O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

 

 

    Sokrates (470-399 r.p.n.e), jeden z największych w historii ludzkości mędrców służących prawdziwemu dobru stwierdził:

„Wiem, że nic nie wiem”. Oto postawa prawdziwego mędrca - miłośnika mądrości i poszukiwacza prawdy, który zachowuje do siebie samego dystans, nie pyszni się wiedzą.  

 

   Tymczasem dziś już w wieku nastoletnim młodzi ludzie dochodzą do wniosku, że prawdę odkryli raz na zawsze i napełnili się nią w sposób ostateczny i niezmienny. Dorastając, doroślejąc, starzejąc się najczęściej już tylko zatwardzamy się w swoich przekonaniach. Wolimy udawać niż przyznać się, że czegoś nie wiemy.

Nie uczymy się tzn. nie może zmieniać się na lepsze nasza psychiczna i moralna jakość życia, jeżeli gramy role, jeżeli reagujemy pozytywnie tylko na to, i szukamy tylko tego, co jedynie potwierdza własne stanowisko. Sami więc również ograniczamy własną percepcję, własną świadomość do tego, co wydaje się nam, że znamy ostatecznie i czego jesteśmy pewni na sto procent.

 

   Przekonanie, że wiem najlepiej i niczego od nikogo przyjmować nie chcę, jest pychą umysłu będącą rodzajem filtru, skutkującą jego zaślepieniem.  Tak się rodzą ideologie będące głównymi przyczynami braku pokoju na świecie.

A co spowodowało, że mamy takie, a nie inne poglądy, wierzenia, marzenia, oczekiwania, dążenia, samoocenę…?  Może to być wynikiem tego, że wcześniej coś lub może ktoś wywarło na nas wpływ, albo może i własnego, ale błędnego czy tylko powierzchownego poznania.

Może aktualne społeczne tendencje, rodzina, środowisko, zbieg okoliczności, albo czyjeś umyślne działanie, propaganda, pochlebstwa lub poniżanie, odniesiony sukces czy klęska życiowa sprawiły, że zostaliśmy tak ukierunkowani – i tego się już kurczowo trzymamy. Bo tak nam się to wewnątrz nas zakodowało.  

 

   Potrzeba  wyzwolić się z owej wpojonej psychologicznej cechy większości ludzi skłonnych do uznawania, że to, co „było od dawna” i to, co jest „większe”, czy „powszechne”  jest bardziej prawdziwe.   Stąd usłyszeć można argumentację, że: „większość tak uważa”, co miałoby oznaczać prawdę. Ale przecież sto lat temu „większość” miała zupełnie inne poglądy, a i za sto lat „większość” będzie miała jeszcze inne.

 

   Ważny jest zatem ustalenie punktu, czy poziomu odniesienia - moja prawda względem czego jest Prawdą?

Przyjmowanie utartych sloganów jako prawdy jest tylko pozornie wygodną drogą życia, bo te skróty myślowe  wprowadzają na drogę usianą niezliczoną ilością pułapek.  Obdarzeni inteligencją, mając prawo do wolności, powinniśmy z uwagą słuchać innych, ale myśleć samodzielnie, posługiwać się własnym osądem, weryfikować swoje poglądy (i adekwatnie reagować), by odkryć te właściwe punkty odniesienia. 

 

    Dla przykładu zauważmy, jaką niezwykłą wartość współczesny świat nadał słowu „sztuka”. Wystarczy by coś upowszechniano nazywając to dziełami sztuki, by patrzący przez ten filtr przestać dostrzegać miernotę, brzydotę, kicz, szmirę, obleśność, beztalencie, głupotę… Sztuka stała się częścią destrukcyjnego przemysłu rozrywkowego, uczestniczy w zepsutej rywalizacji, w brudnych interesach. Stała się zepsuciem, które psuje. 

Najdawniejsze zaś pojęcia sztuki odnosiły się do znajomości i postępowania według określonych reguł służących rozwojowi człowieka, służących powszechnemu dobru. Wydaje się, że dziś najważniejsza stała się rywalizacja celem osobistego „zaistnienia”.   

Jaki w tym względzie znaleźć punkt odniesienia dla siebie? Co dziś dla mnie powinno być sztuką?

 

   Wszystkie byty zamieszkujące tę naszą planetę dla zachowania na niej równowagi, porządku, przedłużania życia, wyposażone są w instynkt i podległość ściśle określonym prawom przyrody. Tylko Homo sapiens, choć jest częścią tej przyrody, ma wolną wolę, umysł, zmysł dobra i piękna dla świadomego utrzymania i rozwoju życia na tej naszej pięknej planecie.  Jednak  łatwiej nam przychodzi czynić to, co jest złe tzn. szkodliwe, destrukcyjne dla przyrody i naszego ludzkiego, powszechnego  dobra.  Zatem człowiek musi pracować nad sobą, przezwyciężać złe skłonności. Sztuka wiązać się zatem powinna z wartościami estetycznymi, z ideą piękna, dobra i prawdy.

