O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

Wszystkie części: https://odrodzedoprawdy.pl/dowody-na-istnienie-boga

 

 

  • Mądrość w otwartości, głupota w uporze

 

    Z tego, co zostało tu dotąd zebrane, nie jest już chyba trudno samemu rozsądzić, czy Wszechświat powstał z chaosu i funkcjonuje całkowicie na zasadzie przypadku, czy w sposób ściśle zaplanowany, uporządkowany, ukierunkowany, przewidywalny, wyliczalny, a najbardziej wydawałoby się przypadkowe zdarzenia ujęte są w precyzyjnie ustanowione ramki. Jeżeli jeszcze snują się wątpliwości, to w otwartości można wniknąć jeszcze głębiej w prawdę. W otwartości, bo choćby przekora (która nie przynależy do mądrości) przesłoni możliwość dostrzeżenia i poznania Prawdy.

 

   Powszechnie bardzo przekonująco głosi się racje za nie istnieniem jednej uniwersalnej Prawdy. Gdyby jednak ona istniała, to nie uznając jej, na pewno z nią się rozmijamy. Życie zaś w błędach i zakłamaniu przynosi wszystkim jedynie złe owoce. Skutkiem tego jest zło, którego wszyscy doświadczamy, z którego powodu cierpimy. I nawet nie potrafimy odkryć korzeni tego, wyzwolić się z własnej skłonności do zła, uwikłania w zło. Bo choćby schlebianie sobie jest zasłoną na umyśle przesłaniającą dostrzeganie rzeczywistości. Jaką wartość stanowi przeżycie swego życia w złudzeniach?

 

   Żeby sobie z tym poradzić potrzeba podnosić we własnych oczach podstawową wartość  swojego własnego, codziennego dążenia do życia w prawdzie. Trzeba odkryć bezcenną wartość tego.Trzeba odzyskać utracone dobro pociągu do tej Jednej Jedynej Prawdy – i tak się nią zachwycić, by uzyskać siłę w dążeniu do jej zrozumienia, radosnego przyjęcia i poważania. Ma ona wszak również swoje prawa i nie chce dawać powodu do jakiegokolwiek zamętu w którejkolwiek części Wszechświata. Nie można zatem z prawdą iść na kompromisy ani też stawiać jej na równi z równaniem matematycznym. Poznawanie różnych pomniejszych prawd jest drogą prowadzącą do właściwego zrozumienia tej Jednej Uniwersalnej Wszechogarniającej Prawdy.

 

 

  • Kto wymyślił matematykę?

 

   Powszechny zdaje się być pogląd, że matematyka jest ludzkim dziełem. Całkiem zaś absurdalne wydaje się twierdzenie, że Natura zna matematykę, że przeprowadza działania matematyczne. A jednak spotkać się można z sugestiami niektórych matematyków, jakoby tak właśnie było. Ich zachwycanie się nad istnieniem jakiejś tajemniczej, niesamowitej, nieuchwytnej prawdy (matematycznej) jest zachętą, by bliżej się temu tematowi przyjrzeć.

 

   Wydaje się, że początki matematyki giną gdzieś w mrokach dziejów człowieka. Dotąd, jako nauka ścisła, dawała poczucie niewzruszonej pewności niewątpliwej wiedzy. Współczesna matematyka jednak diametralnie różni się od tej dawnej, podstawowej, czysto użytkowej (choć i obecnie do tego się w końcu najczęściej sprowadza). Matematycy twierdzą, że dziś jest to "nauka o pojęciach, których źródłem jest świat fizyczny".

 

   Dziwne wydaje się to twierdzenie, wszak wszystkie nasze zmysły dają poczucie istnienia realnego fizycznego świata, który podlega ciągłym przemianom. W jakim związku może być taki zmienny świat z nauką ścisłą, jaką jest matematyka?Już starożytni Grecy mieli jakieś nieokreślone przeczucie, że w tak nieuporządkowanym świecie panuje jakiś ukryty ład.

To doprowadziło do zrodzenia się filozofii (od greckich słów oznaczających umiłowanie mądrości). Współczesne zaś odkrycie, że świat można opisywać za pomocą matematyki dało teraz możliwość odkrywania i precyzyjnego ukazywania tego przeczuwanego od tysięcy lat ładu ukrytego w Naturze.  Jak stało się to możliwe?

