O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

Wszystkie części: https://odrodzedoprawdy.pl/dowody-na-istnienie-boga

 

 

  Jak ukazuje nauka, dzieje Ziemi sięgają miliardów lat, dzieje istnienia na niej złożonego życia miliony, zaś dzieje człowieka zaledwie tysiące lat. Naukowcy uznają, że od zwierząt człowiek różni się przede wszystkim tym, że

 

"w ludzkiej naturze instynktownie zakorzenione są normy moralne".

 

  Stąd niezależnie od epoki czy miejsca na ziemi powszechnie uznawane są za złe takie zachowania jak zabójstwo, kradzież, oszustwo, oszczerstwo czy cudzołóstwo. Człowiek ma zatem niejako wszczepione rozumienie dobra, przy tym jednak zdecydowanie większe skłonności ku temu, co powszechnie rozumiane jest jako zło. Któż jednak te normy moralne mógł w człowieku zakorzenić? Samoistnie się zrodziły? Gdzie? Na to pytanie nauka nie znajdzie odpowiedzi, bo dotyczy to sfery duchowej ludzkiego bytu, która nie jest produktem materii.

 

  Zrodzona z miłości własnej pycha (z nieprzezwyciężonego egoizmu, z którym przychodzimy na świat), pobudza nas do zazdrości i chorej rywalizacji, które są sprzeczne z "zakorzenionymi w nas normami moralnymi" - z którymi również przychodzimy na świat.

Zatem każdy za swego życia toczy sam ze sobą walkę o zwycięstwo w sobie dobra nad skłonnością do zła.

  Również wyłącznie do natury człowieka należy wiara w wyższe od niego bóstwo i życie po śmierci; nie jest zaś to naturą żadnych innych, o wiele, wiele dłużej żyjących i „ewoluujących” na ziemi istot. Zapewne jest to nieuświadamiane sobie oddziaływanie naszej duchowej samoświadomości - nieśmiertelnego „ja”naszej duszy.

 

   Szukając rodowodu pierwszych wierzeń i religii trzeba sięgnąć samych początków dziejów ludzkości - i tylko ludzkości. I tak archeolodzy odkrywając najdawniejsze ludzkie osady (z ok. X tysiąclecia p.n.e.) zawsze odnajdują różnorakie ślady dawnych kultów, pochówek zmarłych, wiary w życie pozagrobowe, oddawanie czci przodkom jak i bóstwu, które uznawano za istotę wyższą od siebie. Człowiek czuł się mały i słaby wobec otaczających go potęg przyrody. Stąd tworzono przeróżne wizerunki zwierząt niebezpiecznych czy o pożądanych cechach, jak również wyobrażenia bóstw, talizmany, amulety - które miały służyć pomocą w codziennym życiu. Rozumiejąc tę granicę pomiędzy dobrem a złem, przy tym większe skłonności ku złemu, wierzenia pomagały przezwyciężać siebie, oddawać życie w imię wyższych wartości, pomagały w przezwyciężaniu lęków przed potęgą sił przyrody, jak również w potrzebach, w zamierzeniach, w podejmowaniu dobrych decyzji (wyrocznie).

 

   To z wierzeniami wiązały się zwyczaje, na ich zaś bazie powstawały tradycje stające się pierwszym prawem. Z czasem tworzyły się coraz większe wspólnoty, narody, cywilizacje, a wraz z nimi powstawały systemy prawne (najstarsze znane sięgają XXVII w p. n e.) kodyfikujące prawa zwyczajowe, tożsame z kulturą religijną. Generalnie w znanej nam historii ludzkości religie cechował politeizm, czyli wiara w wielu bogów o typowych ludzkich cechach i przywarach. Wierzono też w obecność i działanie dobrych i złych duchów, stąd by je obłaskawić pełno było magii, czarów, zaklęć, wróżb. Na wyżynach tworzono specjalne miejsca kultu, stawiano coraz okazalsze budowle związane z kultem bóstw - szczególnie miłości i płodności, gdzie czczono ich wizerunki i składano im ofiary.

