"Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane.     Utrzymujemy tę witrynę z własnych środków bez czerpania korzyści (nie zawiera reklam), a służyć ma ona powszechnemu dobru. Prosimy więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystaliśmy czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszamy, prosimy o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usuniemy. Również w razie zauważenia błędów i niejasności, których wykluczyć nie możemy pomimo wszelkich starań, by była tu jedynie Boża Prawda. Witryna ta wymaga samodzielnego poznawania, wszystko może być tu przyciskiem.  

 Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzymy. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.  

Strony mogą zawierać pliki cookies.                                                                                                                                             br.stanislaw@gmail.com

 

DEO   OMNIA  GLORIA

 

ET  BEATISSIMAE  VIRGINIS  MARIAE

 

 

 

Gorliwość i ufność

 

O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Błąd 404

Przepraszamy, 

prosimy spróbować skorzystać z wyszukiwarki umieszczonej w stopce.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

POZNANIE SIEBIE

 

PIĘKNE,  MĄDRE,  ZABAWNE

 

 

Kochajcie wszystkich bez żadnych wyjątków, nikogo nie oszczędzajcie!

 

Wszystko, aby tylko Trójjedyny Bóg był przez wszystkich coraz bardziej poznany, ceniony i kochany - a  jest tego nieskończenie godzien.

14 lutego 2021
O bracie Adonijahu mówiło się w świecie, że ma dar czytania w sercach oraz uwalniania od zła. Pewnego razu przyjechał do niego Sedecipiat - człowiek znany, który niegdyś odziedziczył fortunę. Przybył prosić o pomoc, gdyż
04 stycznia 2021
  We śnie szedłem brzegiem morza z Panem  oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mojego życia.  Po każdym z minionych dni zostawały na piasku dwa ślady - mój, a zaraz za nim Pana. Czasem jednak widziałem
08 listopada 2020
  Obrzydliwością w Oczach Bożych jest to, co w oczach ludzi uchodzi za wielkie. (zob. Łk16,15) To co jest dobrem jest dobrem, to co jest złem jest złem. Nie ma stanu pośredniego. To, co Bóg nazywa
18 czerwca 2020
  W pewnej szkole nauczyciel filozofii zaczyna zajęcia. - Pozwólcie, że wyjaśnię wam dzisiaj, jaki problem ma nauka w związku z religią.  W tym momencie profesor zrobił pauzę, a następnie poprosił jednego ze swych nowych uczniów
27 maja 2020
O PIĘKNIE  Tego, co najlepsze i najpiękniejsze w świecie, nie można zobaczyć ani dotknąć. To trzeba poczuć sercem. Helen Keller Wiem, że do szczętu zniszczyłem swoją duszę i spustoszyłem swego ducha, próbując iść za niewyraźnym
15 października 2019
  Pewnej nocy  pijany człowiek  przechodząc przez most spotkał przyjaciela. Obaj oparli się o poręcz mostu i zaczęli gawędzić: - Co to takiego tam, w dole? - spytał pijany. - To księżyc - odrzekł jego przyjaciel.
12 października 2019
Jakiś mężczyzna przyszedł do fryzjera.  Zaczęli rozmawiać o różnych sprawach. W pewnej chwili wywiązała się rozmowa o Bogu. Fryzjer powiedział: - Wie Pan, ja nie wierzę, że Bóg istnieje. - Dlaczego Pan tak uważa? –
10 października 2019
    Młodzi małżonkowie  wynajęli pokój u starego rybaka. Przed zachodem słońca wyszli nad brzeg oceanu popatrzeć na piękno. Wrócili wciąż mówiąc o wieeeelkim pięknie - uśmiechnięci, radośni, rozmarzeni, szczęśliwi...     Rybak  pospiesznie udał się na miejsce, które

"W Niebie są orły królewskie, ale są również całkiem małe muszki. Wszyscy żyją w zgodzie, w stopniu uświęcenia,

który zdobyli na ziemi... na wieczność...".     (OMM021177)

Przychodź do Mnie

ukrytego w twej duszy

i trwaj we Mnie,

bo tylko tu znajdziesz

ukojenie serca.

Tylko tu twoja tęsknota

znajdować będzie nasycenie.

Nie ma dla ciebie życia poza Mną.

Na świecie nie ma nic,

co mogłoby zaspokoić

twój głód miłości.

A piękno przyrody

przecież jest wołaniem

Mojej Miłości o twoją miłość.

Jezus

Słowo Pouczenia 383

*

Zło tylko w pamięci żyje,

Pełno na niewdzięczności wrzasku;

Bo się krzywdę w głazie ryje,

A dobrodziejstwa na piasku.

I. Szydłowski

 

 

*

Któż uczyni człowieka szczęśliwym, jeśli nie Ten, który go stworzył.
św. Augustyn

 

*

BÓG mówi: Służ Mi i bądź nieskazitelny.  (Rdz.17,1)

 

Nieskazitelność jest jak gwiazda polarna.

Nawet jeśli wydaje nam się, że nie możemy jej osiągnąć, to należy się według niej orientować,

a resztę zostawić Bogu, Który wszystko może. 

 

 

*

EDIMUS, UT VIVAMUS

NON

VIVIUMUS, UT EDAMUS

 

Jedzmy po to, by żyć

nie

żyjmy po to, by jeść

 

*

Po co żyjemy na ziemi w trzech zdaniach:

Aby zwyciężyć wrodzony egoizm i nie dopuścić do rozwoju w sobie pychy tego świata. 

Jednocześnie wzrastanie w poznaniu i miłości do Boga, a naśladując Go doskonalenie się i uczenie życia w miłości do każdego człowieka (również nieprzyjaciół) - dla naszego uświęcenia i zbawienia, a tym samym dla oddania Bogu chwały.

Śmierć jest utwierdzeniem na wieki stanu jaki osiągnęliśmy i zdolności do zgłębiania wspaniałości Boga. VN

 

*

Kochajcie wszystkich bez wyjątku, 

nikogo nie oszczędzajcie!

 

*

Ludzie są zaiste dziwaczni:

bardziej cenią swoje mniemania

niż rzeczywistość.

Montesquieu

*

 

Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.

Molier

 

*

Obietnice świata zawodzą zawsze,

Obietnice Boga - nigdy!

św. Augustyn

 

*

 

"Żyje się tylko raz" - mówi mędrzec;

"żyje się tylko raz" - mówi głupiec.

 

 

*

To grzech sprawia, że boimy się śmierci.

św. J.M. Vianney

 

*

Nowoczesny człowiek żyje w iluzji że wie, czego pragnie – gdy tymczasem pragnie dokładnie tego, czego się od niego oczekuje, że będzie pragnął.

(dziś tę technikę manipulacji nazywa się kreowaniem potrzeb czy kształtowaniem opinii publicznej)

 

Nowoczesny człowiek uważa, że traci coś – czas – kiedy nie działa dość szybko;

a jednak nie wie potem, co zrobić z czasem, który zyskał – może go tylko zabić.

 

Mieć czy być.

 

Jeśli jestem tym, co posiadam i to stracę, czym wówczas będę? [...] Jeśli jestem tym, kim jestem, nie zaś tym, co posiadam, nikt nie może mnie pozbawić pewności ani zagrozić mojemu bezpieczeństwu i poczuciu tożsamości.

 

Podstawowymi czynnikami dla wszystkich form miłości są: troska, poczucie odpowiedzialności, poszanowanie i poznanie.

 

Celem naszego życia nie powinno być posiadanie bogactw, lecz bogactwo bycia.

.

 

– Niedojrzała miłość mówi:

„Kocham cię, ponieważ cię potrzebuję”.

– Dojrzała miłość mówi:

„Potrzebuję cię, ponieważ cię kocham”.

 

 

Nawoływanie się w ciemności nie przynosi światła.

 

Miłość jest poszanowaniem życia we wszystkich przejawach.

 

Miłość jest sztuką. Jeżeli chcemy nauczyć się kochać, musimy postępować w taki sam sposób jak wówczas, gdy chcemy nauczyć się jakiejkolwiek innej sztuki: opanować jej teorię i praktykę.

 

Niektórym interesom sprzyja znalezienie prawdy, innym jej niszczenie.

 

Technicznie żyjemy w epoce atomowej, uczuciowo ciągle w epoce kamiennej.

 

 

Miłość jest sztuką. Jeżeli chcemy nauczyć się kochać, musimy postępować w taki sam sposób jak wówczas, gdy chcemy nauczyć się jakiejkolwiek innej sztuki: opanować jej teorię i praktykę.

 

Niebezpieczeństwem czasów minionych było to, że człowiek mógł stać się niewolnikiem. Niebezpieczeństwem czasów przyszłych jest to, że człowiek może się stać robotem.

 

Erich Fromm

 

 

Żyć to myśleć samodzielnie, a nie podzielać obowiązujący w danej epoce i społeczności sposób myślenia.

 

*

 

W jednym ze swoich Orędzi Matka Boża powiedziała:

Najważniejsze jest  aby każdy spojrzał w siebie i odkrył prawdziwe ludzkie <ja>, którym jesteś. 