   By człowiek mógł czytać i zrozumieć informację zawartą w jakiejś starożytnej księdze, musi nauczyć się rozumieć litery, jakimi została napisana i język pojęć, jakich one są wyrazem. Matematycy i fizycy odkryli, że świat fizyczny, że Natura, to taka właśnie księga, która została napisana w języku matematyki. Ta księga Wszechświata jest jednak tak olbrzymia, tak obszerna, tak imponująca i nieprzenikniona, że niełatwo zdradza swoje tajemnice. Zgłębiając ów język którym jest napisana, naukowcy coraz lepiej tę księgę czytają i rozumieją. Z całą pewnością możemy już więc stwierdzić, że cały Wszechświat wraz z działaniami ziemskiej Natury jest przez matematykę opisywalny. Matematycy wręcz twierdzą, że za matematyką stoi tajemnica struktur świata. Dziś człowiek może zmatematyzować już nawet to, czego jeszcze nie ma, a co będzie - poprzez rachunek prawdopodobieństwa.

Wszystkie prawa fizyki zarządzane przez matematykę, które udało się człowiekowi poznać z nie zupełnie jasnych powodów, mają bardzo prostą matematyczną strukturę. Zapisanie tych wszystkich  fundamentalnych praw fizyki z których treści wynika całe skomplikowanie  obserwowanego świata zajęło by mniej miejsca niż na kartce papieru.

Skuteczność matematyki w poznawaniu świata daje więc jakże wiele do myślenia - ludziom o dobrej woli.

 

   Zatem zasadna okazuje się próba zrozumienia, czy rzeczywiście matematyka jest naszym ludzkim dziełem, jesteśmy sprawcami rozwoju matematyki, czy też może prawdą jest to, że to istniejąca odwiecznie matematyka jest jedynie mozolnie i z trudem zgłębiana przez ludzkość? Lecz w takim razie, czym matematyka mogłaby być i skąd się wzięła?

Okazuje się, że nie ma znaczenia czy matematyka była odkrywana w starożytnych Chinach, Indiach czy Egipcie. Język matematyki niezależny jest od języków tych cywilizacji. Możliwy stał się do zapisywania przez człowieka dzięki ustaleniu różnych specjalnych znaków, obecnie ujednoliconych i powszechnie na ziemi zaakceptowanych. Rozwój tych cywilizacji w jakiś sposób zależny był jednak od roli matematyki, która w nich była różna: w Chinach raczej jako ciekawa rozrywka elit, w Indiach służyła głównie stawianiu budowli sakralnych, w Egipcie zaś podniesiona do rangi wiedzy tajemnej pozwalała wnikać w rzeczy i tajemnice natury, które dla zwykłych ludzi były niedostępne. Stąd m.in. różny był rozwój tych cywilizacji.

I tu już ta królowa nauk powinna się nam zacząć powoli jawić tak, jak widzą ją współcześni matematycy: jako "nieuchwytny, autonomiczny byt niezależny od człowieka".

 

   Ta podstawowa, powszechna obecnie znajomość matematyki stanowi wiedzę ścisłą, przez swą niezmienność dającą pewność uzyskanego poznania. Ale ów „dynamiczny rozwój matematyki” – jak to się dziś mało pokornie twierdzi – to zanurzanie w abstrakcji, to ludzkie błądzenie pośród hipotez i matematycznych pojęć. Niektóre teorie matematyczne po jakimś czasie okazują się całkiem błędne, inne sprawdzają się i ustalają na stałe - dalej się już jednak nie „rozwijając”. Powstają też wciąż nowe pojęcia, hipotezy, teorie i twierdzenia. Matematyka stała się niezbędna dla zrozumienia wielu zjawisk. Rezygnując z opisu matematycznego jakiegoś zjawiska, przestaje się go w ogóle rozumieć. Zbyt mała jest nawet nasza wyobraźnia (choćby budowa najmniejszej, niepodzielnej już materialnej cząstki). Matematyka jawi się więc jako coś, czego można się uczyć, dzięki czemu można poznawać świat przeszły (od samych jego początków), aż po jego najdalszą przyszłość (wraz z jego końcem), ale samego tego tajemniczego bytu rozumem nie sposób zgłębić, przekracza możliwości poznawcze naszego intelektu.