 

   Rozwój różnych minionych cywilizacji uzależniony był w dużej mierze od stanu moralnego jednostek, od samozaparcia, poświęcenia, oddaniu wyższym wartościom. U szczytu rozwoju cywilizacji, kiedy umysły opanowywał hedonizm, tzn. kiedy własna wygoda i przyjemność były uznane za najwyższe dobro i cel życia, w świadomości ludzi zacierała się niejako granica pomiędzy dobrem a złem. Powszechna niewierność, rozwiązłość, rozpusta, trudne do opanowania bezprawie znaczyły upadek cywilizacyjny (to wiele mówiący stan tej naszej cywilizacji). Nastawały czasy i miejsca, kiedy ludzkość tak się degenerowała, że wojny, napady, gwałty, zdrady, wyzysk, zdziczenie i wszelkie okrucieństwo stawały się powszechne…

 

   I oto w tych warunkach, około 1250 r. p.n.e. rozpoczyna się coś niebywałego w całych dziejach ludzkości! Pozbawieni wiedzy, o niskiej kulturze, przesiąknięci jeszcze mentalnością niewolników prości pasterze trzód wyłaniają się naraz z pustyni rzucając wyzwanie starożytnemu, tak bardzo barbarzyńskiemu światu jakby nową ideą, nową wielką religią.

 

   Ja Jestem Pan, Bóg Twój, Bóg Wszechmogący – nie będziesz miał bogów cudzych obok mnie...  Służ Mi i bądź nieskazitelny...  Bądźcie święci jak Ja jestem święty...

 

   Te bezprecedensowe w znanych nam dziejach ludzkości wezwania, które nie mając żadnego wzoru ani przykładu, pomimo konfliktu z ludzką zepsutą, egoistyczną i zmysłową naturą, zdołały z czasem rozpowszechnić się na całym ziemskim globie. Czy rozsądnie myśląc, mogły w tych warunkach zrodzić się w ludzkich umysłach, a potem przetrwać przez wieki? Czy stykające się z różnorodnymi pogańskimi kultami i z nich wyrastające koczownicze, prymitywne, niewielkie plemię Izraelitów byłoby zdolne same z siebie wymyślić i wprowadzić w życie tę tak czystą i jasną formę Bożych przykazań i etycznych nakazów wraz z kultem jedynego, niewyrażalnego Boga miłości? A przecież te same przykazania służące miłości nawet w tej naszej – jak uważamy - najwyżej rozwiniętej kulturze, na najwyższym z dotychczasowych poziomie cywilizacyjnym, jawią się jako ograniczające wolność i swobodę życia człowieka. Jakże zatem zdolne one były w tamtych barbarzyńskich czasach zakorzeniać się coraz bardziej w sercach i umysłach tych z natury surowych, buntowniczych, i (jak ich dzisiaj postrzegamy) prymitywnych ludzi?

 

   Objawienie Boga, nadane przez Niego Prawo stało się obowiązującym prawem dla całego narodu Izraelskiego. W związku ze stałym stykaniem się Izraelitów z pociągającymi wierzeniami plemion barbarzyńskich, wobec stałych zagrożeń w zachowaniu trudnego do realizowania Prawa Bożego w jego czystej formie i zachowaniu mu wierności, Bóg przez wieki zapewniał im opiekę, pouczał, przestrzegał, karał, przyciągał, odnawiał... Traktowali to jako szczególne wybraństwo, mieli poczucie narodu oświeconego przez Boga pośród ciemnoty reszty świata.

 

   Spójrzmy teraz na rozwój całej ludzkości od strony rozwoju intelektualnego. Od samych swoich początków, odkrywając swoje intelektualne zdolności, człowiek dążył do zaspokojenia ciekawości otaczającego go świata, poszukiwał wiedzy dla zaradzania narastającym problemom społecznym. Pragnął zrozumienia pojawiających się idei, dążył do całościowego zrozumienia natury i sensu istnienia świata. Myśl kierowano również na zagadnienia ostateczne. Intuicyjnie wyczuwano konieczność istnienia jakiejś wyższej rzeczywistości, nie podlegającej przemijaniu, lecz rozumowe analizowanie wierzeń religijnych nie dawało odpowiedzi na te podstawowe pytania. Stąd zrodziło się myślenie filozoficzne, które z czasem stało się dziedziną nauki określaną mianem filozofii (z gr. „umiłowanie mądrości”). Twierdzi się, że filozofia to nieodłączna część ludzkiego poznania, jej początki łączy się z początkami istnienia ludzkich cywilizacji.

