O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

PODSTRONA W  BUDOWIE

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

Szczególny to wzór na te nasze obecne czasy powszechnego hedonizmu, pogoni za zaistnieniem, za dobrobytem... - które wszak nie dają zaspokojenia ludzkiemu sercu, nie przysparzają ludziom szczęścia.

 

Karol urodził się w 1858 r. w arystokratycznej rodzinie w Strasburgu. Od młodości dziedzic ogromnego majątku. Delikatnie mówiąc używał życia, nie dbał o moralność nawet jako oficer armii francuskiej. Miał gest, potrafił np. dla swoich kompanów wykupić całą piwnicę win. Walczył w Algierii gdzie wsławił się bohaterstwem, za które został odznaczony. Odszedł z armii, nie potrafił już żyć dawnym życiem. Szukał swego miejsca, celu, sensu życia. Podróżował po Algierii, Tunezji i Maroku. Pragnął poznać prawdę o Bogu, modlił się: "Boże mój, jeśli istniejesz, spraw, abym Cię poznał".

 

Bóg odpowiedział na jego wołanie obdarzając licznymi łaskami i pociągając coraz bardziej ku Sobie. Samo nawrócenie rozpoczęło się od kratek konfesjonału (1886r.) Wstąpił potem do najtrudniejszego z istniejących - zakonu Trapistów. Tu jego postawa mnie zadziwiła. Nie całkiem podobała mu się postawa zakonników żyjących przecież w wielkim ubóstwie. Mając do dyspozycji jedynie suchy chleb, ci którzy sięgali po niego jako pierwsi, wybierali dla siebie najlepsze kromki, zamiast z miłości zostawiać je ostatnim. Jego dobrowolne wyrzeczenie się siebie było więc absolutne, tym bardziej, że wciąż mógł dysponować ogromnym majątkiem. Zwolniony ze ślubów udał się do Nazaretu, gdzie przy klasztorze sióstr, jako ubogi brat zajmował się prostymi pracami gospodarczymi. Mieszkał w komórce na narzędzia. Tu czuł się szczęśliwy - jako najmniejszy. Do swego dawnego zakonu (o.Marcina) pisał: "Być z Bogiem ubogim i pokornym robotnikiem, prowadzić w wierności, miłości, wdzięczności najbardziej uniżone życie, być zawsze na ostatnim miejscu... (1892). Z miłości do Boga umiłował ostatnie miejsce.

Trudne to do pojęcia dla nas goniących za wielkością, za ludzką chwałą, za panowaniem nad innymi. Ale za to jakże bardzo uwidacznia się nam potężne działanie Bożej Łaski całkowicie przemieniającej ludzkie serca.

 

Łaska nie nakazuje wyrzeczenia się wszystkiego wbrew sobie, lecz pociąga i odnawia tak, że to, co dla człowieka wydawało się dotąd cenne staje się mało wartościowe, wręcz bezwartościowe, a To co było może bezwartościowe staje się teraz bezcenne.

Karol za namową ksieni klasztoru przyjął święcenia kapłańskie. Następnie osiadł w pustelni na południu Algierii. Służył pomocą miejscowej ludności, napisał regułę swojej wymarzonej wspólnoty Małych Braci Jezusa. Nie doczekał się jej jednak (powstała dopiero po jego śmierci). W 1916 r. wybuchła wojna między miejscowymi plemionami. Wieczorem 1 grudnia 1916 r. grupa uzbrojonych jeźdźców najechała pustelnię. Pilnujący go uzbrojony chłopiec prawdopodobnie przypadkowo wystrzelił trafiając Karola.

Gdy następnego dnia przybyli tam francuscy żołnierze znaleźli go już martwego. Obok zobaczyli leżącą na ziemi Hostię. Co dzisiaj również stanowi wartość, to fakt, że jeden z żołnierzy ukląkł, nie dotykając rękami schylił się i na język przyjął Komunię. 

Ciało brata Karola de Foucauld od 1929 r. złożone jest w El Goléa. Beatyfikacja odbyła się 13 listopada 2005 roku w Rzymie.

 

Ostatni będą pierwszymi. Tyle milionów współczesnych mu  ludzi przeżyło swe życie goniąc za bogactwem i pozycją społeczną, i żaden ślad po nich dziś nie pozostał.  