A Jezus:

Czymś jedynym cennym w życiu i cenniejszym ponad życie jest duch. Jemu poświęcić należy wszystkie wasze troski za życia i całą waszą zapobiegliwość w godzinie śmierci.                                                                (KCz 129)

 

https://odrodzedoprawdy.pl/trzy-sfery-czlowieka

 

 *

 

Kupić wszystkie charaktery za tyle,

ile są naprawdę warte,

a sprzedać za tyle ile się cenią.

Co za fortuna! 

Julian Tuwim

 

*

Kto na wieczność pracuje

drogo czas szacuje.

Bo kiedy czas ustanie,

skończy się działanie.

Adam Mickiewicz

 

*

Wtenczas tylko rzetelnie pogodzisz się z wrogiem,

Jeśli ty i wróg pierwej zgodzicie się z Bogiem.

Adam Mickiewicz

*

 

Byle mogło serce spełnić swe pragnie...

nie baczy jakie spotka je z tego cierpienie.

Valere Nihil

 

*

Schlebianie przysparza przyjaciół,

prawda - wrogów

Terencjusz

Zatem dlaczego wszyscy twierdzą, że cenią prawdę?

 

 

 

To, co będziesz mówił ujawni twoje serce,

to czego będziesz słuchał ujawni kim jesteś.

Kłamca słucha kłamstw,

oszczerca oszczerstw,

nikczemnik nikczemności.

Sprawiedliwy unika ich jak trądu. 

VN

 

 

Zawsze trzymaj się prawdy,

nawet gdy chodzi o dobre imię Kościoła. 

Każdy Chrześcijanin ma obowiązek być gotowym za Kościół Chrystusowy umrzeć; 

nikt nie ma obowiązku, by dla niego kłamać. Nie ma nawet takiego prawa,

by w imię posłuszeństwa trwać w kłamstwie - nawet za cenę odrzucenia, a nawet życia. 

Valere Nihil

 

 

 

Bez czego możesz się obejść,

tego nie pragnij.

Przysłowie ludowe

 

 

Non omnis moriar (nie cały umrę)

Horacy

 

 

Jezus: Obdarzać Miłością i Dobrocią mogą tylko ludzie szczęśliwi, bo tylko tacy mają Dobroć i Miłość w swym sercu - i dlatego są szczęśliwi. 

(Słowo pouczenia)

 

 

 

 

Być wolnym, to móc nie kłamać.

Camus

 

 

Pieniądz za którym się goni jest instrumentem zniewolenia

Rousseau

 

 

 

Smutna jest epoka, w której

w życiu publicznym uczciwe zwie się naiwnym, a szczere głupim.

 

 

 

Człowieka prostego, który umie mówić tylko prawdę

uważa się za mąciciela powszechnego spokoju.

 

 

 

Do tego doszło,

że jak ktoś nie zrobił komuś świństwa, zaraz uważa się go

za szlachetnego człowieka.

Gogol

 

 

 

BÓG nas kocha nie dlatego,

że jesteśmy tak wartościowi,

lecz jesteśmy tak wartościowi dlatego,

że ON nas kocha...

Thielicka

 

 

 

Bo gdzie jest twój skarb,

tam będzie i serce twoje

Mt 6,21

 

 

 

O Panie,nasz Boże,

jak przedziwne jest Twoje imię

na całej ziemi.

Ps 8,2

 

 

Ci, których umysły zaślepił

bóg tego świata

idą na zatracenie.

 

 

 

Ujrzyj siebie w roli embriona, a wtedy poznasz prawdę o swojej bezsilności i zależności. Poznasz bezsens wszelkich ambicji własnych i poczynań podejmowanych beze Mnie,

bez rozeznania Mojej Woli. Poznasz też zakres Mojej opieki i mojej Miłości... Jezus

(Świadectwo 592)

 

 

 

 

Człowiek mógłby wejść do Nieba

za połowę tych trudów jakie ponosi,

by zasłużyć sobie na piekło.

Fielding

 

 

Nie wierzyć w Boga to smutne.

Wierzyć i wyrządzać komuś krzywdę

 to straszne.

Chiusano

 

 

 

Bądź sobą, miej odwagę

zawierzenia własnym oczom, umysłowi, sercu, własnym obserwacjom,

myślom i uczuciom.

Anthony de Mello

 

Innymi sowy miej odwagę 

myśleć i wyciągać wnioski samodzielnie.

Powszechnie powielamy obowiązujące czy utarte poglądy, kierujemy się obowiązującą modą, trendami, powszechną poprawnością, panującymi zwyczajami... Tylko myślimy, że myślimy samodzielnie.

VN

 

 

 

To zatem mówię i zaklinam was w Panu, abyście już nie postępowali tak,

jak postępują poganie

z ich próżnym myśleniem,

umysłem pogrążeni w mroku,

obcy dla życia Bożego

Ef 4,17-18

 

 

Jak długo my mówimy, tak długo

Bóg musi milczeć.

Tauler

 

 

Żyj tak, by styl twojego życia był nie do zrozumienia, gdyby BÓG nie istniał.

Kard. Suhard

 

 

   

Porzuć samego siebie

a otrzymasz dar wiary

małych dzieci aby znaleźć prawdziwe życie w BOGU.

 

 

Szczęśliwi owi słudzy,

których Pan zastanie czuwających.

Łk 12,37

 

 

Dobrą modlitwą możemy rozkazywać

Niebu i ziemi.

Św.Jan Vianney

 

 

 Wszystko, czego BÓG pragnie

od nas, to dar naszej woli.

Wszystko czego szuka,

to dar naszych serc.

 

 

 Świat staje się piękny

w wymiarach serca

Elitis

 

 

 Nie szukajcie niczego innego

jak tylko MOJEJ CHWAŁY

 

 

Serce

to najgłębsza dzielnica biedy

w mieście „człowiek”

Bosmans

 

 

Nie działaj bez serca, które BÓG powołał do istnienia.

przysł. egipskie.

 

 

Bardzo cicho przemawia BÓG w naszym sercu, bardzo cicho, bardzo wyraźnie wskazując, czego trzeba szukać, a czego unikać.

J.W. Goethe

 

 

Sztuka milczenia jest większa

niż sztuka mówienia...

Schopenhauer

 

 

Bóg często mówi tak cicho,

że łatwo Go nie usłyszeć.

Karl Rahner

 

 

Ucz się milczenia.

Cisza jest jak balsam.

Słowami można się zadławić.

Wacław Buryła

 

 

Nasza cisza powstaje z poczucia, że jesteśmy całkowicie w rękach Boga

 

 

Przeciwność,

daje wzrost  duchowy,

dobrobyt go odbiera.

 

 

Tylko przez miłość można coś od Boga uzyskać.

Św.A.Chmielowski

 

 

Jedna kropla miłości

jest więcej warta, niż ocean dobrych chęci i rozumu.

Pascal

 

 

Modlić się, to nie znaczy

wiele mówić, ale wiele kochać.

św. Teresa z Lisieux

 

 

Mówiąc o kimś lub o czymś, trzeba opierać się głównie na dostrzeganiu dobra i eksponować je.
 W ten sposób to dobro jest umacniane i rośnie.
 
Ze złem nie należy walczyć, bo wszelka walka jest złem i potęguje zło.
 
Trzeba tworzyć i rozwijać dobro, by dla zła nie było miejsca. Siła i wielkość dobra unicestwia zło.
Tak, jak światło unicestwia ciemność. Wystarczy wnieść światło, by ciemność przestała istnieć.     Podobnie jest ze złem.
 
Cały wysiłek trzeba koncentrować na tworzeniu i rozszerzaniu dobra – miłości.
Miłością ogarniać wszystko, a najbardziej to, co nie jest miłością, aby tam zapanowała,
i aby nią się stało.
Jezus            
                                                                                       
   Świadectwo, 94

 

 

 

Prostota i przebiegłość

W przedziale wagonu jedzie mama z małym synkiem, a naprzeciwko siedzi elegancki pan w średnim wieku.

Malec pyta:

-Proszę pana czy ma pan żonę?

-Nie chłopcze, nie mam.

-A ma pan dom i samochód?

-Tak, mam.

-A dużo pan zarabia pieniędzy?

-Owszem, sporo.

-Mamusiu, a o co miałem jeszcze zapytać się tego pana?

 

Prostota jest piękną cechą i mamy ją wrodzoną. Ten nasz tak zwany rozwój w procesie wychowania ją jednak niszczy, a powinna być z troską rozwijana. Nie jest łatwo powrócić samemu do prostoty.

Kojarzy się ona ze szczerością, szlachetnością, skromnością, pokorą, emocjonalną dojrzałością, zrównoważeniem, zdrowiem, czystością, spontanicznością, niezwykłością - tak jest rzadka i piękna.

Wraz z naturalnością znacznie ułatwia życie. Bez niej nie sposób osiągnąć szczęścia, bo wszelka rywalizacja dla wybicia się ponad innych komplikuje nas i nasze życie - stąd jest cechą osób bardzo nieszczęśliwych. 

