O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

Wszystkie części: https://odrodzedoprawdy.pl/dowody-na-istnienie-boga

 

 

   Naukowa, racjonalna wiedza, do której doszła obecnie ludzkość jest już w zupełności wystarczająca dla każdego, kto ma rzeczywisty szacunek dla własnego umysłu i nie żyje w kłamstwie oraz ideologicznych uprzedzeniach, do uznania istnienia świadomej, niepojętej sprawczej Najwyższej Inteligencji.

 

   Kim zatem jest, jaki jest ten Inteligentny, Świadomy Byt, ta niepojęta OSOBA, a może OSOBY?

Obecnie programiści komputerowi używają tysiące języków programowania i wciąż się je rozwija. Nie uważa się wręcz za możliwe stworzenie jednego uniwersalnego, doskonałego. We wszystkich zaś organizmach żywych od miliardów lat obowiązuje jeden powszechny, uniwersalny język kodujący, co - jak mówi nauka - świadczy o jedności życia i jest kolejnym zaprzeczeniem obowiązującej teorii ewolucji.  Można bez błędu przyjąć, że ewolucja rzeczywiście ma miejsce jako powolne przemiany dostosowujące organizm do zmieniającego się środowiska ziemskiego, do panujących aktualnie warunków,  lecz w innym zakresie, niż jest to powszechnie rozumiane i propagowane. By to właściwie zrozumieć prześledźmy pokrótce ten proces oparty na tym samym języku kodującym. Zacząć trzeba od przyjrzenia się cyjanobakteriom – wydawałoby się najprostszym organizmom, a jednak niezwykle zaawansowanym technologicznie miniaturowym fabrykom wyposażonym w pełni funkcjonujący, niezwykle skomplikowany proces fotosyntezy (tylko ze skopiowaniem którego wciąż naukowcy mają problem).  Istniejąc na ziemi od czasu wytworzenia się jej skorupy tj. od ok. 3,5 mld lat, będąc zdolne do przetrwania w niezwykle skrajnych warunkach, cyjanobakterie były prawdopodobnie pierwszymi organizmami żywymi zdolnymi do wykorzystywania energii fotonów światła słonecznego do tego, by z wody i dwutlenku węgla produkować tłuszcze, białka i tlen. To te pierwsze na ziemi organizmy (a później i wszelkie rośliny zdolne, by za pomocą fotosyntezy, obok materii organicznej produkować tlen) pracowicie przekształcały atmosferę ziemską. To wskutek tego procesu, tak bardzo różni się ona teraz od atmosfer innych planet (będąc właśnie bogata w tlen). A tlen współcześni chemicy określają jako niebezpieczną i dziką bestię, która wchodzi w reakcje chemiczne z prawie każdą inną cząsteczką, a utleniając rozkłada ją. W ten właśnie sposób zapoczątkował się na Ziemi skomplikowany proces obiegu materii i przepływu energii. Umożliwiło to życie na ziemi zwierzętom, które oddychają tlenem i odżywiają się pożywieniem opartym na związkach organicznych; na końcu zaś człowiekowi. Cały ten proces nie był więc chaotyczny i przypadkowy, lecz jakże niezwykle inteligentnie zaprojektowany (niezgłębiony nawet przez współczesną naukę), celowy, uporządkowany i co godne podkreślenia - sterowany programami jakby napisanymi jednym językiem. Ów język bowiem nie ewoluował, nie doskonalił się, bo od początku jest doskonały, identyczny z językiem znanym nam jako DNA współczesnych komórek. Zatem jakaż niezwykła doskonałość i wręcz nieomylność cechuje tę ponadczasową, niepojętą Inteligencję!!!

 

    Gdzie Ta Świadoma Najwyższa Inteligencja, Ten niepojęty Byt może się znajdować, jak Go szukać? Czym dla Niego jest Wszechświat? Puścił wszystko w ruch i już się nami nie interesuje (jak myślał Albert Einstein), czy może czyni coś więcej? Czym my dla Niego jesteśmy?

 

   By odpowiedzieć sobie na te pytania podsumujmy nasze odkrycia i wyciągnijmy dalsze wnioski, by z całą świadomością uznać je jako Prawdę.  W przypadku wątpliwości, jasno je określając -  szczerze pragnijmy Prawdy i dalej jej szukajmy, rozważajmy, zgłębiajmy, a Prawda nam się objawi.

