O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

  StroN w  BUDoWie

Jeżeli wkradły się jakieś błędy,

będę wdzięczny za  wskazanie. 

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

 

 

    Coraz więcej ludzi ma problemy z niską samooceną, z poczuciem własnej wartości, z akceptacją samych siebie. Czujemy się również bezradni wobec dopadającego nas złego samopoczucia, przygnębienia,   udręczenia, lęków, niepewności, strachu, napadów złości, poczucia pustki, osamotnienia, depresji, huśtawki nastrojów...

Wpadamy w kompleks niższości, gdy widzimy osoby sprawiające wrażenie błyskotliwych, pewnych siebie, światowych. Ale czy ten ich stan, nawet, jeżeli wydaje się nam prawdziwy, nie jest jedynie chwilowym pozorem?

 

    Cóż to się dzieje z ludzką psychiką, gdy przemijają zawsze krótkie chwile euforii czy samozadowolenia, gdy nieuchronnie pojawiają się życiowe problemy, klęski, cierpienia lub choćby tylko monotonia szarej codzienności? Czy można spotkać ludzi od tego wolnych? Pozory, które stwarzamy tylko pogłębiają te chore stany emocjonalne. Stąd też stają się one coraz bardziej powszechne. Coraz więcej ludzi nie potrafi już spokojnie żyć. Udręczają nas choćby tylko same nasze wyobrażenia wynikające często z  bezpodstawnych lęków. Własne myśli doprowadzają do tego że popadamy w psychiczne i fizyczne zniewolenia, w totalne zagubienie, w rozpacz, w szaleństwa, lawinowo rośnie ilość samobójstw. Stąd coraz więcej mówi się o tym, że człowiek powinien kochać siebie, siebie akceptować, dowartościowywać, dbać o pozytywny obraz samego siebie itp. Tak głosi świat, nie biorąc pod uwagę wszystkich sfer człowieka. Takie zaś podejście prowadzi najczęściej z deszczu pod rynnę. Do samozakłamania dla osiągnięcia celu. Do zaślepiającego egocentryzmu, wyniosłości, pychy…   

Jest inne wyjście z tej sytuacji. 

 

   Zauważmy, że również nie potrafią się przed „dołkami psychicznymi” uchronić nawet ci najbardziej mądrzy, wykształceni, potężni, sławni, wielcy tego świata.

Dlaczego pomimo tego, że coraz lepiej rozumiemy świat wokół siebie, to jednak coraz mniej rozumiemy sami siebie? Przecież spośród wszystkich dotychczasowych pokoleń w całej historii ludzkości, żyjemy na najwyższym poziomie cywilizacyjnym i materialnym. Nie przekłada się to jednak na radość życia, na pokój, na wewnętrzną wolność, na życie szczęśliwe. Wręcz przeciwnie, jak nigdy dotąd rozwija się prawdziwa i największa w historii ludzkości epidemia – depresja. 

 

   To ta pełna absurdów i chora mentalność tego świata, w jakim przyszło nam dorastać i żyć, żłobi w nas pewne koleiny myślowe i rozpala przeróżne namiętności. One są pierwszą przyczyną dopadającego nas zła. Nie jesteśmy jednak skazani na ślepy los, na przeżywanie życiowych udręk. Możemy nauczyć się w znacznym stopniu ich unikać, minimalizować, a pojawiające się przeciwności ochoczo przezwyciężać i mądrze wykorzystywać dla swojego dobra.  By to osiągnąć trzeba jednak najpierw zdecydować się na poniesienie pewnego znacznego trudu – wysiłku zrozumienia siebie i mentalności świata, w którym przyszło nam wzrastać i żyć. Bez chwil refleksji, zastanowienia nad sobą i światem dochodzimy do stanu, w którym już tylko myślimy, że myślimy samodzielnie. Jakże zatem ważne jest zrozumienie...

 

 

    Za własne problemy zwykle obwinia się innych.  Tymczasem trzeba uznać, że samo ich źródło nie tyle znajduje się w złym świecie, co w nas samych.

