O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

     Jest coś najważniejszego dla wszystkich ludzi, coś co fascynuje, zawsze pozostaje w sferze marzeń, pragnień, usilnych dążeń.  „Szczęście”. Każdy człowiek spontanicznie tęskni za szczęściem, szuka go na drogach swojego życia. Wszystko o czym marzy i mówi, co czyni i do czego dąży ma ten jeden cel – by  być szczęśliwym.   Ludzie pragną czuć się szczęśliwymi. Wszystko czego sobie nawzajem życzą, to osiągnięcie szczęścia.  Różnie jednak sobie to szczęśliwe życie wyobrażają.

 

                                         O człowieku, który chciał być szczęśliwy.

   

          Pewien człowiek ciągle naprzykrzał się Bogu różnymi prośbami. Bóg – dobry wychowawca, pewnego razu powiedział:

- Masz jeszcze tylko trzy prośby.   Spełnię je, ale potem nie dostaniesz już nic więcej. Człowiek postanowił zacząć swoje - jak sądził, nieudane życie od nowa. 

- Panie, mam już dość swojej żony, nie chce się nawrócić do Ciebie, nie chce się zmienić, jest nieznośna, nie chce mnie słuchać. Czy mógłbyś mnie od niej uwolnić?                   

- Dobrze – odpowiedział Bóg.

 

Wrócił do domu, zastał lament, płacz rodziny, sąsiadów, przyjaciół.  Jego żona zmarła. Człowiek czuł się nieco winny, ale był teraz wolny.  Będzie mógł zacząć nowe, szczęśliwsze życie. Miał jeszcze dwie prośby.  Ale rodzina, sąsiedzi, przyjaciele żałowali jej odejścia, przypominali jej dobroć, szlachetność, pracowitość, ofiarność...  Nie przestawali jej wychwalać, dziękować i modlić się za nią. Człowiekowi otwarły się oczy, uświadomił sobie swój czyn! Krzyknął:

- Boże mój, miałem wspaniałą kobietę, nie doceniałem jej, proszę przywróć mi ją z powrotem do życia!          

          

I Bóg spełnił jego drugie życzenie.

 Człowiek pomyślał: „O co powinienem  teraz poprosić by być szczęśliwym?”.  Postanowił  pójść po radę  do przyjaciół.  Ci doradzili – poproś o pieniądze, jak będziesz bogaty, będziesz miał wszystko, co tylko zechcesz, a wszyscy będą ci zazdrościli.  Tak postanowił, ale spotkał innych. Ci mu powiedzieli – cóż ci po pieniądzach, jeśli nie będziesz miał zdrowia?  Zdrowie jest najważniejsze w życiu, poproś o zdrowie.   Ale spotkał jeszcze innych, którzy mówili – cóż ci po zdrowiu jeśli i tak musisz umrzeć. Poproś o nieśmiertelność. Kolejni jednak dodawali – cóż ci po nieśmiertelności, jeżeli może będziesz przez całe wieki cierpiał? Lepiej nie ryzykuj. Poproś o sławę, zaistniejesz w świecie, pokolenia będą o tobie pamiętać i życzyć sobie szczęścia na twój wzór. A inni – ci co mają sławę cierpią z powodu braku miłości, poproś o miłość, uczucia są najważniejsze. Człowiek myślał, myślał, ale nie mógł na nic się zdecydować.

 O co powinien poprosić Twoim zdaniem?   

 

     Mijały miesiące i lata.  Stawał się coraz bardziej zgorzkniały z zazdrości, widział bowiem powodzenie sąsiadów i rodziny; żył w ciągłym lęku, gdyż bał się, że może stracić to, co ma. Stawał się też próżny, czuł się przecież lepszy od wielu innych, a także pysznił się - miał wszak znajomości u samego Boga, a Bóg obiecał mu spełnić jeszcze jedną prośbę.

 Pewnego dnia Pan Bóg go zapytał:

            -Kiedy w końcu przedstawisz trzecią prośbę?

            -Panie, nie mogę się zdecydować o co prosić, czy mógłbyś mi podpowiedzieć?

Bóg odrzekł:

            - Dobrze, podpowiem ci.  Poproś o to, byś był szczęśliwy bez względu na to, co ci się w życiu przydarzy.

Człowiek pomyślał: Czy to możliwe? Czy można być szczęśliwym bez względu na wszystko, co mnie w życiu spotka?

I wątpliwości zaczęły ogarniać jego umysł, wkradać się do serca,   paraliżować jego wolę…

A Bóg z nadzieją patrzył, że otrząśnie się z nich, że zaufa Mu…

 

 

            Można osiągnąć szczęście niezależne od okoliczności życia.  

 

            Na początek potrzeba tylko chwil rezygnacji z całego światowego hałasu, z fałszywej potrzeby bombardowania swoich zmysłów coraz to nowymi bodźcami dającymi jedynie wrażenie, że żyjemy.  Takie życie to poziom zwierząt. Jesteśmy stworzeni do wyższej jego formy.