 

   Zatem widzimy tu, że ludzki świat zmysłów interpretowanych rozumowo nie może stanowić źródła ludzkiej racjonalności. Taki nieuchwytny byt jakim jest matematyka wskazuje, że istnieje wyższe poznanie niż ludzki racjonalizm (łac. ratio - rozum), każe wznieść się ponad niego. Chyba jakąś próbą ratowania racjonalności jest pojawienie się filozofii matematyki badającej naturę bytów matematycznych. Jednak ich pochodzenie i stosowanie od początku w świecie fizycznym zaprzecza poglądowi, że jedynie prawdziwe jest racjonalne poznanie.

 

   Obecnie ta nasza ludzka, czyli dotąd poznana matematyka, pogrupowana jest na kilkadziesiąt gałęzi zawierających łącznie ok. 6000 szczegółowych dziedzin – i stale się powiększa. Przeciętny zaś matematyk jest zdolny pracować jedynie w 1-3 dziedzinach. To uzmysławia ogrom wiedzy i trudności związane z określeniem czym w rzeczywistości dziś jest matematyka. 

Powszechnie znane są dwie podstawowe gałęzie matematyki: arytmetyka i geometria. Warto poznać choć z nazwy kilka innych wraz z przykładowymi, przynależnymi do nich dziedzinami i teoriami, które wszak nawzajem mogą się zazębiać: algebra – a w niej: teoria liczb, teoria ciał i wielomianów, grupy topologiczne, pierścienie;

analiza - równania różniczkowe i całkowe, ciągi i szeregi;

geometria - przestrzenie euklidesowe, geometria dyskretna i różniczkowa;

topologia – rozmaitości topologiczne, analiza globalna;

matematyka dyskretna – kombinatoryka, teoria grafów, kryptologia, algorytmika, programowanie liniowe;

statystyka i rachunek prawdopodobieństwa – analiza danych, teoria próbkowania, statystyka nieparametryczna; matematyka stosowana – m.inn. mechanika kwantowa, biomatematyka, astronomia i astrofizyka;

logika - teoria mnogości, teoria modeli, metamatematyka;

informatyka – algorytmika, inżynieria oprogramowania, teoria informacji

czy badania okołomatematyczne - filozofia matematyki.

 

   Matematycy zgłębiają w nich różne idee zawierające się w takich jakby parach idei czy inaczej mówiąc działają pomiędzy ich biegunami. Na przykład: skończoność–nieskończoność, losowość-pewność, lokalność-globalność, stałość-zmienność, prostota-złożoność, przemienność-nieprzemienność, duch-materia…

 

   I oto uwidoczniła się już nieco ta głoszona „prawda”, jak matematyka szybko "rozwija się i wzbogaca". Czy jednak ten sposób myślenia i mówienia jest zgodny z prawdą i do Prawdy prowadzi? Bynajmniej. Ów "rozwój" matematyki, a w konsekwencji głębsze rozumienie świata pozwoliło naukowcom stwierdzić, że: „logika matematyki jest zgodna z logiką świata. Dzięki temu matematyka stała się narzędziem poznawania tajemnic przyrody i jej wykorzystania”.

Jaką treść niesie tu ze sobą słowo zgodna? Skąd się wzięła ta zgodność? Z jakiegoś przypadku? Na drodze jakiejś ewolucji? Jeżeli człowiek jest sprawcą rozwoju matematyki, to jakim sposobem ten ludzki twór od miliardów lat stosowany jest przez Naturę? Czy za pomocą logiki własnego umysłu nie można by tu doprecyzować, że to logika matematyki tworzy logikę świata?

   

   Czy to przypadek, czy coś ma wpływ na ten tak częsty brak precyzji w podobnych sformułowaniach? Może to być megalomania, upór albo lęk przed ośmieszeniem się wobec wszechwładnie panującej ewolucjonistycznej ideologii. Bo odrzucając zdroworozsądkowo tezę, że natura samodzielnie prowadzi działania matematyczne, nieodparcie nasuwa się pytanie, skąd się zatem wzięła w naturze logika matematyki? Taka odpowiedź, że matematyka powstała na drodze ewolucji – musi być przecież i dla zagorzałych ewolucjonistów całkiem absurdalna. Jak racjonalnie myślący człowiek w tej sytuacji sobie zatem radzi? Wydaje się, że im większa posiada inteligencję, tym doskonalej potrafi wykorzystać zdolność swojego umysłu do tego, co nauka zwana psychologią nazywa selektywnym brakiem uwagi. Jakże ludzkości potrzeba przebudzenia się z tego upiornego snu. Gdyby powstrzymano się od tej jakże żenującej megalomanii, gdyby nie zakłamywano rzeczywistości, nie doszłoby do takiego kryzysu cywilizacyjnego, jaki obecnie przeżywamy. To już wręcz katastrofa, kres tej cywilizacji - o czym jednak później.

