O drodze do jedności, jaką kroczą ci, którzy są ludźmi pokoju, który stanowić winien podstawową więź łączącą wszystkich ludzi - O drodze do prawdy.pl

O DRODZE DO PRAWDY...  O BOGU I O SOBIE 

Zbawienie to przyjęcie Prawdy i Miłości.

Święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw niegodziwością złych

Joachim i Anna składają ślub Panu (MV1,2)

 

«Ach, gdybyśmy mieli dziecko ...»

(...) Joachim także wzdycha, lecz chce ją pocieszyć. Kładąc rękę na kręconych i posrebrzonych włosach Anny, mówi:

«Trzeba jeszcze mieć nadzieję! Bóg jest wszechmocny. Póki się żyje, cud może się zdarzyć, zwłaszcza gdy miłuje się Boga i kocha siebie [nawzajem].»

Ostatnie słowa Joachim wymawia z naciskiem. Anna milknie, przygnębiona. Opuszcza głowę, aby nie pokazywać łez płynących [z oczu]. Widzi je tylko mały Alfeusz. Jest boleśnie zaskoczony widząc, że jego duża przyjaciółka płacze tak, jak jemu czasem się zdarza. Małą rączką ociera jej łzy.

«Nie płacz, Anno – mówi Joachim. – Mimo wszystko jesteśmy szczęśliwi. Przynajmniej ja, bo mam ciebie.»

«I ja [jestem szczęśliwa] dzięki tobie, ale nie dałam ci dziecka... Myślę, że nie spodobałam się Panu, bo uczynił moje łono jałowym.»

«O, moja małżonko! A w czymże miałabyś Mu się nie spodobać, ty, święta? Posłuchaj, udamy się raz jeszcze do Świątyni w tym celu, a nie tylko na Święto Namiotów. Będziemy się długo modlić... Może będzie z tobą jak z Sarą... lub jak z Anną, małżonką Elkany. Długo czekały i z powodu bezpłodności czuły się odtrącone. W Niebie zaś byli przygotowani przez Boga dla nich święci synowie. Uśmiechnij się, moja małżonko. Bardziej mnie trapi twój smutek niż brak potomka... Zabierzemy ze sobą Alfeusza. Każemy mu się modlić, jemu – niewinnemu... Bóg przyjmie jego i naszą modlitwę i nas wysłucha.»

«Dobrze. Złóżmy Panu ślub. Jeśli narodzi się dziecko, będzie należało do Niego. Żeby tylko zechciał nam je dać... O, żebym mogła być nazwana “mamą”!»

Alfeusz, niewinny i zaskoczony świadek, mówi:

«Przecież ja tak cię nazywam!»

«Tak, radości droga... ale ty masz mamę, a ja... ja nie mam dziecka.»


3. ANNA MODLI SIĘ W ŚWIĄTYNI I ZOSTAJE WYSŁUCHANA (MV1,3)

 

Poza obrębem murów Jerozolimy – w dolinach, pośród oliwek – znajduje się wielki tłum. Wygląda to jak ogromne targowisko. Nie ma tam jednak ław ani kramów. Nie ma wykrzykiwania handlarzy drobiazgami i sprzedawców. Nie ma gier. Jest tylko mnóstwo namiotów z surowej wełny, z pewnością nieprzemakalnych. Namioty rozstawiono na wbitych w ziemię palikach, do których przywiązano zielone gałęzie. Tworzy to dekorację i daje ochłodę. Niektóre natomiast są całe z gałęzi wbitych do ziemi i powiązanych tak, że tworzą jakby małe zielone tunele. Wewnątrz znajdują się ludzie w różnym wieku i z rozmaitych środowisk. Zachowują się cicho i powściągliwie. Słychać tylko krzyki dzieci.

Mrok ogarnia już to dziwne obozowisko. Tylko gdzieniegdzie palą się lampki oliwne. Siedząc na ziemi wokół świateł, całe rodziny spożywają posiłek. Matki karmią piersią niemowlęta. Inne zaś dzieci usypiają zmęczone, trzymając w różowych paluszkach kawałki chleba. Opierają się na piersiach matek jak kurczęta pod skrzydłami kwoki. Matki zaś, posługując się wolnymi rękami, kończą, jak potrafią, posiłek, drugimi – tulą do serca pociechy. Niektóre rodziny nie rozpoczęły jeszcze wieczerzy. Rozmawiają w półmroku zapadającego zmierzchu, czekając na przygotowanie strawy. Tu i tam płoną ogniska, wokół których krzątają się niewiasty. Jakaś wolna, bardzo wolna i żałosna kołysanka usypia gdzieś dziecko, które nie chce zasnąć. W górze piękne i pogodne niebo nabiera coraz to mocniejszego odcienia ciemnego błękitu. (...) Jest październik, bo słyszę silny męski głos:

«Piękny październik mamy, jak rzadko!»