 

           Trzeba zapragnąć tej wewnętrznej wolności od tego świata i w pewnej mierze i sensie -  od siebie samego. Od tego, co mnie tyranizuje i zniewala, by wejść na drogę "nowości życia", niejako „narodzić się na nowo”. Chwilowa radość w złu nie jest szczęściem. Przynosi lęki, pustkę, tyranię żądz. Potrzeba dostrzec tę zewnętrzną tyranię świata i uznać swych wewnętrznych tyranów – własne umysłowe „ego”, chore pragnienia i zmysły. Świat wpaja nam swe fałszywe wartości, które psują naszą psychikę, a ta usiłuje nadać sens naszemu ludzkiemu życiu, dać mu szczęście, zdrowie, wieczną młodość, nieśmiertelność. To jednak przekracza jej możliwości i kompetencje prowadząc prostą drogą od smutku, poprzez pojawiające się chwile poczucia pustki i bezsensu takiego życia, aż po depresje i psychiczne załamania kończące się coraz częściej samobójstwami.

 

            By wejść na drogę wolności, a będąc na niej dojść do prawdziwego pokoju, potrzeba wyciszenia od spraw tego świata. W wewnętrznym pokoju, w chwilach ciszy, zastanowienia można zadawać sobie pytania: kim jestem, dokąd zmierzam, jakie są moje wartości, dokąd powinienem iść, którędy iść, jakie są przeszkody? Potrzeba dostrzec kraty, więzy - tę fałszywą potrzebę samooszukiwania się, nakładania masek, szpanowania czyli udawania szczęśliwego. Bo przecież jeżeli ktoś potrzebuje udawać szczęśliwego, musi być bardzo nieszczęśliwy. Potrzeba zechcieć dostrzec tę swoją nieustanną pracę nad budowaniem jedynie dobrego obrazu samego siebie we własnych oczach i oczach tego świata. To jedynie obraz, fatamorgana prowadząca wprost na pustynię, gdzie nie znajdziemy szczęścia lecz udręczenie i śmierć.

           

            Co się będzie działo, gdy stracę ten obraz, dostrzegę swoje błędy, zakłamanie, wyrachowanie, obłudę i może wiele innego zła, które przecież nie może dawać szczęścia lecz unieszczęśliwia?! Będzie to niewątpliwie trudne dla własnego "ego", ale nie ma innej, łatwej i przyjemnej drogi, by wydostać się z więzienia. Do wolności od siebie dochodzi się poprzez nabranie dystansu do siebie, do tego, co tylko wydaje mi się moim „dobrem”. Potrzeba zgodzić się, że mogę się mylić i zacząć rewidować swoje utarte poglądy, sposób myślenia, nazwać po imieniu słabości, złe skłonności, stronniczość, ambicje, letarg... Zapragnąć prawdziwej wolności i zdecydować się na opuszczenie swojego małego bagienka własnego umysłowego „ego”, by wypłynąć na głębię, jaką jest ta nieśmiertelnie świadoma część naszej osobowości – to „ja” z naszej sfery duchowej przygwożdżone dotąd stosem żądz i pragnień. To konwencjonalna nauka udowodniła i wykazała w wielu wielotorowych badaniach nazywanych przy-śmiertelnymi (ang.NDE) o "nieśmiertelności świadomości i jej autonomii w stosunku do ciała biologicznego".  Ciało, mózg umiera, ale nasza świadomość samego siebie pozostaje i trwa. Tą wyższą  świadomością trzeba zapragnąć się już teraz posługiwać - można np. wyższą Myślą uświadamiać sobie swoje myśli.  

 

       Potrzeba odrobiny odwagi i uwagi, by zacząć dostrzegać rzeczywistość własnymi oczami, by nie podzielać obiegowych opinii.  Co się będzie wtedy działo, gdy zacznę patrzeć na siebie i świat w prawdzie? Czy nie pojawi się pragnienie tej prawdziwej wolności od tego, co mnie zniewala, co sprawia, że dopasowuję się do mentalności ludzi wokół mnie tak samo zaślepionych i zniewolonych, lękających się być innymi? A gdy odkryjesz jak bardzo jesteś zniewolony wzglądem ludzkim, jak dajesz sobą manipulować, pozwalając, by inni wpływali na twoje samopoczucie nie tylko czynem, ale nawet złym słowem czy choćby tylko samym spojrzeniem - czy nie zapragniesz powiedzieć `nie`, by zaprzestać czynić to wszystko, czego żąda od ciebie świat i  ludzie, co cię unieszczęśliwia? Wówczas będziesz mógł dostrzec prawdziwe wartości, odróżnić bezwartościowe od bezcennego. A wtedy twoje serce zacznie się zmieniać, zapragnie tego prawdziwego dobra, którym teraz może gardzisz, a zacznie gardzić tym, czego może teraz tak bardzo pożądasz, że nie możesz poczuć się szczęśliwy.

 

          A skoro tak łatwo się ulega złym pragnieniom serca, to tym łatwiej się podąża za dobrymi. A pojawiający się wówczas entuzjazm pociągnie innych. Tak jak ja, tak i świat wokół mnie zacznie stawać się lepszy – coraz szczęśliwszy.  

 

<><

Szczęście

04 października 2019
Matka Boża Różańcowa

  W tych czasach wytycza się tak wiele dróg, łatwiejszych i przemierzanych przez wielu.  Prowadzą one jednak do spotkania ze Złym - ojcem kłamstwa. 

Droga Prawdy wyzwala z jego zniewoleń i wpływów, i prowadzi do spotkania z Osobą Boga Żywego.

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                                                              br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

                            AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 026669