 

   Rozważania religijno-filozoficzne dotyczące wyższych wartości powiększały ludzką świadomość. Stawiano sobie pytania dotyczące prawdy, piękna, pojawiły się zagadnienia etyczne, dotyczące moralności, stosunków społecznych, rodziny, obyczajności, oddania, wyzwolenia spod cierpienia itp. Rzeczywistość dostrzegano nie tylko jako zmienny, przemijający świat zmysłowy ale i jako niezmienny, wieczny świat idei. Odkryto więc, że nie wszystko musi być takie, jak się nam wydaje. Usiłowano zrozumieć dostrzegane przeciwieństwa (np. dobro i zło, ciało i duch ). Konieczne stało się jasne i ścisłe formułowanie myśli, rozwijała się więc logika i metafizyka w ramach której szukano odpowiedzi na rodzące się pytania dotyczące otaczającego świata i kosmosu.

 

   Gdy jednak teraz uzmysłowimy sobie ogromną różnorodność przeciwstawnych sobie nurtów, kierunków, prądów, twierdzeń filozoficznych i nieszczęść jakie one czasem przynosiły ludzkości (np. filozofia marksistowska) oraz brak choćby perspektyw zbliżania się do jedności, to czyż nie nasuwa się myśl o raczej wciąż trwającym ludzkim błądzeniu w swych umysłowych ciemnościach, niż o samo oświeceniu się ludzkości? Pomijając więc różnorodne tradycje i kierunki filozoficzne (czasem całkowicie absurdalne, szczególnie obecna ideologia gender), warto chyba pokrótce prześledzić i uświadomić sobie rozwój tych dociekań, które szukały odpowiedzi na pytania o przyczyny, pochodzenie, początek wszystkiego co istnieje. Z tych poszukiwań powstało pojęcie absolutu (z łac. absolutus - bezwarunkowy, nieograniczony, niezwiązany, zupełny ) na oznaczenie pierwotnej rzeczywistości, podstawowej zasady czy bytu najwyższego, doskonałego, niezależnego, niczym nieuwarunkowanego i nieograniczonego z którego by wszystko inne pochodziło.

 

   Znany nam rozwój myśli ludzkiej w tym kierunku zapoczątkowuje się gdzieś w VII w. pne., od filozofów przyrody, dla których absolutem czyli pierwotną zasadą wszechrzeczy, podstawową rzeczywistością były cztery elementy: woda, ziemia, powietrze, ogień. W tym rozumieniu pod wpływem miłości lub nienawiści te cztery dynamiczne elementy mieszały się i rozłączały powodując powstawanie i ginięcie rzeczy. Kiedy w kosmosie przeważałaby miłość elementy te stanowiłyby spoistą jedność.

 

   Dalej za absolut uznano atomy i ruch stwarzające światy w kosmosie. Absolut rozumiany był również jako bezkres/duch - bezgraniczna, nieskończona, nieokreślona pramateria i reguła według której ona funkcjonuje.

 

   W dalszym rozwoju absolutną zasadą wszystkiego nie była już materia, ale jakby jej forma, to co ją tworzyło czyli liczba stanowiąca syntezę tego co bezkresne z tym co ograniczone, bowiem liczba nadawała granicę temu co nieokreślone, stając się elementem określającym, warunkującym rzeczy. Panowanie liczby (matematyki) oznaczało zatem panowanie rozumności i prawdy w kosmosie. A zatem uwidacznia się nam tu wielkie zbliżanie do prawdy.

 

   Absolutem była dalej Idea Dobra będąca „Najwyższą Jednią, Czystą Formą” stanowiąca „przyczynę wszechrzeczy w dziedzinie prawości i piękna [...] źródłem prawdy i rozumu”. Ta Idea Dobra nie była utożsamiana jeszcze z bogiem lecz to bogowie byli obdarzani jej atrybutami.

 

   Za absolut uznawano kosmos, z kosmosem utożsamiano boga, który miałby być jeden, najwyższy spośród bogów i ludzi, lecz w niczym niepodobny do ludzi, który „cały widzi, cały myśli, cały słyszy... Bez wysiłku, mocą umysłu sprawia, że wszystko się obraca…”.

 

   Absolut uznawano wreszcie za jeden wieczny byt, nieskończony, bezcielesny, boski umysł.

 

   Choć jak widzimy absolut filozofów przyrody posiadał pewne cechy boskie, nie wykraczał jednak poza rzeczywistość kosmosu, który stanowił dla nich cały świat.