A oto z głębi obozu nadchodzi Anna. Niesie różne rzeczy do jedzenia rozłożone na szerokim, płaskim chlebie, który wygląda jak nasz podpłomyk i służy jej za półmisek.  (...)

Gdy Joachim zauważa nadchodzącą Annę, śpiesznie zapala lampę. Anna krokiem królewskim przechodzi między rzędami namiotów. W jej postawie jest coś królewskiego, ale i skromnego zarazem. Nie jest wyniosła. Podnosi z ziemi małego dzieciaka pewnej bardzo, bardzo biednej kobiety, który stąpając niezdarnie przewrócił się tuż pod jej stopy. Malec ma buzię umazaną błotem i płacze. Anna pociesza go i wyciera, po czym oddaje nadbiegającej matce, mówiąc: «Nic się nie stało! Na szczęście nie zrobił sobie krzywdy. Jakie śliczne dziecko. (...)

Anna rozstaje się z nieznajomą, wzdycha i udaje się w stronę swego szałasu.

«Musiałeś na mnie długo czekać, Joachimie! Zatrzymałam się z pewną ubogą niewiastą. Wyobraź sobie, że jest matką sześciu synów. I niebawem znów będzie miała dziecko.»

Joachim wzdycha. (...) Anna zwraca się do małżonka, kołysząc Alfeusza, który usypia w jej ramionach:

«Tej nocy śniłam, że za rok przybędę do Miasta Świętego na dwa święta, a nie na jedno. Jednym będzie ofiarowanie w Świątyni mego dziecka. O, Joachimie!...»

«Ufaj, ufaj, Anno! Coś jeszcze usłyszałaś? Pan nic ci nie szepnął do serca?»

«Nie, to był tylko sen.»

«Jutro jest ostatni dzień modlitwy. Wszystkie ofiary zostały już złożone. Raz jeszcze odnowimy je uroczyście. Zwyciężymy Boga naszą wierną miłością. Ciągle myślę, że będzie z tobą tak samo, jak z Anną, małżonką Elkany.»

«Jeśli Bóg zechce... Obym szybko usłyszała: “Odejdź w pokoju. Bóg Izraela obdarzył cię łaską, o którą prosiłaś”» [– mówi Anna.]

«Jeśli otrzymasz łaskę, oznajmi ci to dziecko, kiedy po raz pierwszy poruszy się w twoim łonie. Będzie to głos niewinności, a więc głos Boga» [– mówi Joachim.]

Teraz już całe obozowisko ogarnęła noc. Anna odnosi Alfeusza do sąsiedniego szałasu i kładzie na posłaniu z siana, gdzie śpią już jego bracia. Następnie wraca i kładzie się obok Joachima. Na końcu gaśnie też ich lampka: jedna z ostatnich gwiazdek na ziemi. Pozostają piękniejsze gwiazdy na niebie, czuwając nad wszystkimi śpiącymi.

 


 

 

«JOACHIM POŚLUBIŁ MĄDROŚĆ BOŻĄ, ZAWARTĄ W SERCU SPRAWIEDLIWEJ NIEWIASTY» (MV1,4)

 

 

Jezus mówi:

 

«Sprawiedliwi zawsze są mędrcami. Będąc bowiem przyjaciółmi Boga, żyją w Jego bliskości i On ich poucza: On – Nieskończona Mądrość. Moi dziadkowie byli sprawiedliwi i dlatego posiadali mądrość. Mogli zgodnie z prawdą powiedzieć to, co mówi Księga wyśpiewująca pochwały na cześć Mądrości – Jej Księga: “Kochałem ją, szukałem od najwcześniejszej młodości i postanowiłem pojąć ją za małżonkę”.

Anna z pokolenia Aarona była dzielną niewiastą, o której mówi nasz Przodek. A Joachim z rodu króla Dawida szukał nie tyle wdzięku i bogactwa, ile cnoty. Anna posiadała wielką cnotę – wszelkie doskonałości zespolone jak pachnący bukiet kwiatów, aby stać się czymś jednym, najpiękniejszym: Cnotą królewską, Cnotą godną stać przed tronem Boga.

Joachim poślubił zatem mądrość podwójnie, “kochając ją bardziej niż każdą inną niewiastę”. [Poślubił] mądrość Bożą zamkniętą w sercu kobiety sprawiedliwej.

