEDNA JEST TYLKO MIŁOŚĆ DAJĄCA RADOŚĆ DUSZY I POKÓJ SERCA – MIŁOŚĆ STWÓRCY, KTÓRA DAJE ISTNIENIE WSZYSTKIEMU I RADOŚĆ NIESKOŃCZONĄ ZATOPIENIA SIĘ W NIEJ.   (Słowo Pouczenia 326)

 

 

    CZYSTY DAR Z SIEBIE JEST WTEDY, GDY NIC NIE PRAGNIESZ DLA SIEBIE: ŻADNEJ SATYSFAKCJI, ŻADNEJ ZAPŁATY, ŻADNEJ WDZIĘCZNOŚCI, ŻADNYCH UCZUĆ.

    TYLKO WTEDY MOŻESZ CZYNIĆ PRAWDZIWE DOBRO, BO TYLKO WTEDY NIE RODZI SIĘ W TWYM SERCU TO, CO NISZCZY CIEBIE SAMEGO, A POŚREDNIO I INNYCH: TO JEST ŻAL, ROZCZAROWANIE, NIECHĘĆ. A MOŻE NAWET OSĄDZANIE PROWADZĄCE DO POTĘPIANIA INNYCH.

    MĘCZEŃSTWO JEST SZCZYTEM MIŁOŚCI, BO TO MA BYĆ ŚMIERĆ EGOIZMU I ZWYCIĘSTWO CZYSTEJ MIŁOŚCI.

   ABY IŚĆ DO LUDZI Z DAREM SERCA, TRZEBA MIEĆ SERCE WOLNE: UWOLNIONE OD WSZELKICH POŻĄDAŃ. TRZEBA ZBURZYĆ TĄ „JEROZOLIMĘ”, JAKĄ WYBUDOWAŁEŚ W SWOIM SERCU SĄDZĄC, ŻE TO JEST „MIASTO ŚWIĘTE”.

   JEDNO PRAGNIENIE, JEDNA RADOŚĆ JEST POTRZEBNA: PRAGNIENIE BOGA I POSIADANIE BOGA. I BYCIE W TYM STANIE DUSZY TAM, GDZIE JESTEŚ W CODZIENNOŚCI TWOJEJ. OBOJĘTNE CZY W ŚWIĄTYNI, CZY NA ULICY, BO ŚWIĄTYNIĘ NIESIESZ ZE SOBĄ W SERCU SWOIM WSZĘDZIE.

    NIE MYŚL O INNYCH W KATEGORII ICH RELACJI WOBEC CIEBIE. CZY WZAJEMNEJ RELACJI OPARTEJ NA OCZEKIWANIACH, DOZNANIACH EMOCJONALNYCH, POWINNOŚCIACH. I NIE OCENIAJ. STARAJ SIĘ ZROZUMIEĆ I WESPRZEĆ, BY CORAZ BARDZIEJ STAWALI SIĘ WOLNI WOBEC LUDZI (TAKŻE WOBEC CIEBIE) I WOBEC ŚWIATA, I CORAZ BARDZIEJ ZNAJDOWALI RADOŚĆ WE MNIE.

TĄ RADOŚĆ, KTÓRĄ NIE JEST ZAGROŻONA NICZYM I KTÓREJ NIC NIE JEST W STANIE ZNISZCZYĆ.

                                                                                                                                                     (Słowo Pouczenia 228)

 

 

 

Dziękujemy Ci Trójjedyny Boże za to, że powołałeś nas z nicości do istnienia i tak bardzo miłujesz.., że tyle czynisz, by nas ślepych i głuchych do Siebie doprowadzić. Dziękujemy nasza Niebieska Królowo za to, że jesteś z nami i za Twoje matczyne błogosławieństwo. Prosimy całe Niebo o pomoc, byśmy potrafili godnie odpowiedzieć  na to wezwanie.  <><

odrodzedoprawdy.pl

 

Orędzie Królowej Pokoju z Medziugorje, 25.10.2019r.
(z rozważaniem)

2019/10/27
Orędzie Królowej Pokoju z Medziugorje

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 027320