O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

Jakiś mężczyzna przyszedł do fryzjera.  Zaczęli rozmawiać o różnych sprawach. W pewnej chwili wywiązała się rozmowa o Bogu. Fryzjer powiedział:

- Wie Pan, ja nie wierzę, że Bóg istnieje.

- Dlaczego Pan tak uważa? – zapytał klient.

- Cóż, to bardzo proste. Wystarczy tylko wyjść na ulicę, żeby się przekonać, że Bóg nie istnieje.Gdyby Bóg istniał, myśli Pan, że istniałoby tyle osób chorych? Istniały by opuszczone i maltretowane dzieci? Gdyby istniał Bóg, nie byłoby wojen, bólu,cierpienia... Tylu mówi, że w niego wierzy a czynią tyle zła... Po prostu nie mogę sobie wyobrazić Boga, który na to wszystko pozwala.

Klient pomyślał,chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował. Jakie słowa mogłyby zmienić przekonanie fryzjera? Gdy ten skończył, klient zapłacił i wyszedł. I w tym momencie zobaczył stojącego na chodniku bezdomnego człowieka, z długą, potarganą brodą i sztywnymi, długimi włosami.  Był zaniedbany i brudny. Wtedy klient wrócił i powiedział:

- Wie Pan co?  Fryzjerzy nie istnieją!

- Bardzo śmieszne! Jak to nie istnieją? – zawołał fryzjer.  –  Ja jestem jednym z nich!

- Nie! – odparł klient – Fryzjerzy nie mogą istnieć,  bo gdyby istnieli,  nie byłoby tak zarośniętych ludzi z potarganymi włosami, jak u tego człowieka stojącego przed pana zakładem.

- Przecież to dlatego, że on mnie nie chce. Nawet gdybym go zawołał nie wejdzie. Woli takim być, dzięki temu więcej może wyżebrać.

No właśnie –powiedział klient. - Dokładnie tak. I Bóg istnieje, nawet współczesna nauka to potwierdza. I również cierpi z tego powodu, że ludzie Go nie chcą, nie dowierzają Jego obietnicom.  I choć znają jego przestrogi, nie dopuszczają ich do swej świadomości. Wolą żyć po swojemu według swoich pomysłów i zachcianek. On, najlepszy Ojciec pragnie dla nas życia w wolności i beztrosce jak przystoi Jego dzieciom. Nie szczędził ani pouczeń, ani Siebie samego,  by nas przyciągnąć i objąć opieką.  Miłość miała być siłą poruszającą naszą wolą, miłość zawładnąć miała naszymi umysłami, miłość przepełniać serca. Braterstwo królować w społecznościach. Tego chce Bóg, ale tak dalece nas szanuje, że nie gwałci naszej wolności. Czyż to nie z powodu odrzucenia przez świat Jego przykazania miłości i życia według innego kodeksu, którym jest własna korzyść, pycha, zatwardziałość, rozwiązłość, chciwość, obżarstwo i wszelkie formy egoizmu  –  jest tyle nieszczęść, cierpienia i bólu na świecie?   Człowiek z tego świata patrzy na Boga oczami świata, a potrzeba nauczyć się  na świat spojrzeć oczami Boga. Wtedy wszystko staje się jasne.  Dlatego, by słuchając zacząć słyszeć i patrząc zacząć widzieć,  trzeba „zaryzykować ”wiarę". Czyli zacząć żyć dla Nieba odrywając się od pseudo wartości świata, które niszczą własną psychikę i duszę...

 

            Lecz fryzjer wzruszając ramionami rzucił na nawiedzonego natręta niechętne spojrzenie i odwróciwszy się zajął się czymś mało ważnym.  Poczuł się urażony. Wszak jego własna prawda – tak prosta, wygodna, mniej wymagająca...  - została zakwestionowana!

 

           

            To taka dość jasna przypowieść gdzieś zasłyszana, by pomóc uświadomić sobie czy przypadkiem nie należę do większości, czyli do tych, którzy patrzą, a nie chcą widzieć, słuchają nie chcąc usłyszeć, myślą nie chcąc zrozumieć. Mają swoją prawdę i swoje prawo dostosowane do budowania dobrego mniemania o sobie.

 

           Dla mających odwagę spojrzeć prawdzie w oczy poniżej głębsze wyjaśnienie. To opowiadanie może bowiem pomóc nam uświadomić sobie stan własnej świadomości rzeczywistości w jakiej żyjemy.

 

           Nie ma większego znaczenia nieświadomy błąd przy dobrej woli.  Ale już kolosalne znaczenie ma nie do końca uświadamiana sobie niechęć do poznania Prawdy. Nie tyle o tym, czy istnieje Bóg, ale Prawdy o sobie.

 

          W prawdzie  może żyć jedynie ten, kto trwa w założeniu, że może się mylić.  