Tracimy prostotę, gdy ulegamy temu choremu światu, który "kreuje" nasze potrzeby, wpaja co powinniśmy posiadać, co osiągnąć i jakimi najlepiej sposobami (pozory), by poczuć się szczęśliwymi. Mając te wielkie światowe pragnienia, ulegając psychozie że większość ma rację lękamy się o to, co ludzie powiedzą, stajemy się wyrachowani, sztywni, zestresowani, strach wynikający najczęściej z wyobraźni nas paraliżuje. 

 

Przymiotem Boga jest prostota. Pragnie przywrócić nam Swój obraz i podobieństwo na jakie nas stworzył , pragnie przywrócić w nas prostotę jeżeli Mu na to pozwalamy.  Prostotę przywraca akceptacja siebie i swojego miejsca w świecie wynikająca z wiary w Bożą miłość i pragnienia podobania się Bogu a nie światu. To daje nam moc do przeciwstawiania się oczekiwaniom świata i jego samego przemienia, uszlachetnia. Do tego jednak potrzeba wejść w życie wewnętrzne, życie duchowe w bliskich relacjach z Bogiem, a nie szukać autonomii, którą się unieszczęśliwiamy i sami siebie  ranimy.

 

*

 

Spraw Panie, ażebym to ja miał zawsze słuszność, a inni żeby nigdy nie mieli racji.

 

*

 

Wszyscy ludzie to straszni egoiści. Każdy myśli tylko o sobie. O mnie myślę tylko ja sam jeden na całym świecie.

Najważniejsze, to umieć dostrzegać rzeczywistość.

 

*

 

 

Wacek zwierza się przyjacielowi:

- Podarowałem mojej żonie na imieniny książkę "Jak żyć oszczędnie".  

- I co?  Pomogło? - pyta przyjaciel.

- Tak - wzdycha ciężko Wacek - nie piję już i nie palę. 

 

Zmiana zewnętrzna sytuacji nie zmienia jeszcze nic z wnętrza człowieka. Można już fizycznie nie grzeszyć, ale sam żal z tego powodu, że nie mogę grzeszyć, jest wciąż tym samym grzechem. Równie ważna jest zatem myśl, pragnienie, intencja.

A grzechem tu oprócz szkodzenia sobie jest także nieumiarkowanie. Jest nim pragnienie tego, co nie jest niezbędne do życia. Jesteśmy jak małe dzieci. Nie rozumiemy, że każdy kolejny grzech coraz bardziej nas  zatruwa, zaślepia, zniewala i poniża...  Nie tylko nas. Zło jak kamień rzucony w wodę, niczym fala niszczy wokół spokój, mąci, rodzi lęk, rozdrażnia, gorszy...

 

*

Włamywacz znalazł wiadomość na drzwiach sejfu:

"Proszę nie niszcz tego sejfu, nie jest zamknięty, po prostu przekręć gałkę".

Gdy to uczynił, w całym budynku  zablokowały się drzwi,  zapaliły światła i zaczęły wyć syreny.

W więzieniu zirytowany narzekał: 

"I jak tu można ufać ludziom?"

 

Potrafimy irytować się czyimś postępowaniem - prawdy o sobie nie chcąc zauważyć.

 

*

Pewien słoń oddalił się od stada i niebacznie wszedł na stary drewniany most zawieszony na linach nad przepaścią. Most uginał się, trzeszczał, bujał... cudem wytrzymał taki ciężar.

Gdy słoń stanął już bezpiecznie na drugiej stronie, pchły, które żyły w jego uchu zaczęły się cieszyć i wołać:

-Ojej, udało się nam!

-No, no, ale rozhuśtałyśmy tym mostem...

-Całe szczęście, że udało się nam zachować równowagę...

 

Powszechna ludzka megalomania.

 

*

Żona z wyrzutem do męża:

- Twój gust jest tak zmienny, że doprawdy trudno z tobą wytrzymać. W poniedziałek bardzo lubiłeś fasolę, we wtorek i środę również, w czwartek i piątek też, aż tu nagle w sobotę nie możesz jej znieść!

 

Nie chodzi tu o dowartościowywanie życia dla smakowania, tylko o ukazanie przedziwnych sposobów naszego myślenia; bo słuszna byłaby w takiej sytuacji zachęta do poświęcenia się, byleby żywności nie wyrzucać, wszak może przyjść czas, że trzeba będzie jej tam szukać - jak wciąż jest w tylu krajach świata.

 
*   
 

Według swojego dobrego lub złego nastawienia nadajemy czyimś słowom odpowiednie  znaczenie. Dotyczy to również rozumienia Pisma Świętego. Czy to Biblia podzieliła chrześcijan na tysiące odłamów, czy też ludzkie nastawienie do siebie nawzajem? Poniższa anegdotka dobrze to zobrazuje:

 

Kowal przyjął niechętnego do pracy ucznia, który wszak przymuszony sytuacją zgodził się pracować za grosze. Kowal przed rozpoczęciem pracy udzielił mu instrukcji:

- Gdy wyjmę rozgrzaną stal z ognia, położę ją na kowadle. Gdy skinę głową  uderzysz w nią młotem.

 Uczeń uczynił dokładnie tak jak zrozumiał i uderzył młotem w głowę kowala.

 

*
 
W jakiejś starej książce czytałem opowieść o landgrafie Turyngii Ludwiku, który żył życiem bardzo rozwiązłym ku zgorszeniu otoczenia. Aż pewnego razu poważnie zachorował. Jego lekarz postanowił zaryzykować i skorzystać z tej sposobności, by go uświadomić. Wypytawszy chorego, jak zwyczajnie czynią to lekarze tak się odezwał:
 - Książę! Daremnie będę dawał ci jakiekolwiek lekarstwa, bo jeżeli Bóg chce, żebyś umarł wskutek tej choroby, to żadne lekarstwa ci nie pomogą, a jeżeli Bóg chce, żebyś wyzdrowiał, to i bez lekarstw z niej wyjdziesz.
- Cóż ty mówisz? – oburzył się zdziwiony chory - czy nie widzisz, że jeśli nie pospieszysz mi z pomocą, to na niechybną narażasz mnie śmierć? A wszak sama roztropność każe, żeby w tak groźnych okolicznościach żadnego nie zaniedbywać środka!
Na to lekarz:
-Jeśli poznajesz niedorzeczność takiego mojego rozumowania tu, gdzie chodzi tylko o poprawę zdrowia i przedłużenie o parę lat życia, to czemu książe nie kieruje się tym samym rozumowaniem w tym, gdzie chodzi o spędzanie wieczności? Jeśli uważasz za obowiązek nakazany roztropnością, żeby nie zaniedbywać żadnego środka ku zapewnieniu sobie tutaj jeszcze życia, to czemu, choć wiesz, że i tak umrzeć musisz nie zastosujesz wszelkich środków, by zapewnić sobie Życie w wieczności? Bo co będzie, jeżeli jednak i Bóg, i piekło istnieje? Nie wiesz kiedy umrzesz i to ci jest pobudką, aby ratować wszelkimi sposobami zdrowie; wszak nie wiesz również, czy będziesz zbawiony, czemuż więc niczego nie czynisz, aby zapewnić sobie to zbawienie?
 
  Trafne te uwagi przekonały księcia, tak, że po wyzdrowieniu najzupełniej odmienił swe życie.
 
*

Ktoś zabrał jajo z gniazda orła i podłożył je do wysiedzenia kurom. Po pewnym czasie w kurniku razem z kurczakami wylęgło się orlątko. Wraz z kurami dorastało, a nie mając innych wzorców przyjęło ich mentalność.  Jak  każdy „ptak” orlik codziennie walczył o ważniejszą pozycję w kurniku, o wyższą grzędę, chodził po wybiegu zawsze ze wzrokiem skierowanym na ziemię, by rozgrzebując ją wyszukiwać co lepszych kęsków dla siebie. Kiedyś jednak tknięty jakąś wewnętrzną potrzebą, jakąś nieokreśloną tęsknotą, podniósł głowę i dostrzegł wysoko na niebie dwa majestatyczne ptaki. Wolne i swobodne szybowały z wyraźnym upodobaniem  ledwie poruszając skrzydłami.

Oszołomiony zawołał:

- Co to jest, co to jest?!

Mądre kwoki poinformowały go:

- To królewskie ptaki – orły!

A pan kurnika, kogut dodał:

- Nawet nie myśl o tym, my jesteśmy inni niż one.

Orlik gorąco zapragnął wzlecieć jak orły, ale ilekroć rozpościerał skrzydła, by spróbować wznieść się, kogut i kury powstrzymywały go przekonując, że jest dziwakiem, odmieńcem, głupcem, bo przecież kury i koguty nie latają, że jest to wręcz niebezpieczne, zaszkodzi sobie i innym. Wpojono orlikowi to przekonanie i tego już się trzymał. Co najwyżej, co jakiś czas zatrzepotał skrzydłami.  W swej świadomości pozostał do końca życia kurą z kurnika i nigdy nie wzleciał poza granice tego małego zaślepionego światka, w jakim przyszło mu żyć.