 

   Z dotychczasowych rozważań jasno chyba wynika, że ten Byt o niepojętej Inteligencji i nieograniczonych możliwościach należy utożsamiać z ową pierwotną Osobliwością, z której zaczął wyłaniać się czterowymiarowy Wszechświat rządzony przez ściśle określone prawa kwantowe i fizyczne sterowane za pomocą matematyki. 

 

Wszechświat zatem i wszystko, co w nim istnieje jest Formą Jego Energii, Jego Mocy, która ucieleśnia się w to, co możemy odbierać naszymi zmysłami, która nieustannie emanuje dając i podtrzymując życie na ziemi. To bowiem życie ani samo z siebie powstać nie mogło, ani przy największej choćby inteligencji nie posiada mocy, by samo siebie  uczynić nieśmiertelnym. Z tym, że naszymi zmysłami możemy dostrzec jedynie ten materialny, przemijający aspekt Rzeczywistości, bowiem nasze zmysły są zbyt ograniczone. Nie sięgają one na tę drugą stronę Rzeczywistości niewątpliwie (dla otwartego umysłu) istniejącą poza czasem i przestrzenią, która również niewątpliwie ma wpływ na tę naszą rzeczywistość w której obecnie istniejemy.

 

   Dlatego nie możemy polegać jedynie na naszych zmysłach dla określania za ich pomocą własnych, niezmiennych poglądów. Stajemy się wówczas zadufanymi ignorantami, jakże śmiesznymi. A jeżeli z tym się zgadzamy, to nie powinniśmy sami siebie ograniczać wyłącznie do tego zmysłowego poznania. Nic nie kosztuje „ryzyko” pozostania choćby otwartym na inne, pozazmysłowe poznawanie owej osobliwej Rzeczywistości jakiej może teraz nie dostrzegamy.

 

   Mówiąc o istnieniu Energii i Mocy przed Wielkim Wybuchem, możemy również stwierdzić, że przed zaistnieniem czasu istniała jakaś bezczasowość. Ale czy lepiej nie pasuje tutaj odrzucane, a znane słowo „wieczność”? Czy do omówionych odkryć naukowych wyciągnięcie takiego wniosku nie jest najbardziej adekwatne? Przyjmijmy zatem konieczność istnienia tego niewidzialnego dla nas aspektu Rzeczywistości istniejącego poza wszelkim czasem - w wieczności. Czy jednak ta niepoznawalna naszymi cielesnymi zmysłami Rzeczywistość jest na pewno poza zasięgiem naszego poznania? Również na ten temat konwencjonalna nauka już się wypowiada... Ale o tym za chwilę.

 

   Uznajmy więc dalej, że to Twórca Wszechświata mocą swej Energii poprzez tę formę swojej Myśli, którą nazywamy matematyką (za pomocą której przekazuje informację m.in. ustalającą zależności) ustanowił wszelkie siły  - tak scalające atomy pyłu kosmicznego, jak i ściśle określone odziaływania utrzymujące wszelkie układy gwiazd i planet. Że w związku z tym nie ma chaosu, przypadku, ślepej ewolucji, lecz niezwykle precyzyjnie zaplanowany, kierowany, harmonijny rozwój. Uwidacznia się on szczególnie w najlepiej dotąd zbadanej najbliższej nam przestrzeni kosmicznej. Ta nasza przepiękna planeta Ziemia okazuje się idealnie umiejscowiona w stosunku mocy energii Słońca i wyposażona we wszystko co niezbędne dla doskonałego funkcjonowania na niej życia przez miliardy lat. Przed zabójczym dla wszelkich żywych komórek promieniowaniem kosmicznym (uszkadza DNA), chroni tarcza energetyczna tworząca jakby niewidoczny bąbel wokół Ziemi. Choć owe pole magnetyczne jest niewidzialne nawet z kosmosu, to jednak dzięki jego istnieniu i oddziaływaniu fala uderzeniowa wiatru słonecznego (naładowane energetycznie cząstki) zmuszona jest do opływania go, co chroni również delikatną atmosferę ziemi. Bez pola magnetycznego Ziemia byłaby jedynie wysuszoną planetą, jak to stało się najprawdopodobniej w przypadku Marsa.

