O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

           

     

 

    W zdecydowanej większości ludzie stają się produktami własnej epoki, własnego narodu, społeczności, kultury. Myślimy, pragniemy, zachowujemy się niejako mechanicznie, tak jak nam od dzieciństwa wpojono.  

 

    Jakie uczucia pojawiają się w nas i jaka byłaby nasza reakcja na widok np. hindusów, którzy prowadzą ubój i przyrządzają potrawy z rasowych psów, które my często  traktujemy niczym bożki? A przecież podobne uczucia i reakcje powstają u hindusów na wieść, że u nas jada się wołowinę, u żydów, gdy ktoś spożywa wieprzowinę. Gdybyśmy zaś byli weganami potępialibyśmy jakiekolwiek „wykorzystywanie” zwierząt, nawet odebranie kurze jej jajka. Uleganie modzie na szczupłą sylwetkę skutkuje odmawianiem sobie w ogóle pożywienia, co prowadzi do anoreksji. Takie zaprogramowanie prowadzić więc może wprost do chorób psychicznych i wyniszczenia organizmu.  Tak oto można zaprogramować człowieka, by reagował niczym robot.  Wytwory umysłów innych ludzi bezkrytycznie przyjmujemy jako swoje i to tak głęboko się w nas wżera, że staje się częścią naszej podświadomości, wrasta w korzenie naszego jestestwa. Wytłacza się nam w mózgu ścieżki jak w płycie gramofonowej. Stąd i wiele reakcji jest automatycznych, bezrefleksyjnych, destruktywnych, wręcz żenujących. Człowiek wewnętrznie wolny, świadomy, rozpoznając program może przewidywać zachowania i reakcje takich ludzi.

           

    Zaprogramowano nas na życiowe osiągnięcia tak, że mamy przeświadczenie, że nie osiągając czegoś, czego bardzo zapragnęliśmy, nie możemy być szczęśliwi. A skąd pojawiło się to pragnienie? Wmawia się nam, czego powinniśmy pragnąć, by osiągnąć szczęście. „Wyślij sms-a i wygraj wspaniałą wypasioną brykę, a wszyscy sąsiedzi zzielenieją z zazdrości”.  Oto moje szczęście sugerowane przez popularny kanał radiowy nazywany środkiem kultury masowej! Na ogłupianiu mas bogacze powiększają swoje majątki, ale nie jest to mądrością, lecz innym rodzajem głupoty. Nie mamy świadomości, że cynizm, że chwilowa radość kosztem kogoś innego, daje jedynie złudne, krótkotrwałe samozadowolenie, ale nie uszczęśliwia. Wręcz przeciwnie. Czynione zło zawsze, zawsze, zawsze powraca i to zwielokrotnione. Gdybyśmy żyli bardziej refleksyjnie dostrzegalibyśmy to. Zaprogramowani ludzie nie chcą jednak niczego zrozumieć. Swoje wiedzą. Niezwykle piękna, sławna, bogata i wpływowa aktorka Brigitte Bardot pewnego razu powiedziała: „Nie byłam szczęśliwa w moim życiu”. Och, my z całą pewnością na jej miejscu bylibyśmy. Znanych jest wielu sławnych i niezmiernie bogatych ludzi, którzy osiągnąwszy światowy sukces popadli w alkoholizm, narkomanię, depresje, a życie swe zakończyli popełniając samobójstwo. Uzyskali to, czego pragnęli lecz nie osiągnęli szczęścia. Dotarli do pustki, której już niczym nie mogli zapełnić - wszystkiego bowiem już spróbowali, wszystko mieli, wszystko osiągnęli co świat im oferował. Coś im jednak nie dawało spokoju, niszczyło psychikę, zatruwało, prześladowało. Czy wiemy co, że jesteśmy tak pewni, że nam by to nie groziło?

                       

 

   Czy mamy tę mądrość, czy choćby możemy wyobrazić sobie życie w pełnej wolności, choćby od  strachu przed wyśmianiem, od straty tego co udało nam się zdobyć czy osiągnąć, od okazania się kimś gorszym, od życiowej porażki,   od tego, co ludzie powiedzą, od wszelkich emocjonalnych zależności, tak, aby nikt nie miał już nade mną władzy uszczęśliwiania czy unieszczęśliwiania?

Wolni od odurzających chwilowych przyjemności czerpanych ze słów uznania, doceniania, wyróżnienia, zwycięstwa nad słabszymi, od pragnienia poczucia bycia „Kimś”, po których zaraz pojawia się lęk przed stratą i przyszłą pewną przegraną. Wszystko bowiem przemija. 

Wolni, by być w pełni sobą, świadomi, niezależni, umiarkowani, swobodni, pogodni, radośni, spontaniczni, pełni prostoty ale i roztropności, ceniący pokój ale i zdolni do męstwa, choćby do odmawiania ludziom tego świata spełniania ich oczekiwań. Przy tym bezpretensjonalni i łaskawi w darowaniu win, a przez to sprawiedliwi. Dostrzegający wokół siebie piękno, szanujący wszelkie stworzenie, dążący do nadprzyrodzonego celu - dnia, który się już nie kończy.