 

   A zatem rzeczywistość jest taka, że to tylko zauważalnie dla nas rozwija się i wzbogaca nasza wiedza o tym nieuchwytnym, autonomicznym bycie niezależnym od człowieka, któremu człowiek nadał miano matematyki.

Mało tego, jest to byt niezależny od jakiejkolwiek istniejącej we Wszechświecie cywilizacji. Gdybyśmy z takową nawiązali kontakt, okazałoby się, że posługuje się tą samą matematyką. Pozwalając rozumieć tak gwiezdne przestworza jak i tajemnice atomu, ale również poznawać tajemnice przyrody, matematyka objawia nam swą niepojętą siłę. To człowiek ma problemy z przyswojeniem sobie jej, ale ona sama jest niezmienna, stała, doskonała i istnieje od początku zaistnienia Wszechświata (a nawet trzeba by było rozważyć, czy nie istniała jeszcze przed jego zaistnieniem). Świadczą o tym odkrycia, że matematyka stanowi konkretną informację dla Natury, jak ta ma się kształtować. Naukowcy twierdzą np. że matematyka ustala we Wszechświecie strukturę, będącą pewnym harmonijnym układem obiektów i występujących między nimi związków. Poznając, zgłębiając matematykę nie tylko odkrywa się te struktury, ale pozwala to na bardzo głębokie w nie wniknięcie, jak również w zachodzące w nich zjawiska.

   

Matematycy na tyle się już w ten świat zagłębili, że przeczuwają istnienie i marzą o odkryciu jednej spójnej teorii wszystkiego. To przeczucie wiąże się z tym, że opisując za pomocą matematyki Naturę, pod jej złożonością, przypadkowością, zmiennością - jak się wydaje – naukowcy natrafiają na ciągłe regularności. Najlepszym przykładem jest regularność ruchu gwiazd, planet i innych kosmicznych obiektów poruszających się zgodnie zasadami matematycznymi.

Za działaniami wiązań atomowych kryje się schemat możliwy do opisania za pomocą języka matematyki. Podstawowe zasady przyrody przyjmują postać równań różniczkowych. Dzięki matematyce m.in. natura najbardziej optymalnie gospodaruje przestrzenią. Matematyka jest kluczem do zrozumienia czym jest fenomen życia, bowiem DNA jawi się już naukowcom jako najbardziej zaawansowany program informatyczny. Już w starożytnej Grecji odkrywano ukryte w naturze pojęcia matematyczne ładu. Przykładem jest tzw. ciąg Fibonacciego

(zob. https://youtu.be/wb7kPaM8cfg) czy tzw. złoty podział (a:b = a+b:a = φ) i związana z nim przedziwna liczba nazwana złotą liczbą (lub też liczbą φ „phi”) pozwalające rozpoznawać i zgłębiać niezwykłe zjawiska występujące dzięki nim w przyrodzie. .

 

  Dziś zadziwiają nas tzw. struktury fraktalne. Wszystko to dostrzec można np. w strukturze muszli, układzie pestek słonecznika, budowie ananasa, układach płatków szyszek sosny, liściach paproci, proporcjach ludzkiego ciała, sekwencji liści na łodydze itd. Zaś funkcje budujące struktury fraktalne odnaleźć można w całej naturze począwszy od mikroskali na galaktykach kończąc