 

   A skąd pochodzi idealnie dopasowana do potrzeb energia tworząca ową magnetosferę? Jak twierdzą naukowcy wytwarza ją swoiste urządzenie – jakby przepotężne dynamo. Ogólnikowo tyko mówiąc składa się na nie płaszcz ziemski oraz jakby podwójne jądro (stałe i płynne), składające się głównie z żelaza i niklu, a zawarte w nich  atomy pierwiastków ciężkich, podczas spontanicznego rozkładu (związanego z nietrwałością jąder ciężkich) wydzielają ciepło. Jądro Ziemi ma średnicę wielkości księżyca, a rozgrzane jest do temperatury ok. 6 tys.°C.  Wiruje ono szybciej niż sam płaszcz Ziemi (pozostaje pytanie co powoduje jego ruch wirowy, w zasadzie od miliardów lat jednostajny). Ich interakcja ma wytwarzać prąd. Powstające wewnątrz owej płynnej substancji uporządkowane wiry przewodzące prąd są przyczyną powstawania i utrzymywania pola magnetycznego Ziemi. Powstała w ten sposób magnetosfera nie tylko chroni ziemską atmosferę, ale nadając Ziemi kierunki północ-południe pomaga w nawigacji. Nie tylko człowiekowi, korzysta z tego  wiele zwierząt, które dzięki wbudowanemu wewnętrznemu biologicznemu kompasowi, potrafią orientować się w przestrzeni (m.in. wiele gatunków ptaków, nietoperze, delfiny).

 

   Bez pola magnetycznego nie byłoby również atmosfery – gazowej powłoki otulającej ziemską kulę. Choć wydaje się stosunkowo cienka, to jednak jest na tyle gęsta i złożona, że ukazuje się jakby była doskonale skonstruowana, by mogły na ziemi istnieć warunki do funkcjonowania wszelkich form życia.  Z jednej strony chroni powierzchnię ziemi przed zgubnymi wpływami z kosmosu (jednocześnie dopuszczając to, co konieczne i to w odpowiednim zakresie). Z drugiej zaś umożliwia zachodzenie niezwykle złożonych procesów i skomplikowanych zjawisk atmosferycznych m.in. takich jak utrzymywanie określonej temperatury powietrza i jej wyrównywanie, odpowiedniego ciśnienia, niezwykłych zjawisk optycznych i  elektrycznych (stale podtrzymujących pole elektryczne atmosfery), ruchu mas powietrza, a co za tym idzie np. prądów oceanicznych,  w ogóle umożliwiając istnienie wody w stanie ciekłym i jej obiegu… itd. Wgłębiając się w to zagadnienie, w tym we wciąż zaskakujące zależności i powiązania ze światem ziemskiej przyrody, których człowiek w swej mądrości nie jest w stanie całościowo ani zgłębić ani przewidzieć (choćby tego, co nazywamy pogodą) można zachwycić się niezwykłą, cudowną wręcz precyzją i brakiem zbędności. Z przypadku?

 

   Uznajmy dalej, że pierwsze, jak już wiadomo niezwykle skomplikowane związki organiczne jak kwasy nukleinowe, cukry, białka i tłuszcze nie pojawiły się samoistnie znikąd. Że wytwarzane one są jedynie przez niepojęcie złożone żywe organizmy sterowane zapisanym programem.  Zatem pierwsze komórki musiały zostać od podstawSpecyficzne formy białek niezbędne do puszczenia w ruch różnorodnych maszynerii życia skonstruowane. Skonstruowane musiały być najpierw całe systemy pierwszych enzymów (specjalnych rodzajów białek) niezbędnych do puszczenia w ruch różnorodnych maszynerii życia z tak wielu odrębnymi i specyficznymi i formami rozmnażania. Z tego wynika, że wszystkie poszczególne gatunki organizmów żywych (gatunek to grupa organizmów mająca istotne cechy wspólne, w szczególności mogących się ze sobą krzyżować wydając żywotne i płodne potomstwo), musiały być osobno „konstruowane” i odrębnie „programowane” przez Twórcę wszystkiego, stopniowo przygotowującego Ziemię do zamieszkania przez człowieka. Zauważmy jeszcze raz, że matematyka nie tylko jest językiem fizyki, ale cały Wszechświat wraz z całą ziemską naturą jest przez nią opisywalny.  I dzięki niej jakże genialnie (przynajmniej do czasu tzw. rozwoju cywilizacyjnego ludzkości), dzięki zsynchronizowaniu i dopasowaniu praw fizyki, praw przyrody wraz z zakodowanymi instynktami zwierząt, zorganizowany jest na całym naszym globie trwały i odporny nawet na znaczne zakłócenia przepływ energii i obieg materii.