To obraz chrześcijanina powołanego, by stać się uduchowionym, a pozostaje cielesnym i zmysłowym tylko dlatego, że przyjął wzorce współczesnej powszechnej religijności, która miała nie mieć nic wspólnego ze światem, a tymczasem usiłuje łączyć ducha Bożego z duchem tego świata.    
 
*
 
Pewnego dnia na swojej drodze stanęły prawda i kłamstwo.
- Dzień dobry - powiedziało kłamstwo.
- Dzień dobry - odpowiedziała prawda.
- Piękny dzień - powiedziało kłamstwo.
Wtedy prawda wychyliła się, by sprawdzić, czy to prawda. Była.
- Piękny dzień - powiedziała wtedy prawda.
- Jeszcze piękniejsze jest jezioro - powiedziało kłamstwo.
Wtedy prawda spojrzała w stronę jeziora i zobaczyła, że kłamstwo mówi prawdę i kiwnęła głową. Kłamstwo podbiegło do wody i powiedziało:
- Woda jest jeszcze piękniejsza. Popływamy?
Prawda dotknęła wody palcami, a ona naprawdę była piękna i polegała na kłamstwie. Obie zdjęły ubrania i płynęły spokojnie. Chwilę później wyszło kłamstwo, ubrało się w szaty prawdy i odeszło.
Prawda, niezdolna do przebrania się w kłamstwo, zaczęła chodzić bez ubrań i ten widok wszystkich przerażał.
I tak do dnia dzisiejszego ludzie wolą pięknie ubrane kłamstwo niż nagą prawdę.
 
- Autor nieznany
 
To zgrabne opowiadanie tak naprawdę nie ukazuje rzeczywistości, jest jedynie kolejnym wytworem naszego umysłu poszukującego Prawdy. Obnaża jednak wielką prawdę o tym, jak traktujemy własny rozum - niczym boga.  Wierzymy bowiem bezgranicznie w to, co myślimy, a tymczasem prawda jest taka, że dopuszczamy do świadomości  tylko takie myśli, dzięki którym dobrze o sobie myślimy. Nawet, gdy źle o sobie myślimy, to tak bardzo pragniemy dobrze myśleć, że aby to osiągnąć sami siebie oszukujemy i poszukujemy takich ludzi, którzy będą nam schlebiać. Wolimy więc złudzenia niż rzeczywistość.
Wszystko, co może przeciwstawić się,  zaszkodzić temu naszemu pragnieniu czy myśleniu dobrze o sobie, wzbudza w nas poczucie zakwestionowania i psychiczny dyskomfort, psychiczne cierpienie. To sprawia, że uciekamy od wszystkiego i wszystkich, którzy obnażają prawdę o naszych myślach, o naszym stanie. Gdy zaś nie możemy uciec traktujemy z wrogością, a nawet zdolni jesteśmy do moralnego okrucieństwa byleby tylko usunąć sprzed siebie przyczynę tego swojego psychicznego cierpienia. Stosujemy też różne zabiegi  tzw. mechanizmy obronne, by polepszyć swoje samopoczucie słodkimi kłamstwami, unikając jak tylko możemy gorzkiej prawdy.  
 
Dopóki jesteśmy w tym stanie duchowym, dopóty nie jesteśmy zdolni do Życia w pełni świadomego czyli do prawdziwego nawrócenia. Budowanie w ten sposób dobrego mniemania o sobie jest tajemnicą naszej ludzkiej nieprawości - jest pychą lub dążeniem do niej
Tajemnicą świętości jest praca nad stratą wszelkich fałszywych mniemań, by dojść do Życia czystą Prawdą czyli tak, jak Bóg mnie widzi. Bo taki jestem naprawdę, jaki jestem w Oczach Bożych. 
Sami z siebie nie jesteśmy w stanie wyzwolić się i przemienić tego swojego błędnego sposobu myślenia. Możemy się jedynie otworzyć uznając, że może to uczynić ta najwyższa  Prawda, która jest Miłością i akceptuje nas takimi jacy jesteśmy. A że pragnie naszego szczęścia chce nas wyzwolić z tego sposobu myślenia. Temu służy Boże Słowo, Boże Prawo, właściwie rozumiana religia katolicka, która powinna ożywiać naszego ducha. Pozwala to obcować we wnętrzu swoim z Bogiem, Który jest Prawdą i Drogą aby dojść do Prawdy, aby dać nam prawdziwe Życie. Kto bowiem przyjmuje Prawdę, przyjmuje prawdziwe  Życie w Bogu, Który Jest Miłością. Wówczas poznajemy Prawdę, a Prawda nas wyzwala uświęcając i przebóstwiając tę naszą zepsutą naturę. 
 
 
*
 

 

PUSTELNIA   BRATA   ADONIJAHA

 

*

Posiadanie szczęścia

Do pustelni brata Adonijaha zajechała bardzo znana rodzina. Adonijah przypatrywał się im, ci podeszli i poprosili o rozmowę. Małżonkowie skarżyli się, że choć posiadają wielkie bogactwa i ogromne wpływy, to jednak nie przynosi im to szczęścia, mają coraz większe problemy z sobą i z dziećmi... Z wszelkich porad już korzystali, on jest ich ostatnią deską ratunku...

Adonijah wysłuchał ich z uwagą, następnie odpowiedział:

- Mówicie tak, jakby luksusy i ludzkie poważanie były składnikami szczęścia. Nie przyjaciele, to miłość jest jego głównym składnikiem. A jak mawiał Franciszek z Asyżu: Miłość jest przeciwieństwem posiadania.

Nie chodzi tu tylko o posiadanie bogactwa materialnego. Można czuć się posiadaczem również wpływów, tytułów, dyplomów, stanowiska, wiedzy, sławy, chwały tego świata. Ale także - co w oczach Bożych jest równoznaczne - być posiadaczem jedynie takich pragnień. Można czuć się posiadaczem niewolnika, żony, męża czy dzieci. Nie posiadajmy i nie pragnijmy posiadać niczego na własność, bądźmy w swoim myśleniu jedynie sługami, zarządcami, wykonawcami zarządzeń Bożych. Przy tym entuzjastami Boga. To daje prawdziwe szczęście.

Mój współmałżonek nie jest mój. "Nasze" dzieci nie są nasze. Pojmijmy i przyjmijmy tę rzeczywistość, że wszystko należy do Stwórcy wszystkiego - również my.

Bóg nas i za naszą pomocą przywołuje kolejnych ludzi z nicości do istnienia dla Siebie samego, aby dać nam Swoją Miłość i by dzięki temu czuć się przez nas kochanym.

Bóg oczekuje, że rodzice dane im dzieci, do tego podejścia do życia ukształtują. Daje im do tego w zarząd odpowiednie środki, którymi winni roztropnie się posługiwać. Resztą, tzn. nawiązaniem z nimi bliskich relacji sam się zajmie.

Kiedy jednak w swoim mniemaniu posiadamy dzieci, traktujemy je jak swoją własność, jesteśmy przeciwieństwem prawdziwej miłości. Nie kształcimy ich bowiem wówczas zgodnie z Bożym oczekiwaniem, a zniekształcamy w nich obraz i podobieństwo Boże - na jaki zostali stworzeni. Zostają oszukani i zamiast dla Boga i Nieba sami zaczynają prowadzić życie w miłości własnej, w kulcie samych siebie chcąc za pomocą rywalizacji jak najlepiej ustawić się w tym nietrwałym i szybko przemijającym świecie wrogo nastawionym do Bożego Prawa Miłości. W takim podejściu sami siebie skazujemy na to, co niszczy naszą psychikę, naszą duchowość, nasze ciało. W pogoni za tak wyimaginowanym szczęściem marnujemy czas na studiowanie wielu rzeczy zbędnych, przy tym marzymy i śpiewamy o miłości, żebrzemy o miłość niczym narkomani, a nie chcemy przestudiować tego, czym naprawdę jest prawdziwa miłość - główny składnik szczęścia.

https://odrodzedoprawdy.pl/milosc

 

  *

 

Człowiek duchowy?

Uczeń zapytał brata Adonijaha:

- Bracie, Pan Jezus powiedział, że jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie z wody i z Ducha, nie może ujrzeć królestwa Bożego. Rozumiem, że chodzi o tę wewnętrzną przemianę dokonującą się w nas dzięki Łasce uświęcającej, kiedy z człowieka cielesnego i zmysłowego staję się człowiekiem duchowym. Czy jednak można to jakoś po czymś w sobie rozpoznać? 

- Owszem, kiedy przyłapiesz się na zadawaniu sobie pytania: "Czy to ja jestem szalony czy też wszyscy inni?".

*

Spragniony mądrości

- Ile czasu potrzeba, by zdobyć mądrość? - pyta nowy uczeń.

- Jednej chwili - odpowiada brat Adonijah.

- Jak to możliwe?

- Ile czasu potrzeba, by spojrzeć na słońce i zostać olśniony?

- To po cóż więc te wszystkie lata duchowych zmagań?