Karol wszystko miał, wszystkim wzgardził pragnąc jedynie miłości do Miłości, zjednoczenia się z MIŁOŚCIĄ. Prawdziwie zaistniał, odniósł najwyższy życiowy sukces - na ziemi i w Niebie -  na wieczność całą. Stał się lśniącą gwiazdą Nieba i ziemi. Bo wciąż ten poszukiwacz prawdy i miłości oddziałuje na nas przyobleczony Bożym dobrem, miłością, światłością, wyjątkową pokorą... 

Pozdrowiony bądź czcicielu Miłości, miłośniku prawdy szukający małości. Pomóż nam zejść z drogi pogoni za wielkością, pomóż wejść na drogę małości, na drogę prawdy o sobie, na drogę dziecięctwa Bożego. Pomóż nam świadomie i całym sercem wypowiadać modlitwę:

Jezu cichy i pokornego serca uczyń serca nasze według Serca Swego.

 

Cytaty pomogą zrozumieć, co nim kierowało i najlepiej ukażą jego piękną duszę:

 

Niech jedynym naszym skarbem będzie Bóg, niech nasze serce będzie w całości skierowane ku Bogu, całe w Bogu, całe dla Boga ..., dla Niego samego. Bądźmy wyzuci ze wszystkiego, wszystkiego, wszelkiego stworzenia, wyzbyci nawet dóbr duchowych, nawet łask Bożych, opróżnieni ze wszystkiego ..., by móc być całkowicie pełnymi Boga (...) On ma prawo do wszystkiego, do całego naszego serca: zachowajmy je całe, w całości dla Niego samego.

( Mały Brat Jezusa 89 )

 

Oto Moje Ciało..., oto Moja Krew (Mt 26,26-28) Jak bardzo ta nieskończona łaska Świętej Eucharystii powinna skłaniać nas do ukochania Boga tak dobrego, Boga tak nam bliskiego, Boga z nami, tak bardzo w nas, to piękno i najwyższa doskonałość dająca się nam, wstępująca w nas, nie sposób wyjaśniać to do głębi oczywiste... Jak łagodnymi, dobrymi dla wszystkich powinna nas czynić Święta Eucharystia, to wydaje się równoznaczne: czyż język, który dotykał Boga będzie mówił coś innego, niż słowa godne Bożej miłości, czy dusza, która przyjęła Boga wyda myśli, które nie byłyby zgodne z Bożą dobrocią, czy ciało, w którym przebywał Bóg, będzie spełniać uczynki niegodne wyrozumiałości swego boskiego Mieszkańca? Czyż ta istota, którą Bóg uczynił swoim mieszkaniem, swoją świątynią, nie powinna być przepełniona dobrocią niebiańskiego Gościa?

                                                         ( 1897 Do moich najmniejszych braci 93-94 )

 

Kiedy prześladowanie, myśl o bliskim męczeństwie, choroba, wreszcie wizja śmierci pukają do drzwi, niech nasze pragnienie wyniszczenia, by widzieć Jezusa rozpala się, jak ogień, który po dorzuceniu drzewa płonie wyżej i jaśniej. Prześladowanie, choroba, niebezpieczeństwo są dla nas jak dźwięk zegara, który każdym wybiciem godziny wydobywał drżenie radości św. Teresy:  "Już o godzinę krótsze oddzielenie od Jezusa" jest wezwaniem: "Oto Oblubieniec nadchodzi" jest nadzieją, że już niedługo będziemy na zawsze z Nim zjednoczeni, nie mogąc nigdy więcej ani Go obrazić, ani Mu się nie podobać, ani przestać, Go kochać i wielbić..., (zjednoczeni) z Tym, którego kochamy jedyną miłością, który jest całym naszym życiem, całym pragnieniem, całym dobrem, całą naszą miłością....

 

( 1902 Reguła i Dyrektorium 309 )

 