 

   Dzięki niezliczonym różnorodnym i precyzyjnym powiązaniom utrzymująca się równowaga ilościowa i jakościowa w stosunkach między populacjami (posiadającymi zdolność dostosowywania się do konkretnych warunków siedliskowych), tworzy na ziemi wspaniale i doskonale ustabilizowany ekosystem z ogromnymi zdolnościami do samoregulacji. Radził on sobie aż do tej pory z coraz bardziej szkodliwym wpływem ludzkości, która stanowiąc jedyne byty niekierujące się zakodowanym instynktem, a intelektem i wolną wolą, wiedząc nawet, że od tego zależy jej istnienie, wciąż nie potrafi choćby na tyle się opanować w swym egoizmie i pysze, by go całkiem wraz z sobą nie zniszczyć!  

 

   Można odnieść wrażenie, że aby ludzkość mogła płynnie rozwijać się i coraz lepiej funkcjonować zagospodarowując swoją planetę, przez miliony lat powstawały wszelkie niezbędne do tego złoża bogactw naturalnych. Być może o wielu czystych ekologicznie zasobach i możliwościach ich spożytkowania jeszcze nie wiemy. Wydaje się, że to z powodu ludzkiego egocentryzmu i wypływających z tego próżności, zawiści, chorej rywalizacji, ambicji itp., ludzkość wciąż niszczy swój dorobek i osiągnięcia. I stąd zapewne dotąd wielu rzeczy nie odkryliśmy, nie doszliśmy lub wciąż są zbyt trudne do opanowania (jak np. wykorzystanie energii z głębi ziemi, elektrownie termojądrowe czy antymateria). Moralność współczesnej ludzkości staje się na powrót  barbarzyńska, tak, że zapewne nie potrafilibyśmy potęgi takiej antymaterii wykorzystać bezpiecznie i jedynie pokojowo dla powszechnego dobra. Jeszcze większe zagrożenie dla ludzkości w dobie powszechnej rywalizacji stanowi szybko rozwijająca się nanotechnologia i tzw. sztuczna inteligencja. Tym razem z powodu nagromadzonych możliwości i ilości środków masowej zagłady nie tylko istnienie naszej cywilizacji wisi na włosku, ale wręcz zagrożone jest przetrwanie jakichkolwiek form życia na ziemi.

 

   Przykładem niezwykłych zależności w funkcjonowaniu ziemskiego ekosystemu niech będzie odkryty ostatnio fenomen, jakim jest nawożenie niezbędnymi składnikami mineralnymi amazońskiej dżungli (nazywanej „płucami planety”), za pomocą piasków Sahary przenoszonych poprzez ocean przez okołorównikowe wiatry (a chodzi o 130 milionów ton piasku rocznie, zawierającego ok. 22 tys. ton samego tylko fosforu). Zaś o wielkiej precyzji funkcjonowania ekosystemu i skutkach złego wpływu ludzkości niech zaświadczą średnie temperatury na ziemi. Jak ustalili naukowcy, od ostatnich 120 tysięcy lat do połowy zeszłego wieku średnia roczna temperatura powietrza na całej ziemi była stosunkowo stabilna i wynosiła 140C. Od lat pięćdziesiątych XX wieku do niemalże jego końca wzrosła o 0,2 - 0,30C. Zaś w ostatnich 20 latach zwiększonej pogoni człowieka za dobrobytem i atrakcjami, nastąpił wyraźnie skokowy wzrost temperatury (o dalsze ok. 0,50C). Tak niewielkie wydawałoby się różnice, a jakimiż już dzisiaj anomaliami skutkują! Naukowcy ustalili, że zmniejszyła się aż o połowę objętość żywych organizmów  na Ziemi. Tu doskonale widać, że to działania człowieka wywołują te anomalie, naturalne (?) kataklizmy oraz powstawanie nowych chorób czy ich rozwój na niespotykaną dotąd skalę. A przewiduje się w najbliższej przyszłości wzrost średniej temperatury o kolejne 2-3 stopnie. Całościowe skutki tego już można przewidzieć – tak bardzo wszystko w przyrodzie jest ze sobą powiązane. Naukowcy mówią o wielkim wymieraniu życia na Ziemi, którego nie sposób już zatrzymać. Jednak ich głos jest bagatelizowany. Człowiek w swej niezrównanej pysze naruszył siły, których nie potrafi zrozumieć, a które najprawdopodobniej zniszczą tę naszą zabójczą i samobójczą cywilizację z całym jej wielkim „postępem”. A jeżeli Naturze nie udałoby się tego na czas dokonać, ta nasza cywilizacja w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat doprowadzi do tego, że  Ziemia w ogóle przestanie już nadawać się do życia. I to niezależnie od tego, czy za pomocą użycia swojej broni,  czy pokojowo w wielkim „dobrobycie”. Bo tej samobójczej rywalizacji, tego ślepego pędu niemalże każdego człowieka za wygodami, atrakcjami, przyjemnościami, posiadaniem, wszelkim dogadzaniem sobie, panowaniem, znaczeniem, szpanerstwem itp. nic zdaje się  nie powstrzyma. Bliski  koniec tej naszej cywilizacji jest już przesądzony. Pytanie tylko, czy przetrwał by człowiek, gdyby Najwyższa Inteligencja ze Swoją wszechmocą nie wkroczyła dla powstrzymania, dla okiełznania nas. Bo to nastąpi, to jest zapowiedziane. Każdy powinien zadać sobie pytanie - czy ze mną? 