- By zapragnąć spojrzeć, a później by zdecydować się spojrzeć, a później, by otworzyć oczy.   

Schlebianie swojej ludzkiej naturze, wiara w racjonalizm jest zasłoną na umyśle przesłaniającą rzeczywistość. Życie wyobrażeniami nie jest mądrością. 

 

*

Prawdziwa rzeczywistość

Pomiędzy uczniami wywiązała się dyskusja na temat trudnych pytań postawionych przez jakiegoś pielgrzyma: "Jak zrozumieć to, co w Piśmie Świętym Bóg objawił, czy zawiera ono wszystko, co Bóg objawił? Czy to, czego nie ma zapisanego w Piśmie Świętym jest nieprawdziwe"?

Zapytany o to brat Adonijah odparł:

- Sami znajdziecie na nie odpowiedź, gdy odpowiecie sobie na inne pytanie: co nam najbardziej przeszkadza dostrzegać rzeczywistość taką jaka jest? 

- ???

- Spróbujcie dostrzec i pojąć skutki swojego mniej lub bardziej zakamuflowanego dążenia do wyniesienia siebie ponad innych we własnych oczach i oczach tego świata. 

*

 

Gdy po pewnym czasie uczniowie ponownie nawiązali do owego "zakamuflowanego dążenia do wyniesienia siebie ponad innych" brat  Adonijah odrzekł:

- Dążenie do sukcesu osobistego czyni bezowocnym wszelkie wysiłki duchowego poznania i nie daje trwałych skutków działania dla czyjegoś dobra. To bowiem co pośród ludzi uchodzi za wielkie, obrzydliwością jest w oczach Bożych (Łk16,15). Rozum ludzki nie oświecony przez Boga tak samo jest przydatny dla prawdy i dobra, jak oczy w ciemnościach. A Duch Święty składa swoją Ufność, Swoje Skarby i Tajemnice w duszach, które wyrzekają się wszelkiej korzyści własnej czyli całkowicie bezinteresownych.

- A jaki jest ten najważniejszy, najpierwszy skarb?

- "Bojaźń Pana początkiem Mądrości, koroną Mądrości" - głosi Święte Pismo. Wraz z tym Darem pojawia się wiedza, co znaczy "bojaźń Pana". Poznamy je w sobie po pragnieniu upokorzenia swojej pychy i oczyszczenia ze swojego egocentryzmu. Lepsze wydaje się nam wówczas oczyszczanie nas przez Pana bez miłosierdzia, niż trwanie dalej w złudzeniach i samozakłamaniu. To minimum pokory dającej zdolność do życia w prawdzie o sobie i będącej naczyniem wszelkich cnót umożliwia przyobleczenie duszy w cześć i szacunek  - Boży Dar i obecnie rzadki skarb - znak miłującej wierności. 

- Rzadki skarb? Ma to zatem chyba związek z tak propagowanym obecnie przyjmowaniem Komunii Świętej na rękę i samemu jej sobie udzielanie? - pyta uczeń.

- Módlcie się gorąco za Kapłanów i za Kościół - odrzekł Adonijah.

 

*

 

Największy cud

Pewien  człowiek  z ciekawości przybył do pustelni sławnego ponoć mistyka Adonijaha. Zapytał przechodzącego ucznia: 

- Bracie, jakie największe cuda tu widziałeś?

Ten odparł:

- Dla ludzi światowych największym cudem jest ten, gdy Bóg wypełni czyjeś pragnienie, spełni czyjąś wolę.

Dla nas największy cud jest wówczas, gdy ktoś zapragnie zaspokoić pragnienie Boga. Chcąc Mu się podobać zacznie rozeznawać, pełnić Jego Wolę, żyć Jego Wolą.  Taki sposób myślenia pośród ludzi światowych jest największym i najrzadszym cudem. Tu zaś codziennym.

 

*

 

Najdziwniejsze we Wszechświecie

Pewnego razu słynny astrofizyk odwiedził pustelnika Adonijaha. Poprosił go o wyrażenie swojego zdania na temat współczesnego świata, co w nim najbardziej go zadziwia. Pustelnik odparł:

- Ludzie coraz więcej wiedzą o Wszechświecie, ale coraz mniej o sobie...

Lecz astrofizyk zaczął opowiadać o swoim znacznym udziale we wspaniałych odkryciach i osiągnięciach współczesnej astronomii.

Na to pustelnik rzekł:

- Spośród tych nieprzeliczonych miliardów zdumiewających obiektów Wszechświata: supergromad, galaktyk z czarnymi dziurami, gwiazd, pulsarów, kwazarów, mgławic, planet, niepojętych przestrzeni kosmicznej pustki, gazów i pyłu kosmicznego z którego powstał człowiek -  niewątpliwie najdziwniejszym jest ludzkie "ego".

 

*

Najważniejsze pytanie

Grupa pielgrzymów prosiła brata Adonijaha by do nich przemówił.  Adonijah zapytał:

- jakie jest waszym zdaniem najważniejsze pytanie w religii?

Padło wiele odpowiedzi:

- Czy Bóg istnieje

- Jaki jest Bóg

- Jak najskuteczniej wypraszać łaski

- Czy można nawiązać kontakt z Bogiem

- Jaka droga do Boga jest najlepszą

- Czy istnieje życie wieczne...

 

- Nie - odparł Adonijah - najważniejszym pytaniem jest: kim ja jestem.

 

Gdy ktoś głośno wyraził swoją wątpliwość brat Adonijah zapytał:

- Czy kiedy umrzesz twoje ciało spocznie w grobie?

- Tak - padła odpowiedź.

- Twoja dusza pójdzie do Nieba albo do piekła?

- Tak - padła odpowiedź.

- A ty gdzie wówczas będziesz? - zapytał Adonijah.

 

Religijność prawdziwa powinna być ukierunkowana na utożsamianie się ze swoją duchową samoświadomością, ze swoim nieśmiertelnym "ja",  z duchem swojej duszy, które usłyszy Wyrok Sądu Bożego. Potrzeba jeszcze za tego ziemskiego życia zaprzeć się siebie tzn. swojego cielesnego "ego", swojego subiektywizmu, które bardzo wykrzywia i zakłamuje Prawdę Bożą. 

Bóg jest duchem; potrzeba więc, by prawdziwi czciciele Jego oddawali Mu cześć w duchu i prawdzie.  (Jan 4,24) 

To jedynie wówczas można dojść do życia rzeczywistością, do prawdziwego szczęścia i tym samym prawdziwych czynów miłości, i  szczerego oddawania chwały Bogu jak wyraziła to Maryja: Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy... (Łk 1,46-47)

 

*

 

Racjonalizm zabójcą Wiary

Pewien podróżnik opowiadał bratu Adonijahowi, jak był już bliski śmierci, gdy zabłądził na pustyni.

- I co, jak ci się udało przeżyć? - Pyta Adonijah.

- Gdy już nie miałem sił iść dalej, w czystej rozpaczy ukląkłem i zacząłem błagać Boga o pomoc.

- I Bóg odpowiedział na twoje modlitwy?

- Nie, nie. Nie dane mi było tego sprawdzić. Za chwilę natknął się na mnie leżącego w piasku pewien badacz przyrody, dał mi pić i mnie wyprowadził. Miałem wielkie szczęście.

 

Później uczniom Adonijah powiedział:

- Będąc w ciemności własnego racjonalnego myślenia nie dostrzeżemy żadnej nadprzyrodzoności. Nie będziemy więc Bogu wdzięczni, nie wzrośniemy w wierze, nadziei i ufności w Jego opiekę. Racjonalizm jest największym wrogiem i nieszczęściem człowieka.

 

*

 
Poszukiwanie Boga
Adonijah pyta pragnącego wstąpić do wspólnoty:
- Dlaczego przyjacielu  chcesz dołączyć do nas?
- Chciałbym bracie, żebyś pomógł mi znaleźć Boga.
- Wierzysz, że mogę to uczynić? 
- Tak, wierzę.
- A czy wiesz, że nie wiem w jaki sposób można pomóc rybie pływającej w oceanie w odnalezieniu oceanu? 
Po pewnym czasie milczenia powiedział jakby do siebie:
- Przejrzenie może dać jedynie Duch Święty, Duch Zrozumienia - Jego pouczenia  przekraczające naszą ludzką inteligencję, Jego pomoc byśmy mogli wniknąć w to, co nieprzeniknione i niezniszczalne, w dosięgnięciu głębokości Boga. On doprowadza do tajemnicy Bożej Prawdy i ożywia nasze dusze zażyłością jakiej Trójjedyny Bóg pragnie od nas wobec Siebie...
Pragnienie jest zaproszeniem Boga. Ofiarowywanie siebie jest koniecznym warunkiem żeby się otworzyć, żeby otworzyć swoje serce na działanie Boga w naszym życiu. Można to czynić tak samo żyjąc pośród świata jak i usuwając się od niego... 
 
*
 

Bóg w naszym życiu

Kaznodzieja wielokrotnie powtarzał zdanie:

- Musimy wprowadzić Boga w nasze życie...