Gdyby świat wokół mnie cudownie dostosowywał się do moich oczekiwań, czy automatycznie zniknęłyby moje problemy z samym sobą?  Łatwo byłoby wykazać, że nie. Sami dla siebie stajemy się największym ciężarem.  Nie tyle więc świat, co własna niewiedza (lub błędna wiedza), błędy w sposobie myślenia (w tym uleganie złudzeniom) i zniewolenia (skutek złego używania wolności) sprawiają, że z czasem stajemy się coraz bardziej wewnętrznie skonfliktowani. Stąd nie rozumiemy już samych siebie, nie panujemy nad sobą, nad uczuciami, emocjami, całą swoją psychiką.  W tym zaś stanie nie potrafimy dokonywać właściwych wyborów nie szkodzących sobie. Bo jeżeli usilnie pracujemy nad polepszeniem, nad podwyższeniem swej samooceny, to podświadomie usiłujemy nie dopuścić do swej świadomości niczego, co mogłoby jej szkodzić. Rezygnując z gorzkiej prawdy, dzięki której jednak moglibyśmy polepszać jakość swego życia, skupiamy się (najczęściej stwarzając w swoim umyśle iluzje i pozory) na budowaniu dobrego mniemania o sobie. Z jednaj strony z upodobaniem przyjmujemy od innych pochlebstwa, sami też schlebiamy sobie, wybielamy się w swoich oczach. Z drugiej na innych patrzymy zupełnie odmiennym okiem, by porównanie, którego dokonujemy, wyszło na własną korzyść. Nawet, gdy nam się to doskonale udaje, to jednak mniemanie pozostaje mniemaniem, złudzeniem, fikcją, przytępieniem świadomości - a nie rzeczywistością. Nie będzie nią również staranie się o wywarcie na kimś dobrego wrażenia.

 

   Jako że ludzka psychika nie jest w stanie długo się kontrolować, prawda i tak prędzej czy później wyjdzie na jaw, często w niesprzyjającej okoliczności. Gdy zaś rzeczywistość wychodzi na jaw, gdy coraz bardziej nas przerasta, przytłacza, dołuje, usiłujemy radzić sobie dolewając oliwy do ognia, czyli coraz bardziej ją zakłamując. Zdolność myślenia wykorzystujemy do coraz skuteczniejszego samooszukiwania się, wypracowujemy ku temu swoiste nawyki, przyzwyczajenia, całe mechanizmy. W końcu swoją świadomość zagłuszamy, przytępiamy, zapijamy, sięgamy po substancje odurzające czy psychoaktywne, które zabijają, a nie pobudzają (ich różnorodność i popularność wskazuje na skalę problemu).   

 

    I tak nie rozpoznawszy przyczyny, sami siebie niszczymy, tracimy wewnętrzną wolność. Wskutek błędnego myślenia  opanowują nas złe skłonności i źle ukształtowane postawy życiowe, stajemy się ich niewolnikami.  Nie może to dla nas być czymś naturalnym, bo tym nie jest. 

Jak jednak przebić się przez ten zaklęty krąg?

 

 

   Gdy coś nam dolega, usiłujemy odkryć tego przyczynę. Podjęcie się skutecznego leczenia wymaga zatem wcześniejszego uznania swej choroby. Gdy zaś chodzi o jakość naszego życia psychicznego, emocjonalnego, moralnego, dokonujemy jedynie kosmetycznych zabiegów tuszujących pogłębiające się śmiertelne rany. I w coraz częstszych chwilach poczucia bezsensu, pustki, ciemności, niczym zwabiona ćma podążamy ku pociągającemu nas blaskowi ognia przeróżnych namiętności – tak bardzo rozpalanemu przez dzisiejszy świat. Straszne jest w tym to, że stopniowo tracąc intelektualną kontrolę nad zachowaniem, tracąc wewnętrzną wolność woli, dochodzimy do całkowitej obojętności na własny los. Wówczas nie dociera do nas świadomość tego, co jest w życiu  najważniejsze, a czego aktualna mentalność świata nawet nie chce zauważać…

 

   Możemy i powinniśmy wiele uczynić, by przebudzić się, wyzwolić, by móc prowadzić mądre, świadome, piękne życie. Zobaczymy, że nigdy na to nie jest zbyt późno. Od czego zacząć?