   Wgłębiając się w temat ładu można podziwiać jak wspaniale współgra ze sobą obowiązująca w Naturze symetria, regularne układy pomiędzy częściami jakiejś całości wraz z nieskończoną różnorodnością kształtów. Tak jest zarówno w przyrodzie nieorganicznej (choćby w płatkach śniegu, kryształach, strukturze rdzy), jak i w świecie ożywionym - tak w roślinnym (układ płatków kwiatów czy liści) jak i zwierzęcym (zewnętrzne narządy ruchu, wzroku, słuchu itp). Wszechobecna symetria (płaszczyznowa, osiowa, promienista) doskonali, a często wręcz umożliwia życie organizmów. Również występujący w naturze tzw. złoty stosunek odkryty przez Euklidesa czy fraktale pozwalają dostrzec walory estetyczne, jakie nadaje jej matematyka. Z wyraźną symetrią, harmonią, ogromną paletą barw, smaków, dochodzących dźwięków i zapachów kojarzy nam się piękno, estetyka, uroda, artyzm dające nam radość, wpływające na dobre samopoczucie, ukojenie czy często potrzebne w życiu pobudzenie. Człowiek od zawsze dostrzegał w przyrodzie piękno, ulegał jej urokowi i sam starał się ją naśladować. Również obecnie matematyczne kształty natury naśladuje się we wszelkich dziedzinach naukowych (np. medycyna, biologia, radiokomunikacja, materiałoznawstwo…), a także w architekturze, sztuce, muzyce...(zob.https://www.facebook.com/310386909563307/videos/2439952652763887/)

   

     W pięknie przyrody można dostrzec mądrość, intuicję i wyobraźnię, symetrię i proporcję, brak zbędności i ścisłe dostosowanie środków do celów (i taki powinien być kanon piękna i cechy ludzkich dzieł sztuki). Matematyka i sztuka to dwie różne drogi, które jednak nawzajem się przenikają prowadząc do poznania tej samej rzeczywistości, bo te same ideały jej przyświecają: proporcja, ład, harmonia, piękno… Wszystko to niesie za sobą nasze dobro. Dziś jednak zdaje się to być kwestionowane, odrzucane i wprowadzane coś przeciwnego naturze. Współczesny człowiek znajduje coraz częściej upodobanie we wszelkiej brzydocie, kiczu, nieładzie, dysharmonii… Stąd nie dziwmy się tak wielkiej naszej psychicznej słabości. Czy to człowiek jest tą potęgą, która ustala wszelkie prawidła, czy też będąc niezmiernie małą i kruchą częścią Natury, powinien pokornie poddawać się tym prawidłom dla bycia szczęśliwym? Jesteśmy tylko częścią Natury, a nie jej twórcą czy zarządcą. Głupotą jest czynić coś wbrew niej, czy próbować ją ujarzmić. To Natura wkrótce nas ujarzmi. Tylko ci, którzy nie chcą widzieć i myśleć nie dostrzegają jej samoobronnego poruszenia się. Wygląda na to, że jest w stanie odrzucić człowieka tak samo, jak ludzki organizm tkwiącą w ciele zadrę.

 

   Błądzenie wprowadza w niezadowolenie, a w uporze rozpacz dobija się do świadomości. Przytępianie jej i zagłuszanie nie jest wyjściem z tego tragicznego położenia. Dopiero, gdy oczy otwierają się na zakłamywaną dotąd rzeczywistość, ta okazuje się pięknem dającym czystą rozkosz. To, co dotąd udało się tu opisać nieco tylko powiększyło świadomość o panującym w całej Naturze ładzie, który człowiek już od dawna odczuwał jako harmonię i piękno naśladując ją w swych dziełach.

 

   W dobie tak zaciemniającej świadomość megalomanii, tego fałszującego Prawdę kultu rozumu, dobrze jest jeszcze głębiej wczuć się w ową dotąd może nieuchwytną potęgę i piękno matematyki, by móc dogłębnie rozważyć jej pochodzenie. Tu już racjonalizm zaczyna stanowić przeszkodę. Potrzebne jest natomiast uczciwe pragnienie Prawdy.

 

   Jakim zatem sposobem światem kieruje matematyka? Przyrodą ożywioną kieruje „oprogramowanie” zawarte w DNA czy RNA. Znakami matematycznymi w przyrodzie ożywionej wydaje się być określona sekwencja nukleotydów (specyficznych związków chemicznych). A jak matematyka może sterować przyrodą nieożywioną, tymi strukturami materii, które same w sobie nie stanowią jeszcze życia? Człowiek składa się mniej więcej z 10 do 26 potęgi cząstek. Są to dla naszego umysłu niewyobrażalnie duże liczby. Fizycy jak dotąd potrafią opisywać matematycznie tylko bardzo proste struktury, takie jak atom. Do opisu układów składających się z nieco większej ilości cząstek fizycy już muszą stosować pewne uproszczenia i przybliżenia. Lecz do opisu wszystkich układów cząstek składających się np. na człowieka, człowiek swoim umysłem nigdy nie dojdzie.  A jednak przyroda jakoś sobie z tym radzi. 