Samo piękno jest potęgą, która uszlachetniając chroni przed złem. Złem, które jest brzydotą, porażką, cierpieniem. Sztuka zatem winna  ukazywać i wprowadzać w ludzkie myślenie to, czym od milionów lat w żyje świat przyrody czyli umiar, prostotę, piękno, harmonię, zachowywanie ładu i proporcji... Powinna radować i wzbudzać podziw dla mikro i makro Wszechświata, uczyć bezinteresowności, uczynności, ofiarności w każdych okolicznościach... I taka jest prawdziwa wartość sztuk pięknych, będących znakiem naszej wyższej natury, ludzkiego geniuszu, naszej godności jakby królewskiej czy nawet półbogów pośród wszystkich ziemskich żywych istot. 

 

    Wiele można o przyszłości człowieka wywnioskować, jeżeli ten ślepo ulega sugestii i za wartość uznaje to, co prowadzi do zepsucia i psuje. Świadczy to też o tym, że to masowe społeczeństwo stało się jedynie biernym instrumentem w czyichś rękach. Samo stając się coraz bardziej zepsute – psuje jeszcze niewinnych. Czy zatracenie wrodzonej wrażliwości na piękno i niechęci do brzydoty  nie jest skutkiem całkowitego otwarcia się na zło? Zło, którym jest szukanie we wszystkim jedynie osobistej korzyści kosztem wszystkiego, co istnieje na tej naszej pięknej planecie. Jakże to jednak jest złudne.

                       

    Wstąpić na drogę wyzwalania się spod zgubnego wpływu społeczeństwa masowego potrafi jedynie ten, kto zdecyduje się na życie w prawdzie. Prawdzie o sobie. Nie uda się to temu, kto nie dopuszcza możliwości, że może się mylić, kto wręcz nie poszukuje w sobie, w czym błądzi i nie ma racji. A wzrasta w prawdziwej mądrości ten, kto nie gardzi napomnieniem, kto siebie bada, czy i na ile ulega wpływom przypadku czy chorej mentalności świata. Jeżeli ktoś pragnie prawdziwej mądrości, nie może też uciekać od trudnych pytań. 

Na ile odbierane przez zmysły zdarzenia czy fakty interpretuję według wcześniej obranego punktu widzenia, dopasowując je do swoich poglądów, a na ile jestem poszukiwaczem właściwego punktu odniesienia, obiektywnej prawdy? To też jest sprawiedliwością. A przecież chyba każdy chce się widzieć sprawiedliwym.

Na ile pozostaję zatwardziały w swych być może błędnych mniemaniach i na ile powodowany chwilowymi nastrojami, dla ułudy własnej chwilowej korzyści czy dla przypodobania się ludziom zmienny jak chorągiewka na wietrze?

 

   Potrzeba spojrzeć na siebie w prawdzie, zastanowić się, czy nie staję się marionetką poruszaną jakąś ideologią, subkulturą, trendami, modą, kolektywnym entuzjazmem, a nawet jakąś dobrą ideą, z którą jednak nazbyt emocjonalnie się związałem, tak, że stała się namiętnością ważniejszą od dobra wspólnego? 

Powinniśmy być czujni, by nie przywiązywać się do ludzi, rzeczy, miejsc, ideologii będących niewidocznymi, lecz jakże krępującymi naszą wewnętrzną wolność więzami.

 

   Nie żyjemy dla samych siebie ale i nie więzy, a więź powinna nas łączyć.

 

   Czy zatem zewnętrzne złe wpływy lub własne uprzedzenia nie oddziałują na moją percepcję, uświadamianie, a przez to i możliwości wolnego podejmowania decyzji? Czy wskutek tego moja wyższa świadomość – samego siebie, nie zostaje stłumiona, przytłoczona, zdominowana przez automatyczne reakcje niczym zaprogramowanego robota? Czy w związku z tym jestem człowiekiem wewnętrznie wolnym czy sterowaną marionetką? Te i inne pytania warto sobie zadawać i uczciwie szukać na nie odpowiedzi, zanim trudności na własne życzenie i klęski życiowe nie zrujnują nas, naszej psychiki. Albo też, żeby móc się z nich podnieść i więcej ich na siebie nie ściągać.

 

<><

Przekonania.  Poszukiwacz prawdy

05 października 2019

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028041