 

   Na brzegu trzęsawiska wylegiwało się sto żab. Dziesięć postanowiło skoczyć do wpływającego strumienia, by popłynąć pod prąd ku czystym wodom. Ile żab pozostało? 

Dziewięćdziesiąt dziewięć. 

 

   Podjęcie decyzji nie jest równoznaczne z podjęciem działania. Dobra wola to nie dobre chęci, nawet nie podjęcie decyzji. Dobra wola, to podjęcie działania. Inaczej mamy złą wolę.

Przełknięcie, przyjęcie tego jako gorzkiej prawdy może być jak połknięcie uzdrawiającego lekarstwa, a nie trucizny samozniszczenia.

By mieć dobrą wolę musimy posiąść napędzającą ją jakąś dobrą siłę.  Jak silnik, żeby dobrze pracował, potrzebuje odpowiedniego paliwa, energii. 

 

    Ale chwilowy entuzjazm, moda czy zachcianka nie jest tą właściwą siłą napędzającą naszą wolę. Trzeba odkryć i uzyskać tę, do której nasza wola najlepiej jest przystosowana, na której pracuje najdoskonalej. Do tego odkrycia będziemy zmierzać. Ta anegdotka również nieco obrazuje, jak nieliczni są ci, którzy potrafią podjąć się trudu zrozumienia, niezbędnego dla przezwyciężenia w sobie wpływu owej chorej mentalności świata, w jakiej przyszło nam żyć.  I to pomimo tego, że tak wiele chorób naszego ciała, psychiki i ducha w niej właśnie ma swoje podłoże.

 

   W naszych czasach człowiek poświęca nauce tak wiele lat, tyle szkół, szkoleń i kursów kończymy, ale gdzie i kiedy uczymy się rozpoznawania i wyswabadzania się ze szkodliwych schematów myślenia, postaw, czy sposobów działania?   Czy gdzieś uczyliśmy się pracy nad samym sobą, kontroli nad sobą, panowania nad sobą, demaskowania swego samo zakłamującego myślenia? Tylko postępując w prawdzie przed sobą możemy pracować nad kształtowaniem własnego charakteru, nad rozwojem własnej osobowości.

Cóż ważniejszego nad to, by zamiast krótkowzrocznego wygodnego zakłamywania trudnej rzeczywistości, nauczyć się odważnie ją dostrzegać i wykorzystywać dla własnego dobra, dla ciągłego polepszania jakości swego życia?

   

   Jednak dla osiągnięcia wewnętrznej wolności, dla uzdrowienia swoich uczuć i emocji, dla dojścia do prowadzenia zdrowego moralnie i fizycznie stylu życia we właściwym poczuciu własnej godności, potrzeba podjąć się wysiłku zrozumienia sił obecnie poruszających moją wolą. Potrzeba zmienić je wszystkie na taką, dzięki której posiądziemy dobrą wolę do prowadzenia życia coraz bardziej świadomego, do dyscyplinowania swojego własnego umysłu, do uszlachetniania pragnień...  Największa nawet radość w złu nie daje szczęścia - wręcz przeciwnie. 

 

   Nie liczmy na pomoc świata w jakichś nowych trendach czy modach, bo ten zdaje się ślepy i szalony. Wciąż dolewa oliwy do ognia zniewalających namiętności, wody do powodzi zalewającego nas zewsząd zła.

Nie przytępianie świadomości, a jej poszerzanie jest ratunkiem, by wyrwać się z tego zamkniętego kręgu, by odważnie stawiając czoła swojej rzeczywistości -  móc ją kształtować.  

 

<><

 

 Szczęśliwe życie dzięki słodkim kłamstwom czy gorzkiej prawdzie?   

03 października 2019
Słodkie kłamstwa czy gorzka prawda? - O drodze do Prawdy

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o uświęcenie i oświecenie światłem Bożej Prawdy.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                                                              br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

                            AVE MARIA

Gorliwość i ufność