 

Brat Adonijah na końcu dziękując dopowiedział nawiązując do tych zdań: 

- Tak naprawdę On zawsze w nim jest. Jest rzeczywistością w naszej duszy, w głębinach naszego "ego". Zapierając się "ego", usuwając je będziemy mogli to sobie uświadomić, tego doświadczyć i tą świadomością żyć. Żyć Bogiem i w Bogu Obecnym w sobie, którą to Obecność "ożywiają" w nas święte Sakramenty Kościoła. Stają się one niejako nieskuteczne przez nasz egocentryzm i brak wiary w nadprzyrodzoność. Ową drogocenną perłą dla której warto poświęcić wszystko jest zażyłość z Bogiem. Wprowadzenie w życie, życie z Bogiem jest nie gubieniem Go w swojej świadomości. To walka przez całe życie... 

*

 

Istota religii

Sława pustelnika Adonijaha ściągała tłumy ludzi, wielu zostawało jego uczniami. Pewnego razu zaciekawiony opowieściami król Peeping przejeżdżając w pobliżu postanowił sprawdzić prawdziwość pogłosek. Akurat był piątek, a pustelników tego dnia obowiązywała reguła milczenia. Adonijah był znany także z tego, że nie miał względu na osoby, wszystkich traktował z jednakową życzliwością.

Powiadomiony o wizycie dostojnego gościa tym razem jakby uległ i zgodził się na spotkanie z królem. Ten powiedział:

-Ważne sprawy państwowe nie pozostawiają mi czasu na długie rozprawy. Czy mógłbyś mi streścić w kilku zdaniach istotę twojej religijności i wpływu na ludzi?

Adonijah wziął kartkę papieru i napisał na niej jedno słowo:

-Świadomość

Zaskoczony król odrzekł:

- Tylko tyle? To zbyt mało. Napisz coś więcej.

Adonijah dopisał:

- Świadomość,     świadomość, świadomość.

- Ale powiedz, wyjaśnij co znaczy ta świadomość, nie chcesz chyba powiedzieć, że nie żyję świadomie.

Adonijah dopisał:

-Świadomość, świadomość, świadomość,   świadomość świadomości.

I uprzejmie, z tą samą wielką życzliwością pożegnał króla.

 

Więcej: odrodzedoprawdy.pl/ja---poznanie-siebie

 

 

*

 

Milczenie i cisza wewnętrzna

Zdarzało się, że wielu hałaśliwych gości zakłócało poważnie milczenie i ciszę pustelni. Przeszkadzało to braciom, ale nie Adonijahowi, który wydawał się jednakowo zadowolony czy to w ciszy czy w zgiełku.

Pewnego dnia braciszkowie zaprotestowali. Rzekł wówczas do nich:

- Milczenie i cisza nie jest nieobecnością dźwięków lecz nieobecnością i ciszą własnego "ego". Uciszenie własnego "ego" otwiera nas na Świat Ducha.

 

*

 

Przemiana przekleństwa na błogosławieństwo
 
O bracie Adonijahu mówiło się w świecie, że ma dar czytania w sercach oraz uwalniania od zła. Pewnego razu przyjechał do niego Sedecipiat - człowiek znany, który niegdyś odziedziczył fortunę. Przybył prosić o pomoc, gdyż w jego życiu  "jest jakieś przekleństwo, nic się nie układa, a wszystko się coraz bardziej wali".
Wysłuchawszy Sedecipiata, Adonijah rzekł: 
-Tak, potrzebujesz uwolnienia i uzdrowienia ale czy rzeczywiście tego pragniesz?
-Przecież gdybym nie pragnął, to czy podjąłbym się trudu dotarcia tutaj?
-Oczywiście,  zdecydowana większość ludzi wcale nie pragnie uzdrowienia.
-Dlaczego? Ja bardzo tego pragnę.
-Ludzie szukają jedynie ulgi, nie uzdrowienia. Szukają pocieszenia ale nie chcą znać prawdy o sobie, tej Prawdy, która wyzwala z samych przyczyn zła. Nie szukają więc samego uzdrowienia ofiarowanego przez Boga...
Ale Sedecipiat przerwał, nie bardzo chciał słuchać teorii, pragną być wysłuchanym i uzdrowionym. I jak w większości przypadków Adonijah wysłuchał z uwagą i z całym swoim  współczuciem długiej opowieści człowieka o jego kłopotach, cierpieniach i klęskach życiowych powodowanych przez ten zły świat.  Po czym Sedecipiat pełen wdzięczności za wysłuchanie i za tak wielką  pomoc odszedł w pośpiechu, bo jak mówił - odzyskał dobre samopoczucie, a ważne sprawy czekają. 
 
Po jego odejściu Adonijah z bólem w sercu powiedział do swoich uczniów:
-Nie zdążyłem się odezwać, nic uczynić, a ten biedak uznał, że mu pomogłem. I będzie to rozgłaszał, podczas gdy ja byłem bezradny.  Tak, ludzie szukają jedynie ulgi, pociechy ale uzdrowienia nie chcą.  Dla zdrowia ciała  potrafią poddać się pod nóż chirurgiczny, dla swojego ducha nie chcą poświęcić nawet pragnienia swojego dobrego samopoczucia.   
 
-Bracie, ale czy naprawdę nie pragnął uzdrowienia i czy nie został uzdrowiony?- pyta jeden z uczniów.
 
-Przyczyna zła, które człowieka unieszczęśliwia i wyniszcza jest w nim samym, a nie w świecie zewnętrznym. On wróci tu niebawem. Gdybym mu powiedział tę prawdę, że zło, które go wyniszcza jest w nim samym, ale nie jest nim i może się od niego uwolnić, i do tego go przekonywał -  już by tu nie wrócił. Nie uzyskałby dobrego samopoczucia. Takich nieszczęśników możemy tylko pocieszać.  Większość z was też jeszcze prawdziwie nie pragnie uzdrowienia wewnętrznego, ale wam mogę delikatnie przemycać prawdę. Jesteście jak ci, którzy opowiadają się za postępem ale pod warunkiem, że nie będzie się to wiązać z trudem przebudowy i dokonywania zmian w swoim wnętrzu. Owszem ludzie uważają, że pragną uzdrowienia ale do momentu, w którym pojawi się dyskomfort psychiczny, poczucie zakwestionowania. Nie tyle to co słyszą tak skutkuje, co reakcja własnego ego, które jest naszym prawdziwym tyranem.  Trzeba dobrej woli, by poświęcić swoje dobre samopoczucie, by zaprzeć się siebie, swojego ego, umrzeć dla siebie, dla swojego ego, by móc narodzić się na nowo, do utożsamiania się ze swoim prawdziwym duchowym "ja". Oto uzdrowienie, oto zmiana sposobu myślenia, oto uszlachetnienie pragnień, oto odwrócenie przekleństwa na błogosławieństwo Boże, oto początek życia szczęśliwego i ofiarnego...
Tego dokonuje w człowieku Duch święty, ale trzeba tego zapragnąć i ofiarować się... trzeba zgłębiać czym jest Boża miłość i jej pragnąć, bo to ona stanowić musi siłę napędową naszej woli - by stała się dobrą wolą.   

 

*

Światło w sobie

Uczniowi, który stale o coś dopytywał Adonijaha ten w końcu odrzekł:

- W samym sobie nosisz odpowiedź na wszystkie pytania, które zadajesz, musisz tylko odkryć jak jej szukać. W świecie ducha nie możesz kroczyć w świetle czyjejś lampy. Chciałbyś korzystać z mojej, a ja chciałbym, żebyś zaopatrzył oliwą swoją. Dzięki twojemu pragnieniu poznania rzeczywistości dojdziesz do tego...

 

*

 

 Żywienie urazy uniemożliwia przebaczenie.
  Samozakłamanie czyni nas ślepym i głuchym. 
Pewnego razu do brata Adonijaha przyszła bardzo religijna i pobożna kobieta w średnim wieku. Uskarżała się, że pomimo modlitw i wysiłków ma problem z przebaczeniem swoim rodzicom, którzy w młodości bardzo źle ją traktowali i swoimi decyzjami zmarnowali jej życie. Każda myśl o nich wzbudzała u niej złe emocje.
 