Wyidealizowane? Niemożliwe do osiągnięcia? 

 

  Możliwe, jednak my najczęściej nie chcemy wysilać się w myśleniu, rewidować swoich poglądów, wyciągać dla siebie wniosków, nie chcemy się uczyć na cudzych błędach, zmieniać swój sposób myślenia.

Nie chcemy dostrzec ludzi szczęśliwych, którzy nie ulegli wpływom tego świata, nie pragnęli wzbudzać zazdrości, czymkolwiek szpanować, nie szczycili się osiągnięciami,  tytułami, osiągniętymi stopniami, nie wzbudzali żądz, nie stroili się w piękne, modne szaty, w szarfy, togi, mundurki, medale, naszywki, emblematy firmowe, krawaty, drogie zegarki...  Ludzie, którzy stronili od świata i dzięki temu żyli szczęśliwie są najczęściej w naszej świadomości takim szumem w tle, na który nasza percepcja nie reaguje. Sami pozwoliliśmy uzależnić swoje myślenie o osiągnięciu radości i szczęścia od zaspokojenia jakiegoś kolejnego pragnienia, które świat nam podsuwa. Ale nawet spełnienie go nie zaspakaja nas, pragniemy zaraz czegoś innego. I świat podsuwa kolejne po to, by nas wykorzystać nazywając to naukowo - kreowaniem potrzeb. Czyż ziemia nie stała się jednym domem wariatów? Niemalże wszyscy ze wszystkimi rywalizują. Nawet w religii istnieje pojęcie zazdrości i pychy duchowej, pośród zawodowo religijnych jest najczęściej dążenie do zajmowania wyższych pozycji, a charytatywność może być przykrywką dla niepohamowanego egoizmu. 

 

   Gdy w rywalizacji czujemy się przegrani, obwiniamy i oskarżamy innych o swe klęski, o niesprawiedliwość, o wykorzystanie, o niewdzięczność, o nieszczęścia. Robimy sobie nawzajem świństwa i tak na przemian, po chwilowym tryumfie przeżuwamy porażkę i poczucie krzywdy.  Ale przy tym sposobie patrzenia na innych,  na dodatek w świecie, w którym, by być na topie wszyscy pozują na kogoś innego niż są, nie powinniśmy się nad sobą użalać. Bo czy przy takim podejściu, ktoś nam może zrobić jakieś świństwo? Zrobił świństwo komuś, kim - jak sądził – że jestem, ale nie mnie.  To samo zresztą dotyczy naszych potencjalnych pochlebców. Oni nie mnie chwalą i nie mnie akceptują, ale tego, którego rolę gram.  Nawet gdybym  ja był sobą, ludzie akceptują lub odrzucają posiadane przez siebie wyobrażenie o mnie zniekształcone przez swoją ograniczoną percepcję. Stwarzają sobie mój wizerunek i albo go odrzucają, albo akceptują. I nazbyt często pod wpływem błędnych czy złośliwych opinii innych.

 

      Próbujemy nadal szukać swego szczęścia błądząc po manowcach świata, czy też dopuszczamy myśl, że możemy się z tego wszystkiego uwolnić, obyć, że dopiero bez tego możemy żyć pełnią życia, w pokoju, dobru, radości, czyli w szczęściu, a każdy pokonany trud będzie je jeszcze umacniał? Niestety najczęściej dopiero przeżycie silnego wstrząsu bezpardonowo odziera ze złudzeń i przebudza świadomość.  Dopiero umierający lub niezmiernie cierpiący fizycznie, moralnie i duchowo człowiek dochodzi do wniosku, że gdyby podarowano mu dalsze życie, już zupełnie inaczej by je przeżył. Zapewne jeszcze zbyt mało cierpimy w życiu, by dojść do pragnienia świadomego życia dla wyższych, duchowych, nieprzemijających wartości. Ale czy trzeba dopuścić do siebie straszne cierpienia, zrujnować swe życie, stanąć w obliczu rzeczywistości śmierci, by samemu się o tym przekonać? A w tak wielu wypadkach i to już nie wystarcza, jest już za późno…

 

   Na ile jesteśmy wolni i potrafimy żyć świadomie? By świadomością tu i teraz, w świadomy i umiarkowany sposób „smakować” przyjemności np. być świadomym spożywania ulubionego posiłku, doświadczać radości z patrzenia na piękno, wsłuchać w ciszę lub „symfonię” dochodzących zewsząd dźwięków, cieszyć i zadowalać tym, co posiadamy, poczuć rzeczywistą wdzięczność za dobre słowo czy gest, patrzeć na wszystkich życzliwie - co zawsze wiąże się z uśmiechem, stwarzaniem wokół siebie pokoju, ładu i harmonii.