Z czasem, dalszy rozwój wiązał się z wyjściem poza kosmos, pojawia się uznanie absolutu, jako rzeczywistości transcendentnej wobec świata, zaczęto utożsamiać absolut z bytem osobowym będącym „substancją najdoskonalszą, najwyższą w bytowej hierarchii, konieczną, niezmienną, poznawalną, czystą formą, czystym aktem”.

 

   Absolut utożsamia się z jednością, dobrem, intelektem, myślą. Jako duch i myśl, jako substancja niematerialna, absolut (Inteligencja) miał być przyczyną niematerialną, niezmienną, wieczną, transcendentną wobec istniejącego świata podlegającego nieustannym przemianom.

Nastąpiło tu więc zjednoczenie absolutu filozoficznego z pojęciem najwyższego boga, który posiada cechy osobowe. Ten bóg jednak nie interesuje się naszym światem, nie interesuje się człowiekiem, ani nie szuka z nami kontaktu. Człowiek nie może więc nawiązać z nim żadnych relacji, zatem nie był to bóg religii. Różne te poglądy zdążały jednak w kierunku przekonania o istnieniu absolutu całkowicie transcendentnego (czyli pozostającego poza zasięgiem ludzkiego poznania za pomocą pięciu zmysłów i dostępnych środków naukowych, istniejącego poza rzeczywistością poznającego).

Stąd już blisko było do utożsamienia filozoficznego absolutu z Bogiem będącym odpowiednikiem Boga w religiach monoteistycznych. W religiach tych Absolut w swej własnej naturze jest transcendentny w stosunku do świata, jest on jednak immanentny dla świata z racji swego działania dającego istnienie i podtrzymującego w istnieniu wszystko, co jest.

 

   I tak filozoficzny Absolut utożsamiony został z objawieniem się Boga w religii żydowskiej i chrześcijańskiej. Przyjrzyjmy się nieco bardziej, jak w filozofii chrześcijańskiej, idącej najdalej, najgłębiej - jest On postrzegany:

 

"Absolut jest przedwiecznym żywym, wszechobecnym Bogiem, Pełnią Istnienia, Niezmienną, Najdoskonalszą Osobą, Stwórcą wszechświata, Najwyższym Dobrem, samą Prawdą i Pięknem, Pełnią Miłości i doskonałej Sprawiedliwości, od niczego niezależny, od Niego wszystko jest zależne".

 

"Absolut (Bóg) jest samoistniejącą Prawdą, w Nim zawarte są wszystkie idee i mądrość odwieczna kierująca stworzeniem, jako wieczne prawo, którego partycypacją jest prawo naturalne. Bóg jest przede wszystkim ostateczną racją poznawalności świata. Istotą Boga jest samoistnienie, niematerialność i niezmienność. Stworzenie stanowi Boski dar, który wyraża się w liczbie, formie, pięknie, porządku i jedności. Bóg jest stwórcą wszystkiego, czynnikiem sprawczym, wzorczym i ostatecznym celem wszystkiego".

 

"Absolut (Bóg), jest bytem prostym, niezmiennym, koniecznym, a przede wszystkim jest dobrem niestworzonym. Bóg jest bezpośrednio obecny w umyśle ludzkim, jako źródło wszelkiego rozumienia. Obecność Boga w umyśle stanowi podstawę wiedzy o Nim, posiadanie pojęcia Boga implikuje Jego istnienie. Ponieważ jest On bytem czystym i prostym, niezmiennym i koniecznym, zatem mówić, że Bóg jest Bogiem, to tyle, co mówić, że On istnieje. Bóg, będąc stworzycielem świata, jest przede wszystkim Dobrem, do którego człowiek dąży, oraz Prawdą – źródłem wszelkiej prawdy ludzkiej; przekonanie, jakie człowiek ma o Bogu, jest wynikiem promieniowania Boskiego Bytu (Najwyższej Prawdy) na myśl ludzką (iluminacja)".

 

"Absolut jest Pełnią istnienia, Bytem samoistniejącym, Czystym Aktem, Bytem niezłożonym, niezmiennym, wiecznym, Absolutną Osobą, Pełnią doskonałości, absolutnym duchem, niezależnym od materii i od całego świata. Jest „Stwórcą świata”. Jest więc pierwszą przyczyną zaistnienia i trwania świata, a także przyczyną celową, do którego ostatecznie dążą wszystkie byty stworzone, oraz przyczyną wzorczą istniejących bytów (stwarza według myśli-idei)".