Adonijah odpowiedział:
- Drogie dzieciątko Boże, jeżeli naprawdę chcesz z tym skończyć i żyć w pokoju i radości, po prostu przestań chować w sobie wilka - niejako w obydwu znaczeniach tego słowa. 
- Nie bardzo rozumiem - odpowiedziała kobieta.
- Wiesz co znaczy chów zwierząt, żywienie ich i pielęgnacja. Twoje własne ego jest tym wilkiem, tym zwierzęciem, jego uraza cię tak pozera. Sama żywisz tę urazę w swym sercu częstymi dawkami poczucia krzywdy, uskarżania i użalania się nad sobą, gdy pielęgnujesz prowadzeniem wewnętrznych dialogów, gdy chowasz tzn. kamuflujesz nawet przed sobą samą swoje złe uczucia nieżyczliwości, niechęci czy pragnienia odwetu jakim jest oczekiwanie i ukryta satysfakcja z czyjejś porażki - to nie dziw się swoim problemom życiowym. To odbiera ci pokój, a bez pokoju nie ma miłości. W tej sytuacji sama sobie musisz najpierw pomóc tym, że uznasz to wszystko w sobie, zapragniesz wyzbycia się tego i wewnętrznej przemiany. Dopóki tego nie uczynisz, nie staniesz w prawdzie o sobie, to nikt, nawet Bóg nie może ci pomóc. 
Ale gdy uznasz ten duchowy brud i psychiczną urazę i zwrócisz się z tym do Jezusa, On to w tobie oczyści i cię uleczy. Musisz tylko pragnąć dla Niego cała się zmienić. Dla Niego, nie dla siebie, by znów na inny zakamuflowany sposób nie podkarmiać swojego wilka. Wymaga to życia w wyciszeniu, skupieniu, by zacząć uświadamiać sobie swoje myśli. Gdy będą pojawiać się w tobie złe myśli, żale i pretensje czy uczucia niechętne komukolwiek, mów sobie, że z nimi się nie utożsamiasz, że ich nie akceptujesz w sobie, że ich nie chcesz i oddawaj je Jezusowi, by się nimi zajął. Dziękując za to, że ci je zabiera wierzysz w to. Skutki w sobie dostrzeżesz później.  
 
Pragnij wyzwolenia ze swojego sposobu myślenia, by nie sobie, a Jemu się podobać. Proś dla siebie jedynie o dar, o powiększenie Jego Miłości w tobie do ludzi ci szkodzących. Otrzymujesz ją ale musisz pielęgnować ten ogieniek w sobie, rozpalać go  dokładaniem gałązek swoich bezinteresownych ofiar. Przygaszasz go zarzucając myślami krytycznymi - bezpłodnymi i szkodliwymi dla ciebie i wszystkich, których dotyczą. Zanurzając te pojawiające się myśli w Bożym Miłosierdziu, Jezus je przejmuje i ciebie oraz świat z nich oczyszcza.
Pielęgnujesz w sobie ogień miłości - by nie przygasał i nie kopcił, a oświecał i ogrzewał również innych - kiedy wzbudzasz w sobie życzliwość do tego, kogo uważasz za szkodzącego sobie, kiedy podarowujesz mu choćby uśmiech i dobre słowo. Nieżyczliwe myśli o nim otaczają go złem, popychają w jeszcze większe zło, utrudniają wydobycie się ku dobru.  Rozpalasz Boży ogień miłości w sobie i w innych miłosierdziem - tą miłością czynną, która po ludzku myśląc komuś się wcale nie należy.  Ranią cię ludzie, którzy sami najbardziej cierpią z powodu braku w sobie miłości. Będąc omotani złem sami chowają swojego wilka, który ich pożera. Zaślepia ich i pożera zło własnego egoizmu i pychy. To dusze potrzebujące uwolnienia. Twoja życzliwość, takt, troska jest balsamem, miłosierna miłość lekarstwem na te rany, które sobie sami najbardziej zadają. Ofiarowując swoje cierpienia uwalniasz ich i świat od tego  zła...
 
Ta religijna kobieta jednak już nie słuchała, odwróciła się i odeszła bez słowa. Później bracia zapytali o przyczynę smutku Adonijaha. Odrzekł: 
- Była u mnie kolejna chrześcijanka, która chciała jedynie polepszyć swój obraz samej siebie, światło prawdy zbyt ją uraziło. Będzie dalej zaciemniała świadomość swojej rzeczywistości. Potrzeba modlitwy i ofiar...
 
*

Nauczyciel Prawdy

Młody uczeń miał bardzo sprecyzowane plany. Powiedział do Adonijaha:

- Chciałbym w przyszłości zostać nauczycielem Prawdy.

- Czy jesteś gotów być niezrozumianym, fałszywie oskarżanym, wyśmiewanym, wyszydzanym, osamotnionym, pozbawionym przyjaciół, cierpieć niedostatek... aż do pięćdziesiątego roku życia?

- Pomimo wszystko tak, jestem gotów, Prawda jest więcej warta niż powodzenie w tym życiu. Ale powiedz mi proszę co będzie, kiedy minie mi te 50 lat? 

- Przyzwyczaisz się do tego.

 

*

 

Waga wewnętrznej ciszy

Pewien senator z partii chrześcijańskiej przejeżdżając koło pustelni zajechał by spotkać się z bratem Adonijahem.

- Ważne sprawy państwowe nie pozwalają mi na długie rozprawy, czy mógłbyś mi bracie w kilku zdaniach streścić jak rozumiesz istotę naszej religii?

- Jestem gotów ująć to nawet w jednym słowie.

- Naprawdę? Cóż to za niezwykłe słowo?

- Cisza.

- Czy mam przez to rozumieć, że musiałbym zrezygnować z mojej służby dla ojczyzny i żyć w ciszy klasztoru?

- Ależ nie, chodzi o ciszę wewnętrzną, która jest niezależna od tego, co nas otacza.

- A jak osiągnąć tę ciszę? 

- Kontemplacją.

- A czym jest kontemplacja?

- Właśnie ciszą. Wyjściem świadomością poza to, co nas rozprasza, to, co jest wokół nas i w nas: poza słowa i tok myśli. 

 

 

*

 Obecność

Pielgrzym pyta brata Adonijaha:

- Gdzie mogę dojść do tego, by stać się człowiekiem duchowym?

- Tutaj

- Kiedy mogłoby się to stać, ile czasu by to zajęło?

- Już się to dokonuje.

- Dlaczego tego nie dostrzegam?

- Bo nie patrzysz.

- Czy mam patrzeć w jakiś specjalny sposób?

- Nie, w zwykły sposób.

- Ale przecież ja zawsze patrzę w zwykły sposób.

- Nie, by zacząć dostrzegać musisz tu być, tymczasem zawsze jesteś gdzie indziej: w przeszłości albo w przyszłości. Bądź Obecny tu i teraz, a dostrzeżesz świat duchowy.

 

*

Turysta 

- Jak osiągnąć życie wieczne?

- Życie wieczne już masz. Ono jest w teraźniejszości. Wejdź w teraźniejszość.

- Ale przecież ja żyję w teraźniejszości.

- Nie, nie żyjesz.

- Dlaczego?

- Dlatego, że nie zerwałeś ze swoją przeszłością.

- Dlaczego miałbym zerwać ze swoją przeszłością, nie była aż taka zła.

- Z przeszłością należy się rozstać nie dlatego, że była zła, ale dlatego, że ona nie istnieje, jest martwa. Zresztą tak samo jak przyszłość. Nie możesz opierać się na tym, co nie istnieje. Żyjesz jedynie wyobrażeniami. Zauważ, że teraz myśli masz wciąż zajęte tym, co by tu można było uzyskać jako wspaniałą pamiątkę, co sfotografować. Czy nie po to, by móc w przyszłości poszczycić przed światem swoją przeszłością?

- Tak, muszę ci przyznać bracie rację, ale w takim razie jak dojść do życia w teraźniejszości? To wydaje mi się zbyt dla mnie trudne.

- Poprzez życie świadome. 

- Czy ja nie żyję świadomie? 

- Świadomość twoja przebywa w tym co nie istnieje. Bóg jest Obecny w wiecznym teraz. Gdybyś nauczył się żyć w świadomości chwili obecnej mógłbyś uświadomić sobie Obecność Bożą. 

- Czy jestem dość czysty? Nie, nie jestem na to gotowy. 

- Dlatego twoje życie jest chowaniem się przed Bogiem - jak Adam i Ewa po zgrzeszeniu. 

- Czy ja się chowam? Chodzę często do kościoła. 

- Chowasz się, uciekasz, nie chcesz być świadomy Obecności Boga - i to Obecnego w sobie. Uciekasz w wyobrażenia lokowane w różnych miejscach w przeszłości lub w przyszłości. Ale nie w Bogu Obecnym teraz w swej duszy.

- Tak, zrozumiałem, ależ jesteśmy głupi! Jak to zmienić?

- Modlitwą szczerą i ćwiczeniami w uświadamianiu sobie dochodzących do ciebie dźwięków, tego co widzisz, co czujesz, co czynisz. Życiem na co dzień chwilą obecną, unikaniem tego, co jest przeszłością i ziemską przyszłością. Twoje perspektywiczne myślenie niech sięga Nieba. Żyj Niebem już teraz.

- Możesz podać mi przykład takiej szczerej modlitwy?

- Znam tylko jedną formułę, którą dobrze jest odmawiać na kolanach: "Panie Jezu Chryste zmiłuj się nade mną grzesznym". Z tą modlitwą powtarzaną nieustannie stawaj w świadomości Bożej Obecności, gdy zacznie ogarniać cię cisza zamilknij, nie pozwól, by trwoga ci przeszkodziła, ofiaruj się Bogu taki jaki jesteś, poddaj się, niech cię ogarnie jego niewysłowiony Majestat... 