   Na ile zaś zawładnęły nami żądze ciała, mamony, władzy, panowania, wywyższenia, posiadania, szpanu, wygodnictwa, uciech, ludzkiej chwały…? Gdy na to tylko jest nakierowana nasza percepcja, tego pragniemy, o tym jedynie myślimy, mówimy, tym się zajmujemy - prowadzimy wprawdzie jakieś życie, ale na poziomie zwierząt. Bezrefleksyjnie, bez świadomości dokąd tak zmierzamy. Ale to nie jest Życie. Pełni udręk śnimy na jawie, w bezładzie, chaosie i coraz większym zniewoleniu różnorakimi ~holizmami i ~maniami. Poruszani wówczas jesteśmy przypadkowo zasłyszanymi sloganami, frazesami, banałami, stereotypami, reklamami, nawołującymi do czegoś hasłami, obietnicami, przygotowano nam i wpojono gotowe szablony, schematy i etykietki. Wiedzą o tym np. handlarze i rządcy świata, którzy prześcigają się w pomysłowości wpływania na naszą percepcję z myślą, by jak najbardziej ograniczyć naszą świadomość, ogłupić nas. I my się temu poddajemy. Stajemy się poszukiwaczami i kolekcjonerami doznań zmysłowych. 

 

   By mieć poczucie życia potrzebujemy wciąż nowych i mocniejszych bodźców. Tak się temu poświęcamy, że te odrobiny czasu, których nie zdążymy czymś zapełnić wzbudzają w nas niepokój, lęk, wręcz strach. Dzieje się tak dlatego, że do świadomości dochodzą pytania o sens życia, o cel istnienia, o prawdę, o to co będzie po śmierci,  przeraża brak nadziei. Od tych chwil ucieka się do życia o jakim pisał Witkacy: „Bezmyślnej wegetacji nasyconych bydląt”. Wszystkie te szkodliwe wytwory zaborczych ludzkich pragnień, żądz i ludzkiego rozumu prowadzą do samo degradacji, samozniszczenia, wprowadzają na cały świat chaos, bezład, nieprawość, nienawiść, przemoc, wojny i wszelkie rodzaje zła. 

Zwykle myślimy, że to inni tak czynią, inni są temu winni. Jeżeli nie czujemy się odpowiedzialni, to może łatwiej nam będzie dostrzec i uświadomić sobie to, co się obecnie dzieje na świecie - na ciągłe niepowstrzymane rozplenianie się zła, chorób, kataklizmów. Czy nie jest to skutkiem sposobu życia ludzkości? Czy możemy powiedzieć, że postęp technologiczny i materialny, że posiadanie, używanie, przyjemności, rozkosze, władza, ludzka chwała i zaszczyty czynią ludzkość lepszą, a człowieka szczęśliwszym?  Taka pogoń za szczęściem zawsze prowadzi do rozczarowywania się. Czy tego nie dostrzegamy? Współczesny ogłupiony człowiek, nieświadomy prawdy, nie potrafi już zastanowić się nad odnalezieniem prawdziwego sensu życia nawet w obliczu depresji i myśli samobójczych.  Żyjąc zgodnie z zasadami tego świata, idąc za światem uległ konformizmowi, nigdy nie potrzebując myśleć samodzielnie. Podążając drogą wyznaczoną przez społeczeństwo, przez tłum, bezmyślnie i ślepo kieruje się gotowymi wzorcami społecznymi, stereotypami, schematami, powszechnymi przekonaniami (stąd uparcie żywionymi), dyktowanymi trendami, modami, sloganami. Jest jakby zahipnotyzowany, omamiony, głuchy i ślepy na to, czym to tak naprawdę jest.  

Psychologia zna wiele takich mechanizmów, które nami kierują,  jeden z nich nazwano  społecznym dowodem słuszności. 

 

   Istocie ludzkiej obdarzonej inteligencją, zdolnością logicznego i perspektywicznego myślenia, coś naprawdę poważnego musi stać na przeszkodzie w zmianie podejścia do życia, tak, by nabrało ono głębszego sensu, stało się celowe i piękne. Co to za słabość, która sprawia, że przyzwalamy, by świat tak bardzo nas tyranizował, wpływał na świadomość, a zatem i dostrzeganie rzeczywistości? Cóż może nam pomóc uwolnić się, wejść w Życie w pełni wolności i pokoju, radości, piękna i dobra? Uzmysłówmy sobie: to, czego świat nie zna, nie ceni, zatem i nie może pragnąć i do tego dążyć. Zatem nie w tym co ceni świat trzeba na te pytania szukać odpowiedzi. Potrzeba decyzji weryfikowania swoich poglądów, poświęcenia czasu na refleksję, zastanowienie czy lub na ile panuje nade mną tyranizująca mentalność tego świata, ideologie, błędne przekonania, sposób myślenia.

    Warunkiem jest dobre nastawienie, to minimum wewnętrznej wolności.

 

Szukajmy odpowiedzi na stronach "odrodzedoprawdy.pl"

 

 

Trud życia w wolności czy "komfort" życia zaprogramowanego?

25 czerwca 2020
Łaska i miłosierdzie płynące z Eucharystii

W  dążeniu do szczęścia, w pragnieniu  sukcesu, coraz więcej ludzi ma problemy z niską samooceną, z poczuciem własnej wartości, z kompleksami, z akceptacją samych siebie.  Uznając bezrefleksyjnie wymagania świata  usiłujemy im sprostać lękając się  ludzkich opinii.  Do szczęścia prowadzi inna droga, którą świat gardzi.

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028041