 

   W religii chrześcijańskiej Absolut utożsamiany jest zatem z wszechmogącym, troskliwym Bogiem Ojcem, z którym człowiek wchodząc w osobiste, intymne relacje osobowe (świadome i wolne) tworzy religię. Czytając dzieła mistyków wywodzących się z tej religii można dojść do tej wiary. Inaczej się ma rzecz z tą uwidaczniającą się współczesną religią chrześcijańską, która tak spłyciła rozumienie czym są te żywe relacje, że dziś Bóg w świadomości chrześcijan stał się Bogiem raczej odległym, nieznanym, nierozumianym. Chrześcijanie w znacznym stopniu stali się bardziej lub mniej praktykującymi różne "chrześcijańskie" zwyczaje i obrzędy poganami wzrastającymi bardziej w rywalizacji i podziałach, niż w miłości i jedności. A tego Bóg oczekuje szczególnie od tych, którzy mienią się Jego wyznawcami. Współcześnie cała ludzkość doszła już do stanu, jaki jeszcze w jej historii nie miał miejsca tzn. stanu totalnego odrzucania istnienia Absolutu, pogardy dla Absolutu wynikającego z tego, że bogiem stał się własny brzuch, własne ciało, własny rozum, własne "ego", sami dla siebie staliśmy się absolutem.

Toteż dziś, by ratować ludzkość Tenże Absolut przemówił i sam o sobie mówi:

 

Nie można znaleźć odpowiednika Absolutu, On jest totalny. (…) Pełnia Miłości jest w Absolucie, doskonała Sprawiedliwość Absolutu jest jej podporządkowana. Jeżeli Miłość ustąpi Sprawiedliwości, to przez konieczność Miłości.

                                                                                   Jezus  (Orędzie Miłosiernej Miłości)

 

"Byłbym Bogiem Stwórcą bardzo małym i ograniczonym, gdybym stworzył tylko Ziemię jako jedyny świat zamieszkały. Poruszeniem Mojej Woli wzbudziłem z nicości liczne światy i rzuciłem je jak promieniujący pył na ogrom sklepienia nieba. Czyż ziemia, którą się tak chlubicie i o którą jesteście zazdrośni, nie jest tylko jednym z pyłków wirujących w nieskończoności i to nie największym? Jedno jest pewne, najbardziej zepsutym.

Roją się od życia miliony światów, które cieszą wasze spojrzenie w pogodne noce ale doskonałość Boga ukarze się wam dopiero, kiedy będziecie umieli oglądać cuda tych światów  intelektualnym wzrokiem ducha połączonego z Bogiem. Czyż to nie ziemia jest wielką nierządnicą? Ależ tak jest.  

 

 „Miłość jest potęgą, która rządzi nie tylko ziemią, ale nie dającymi się zliczyć gwiazdami  i wszystkimi duchami, i całym stworzeniem – wszechmocna Miłość, której na imię Bóg.”   (Dialogi 2992)

 

„Jesteście ignorantami, bo jesteście zbyt wielcy, aby słuchać nauk Boga Miłości”

 

„Waszą siłą jest świadomość waszej nicości”

 

„Jedyna możliwość ocalenia znajduje się w powrocie do miłości i bojaźni Bożej” (DK219)

 

 

 

 

 

Ps. Dziś człowiek w swej bezgranicznej głupocie kpi sobie z Boga na wszelkie sposoby. Wpiszcie w wyszukiwarkę, w grafice, słowo "absolut" czy "spiritus" (duch), a zobaczycie środki, do jeszcze większego otumaniania się, ogłupiania, unieszczęśliwiania się człowieka. Zagłusznie i otumanianie  świadomości by nie myśleć, by nie cierpieć z powodu niemożności zaspokojenia rozbudzonych pragnień, namiętności i żądz jest możliwe tylko w tym życiu. W piekle pozostaje czysta straszliwa świadomość, której niczym nie można zagłuszyć, nie można od niej uciec w samobójstwo. Straszliwa również przez brak nadziei na zmianę tego losu.  Czy ryzykowanie skończenia w piekle jest rozumnym postępowaniem?

 

Wszechświat i życie - dzieło przypadku czy niepojętej Inteligencji?
    Część 7. Dzieje wierzeń człowieka. Poszukiwanie i odkrycie Absolutu

2019/10/24
Orędzie Królowej Pokoju z Medziugorje

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 027320