 

   To tylko dzięki niezwykle precyzyjnie dopasowanej i zorganizowanej nieożywionej i ożywionej materii, na Ziemi zaistniały idealne warunki dla pojawienia się i rozwoju nas, ludzi – pomimo wszystko istot tu najdoskonalszych. Jak długo to trwało i kiedy nastąpiło? Na nasze potrzeby można by sformułować wniosek, że gdyby za wiek ziemi przyjąć 24 godziny, to proporcjonalnie udokumentowane ślady ludzkiego osadnictwa sięgają jedynie 2 ostatnich sekund (0,0023%). Z tego wynika, że zaledwie w mikroskopijnym ułamku czasu  istnienia naszej współczesnej cywilizacji, naszego "postępu naukowo-technicznego" (nieco ponad sto lat) zepsuliśmy to, co nieprzerwanie rozwijało się i coraz doskonalej funkcjonowało tak długo…

Czy zatem mamy prawo mieć o sobie tak dobre mniemanie? A jednak…

 

   Skoro naukowcy twierdzą, że organizm człowieka jest o wiele bardziej skomplikowany i złożony, niż cały Wszechświat, to czy nie oznacza to, że tą przyczyną, dla której Wszechświat powstał, są właśnie żyjące w nim inteligentne, rozumne, osobowe istoty obdarzone samoświadomością, wolą, głębokimi uczuciami, wrażliwością na piękno, prawdę, dobro... Czy nie można takich istot uznać za ukoronowanie dzieła fizycznego rozwoju Wszechświata, pomimo naszych wrodzonych skłonności do wszelkiego zła? Czyż wszystko na to nie wskazuje?

Idąc dalej, czy sprowadzanie naszego życia wyłącznie do egzystencji w tej ziemskiej przestrzeni (na co wskazuje sposób życia większości współczesnych ludzi) jest zasadne? Czy większość żyjąca bezrefleksyjnie niczym zwierzęta może mieć rację? Czy czeka nas nicość na podobieństwo zwierząt? Patrząc na stan świadomości i moralności ludzkości można sądzić, że tak właśnie jest. Jednak rozważając to, czy wydaje się możliwe, by tyle wysiłku Twórca Wszechświata włożył, by tak precyzyjnie wszystko utworzyć i uruchomić, a to tylko po to, żeby na chwilę człowiek zaistniał, prowadził zwykłe zwierzęce życie (walka o dominację, najeść się, zaspokoić żądze, zabawić się i wyspać) i na zawsze przeminął?  Czy nie byłoby to bezsensowne? Czy najinteligentniejsze ze wszystkich istniejących na ziemi istot rzeczywiście żyją rozumnie?

 

   Zgłębienie tego nasuwającego się tu tematu jest niezwykle ważne dla jakości naszego życia. Możemy dojść do pewności wiedzy, że z narodzeniem się człowieka zapoczątkowuje się nie tylko jego fizyczny i umysłowy rozwój. Że ten nasz rozwój (osobisty, a dzięki temu wspólnotowy, społeczny) może być o wiele głębszy, bardziej intensywny niż zapewnienie sobie przeżycia swego życia w materialnym dobrobycie, w zaspokajaniu swoich zachcianek, w zapewnianiu swoim cielesnym zmysłom jak największego strumienia przyjemnych bodźców, w walce o dominację i możliwość szpanowania. Wyzbywszy się ideologicznych uprzedzeń sami możemy dojść do wniosku, że istniejemy w czymś więcej niż tylko w możliwym do poznania naszymi zmysłami materialnym Wszechświecie – w czymś holistycznym i poza-przestrzennym.