 

Twierdzi się (choć to nie do końca zbadane), że każdy pierwiastek we wszechświecie składa się z różnej ilości elektronów (dotąd nieznanych z budowy, mówi się nawet, że to chmura mniejszych cząstek), nieustannie krążących w próżni (choć twierdzi się również, że nie ma czegoś takiego jak próżnia), po określonych orbitalach wokół jądra atomu. Jądro zaś prawdopodobnie zbudowane jest z obłoku bezmasowych cząstek wewnątrz którego znajdują się nukleony, w nich zaś łączone przez gluony wielorakie kwarki posiadające swe wewnętrzne wielowymiarowe „życie”, w którym drgają różnorodne struny energii.

Odkryto również grupę jak dotąd najmniejszych rozpoznanych cząstek - leptonów (które wszak nie wiadomo do czego służą). Jednak nikt nie odważył się dotąd stwierdzić, że dotarł już naprawdę do samego atomu (słowo pochodzenia greckiego oznaczające niepodzielną już cząstkę). Te odkrycia i teorie wynikają z matematycznych hipotez po części tylko potwierdzonych doświadczalnie. Te najmniejsze cząstki Wszechświata na zawsze pozostaną dla człowieka w sferze pojęć abstrakcyjnych, których nigdy nie będzie można ani zobaczyć, ani doświadczyć jakimikolwiek naszymi zmysłami. Poznawane są jedynie dzięki opisom matematycznym. Zatem jest w nich jakoś zakodowana wielopoziomowa matematyczna informacja, podobnie jak już dostrzegamy to w lepiej poznanych jądrach komórkowych organizmów żywych. To jednak pozostaje tajemnicą - niekonieczną wszak do zgłębienia dla zrozumienia, czym właściwie jest i jak matematyka powstała.

 

   Każdy, kto ceni prawdę może i powinien już dostrzec w matematyce jej niezwkłą tajemniczość, bogactwo, uniwersalność, jedność treści matematycznych niezależnych nawet od cywilizacji pozaziemskich, gdyby takowe się pojawiły. Matematyka wzbudza zdumienie, zachwyt, podziw, w strukturach Wszechświata ukazuje się jej wielka uroda i mądrość. Dzięki matematyce widać wyraźnie jak Wszechświat jest niezmiernie precyzyjnie nastrojony, by mogło pojawić się w nim życie. Stąd też wysnuć można wniosek, że to nie tyle człowiek przypadkowo wyewoluował  podczas rozwoju Wszechświata, co ten wydaje się dziwnie przystosowany do zaistnienia człowieka.

 

   Są jednak tacy, którzy trwając w ideologicznym uporze nie chcą zrozumieć rzeczywistości i logiką swojego umysłu usiłują za wszelką cenę podważyć tę Logikę wszechświatowej matematyki.

Wymyślono więc i ogłoszono teorię wieloświatów, która postuluje, że w wyniku Wielkiego Wybuchu powstała ogromna liczba wszechświatów. W ten sposób można zasugerować, że te kilkadziesiąt dotąd odkrytych niepojęcie precyzyjnie dobranych parametrów matematycznych określonych jako stałe fizyczne, dzięki którym mogła zaistnieć materia, a z niej powstać życie, to: „najzwyklejszy zbieg okoliczności”, „czysty przypadek” pośród tysięcy wszechświatów o innych przypadkowych parametrach. By podważyć to, co najbardziej prawdopodobne, wysuwa się więc teorie najbardziej nieprawdopodobne. Taka teoria wieloświatów, to woda na młyn ludzi ideologicznie uprzedzonych. W obecnym kulcie rozumu, nawet ignoranci uważają się za uprawnionych do posiadania własnej prawdy. W ten sposób ślepi, którzy ogłaszają że widzą, wskazują drogę ślepym. Czyż nie powinien rozstrzygać ekspert od matematyki, ten, kto wie najlepiej?  Posłuchajmy zatem eksperta.

