O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

 

    Greckie słowo oznaczające ten termin to agonia, od agon – „walka”. Nawet, jeśli nie pokazujemy swego strachu na zewnątrz, nie chcemy o nim mówić otwarcie, wstydzimy się go, to jednak on stale nam towarzyszy, wyczerpuje ciągłą walką. Strach często zagląda nam w oczy, uciekamy od niego świadomością, a potrzeba, byśmy to my sami świadomie spojrzeli mu w oczy, by odkryć w sobie jego przyczyny.  

 

 

    Bywają lęki instynktowne, wpisane w naszą ludzką naturę. Pobudzają one do ostrożności, pomagają unikać niebezpieczeństw np. lęk przed upadkiem z wysokości. Bywa, że ogarnia nas uzasadniony strach, który pobudza do walki albo ucieczki. Ale my żyjemy już na co dzień w zniewalających nas patologicznych postaciach lęków. Spójrzmy np. nieco głębiej na nasz strach przed drugim człowiekiem. Strach przed porażką, przed tym, że się ośmieszę wobec ludzi, strach przed potępieniem, wzgardą, poniżeniem, skrzywdzeniem. Strach przed przełożonym, konkurentem, władzą, samowolą innych czy może przed zdemaskowaniem ze swoich krętactw. Strach przed krytyką, wobec której wpadamy w panikę i bunt. Strach przed popełnieniem błędu, który może kosztować odrzuceniem przez ukochaną osobę; strach, że nie da się rady zaspokoić oczekiwań tych, na których nam zależy. Świat rozbudza w nas strach przed włamywaczami, napaścią, agresją, przemocą, molestowaniem...  Dopadać nas może strach egzystencjalny, strach przed cierpieniem chorobą i śmiercią.  Tyle tego jest, że z czasem przeradza się w chroniczne lęki przed czymś nieznanym, których pochodzenia nie można sobie wytłumaczyć. Strach psychologicznie nieuzasadniony, który tkwi gdzieś w naszej podświadomości np. przed ciemnością, przed wyjściem z domu, przed obcymi, przed zaśnięciem, przed ciszą...

 

    Tak powoli niszczą nas fobie, rujnują nerwice lękowe. Z czasem zaczynają pojawiać się kiedy chcą gdzieś z głębi nas straszliwe napady paniczno-lękowe zmuszające do stosowania środków psychotropowych. Problem narasta. Żyjemy w coraz większym strachu, w ciągłej wyczerpującej walce, w niekończącej się udręce. Coraz częściej powodowani samymi złudzeniami, wzbudzonymi obawami, wytworami własnego umysłu. Wiele z nich pod wpływem mediów, filmów, życiem nieszczęściami innych. Z tego nie potrafimy już zrezygnować, a nie radząc sobie, usiłujemy ze strachem, z wytworem własnego umysłu jakoś żyć. I nie dopuszczamy do świadomości, jak istotny wpływ ma to wszystko na podejmowane przez nas decyzje, jak bardzo nas zniewala i rujnuje.

 

 

     Skąd tak naprawdę to wszystko się bierze? Czy nie jest to skutek toczącej się rywalizacji i bezpardonowej walki o zdobycie jak najwięcej dla siebie z ograniczonej puli dóbr ziemskich - tego wszystkiego, co tylko wydaje się nam niezbędne do życia?  Z tym związane jest najczęściej zło.  Zło, na które w jakimś upodobaniu  patrzymy, zło, na które się otwieramy, zło, o którym mówimy, które również czynimy.

Ten „nieuzasadniony” strach, który nas dopada, kryje w sobie również przeczucie poniesienia konsekwencji za to otwieranie się na zło, za zmarnowanie swojego życia, które poświęcone być powinno wzrastaniu w dobru.

                                              

     Bywają też lęki wypływające z naszych złych doświadczeń, tylko czy muszą one aż tak wpływać na nasze samopoczucie?   Nasze dobre lub złe samopoczucie nie może zależeć od jednego czyjegoś słowa. Ktoś jednego dnia będąc w dobrym humorze powie nam: „Jak pięknie dziś wyglądasz”. A drugiego chcąc wylać na kogoś swą złość mruknie: „Jak beznadziejnie dziś wyglądasz”.  I my adekwatnie reagujemy: wpadamy w entuzjazm albo przygnębienie. Trzeciego zaś dnia pojawi się strach przed spotkaniem.

 

 

 

    Z jakiego powodu dajemy ludziom aż taką władzę nad sobą? Choć wiemy, jak człowiek jest zmienny w swoich ocenach, to jednak w jakimś wielkim zaślepieniu i słabości pozwalamy, by czyjeś słowo miało nad nami nieskończoną moc. Czy musimy od ludzi być tak uzależnieni? 

 

   Czy faktycznie człowiek musi odnosić sukcesy, być cenionym, lubianym, atrakcyjnym, pożądanym  (czyli coraz bardziej nagim) itd., by mieć poczucie własnej wartości, by czuć się dobrze? Jest to nasza natura czy też zostało to nam wpojone i to my sami nadajemy temu taką wartość i moc? Czy poczucie „własnej wartości" w tym zepsutym świecie, musi stanowić dla nas większą wartość od własnej godności?

 

             

   Już teraz nie mamy tej wiedzy, tej mądrości, gdy nie możemy choćby wyobrazić sobie życia, w którym wolni jesteśmy od  strachu, od emocjonalnych zależności, tak, aby nikt nie miał już nade mną władzy uszczęśliwiania czy unieszczęśliwiania. 

Wolni od odurzających przyjemności czerpanych ze słów uznania, doceniania, z bycia „kimś”.

Wolni by być w pełni sobą, świadomi, niezależni, umiarkowani, swobodni, pogodni, radośni, spontaniczni, pełni prostoty ale i roztropności, ceniący pokój ale i zdolni do męstwa, choćby do odmawiania ludziom tego świata spełniania ich oczekiwań. Przy tym bezpretensjonalni i łaskawi w darowaniu win, a przez to sprawiedliwi. Dostrzegający wokół siebie piękno, szanujący wszelkie stworzenie…

 

Wyidealizowane? Niemożliwe do osiągnięcia?  :)

 

 

 

<><

 

Strach. Fałszywe przekonania i cele.

04 października 2019
Matka Boża Różańcowa

  W tych czasach wytycza się tak wiele dróg, łatwiejszych i przemierzanych przez wielu.  Prowadzą one jednak do spotkania ze Złym - ojcem kłamstwa. 

Droga Prawdy wyzwala z jego zniewoleń i wpływów, i prowadzi do spotkania z Osobą Boga Żywego.

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028041