 

   W mechanice kwantowej odkryto bardzo tajemniczą więź łączącą dowolnie oddalone od siebie cząstki (nawet w całym Wszechświecie). Nazwano to splątaniem kwantowym. Znane są też powszechnie zjawiska, kiedy dwie złączone emocjonalnie osoby (szczególnie bliźniaki) oddalone na dowolną odległość objawiają silną współzależność stanów psychicznych, np. ciężkie przeżycie lub śmierć jednej osoby sprawia, że dokładnie w tym samym czasie druga odczuwa silne zakłócenia stanu psychiki jak i ciała. Stwierdzono, że ta współzależność w jakiejkolwiek dziedzinie dotyczyć może również stanów pamięci, rozumowania, woli, tajemniczego natchnienia.

 

    Innym przykładem niech będzie najnowsze powtórzenie słynnego eksperymentu Younga z podwójną szczeliną odkrywającego tajemniczy świat materii i fal. Wydawałoby się, że nie może być do przyjęcia dla kogokolwiek o zdrowych zmysłach to, by martwa materia zachowywała się różnie w zależności od tego, czy jest obserwowana przez człowieka czy też nie – przyjmując w zależności od tego funkcję fal albo cząsteczek.  A jednak takie są racjonalne, naukowe fakty na podstawie których ustalono zasadę nieoznaczności i dualizmu falowo-korpuskularnego. Kto zatem trwa w prawdzie i mądrości? Ten, kto polega jedynie na swoich zdrowych zmysłach i tych uznanych dowodów naukowych nie chce uznać czy ten, kto wbrew swym „zdrowym zmysłom” je uznaje?

Nie ogarniamy też tego, co było przed „Wielkim Wybuchem”, ani tego, w czym rozprzestrzenia się czasoprzestrzeń. Trzeba więc z szacunku dla siebie przyjąć, że istnieje świat, którego zmysłami nie ogarniamy, świat pozazmysłowy, świat nadnaturalny. Człowiek jest jednak w swej naturze interesowny. Na ile więc warto dla poznania tego świata poświęcić  czas swojego życia?

 

   Ten istniejący świat pozazmysłowy naukowcy już badają, a wyniki publikują w naukowych periodykach. Możemy więc go swym umysłem w pewien sposób pojąć.  Bywają bowiem takie osobiste psychiczne doświadczenia, których nie da się wyliczyć ani zmierzyć, a jednak rozum i nauka nie może ich odrzucić. Kilka lat temu został opublikowany przypadek zaistniały w pewnej klinice uniwersyteckiej, w której człowiek niewidomy od urodzenia przez jakiś czas przebywał w śmierci klinicznej. Był reanimowany, a po odzyskaniu świadomości zgromadzonym przy nim naukowcom precyzyjnie opisał wygląd sali operacyjnej, cały przebieg reanimacji, a nawet to, co działo się za ścianą, w sąsiedniej sali. Wszystko zostało przez naukowców różnych dziedzin dokładnie zweryfikowane okazując się całkowicie zgodne z prawdą, stąd należało wykluczyć jakiekolwiek manipulacje czy halucynacje. Widział, słyszał, czuł, rozumował, miał świadomość. Czy nie jest wstrząsające (a przecież i pocieszające) to, że materialny świat widział (na własne oczy, a jednak nie wzrokiem ciała) ten jeden jedyny raz - wtedy, gdy mózg przestał funkcjonować, gdy swą świadomością opuścił to pozbawione zmysłu widzenia biologiczne ciało. Przy tym wszystko to zachowało się w jego pamięci – a przecież nie w mózgu. Podobnych przypadków w różnych częściach świata zbadano i opisano już do tej pory bardzo wiele. Czy racjonalne podejście każe ignorować doznania określane przez naukę jako przy-śmiertelne (w skrócie z ang. NDE), nad którymi specjaliści bardzo wielu dziedzin prowadzą wielotorowe badania? To właśnie konwencjonalna nauka uznała te zjawiska za jak najbardziej realne, na które w żaden sposób nie mają wpływu czynniki socjologiczne czy światopoglądowe. Wykazano, że osoby w tym stanie identyfikują się wyłącznie ze swoją świadomością przebywającą poza ciałem. Często własne ciało stawało się dla nich czymś nieistotnym na podobieństwo znoszonego ubrania. Zostało to uznane za „przekonujący dowód nieśmiertelności świadomości i jej autonomii w stosunku do ciała biologicznego”.  Dodać tu by można, że rzeczywistość bywa  przez świadomość tych  osób odbierana w pełnej, intensywnej palecie barw, w najdrobniejszych, zwykle niezauważalnych szczegółach łącznie z tym, o czym nie mogły te osoby wiedzieć (np. poznając te myśli innych osób, które ich samych dotyczyły).