Panie Jezu, jak szybko stanie się ubogim ten, kto kochając Ciebie całym sercem nie będzie mógł znieść, że jest bogatszy od swego Umiłowanego...! Panie Jezu, tak szybko stanie się ubogim ten, kto rozważając, że to, co czyni się jednemu z najmniejszych czyni się Tobie, będzie zaradzał wszystkim biedom wokół siebie...! Jak szybko zostanie ubogim ten, kto z wiarą przyjmuje Twoje słowa: jeśli chcesz być doskonały, sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim ..., błogosławieni ubodzy (...). Boże mój, nie wiem, jak to możliwe dla niektórych dusz widzieć Cię ubogim i dobrowolnie pozostać bogatymi, wiedzieć, że się jest o wiele możniejszym od swego Mistrza, od swego Umiłowanego, nie chcieć upodobnić się do Ciebie we wszystkim, co tylko od nich zależy, a szczególnie w Twoim uniżeniu; chciałbym bardzo, mój Boże, aby Cię te dusze umiłowały lecz myślę, że ich miłości czegoś brakuje i w każdym razie ja nie mogę kochać bez tej potrzeby przemożnej potrzeby zjednoczenia, upodobania (...). Być bogatym, żyć wygodnie i spokojnie z mojego majątku kiedy Ty byłeś ubogi, w niewygodach z trudem utrzymując się z ciężkiej pracy! Jeśli o mnie chodzi, nie mogę mój Boże...,nie mogę tak kochać...                                                                                                                                                               (Ostatnie miejsce 174-175 )

 

W duchu wyrzec się wszystkiego, sercem od wszystkiego się uwolnić być ubogim duchem, wolnym od przywiązań to absolutnie nieodzowne, aby być uczniem Jezusa.           ( Mały Brat Jezusa 92 )

 

Módlmy się z prostotą Jezusa, z Jego mocą Jego umiłowaniem do Boga i człowieka ... Bardzo módlmy się za wszystkich, bo wszyscy są "w sercu Jezusa.       ( Duch Jezusa 108 )

 

Jak Ojciec żyje w Synu poprzez miłość, podobnie i my powinniśmy żyć w każdym człowieku dzięki miłości do niego..., i do tego stopnia winniśmy każdego kochać, by miłością żyć w nim, a nie w samym sobie (...) Niech w nas będą jedno, niech nasza miłość do Boga będzie aż tak ze wszystkimi jednoczącą.

                                                                                                                                          (Mały brat Jezusa 120-121)

Jeśli jest we mnie jakaś myśl przeciwna miłości należnej bliźniemu, jest to myśl przeciw samemu naszemu Panu, ponieważ mówił On: cokolwiek czynisz jednemu z tych małych, Mnie czynisz.                                                                        ( Ostatnie miejsce 256 )

 

Modlić się, to mówić do Boga: modlić się to wychwalać Boga; modlić się, to mówić Bogu, że się Go kocha; modlić się, to kontemplować Boga; modlić się, to duchem i sercem być przywiązanym do Boga; modlić się, to prosić Boga o przebaczenie; modlić się, to wzywać Boga na pomoc; modlić się; to prosić Boga o świętość i zbawienie dla siebie i innych ludzi...  Miłość wymaga jednak powiedzenia, że się kocha, powtarzanego we wszystkich formach, potrzebuje wielbić tego, kogo się kocha, ciągle i bez miary. Modlitwa jest więc nieodłączna od naszej miłości do tego stopnia, że stanie się jej miarą...                                                                                                                     ( Duch Jezusa 76-77 )

 

Im mocniej obejmujemy krzyż, tym ściślej lgniemy do przybitego doń Jezusa.               ( Krzyczeć Ewangelię 43 )

 

Żyć dzisiaj tak, jakbym wieczorem miał umrzeć jako męczennik.                                       ( Sam z Bogiem 113 )

 

Jezus mówi: Moje Serce jest skrótem religii: Serce, którego widok przypomina o miłości, jaką Bóg ma dla was i tej jaką powinniście Mu oddać... Chce On, byście Go posiedli na wieki, byście zostali w Niego przemienieni i w pewnym sensie przebóstwieni: oto jest miłość Boga do was, nieskończona poprzez nieskończone dobro, którego dla was pragnie, miłość przypominana przez moje Serce. (...) Cała religia wyraża się w słowie miłość miłosierdzie.

                                                                                                                                                          ( Duch Jezusa 261 )

 

Jesteś tu, Panie Jezu... Jak jesteś blisko, mój Boże! Mój Zbawicielu! Mój Jezu, mój Bracie, mój Oblubieńcze, mój Umiłowany! (...) To wielki absurd, jeśli wydaje się nam, że istnieje coś lepszego dla Jego chwały, niż przyjść do Jego stóp. Kochajmy Go możliwie najbardziej, oto cała nasza powinność teraz i w wieczności... Kiedy się kocha, czyż nie uważa się za dobrze, doskonale wykorzystany cały czas, spędzony z osobą kochaną? Czyż nie jest to czas najlepiej użyty, oprócz tego, gdy chęć, dobro kochanej istoty wzywa nas gdzie indziej?