 

          Przy niechęci do poznania swych błędnych mniemań, swego złego stanu, żadne argumenty nie mają znaczenia, bo chcemy pozostać jakby ogłuszeni, bo upieramy się, by być jakby oślepieni. Nie szukamy wówczas Prawdy, bo posiedliśmy już swoją własną. Mając  już własną ideologię otwarci jesteśmy najczęściej jedynie na to, co ją potwierdza. Na wszystko inne nasza percepcja po prostu nie reaguje i nie dopuszcza do naszej świadomości. To tak jakbyśmy mieli przymknięte oczy i zatkane uszy.

W jaką niechęć i złość wpadamy wówczas, gdy ktoś choćby niechcący sprawi, że Prawda przebija się do naszej świadomości, że choćby na krótko nam zaświta w głowie -  w poczuciu zakwestionowania.

 

          Czy zatem mam świadomość swojej niechęci do stwierdzenia, że ja również mogę być wrogiem Prawdy, gdyby moja osobista prawda, moja miłość własna, moje „ego” mogłoby na tym ucierpieć?  

 

          Boga– Prawdę łatwo rozpoznaje człowiek o dobrej woli, dobrze nastawiony.  Taki człowiek ma świadomość, że Bóg stworzył nas dla samego Siebie, a my tymczasem odstąpiliśmy od Niego, nie jesteśmy Nim zainteresowani. Poznawanie Boga uwalnia nas od złudzeń, samooszukiwania się, nadaje sens, cel i nadzieję naszemu życiu. Bo tylko w Bogu osiągamy pełnię szczęścia. Tak po prostu nas stworzył. Bez Boga, w swym poczuciu autonomii jedynie błądzimy po omacku zawsze znajdując pustkę i cierpienie.

 

        Błądzimy, gdy szkoda nam poświęcić czas i myśl na to, co wydaje się nam nie przynosić wymiernych korzyści.  Stąd nie pragniemy, nie chcemy nawet wiedzieć, co Bóg czuje patrząc na nas i czego pragnie. Ale na pytanie czy kochamy Boga, czy służymy Mu – wielu odpowie, że oczywiście tak. Jednak  czy nie dotyczy to boga wytworzonego we własnym umyśle (nie takiego, jaki jest w rzeczywistości), stworzonego przez siebie według własnych wyobrażeń, tak naprawdę dla uzyskania czegoś dla siebie?  Nie służymy Bogu, gdy chcemy Go wykorzystać dla własnych spraw. Jakże często traktujemy Boga jako trampolinę do wybicia się. Swoim chodzeniem do kościoła i wypowiadaniem formułek modlitewnych usiłujemy Go przekabacić na swoją stronę, by pomógł nam w realizacji własnych pomysłów na życie, własnych pragnień, jedynie dla własnego "dobra". A czyż nie pragniemy zaszczytów, życiowych sukcesów, ludzkiego podziwu? A przecież nasz sukces musi wiązać się z przegraną, z porażką innych. Zatem moje dobre samopoczucie dzięki złemu samopoczuciu innych? Czy aby na pewno jesteśmy świadomi swojego stanu?

 

    W takim stanie możemy się zmieniać, ale nie doskonalić. Potrzeba nam przede wszystkim dojść do życia w pełnej świadomości, by nie uciekać od trudnej dla nas Prawdy, dla zachowania jedynie dobrego mniemanie o sobie. Mniemanie pozostaje tylko mniemaniem, nie rzeczywistością. A poza  nią  ani szczęścia, ani dobra, ani nawet  zdrowia nie znajdziemy, bo jak podają naukowcy blisko 90 procent naszych chorób pochodzi z naszej psychiki.  Zepsuta, zwiedziona psychika usiłuje nadać sens ludzkiemu życiu, dać mu zdrowie, szczęście, nieśmiertelność... Lecz to przekracza  jej możliwości i kompetencje prowadząc do smutku, załamań, depresji. A ten bóg według naszego serca, naszych wyobrażeń czyż może nam błogosławić?  Czy nasze mniemanie, że jesteśmy na drodze do Nieba wystarczy, by tam się znaleźć? Dokąd będziemy się łudzić, że idąc za fatamorganą przez własną duchową pustynię dojdziemy do Życia? Stąd wszyscy wymagamy ciągłego nawracania się. Nawracanie się jest odkrywaniem trudnej Prawdy o sobie (a nie jej tuszowaniem i stwarzaniem pozorów swego dobra), by nauczyć się od Boga miłowania. Bo w Jego Królestwie tylko taka atmosfera panuje. W tym stanie, w jakim jesteśmy nie możemy tam wejść.  

 Bogu wszystka chwała.

 

Oszukiwanie siebie, że fryzjerzy nie istnieją

12 października 2019
Najświętsza Maryja Panna zaprasza na Wieczernik

  W tych czasach wytycza się tak wiele dróg, łatwiejszych i przemierzanych przez wielu.  Prowadzą one jednak do spotkania ze Złym - ojcem kłamstwa. 

Droga Prawdy wyzwala z jego zniewoleń i wpływów, i prowadzi do spotkania z Osobą Boga Żywego.

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028041