 

   Teraz dobrze by było uświadomić sobie swoje reakcje. Czy te naukowe dowody są dla mnie osobiście pocieszające i motywujące do dalszego zgłębiania Prawdy, czy też ulegam jakiejś sugestii, by to zignorować, nie dopuścić do świadomości, wyrzucić z pamięci lub potraktować jedynie jako jakąś ciekawostkę?

 

   Bo trzeba by się było dalej zastanowić, co dzieje się z tą naszą ludzką samoświadomością, gdy już jednak nie powraca do ciała w którym przebywała? Jasne jest tylko to, że istnieje już poza materią i naszym rozumieniem czasu. Ale co dalej? Czy można przekonywująco to odkryć? Czy w świetle tego ważne jest dla mnie poznanie przyczyny, dla której zaistniałem i celu do którego powinienem w pełni świadomie zmierzać? Pominę zatem ten trudny problem i wkrótce usunę ze świadomości, czy też  uznam za niezmiernie ważne sprawdzenie czy to, czego teraz pragnę, czego oczekuję, do czego usilnie dążę, wypełnia tę przyczynę i cel?

Wszystko to można zgłębić. Tylko bez względu na to, za kogo się uważamy, pozostańmy  otwarci, zapragnijmy „nowości” Życia.   Tak jak u zwierząt czy ludzi zamkniętych na dłuższy czas w ciemnym pomieszczeniu wzrok przestanie z czasem funkcjonować, tak samo jest z tą naszą nieśmiertelną - wyższą świadomością. Została ona - niejako przez nieużywanie jej - u zdecydowanej większości ludzi w znacznym stopniu zatracona, przygwożdżona, zagłuszona przez styl życia i tzw. mechanizmy obronne. Jest ona jednak w jakimś stopniu już poznawana i odkrywana przez nauki psychologiczne, a  nazywana jest „świadomością świadomości”.  Dla tych, którzy tego pragną możliwy jest taki jej „rozwój”, by uzyskać pewne poznanie tego, czego racjonalnym umysłem już dalej poznać i pojąć nie możemy. 

   Zwróćmy uwagę, że w toku tych rozważań coraz jaskrawiej uwidacznia się (i coraz bardziej  będzie się uwidaczniać) prawda o naszych intelektualnych ograniczeniach, a co za tym idzie ograniczeniu naszej świadomości. Powiększa ją jednak zgłębianie owego niewidzialnego dla nas aspektu Rzeczywistości istniejącego poza naszym czasem - w wieczności. Powinniśmy móc już przyjąć, że wiara w prawdziwość jedynie racjonalnego myślenia jest samoograniczaniem się, samooszukiwaniem się, samozaślepianiem się. Stanowi barierę do tego, by móc stać się człowiekiem prawdziwie „światłym” tzn. człowiekiem świadomym Rzeczywistości, żyjącym w Prawdzie, w takiej wewnętrznej wolności i w pokoju – jakich nikt i nic nie może odebrać.  Warto jest o tym pamiętać, bo to przy tej naszej ludzkiej interesowności jest wymiernym zyskiem, dla którego potrafimy się poświęcić.

 <><

cdn.

 Wszechświat i życie - dzieło przypadku czy niepojętej Inteligencji?
 Część 5. Rozpoznanie pierwotnej Osobliwości. Precyzja w rozwoju Wszechświata i powstania życia wskazówką przyczyny naszego zaistnienia. Nauka o "nieśmiertelności świadomości".

2019/10/22
Orędzie Królowej Pokoju z Medziugorje

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                                                              br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

                            AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 026669