 

   Prof. M. Heller pisał: „Matematyka jest nieskończona i niewyczerpana jak żadna inna nauka. Łańcuchy dedukcyjne można przedłużać w nieskończoność. Zasób interesujących założeń jest nieograniczony. Wszystkie inne nauki badają jakiś zastany świat (np. fizyka), matematyka sama tworzy sobie własne światy. A zatem matematyki nie można znać; można się jej tylko uczyć i to obracając się w jej bardzo ograniczonym fragmencie. I tak byłoby nawet wtedy, gdybyśmy mieli całą wieczność do dyspozycji…”.

 

   Pośród wielu różnych prób zdefiniowania matematyki, jakie można znaleźć w literaturze, poniższa wydaje się najlepszym podsumowaniem niniejszych rozważań:

„Matematyka jest niezależnym światem stworzonym przez czystą Inteligencję”.

 

   Skoro nawet wyznawcy teorii wieloświatów nie negują, a wręcz pośrednio potwierdzają, że matematyka musiała istnieć jeszcze przed zaistnieniem Wielkiego Wybuchu, że jest obecna w tych ich domniemanych wieloświatach, tym bardziej trzeba to uznać, bo taki właśnie wniosek nasuwa się z tych rozważań.

Zatem matematyka istniała już w owej Pierwotnej Osobliwości, z której powstał Wszechświat (czy choćby nawet te postulowane wieloświaty), o której mówią fizycy. Istniała w owym Absolucie, którego od wieków poszukują filozofowie, w owej Jednej Prawdzie, której nie chce uznać świat.

Jak zatem teraz można by to wszystko podsumować, jak matematyka  teraz nam się tu objawia?

 

   Oto matematyka ukazuje się nam tu jako - Forma Myśli Najwyższej Inteligencji.

 

   A zatem najbliżej prawdy był Galileusz - włoski astronom, matematyk, fizyk i filozof, prekursor nowożytnej fizyki żyjący na przełomie XVI/XVII wieku, twierdząc:  

 

   

    Matematyka jest alfabetem, za pomocą którego           Bóg opisał wszechświat." Galileo Galilei

 

 

 

   Dla poznania Prawdy trzeba więc jedynie dobrej woli - niekoniecznie współczesnej wiedzy.  Bardzo niewielkie znaczenie dla jakości ludzkiego życia mają odpowiedzi na pytania jak to wszystko powstało. Ale decydujące może być znalezienie odpowiedzi na pytanie: dlaczego i po co? Te rozważania już powinny chyba wystarczyć do zbliżenia się, do poszukiwania, do znalezienia tej tak ważnej odpowiedzi. Bez zrozumienia tego, nie sposób tak nauczyć się Życia w Prawdzie, by nabrało ono wielkiej wartości, wielkiego sensu, sięgających poza czas. Gdy samo życie nabiera sensu, znika wtedy potrzeba pogoni za chwilowymi emocjami dla poczucia bycia żywym. Po największych choćby emocjach zawsze, zawsze następują złe nastroje, poczucie pustki, powiększa się poczucie bezsensu, a nawet wpada w depresje, rozpacz… Życie staje się bezsensowne, gdy goni się w nim jedynie za coraz większymi emocjami i chwilowymi doznaniami. Poczucie sensu i celu życia daje czystą radość i szczęście. O bezcenną zatem wiedzę toczy się walka – z sobą samym i w sobie. Bo z trudnością przychodzi nam ludziom XXI wieku godzić się wewnętrznie na weryfikowanie i ewentualne wyrzekanie się własnych przekonań, nawyków, przyzwyczajeń myślowych czy sposobu myślenia.

 

<><

C.d.: odrodzedoprawdy.pl

 Wszechświat i życie - dzieło przypadku czy niepojętej Inteligencji?
 Część 4. Czy matematyka rządzi Wszechświatem i życiem? Kto wymyślił matematykę? Niezwykłość i tajemniczość królowej nauk.   Zgłębienie prawdy.

2019/10/19
Dowody na istnienie Boga - Wszechświat i życie - dzieło przypadku czy niepojętej Inteligencji?  Część 4. Czy matematyka rządzi Wszechświatem i życiem? Kto wymyślił matematykę? Niezwykłość i tajemniczość królowej nauk.   Zgłębienie prawdy.

 

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                               br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

  AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 028041