                                                                                                                                                  (Ostatnie miejsce 81- 83 )

 

Najświętsze Serce Jezusa, dziękuje żeś mi dało, w cierpieniu za mnie dowód Twojej miłości, że odtąd jestem przynaglony do niewzruszonego zaufania Twojej miłości, do nieskończonej nadziei... Jakie by nie były moje niewierności, niewdzięczności, egoizm, opieszałość... Jakie by nie były moje winy wobec Ciebie, o Serce Jezusa, doświadczywszy dowodów Twojej miłości, będę w nią zawsze wierzyć, w miłość stałą, wierną, niezachwianą mimo moich niewierności. Zawsze będę wierzyć, że trzeba mi tylko powracać do Ciebie, by Cię spotkać gotowym do przebaczenia, do przyjęcia mnie, jak ojciec przyjął marnotrawnego syna... gotowym do pomagania mi - z mocą Bożą i pragnieniem większym, niż mogło by mieć najgorętsze serce ludzkie - bym odtąd w każdej chwili życia takim był i to czynił, co Tobie podoba się najbardziej... O Serce Jezusa, dzięki Ci!

                                                                                                                                                ( Duch Jezusa 179 - 180 )

 

Bóg wiedzie nas tak zaskakującymi drogami! Jakże byłem od sześciu miesięcy prowadzony, przerzucany, Staoueli, Rzym, a teraz nieznane. Jesteśmy suchym liściem, pyłkiem, bańką mydlaną. Bądźmy tylko wiernymi i dajmy się prowadzić z wielką miłością i posłuszeństwem tam, gdzie popycha nas wola Boża..., aż po ostatni powiew tego błogosławionego wiatru, który zaniesie nas do Nieba.

                                                                                                                       ( Listy do moich braci trapistów 153 )

 

I skłoniwszy głowę, wyzionął ducha ( J 19,30 ) Mój Panie Jezu, umarłeś i to za nas! Gdybyśmy rzeczywiście w to uwierzyli, jakże zapragnęliśmy umrzeć, umrzeć śmiercią męczeńską. (...) Tym, czego od ludzi możemy doznać najdotkliwiej, jest unicestwienie nas w wielkich udrękach, a taka śmierć, przyjęta w zgodzie z Twoją wolą i miłością jest łaską doskonałą... po trzykroć błogosławionym naśladowaniem Ciebie mój boski Jezu... Z jakiegokolwiek powodu by nas zabito, jeśli w duszy przyjmujemy śmierć niesprawiedliwą i okrutną jako błogosławiony dar z Twojej ręki, jeśli dziękujemy Ci za nią jako za słodką łaskę... jeśli ofiarujemy ją Tobie jako dar najlepszej woli, jeśli bez oporu przyjmujemy Twoje słowo i Twój przykład wówczas jaki by nie był powód, dla którego się nas zabije umrzemy z czystą miłością, a śmierć nasza będzie dla Ciebie ofiarą o miłej woni i jeżeli nawet nie będzie to męczeństwo dosłowne w oczach ludzkich, będzie nim w Twoich oczach, stając się najdoskonalszym obrazem Twojej śmierci....

Bo o ile nawet w tym wypadku nie oddaliśmy krwi za wiarę, całym sercem ofiarowaliśmy ją i wylali dla Twojej miłości.

                                                                                                                           

                                                                                                                                   ( Wobec Boga jedynego 193-194 )

 

 

W rocznicę przejścia do Nieba wspominamy wyjątkową, niezwykłą postać bł. Karola de Foucauld.

01 grudnia 2019

  W tych czasach wytycza się tak wiele dróg, łatwiejszych i przemierzanych przez wielu.  Prowadzą one jednak do spotkania ze Złym - ojcem kłamstwa. 

Droga Prawdy wyzwala z jego zniewoleń i wpływów, i prowadzi do spotkania z Osobą Boga Żywego.

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję tę witrynę z własnych środków, a służyć ma ona powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie. 

Strony mogą zawierać pliki cookies.      

                                                                                                                                                                                                  br.stanislaw@gmail.com

DEO   OMNIA  GLORIA

ET  BEATISSIMAE  VIRGINIS  MARIAE

 

 

Gorliwość i ufność