Anna z pokolenia Aarona szukała tylko zespolenia życia z człowiekiem prawym – pewna, że w uczciwości znajduje się radość rodziny. Aby stać się symbolem “dzielnej niewiasty”, brakowało jej tylko korony dzieci, będących chwałą zamężnej niewiasty i uzasadnieniem związku małżeńskiego, o czym mówi Salomon. Ze strony małżonka nie doznała nigdy żadnego rozczarowania. Do szczęścia brakowało jej więc tylko dzieci: kwiatów drzewa, które tak się jednoczy z drzewem sąsiednim, iż powstaje obfitość nowych owoców, w których dwie dobroci stapiają się w jedną.

Wchodząca już w okres starości Anna – małżonka Joachima od bardzo wielu lat – zawsze była dla niego “wybranką młodości, najmilszą łanią, wdzięczną gazelą”. Jej pieszczoty miały zawsze świeży urok pierwszego wieczoru małżeńskiego i zachwycały słodko jego miłość, zachowując ją świeżą jak kwiat zwilżony rosą i gorącą jak ogień, który czyjaś dłoń wciąż podsyca. W swoim zmartwieniu z powodu braku dzieci mówili do siebie wzajemnie “słowa pocieszenia w troskach i strapieniach”. Odwieczna Mądrość – która pouczała ich w ciągu życia – gdy nadeszła godzina, oświecała ich snami: jutrzenką poematu chwały, która miała z nich się zrodzić. Była nią Najświętsza Maryja, Moja Matka.

Chociaż w swej pokorze nie myśleli o tym, ich serce zadrżało jednak w nadziei, na pierwszy sygnał Bożej obietnicy. Już jest pewność w słowach Joachima: “Ufaj, ufaj... Zwyciężymy Boga naszą wierną miłością.”

Marzyli o synu, mieli Matkę Boga. Słowa Księgi Mądrości jawią się jakby napisane dla nich: “Przez nią pozyskam chwałę przed ludem... Przez nią otrzymam nieśmiertelność i pozostawię wieczne wspomnienie o sobie tym, którzy po mnie przyjdą.”

Aby jednak otrzymać to wszystko, trzeba było stać się królem szczerej i trwałej cnoty, której nic nie naruszy: cnoty wiary, cnoty miłości, cnoty nadziei, cnoty czystości.

Czystość małżonków! Anna i Joachim ją posiadali. Nie trzeba bowiem dziewictwa, aby być czystym. Czyste małżeństwa mają za stróżów aniołów. [Z małżeństw takich] wychodzą dobre dzieci, które za wzór dla swego życia przyjmują cnotę rodziców.

Gdzież teraz to wszystko? Obecnie nie pragnie się dzieci ani nie chce się też czystości. Dlatego właśnie mówię, że miłość i łoże małżeńskie jest profanowane.»

 Wydarzenia związane z Joachimem i Anną - rodzicami Maryi, poprzedzające Jej poczęcie. Pouczenie Jezusa.              Poemat Boga-Człowieka Marii Valtorty (fragmenty)  

01 grudnia 2019
Człowiek chce siebie widzieć lepszym niż jest. I na ogół widzi to, czego pragnie, a nie to, co jest. Z tego zakłamywania siebie wynika najwięcej nieporozumień i nieszczęść... - Odrodzedoprawdy.pl/zwodzenie siebie

  W tych czasach wytycza się tak wiele dróg, łatwiejszych i przemierzanych przez wielu.  Prowadzą one jednak do spotkania ze Złym - ojcem kłamstwa. 

Droga Prawdy wyzwala z jego zniewoleń i wpływów, i prowadzi do spotkania z Osobą Boga Żywego.

  "Wszelkie Prawa zastrzeżone" jedynie co do zasad wzajemnego  poszanowania i życzliwości. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów jest jak najbardziej wskazane. Utrzymuję ten portal z własnych środków, nie czerpię stąd żadnych korzyści, a służyć mają powszechnemu dobru. Proszę więc o wyrozumiałość, jeżeli nieświadomie wykorzystałem czyjąś własność prywatną. Z góry przepraszam, proszę o wspaniałomyślność lub o ewentualny kontakt, a natychmiast usunę. 

Wszelkiego prawdziwego dobra wszystkim bez wyjątku życzę. Z codziennym darem modlitwy o  oświecenie nas wszystkich światłem Bożej Prawdy i uświęcenie.

Strona może zawierać pliki cookies.                                                                                                                                                                              br.stanislaw@gmail.com

 

 

DEO  OMNIA  GLORIA

                            AVE MARIA

Gorliwość i ufność

 Odsłon: 027320