 

*

 

Słowa światłem czy ciemnością?

Gdy do późna w nocy przedłużała się dyskusja uczniów na duchowe tematy przyszedł brat Adonijah i zakończył ją słowami:

- Ci, co wiedzą - milczą.

- Ci, co mówią - nic nie wiedzą.

 

Na drugi dzień zapytali Adonijaha  jak rozumieć te słowa.

- Kto z was zna zapach róży?

Znali wszyscy. Wtedy powiedział im:

- Wyraźcie to w słowach.

Wszyscy milczeli. Wtedy powiedział:

- Podobnie jest z prawdziwą duchowością, z doświadczeniem Obecności Boga. Słowa nie ukażą tej Rzeczywistości, tylko ją zniekształcą lub zakłamią.

 

*

Zwycięzcy i pokonani, święci i nieprawi 

Brat Adonijah codziennie rano udawał się do kaplicy na Mszę Świętą. Minimum pół godziny przed i po Eucharystii trwał w ciszy, i nie chciał w tym czasie wdawać się w rozmowy. Tym razem przed kaplicą czekał na niego starszy człowiek, który od jakiegoś czasu codziennie przychodził na Mszę Świętą. Zaczął narzekać na stan świata i kościoła, na coraz większe zepsucie, zboczenia, zdeprawowanie, zabijanie nienarodzonych dzieci, wzajemną zawiść i pogoń ludzi za mamoną, na rząd i bezprawie... - a wszystko to ma wpływ na  świat przyrody, coraz większe  anomalie, kataklizmy, będące zsyłanymi na ludzi plagami, karami Bożymi...

Na to brat Adonijah zaczął mówić jakby do siebie:

- Tak, Bóg wzywa nas do nawrócenia. Zastanawia mnie czym jest w oczach Bożych to nasze nawrócenie się? Czy Bóg uznaje mnie za nawróconego? Czy sam nie przykładam ręki do stanu tego świata, do Bożych kar? Jaki muszę się stać, by Bóg uznał mnie za nawróconego, wynagradzającego, uśmierzającego Jego gniew? Tak, istnieje bezwzględna potrzeba zdecydować się poznać siebie samego, jak mnie Bóg widzi...

- Chodźmy, chodźmy, bo już kaplicę otworzono, nie godzi się rozmawiać o polityce przed Mszą Świętą - szybko powiedział ów człowiek.

Na to rzekła kobieta, która na chwilę przystanęła, by posłuchać rozmowy:

- Ależ przecież brat nie mówił nic o polityce,  chciałabym Go posłuchać.

- Teraz religia z polityką zostały tak zmieszane, że trudno je odróżnić, lepiej nie rozmawiać na te tematy.

I szybko ruszył do kaplicy.

 

Kobieta czekała, aż Adonijah wyjdzie, by zapytać o tę scenę i rozmowę.

-  Dostrzeż siostro, że Bóg miłuje wszystkich ale jednych miłością radosną, a innych pełną bólu. Zależnie od tego, którą drogą w życiu kroczymy. Są jedynie dwie: droga świętości i nieprawości. Czym się różnią? Droga nieprawości to praca nad dobrym mniemaniem o sobie. Prawda się nie liczy. Droga świętości, to praca nad stratą wszelkich mniemań, które są fikcją. Liczy się Boża Prawda, jak mnie Bóg widzi.  Można chodzić do kościoła, by myśleć o sobie dobrze, by budować o samym sobie dobre mniemanie. Temu służy także cały sposób myślenia człowieka, chętne dostrzeganie zła wokół siebie i  obawa, lęk, by nie dostrzec zła w sobie.  Zauważ, że to pycha i egoizm daje nam dobre samopoczucie. Przykra dla własnego ego prawda - "psychiczny dyskomfort" - jak to ktoś ujął. Tym mamy lepsze samopoczucie, lepszy psychiczny komfort, im więcej dostrzeżemy ludzi gorszych od siebie. A zatem czyjeś złe samopoczucie, nam osobiście daje lepsze samopoczucie. Na bezpieczną przed pychą i egoizmem drogę świętości wkracza ten, kto zaczyna gorliwie pracować nad stratą wszelkich mniemań, wszelkich złudzeń, kto szuka o sobie gorzkiej prawdy, kto pragnie, by Bóg go oczyszczał z tego samozakłamania nawet bez miłosierdzia.  Mało jest ludzi to rozpoznających, a jeszcze mniej chcących iść tą drogą - z sercem pokornym. A pokora to naczynie wszelkich cnót.  Jeżeli pociąga cię droga prawdziwej duchowości, na której otrzymasz siłę i moc do zaparcia się siebie, do tego żeby umrzeć dla swojej pychy i egocentryzmu, by stawać się pokorną i przyoblekać w cnoty - to przyjdź i dołącz do nas.  

- Jestem już za stara, to nie na moją głowę, wystarczy mi tradycyjna wiara - odparła kobieta. 

- Tradycyjna wiara to która droga?

Ale kobieta odwróciła się i pospiesznie odeszła.

 

Do uczniów, którzy podeszli do niego rzekł:

- Zauważcie, że nieustannie toczymy walkę z sobą, wpływami świata i szatana. W tej codziennej walce są albo zwycięzcy albo pokonani. Nie ma innej opcji, tu, za tego życia nie ma czegoś takiego jak święty spokój. Toczy się nieustanna walka, której stawka jest większa niż życie i śmierć ciała. Zdecydowana większość ludzi niestety dziś przegrywa, ale przyczynę zła widzi na zewnątrz siebie, a nie w sobie. I tak ludzie walczą ze sobą o swoje wyimaginowane racje będące jedynie złym wyobrażeniem dobra i prawdy.

- A dlaczego w takim razie tak nieskuteczne są Sakramenty święte? - pyta uczeń.

- A czy dusze chcą, by Pan Jezus ich dotknął i uzdrowił, by mogli dojść do wielkiej z Nim zażyłości, by mógł łagodnie poprowadzić drogą świętości i w tę Swoją Świętość - jako szatę na spotkanie w Wieczności z Ojcem - je przyodziać? 

 

* 

Wszystko czego nam trzeba

 

Bracia w bardzo mroźny dzień siedzieli przy ogniu grzejąc się, przy tym niektórzy zaczęli narzekać na tak przeraźliwe zimno. Jeden z uczniów odwołując się do nauk brata Adonijaha rzekł:

- Nauczyłem się tu, co czynić, a czego nie czynić w tak zimny dzień jak dzisiaj.  

- Co takiego? - zapytali.

- Starać się zachować ciepło. A jeżeli to niemożliwe, to nadal teoretycznie wiem, co robić i czego nie robić. Teraz mamy okazję praktykować to.  

-  Mianowicie?

- Otóż mamy marznąć mając w pamięci i zachowując słowa: "Nie uskarżaj się nigdy!"

 

Brat Adonijah rzekł:

- Tak, zaakceptować, uznać rzeczywistość taką jaka jest, to mniej cierpieć. Ale czy na pewno o to chodzi w naszym podążaniu drogą świętości? Tak naprawdę rzeczywistość nie może być odrzucona czy zaakceptowana. Uciekać wciąż od niej to tak, jakby uciekać od własnych stóp. Zaakceptować ją, to tak, jak całować własne usta. Wszystko czego nam trzeba to widzieć, rozumieć, trwać w pokoju i z miłością ofiarować ją Panu Jezusowi, zjednoczyć się z Jego Ofiarą składaną Bogu Ojcu za zbawienie świata. 

- Traktować więc mamy to jak dany nam przez Boga krzyż? 

- Opatrzność Boża pracuje nad nami i nad zbawieniem świata. Jeśli na swojej drodze życia spotkamy jakikolwiek krzyż, to trzeba nam go wziąć i ponieść z miłością i pokojem ofiarowując Jezusowi swój trud i swoje cierpienie. Krzyż ofiarowany w taki sposób namaszczony jest Jego błogosławieństwem. Jeśli go odrzucamy, nie akceptujemy, to krzyż nas nie omija, bo jest wpisany w nasze życie na ziemi. Krzyż nie namaszczony jest jednak o wiele cięższy. Najcięższy jest krzyż wzgardzony i odrzucony, którego wszak i tak człowiek nie może ominąć ani uniknąć, bo nie jest to w naszej mocy. W świadomym dążeniu do świętości możemy spotkać się z inną skrajną postawą. Jest nią samodzielne wyszukiwanie sobie krzyży - co jest pychą. Do świętości prowadzi tylko droga pokornego  i radosnego  przyjmowania Bożej Woli, bo w niej jest zawsze najwyższe dobro dla siebie i innych. 

*

 

 

 

 

 

 Szczyćcie się Jego świętym imieniem; niech się weseli

serce szukających Pana! Rozmyślajcie o Panu i Jego potędze,

szukajcie zawsze Jego oblicza!    Ps 105,3-4

Sławcie Pana, wzywajcie Jego imienia, głoście dzieła Jego wśród narodów!  Śpiewajcie i grajcie Mu, rozpowiadajcie wszystkie Jego cuda!  (Ps 105,1-2)